Zagroda pół­nocna czyli wysi­łek w niwecz obrócony

Pomocniczy stawiacz min Southern Prince w „Porcie ZA” koło Kyle of Lochalsh. Fot. IWM/A9986 via Wikipedia

Pomocniczy sta­wiacz min Southern Prince w „Porcie ZA” koło Kyle of Lochalsh. Fot. IWM/A9986 via Wikipedia

W cza­sie I wojny świa­to­wej Brytyjczycy i Amerykanie posta­wili gigan­tyczną zagrodę minową zamy­ka­jącą przej­ście z Morza Północnego na Atlantyk wio­dące mię­dzy Orkadami a wybrze­żem Norwegii. Miała ona mieć 270 Mm dłu­go­ści, a zapla­no­wano iż two­rzyć ją będzie 125 tys. ante­no­wych min ame­ry­kań­skich typu Mk 6 oraz 15 tys. bry­tyj­skich, gal­wa­niczno-ude­rze­nio­wych min typu H 2. Stawianie „wiel­kiej zagrody” zakoń­czono dopiero po usta­niu dzia­łań zbroj­nych 11 listo­pada 1918 r.

Do tego czasu w wodzie zna­la­zło się ponad 72 tys. min. Uzyskane wów­czas doświad­cze­nia wyka­zały, że – przy odpo­wied­nim nakła­dzie sił i środ­ków – moż­liwe jest osią­gnię­cie przy uży­ciu min mor­skich rezul­ta­tów nie tylko tak­tycz­nych, czy ope­ra­cyj­nych, ale rów­nież stra­te­gicz­nych. Kiedy zatem nad Starym Kontynentem ponow­nie zaczęły się zbie­rać wojenne chmury, bry­tyj­ska Admiralicja zaczęła pra­co­wać nad zada­niem jesz­cze ambit­niej­szym, niż to któ­rego reali­za­cję prze­rwało zakoń­cze­nie Wielkiej Wojny. Postanowiono mia­no­wi­cie prze­gro­dzić polami mino­wymi akweny mię­dzy Orkadami i Hebrydami Zewnętrznymi a Wyspami Owczymi, Wyspami Owczymi i Islandią oraz oddzie­la­jącą Islandię od Grenlandii Cieśninę Duńską. Nazwano ją „Zagrodą Północną” (ang. Northern Barrage), zaś same dzia­ła­nia, jak rów­nież two­rzony w ich trak­cie sys­tem zagród mino­wych otrzy­mały kryp­to­nim „SN”.

Warunki natu­ralne

Pierwotne plany bry­tyj­skie nakre­ślone latem 1939 r. nie były bynaj­mniej tak ambitne. Zakładały one bowiem „jedy­nie” powtó­rze­nie wysiłku z okresu I wojny świa­to­wej. Kiedy jed­nak Niemcy zajęli Norwegię, pier­wotna kon­cep­cja roz­sy­pała się niczym domek z kart i nie­zbędne stało się jej zasad­ni­cze prze­bu­do­wa­nie. Podkreślić należy, że wbrew pozo­rom, głę­bo­ko­ści oce­anu sprzy­jały zamie­rze­niom Brytyjczyków. Przez pół­nocny Atlantyk, od wybrzeży Norwegii, ku Szkocji, Szetlandom, Wyspom Owczym i dalej ku Islandii oraz Grenlandii bie­gnie bowiem sys­tem pły­cizn, ławic i grzbie­tów oce­anicz­nych. Ocean wokół Islandii to Basen Irmingera na połu­dnio­wym zacho­dzie, Morze Islandzkie na pół­nocy i Morze Norweskie na wscho­dzie oraz Basen Islandzki na połu­dniu. Basen Irmingera i Basen Islandzki to naj­bar­dziej na pół­noc wysu­nięte czę­ści pół­noc­nego Atlantyku, pod­czas gdy morza Norweskie i Islandzkie to połu­dniowy, bądź „śród­ziem­no­mor­ski” frag­ment wód ark­tycz­nych (lub tzw. Morza Nordyckiego). Granice mię­dzy owymi „regio­nami” oce­anicz­nymi wyzna­czają wła­śnie grzbiety pod­mor­skie – Grzbiet Reykjanes i Grzbiet Grenlandzko-Islandzki (część Grzbietu Grenlandzko-Szkockiego) na zachód od Islandii oraz Grzbiet Jan Mayen i Grzbiet Islandzko-Farerski na wschód od niej. Jeszcze mniej­sze głę­bo­ko­ści wystę­pują na ławi­cach Farerskiej (100 m), Billa Baileya (50−100 m), Lousy (200 m), George’a Bligha (500 m), Hatton (500−1000 m) oraz Rockall (prze­cho­dzącą w wzno­szącą się ponad powierzch­nię słynną skałę o tej samej nazwie). Na szel­fie Islandii i Wysp Owczych oraz Szetlandów i nor­we­skim szel­fie kon­ty­nen­tal­nym głę­bo­ko­ści nie prze­kra­czają 200 m. Jedyne „głę­bo­ko­wodne” połą­cze­nia mię­dzy „Morzami Nordyjskimi” a Atlantykiem to Kanał Farersko-Szetlandzki na wscho­dzie i Cieśnina Duńska na zacho­dzie, gdzie głę­bo­ko­ści spa­dają do 850 m (choć naj­mniej­sza głę­bo­kość w Cieśninie Duńskiej wynosi zale­d­wie 191 m).
W zamy­śle Brytyjczyków poprzez posta­wie­nie sys­temu pól mino­wych zamie­rzano osią­gnąć dwa zasad­ni­cze cele:
 — ogra­ni­czyć moż­li­wo­ści wycho­dze­nia nie­przy­ja­ciel­skich okrę­tów nawod­nych (cięż­kich jed­no­stek arty­le­ryj­skich oraz krą­żow­ni­ków pomoc­ni­czych) i U-Bootów na środ­kowy Atlantyk, gdzie prze­bie­gały klu­czowe wła­sne linie komunikacyjne;
 — „uszczel­nić” blo­kadę mor­ską Niemiec.
Podkreślić należy, że całe przed­się­wzię­cie miało cha­rak­ter bez­pre­ce­den­sowy w dotych­cza­so­wej histo­rii wojen mor­skich. Z racji odda­le­nia rejo­nów sta­wia­nia od wła­snych baz oraz warun­ków hydro­me­te­oro­lo­gicz­nych prze­wyż­szało ono skalą wyzwań nawet próby blo­ko­wa­nia cie­śniny Otranto i kanału La Manche, jak rów­nież wysta­wie­nie „wiel­kiej zagrody” pod­czas I wojny światowej.

  • Krzysztof Kubiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE