Zabójczy blitz­krieg. Wojna Sześciodniowa 1967

Wojna Sześciodniowa była błyskawiczna, pełna manewrów i dalekich rajdów – sześć bardzo krwawych dni. Na zdjęciu: czołgi Sherman w marszu przez pustynię. Izrael używał ich w wersjach Super Sherman z francuską długolufową armatą 75 mm i ISherman z armatą 105 mm.

Wojna Sześciodniowa była bły­ska­wiczna, pełna manew­rów i dale­kich raj­dów – sześć bar­dzo krwa­wych dni. Na zdję­ciu: czołgi Sherman w mar­szu przez pusty­nię. Izrael uży­wał ich w wer­sjach Super Sherman z fran­cu­ską dłu­go­lu­fową armatą 75 mm i ISherman z armatą 105 mm.

III wojna izra­el­sko-arab­ska, potocz­nie nazy­wana Wojną Sześciodniową, sta­nowi zalą­żek wszyst­kich póź­niej­szych kon­flik­tów zbroj­nych na Bliskim Wschodzie. Mimo że nazwa wska­zuje na zwy­cię­ski kil­ku­dniowy blitz­krieg armii izra­el­skiej, w rze­czy­wi­sto­ści jest to jedy­nie część „wiel­kiej wojny” pomię­dzy Arabami i Żydami, roz­po­czę­tej w 1948 r. i trwa­ją­cej do dzi­siaj.

Powstanie pań­stwa Izrael świat arab­ski trak­to­wał jako „agre­sję samą w sobie”. Powyższych słów użył egip­ski pre­zy­dent Gamal Naser, zwra­ca­jąc uwagę na główny kie­ru­nek, który pań­stwa arab­skie powinny uwzględ­nić w swo­jej poli­tyce zagra­nicz­nej.
W trak­cie trwa­ją­cej pięt­na­ście mie­sięcy I wojny izra­el­sko-arab­skiej (1948−1949) zgi­nęło około 6 tys. Żydów. Konflikt ten był w prak­tyce wojną o nie­pod­le­głość pań­stwa Izrael. Świat arab­ski nie mógł pogo­dzić się z porażką, w wyniku któ­rej wygnano setki tysięcy Palestyńczyków z obsza­rów kon­tro­lo­wa­nych przez Żydów.
Kryzys Sueski z 1956 r. w jesz­cze więk­szym stop­niu spo­wo­do­wał zaognie­nie wza­jem­nych rela­cji pomię­dzy Izraelem a Egiptem. Wzrost arab­skiego nacjo­na­li­zmu i radziecka pomoc woj­skowa dla kra­jów muzuł­mań­skich spo­wo­do­wały zwięk­sze­nie tempa mili­ta­ry­za­cji Izraela. W powie­trzu czuć było napię­cie, które gro­ziło wybu­chem poważ­nego kon­fliktu na Bliskim Wschodzie.

Potęgowanie napię­cia

W 1963 r. pomysł irac­kiego pre­zy­denta Abdula Salam Arifa, doty­czący „znisz­cze­nia Izraela przez Arabów”, został poparty przez Nasera. Rok póź­niej powstała Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP), któ­rej zada­niem była walka z pań­stwem izra­el­skim przy taj­nym wspar­ciu Egiptu. Syria doko­nała zmiany gór­nych dopły­wów rzeki Jordan, aby pozba­wić Izrael wody pit­nej. Tel Awiw wie­lo­krot­nie powta­rzał, że powyż­sze zabiegi, połą­czone z blo­kadą Cieśniny Tirańskiej, są rów­no­znaczne z wypo­wie­dze­niem wojny. W odpo­wie­dzi na arab­skie dzia­ła­nia Izrael roz­po­czął ostrzał arty­le­ryj­ski, który miał znisz­czyć insta­la­cje prze­zna­czone do prze­kie­ro­wy­wa­nia nurtu dopły­wów Jordanu. 13 listo­pada 1964 r. Siły Powietrzne Izraela roz­po­częły inten­sywne naloty, będące począt­kiem tzw. wojny wod­nej z lat 1965 – 1966. W marcu 1965 r. pre­zy­dent Naser zapew­niał arab­skich sojusz­ni­ków: …kiedy wkro­czymy do Palestyny, jej zie­mia nie będzie pokryta pia­chem, tylko prze­siąk­nięta żydow­ską krwią… W 1966 r. orga­ni­za­cja Fatah oraz OWP prze­pro­wa­dziły ogromną liczbę zama­chów, w któ­rych śmierć ponio­sło wielu oby­wa­teli izra­el­skich. W ramach dzia­łań odwe­to­wych Żydzi nie pozo­sta­wali bierni. Podpisanie pomię­dzy Syrią a Egiptem układu sojusz­ni­czego z 9 listo­pada 1966 r. zachę­ciło woj­ska syryj­skie do wzmo­że­nia ostrzału izra­el­skich gospo­darstw i kibu­ców znaj­du­ją­cych się u pod­nóża wzgórz Golan. W odpo­wie­dzi Siły Powietrzne Izraela doko­nały 7 kwiet­nia 1967 r. serii nalo­tów na pozy­cje syryj­skiej arty­le­rii. Doszło do bitwy powietrz­nej, w któ­rej Izraelczycy zestrze­lili 6 syryj­skich myśliw­ców MiG-21. Dwa z nich zostały znisz­czone na przed­mie­ściach Damaszku. Naruszenie prze­strzeni powietrz­nej Syrii oraz Jordanii przez izra­el­skie samo­loty spo­wo­do­wało naci­ski na egip­ski rząd, aby ten pod­jął kroki odwe­towe. Prezydent Naser, jako nie­for­malny przy­wódca świata arab­skiego, zaczął wysu­wać pod adre­sem Izraela coraz bar­dziej poważne groźby i oskar­że­nia; jed­nak w tym cza­sie „arab­skie przy­mie­rze” skie­ro­wane prze­ciwko Żydom wyda­wało się chwiać w pod­sta­wach. Naser okre­ślił jor­dań­skiego króla Husajna mia­nem „impe­ria­li­stycz­nego agenta i nie­wol­nika”. Trwająca w Jemenie wojna domowa miała nega­tywny wpływ na sto­sunki pomię­dzy Egiptem a Arabią Saudyjską. 11 maja izra­el­ski pre­mier Lewi Eszkol poin­for­mo­wał, że jeśli kie­ro­wane przez Arabów dzia­ła­nia ter­ro­ry­styczne wzdłuż gra­nic Izraela nie osłabną, Tel Awiw użyje lot­nic­twa do prze­pro­wa­dze­nia ata­ków odwe­to­wych. Tego samego dnia amba­sa­dor przy ONZ Gideon Rafael w prze­ka­za­nym Radzie Bezpieczeństwa liście oświad­czył, że Izrael podej­mie kroki doty­czące obrony wła­snego tery­to­rium zgod­nie z arty­ku­łem 51 Karty Narodów Zjednoczonych. 13 maja radziecki wice­mi­ni­ster spraw zagra­nicz­nych ostrzegł prze­wod­ni­czą­cego egip­skiego par­la­mentu, że wywiad woj­skowy ZSRR zauwa­żył przy gra­nicy syryj­skiej kon­cen­tra­cję 11 bry­gad Sił Obronnych Izraela. Podobna infor­ma­cja została prze­ka­zana pre­zy­den­towi Naserowi przez radziec­kiego amba­sa­dora rezy­du­ją­cego w Kairze. Zarówno Siły Powietrzne Syrii w trak­cie roz­po­zna­nia foto­gra­ficz­nego, jak i egip­ski patrol woj­skowy nie potwier­dziły tych wia­do­mo­ści. Koncentracja powyż­szych sił wyma­ga­łaby mobi­li­za­cji izra­el­skich rezer­wi­stów; z pew­no­ścią nie umknę­łoby to egip­skiemu i syryj­skiemu wywia­dowi. Nic takiego nie miało miej­sca, Naser uwie­rzył jed­nak w radziecką dez­in­for­ma­cję i wysłał na Półwysep Synaj dwie egip­skie dywi­zje. Potrojenie oddzia­łów w tym rejo­nie miało być demon­stra­cją siły, sta­no­wiącą stra­szak wobec Izraela. Egipski pre­zy­dent chciał poka­zać, że jego kraj soli­da­ry­zuje się z Syrią. Uznał, że nie ma potrzeby wysy­łać egip­skich oddzia­łów na tery­to­rium syryj­skie, ponie­waż mili­tarne zagro­że­nie ze strony Izraela jest równe zeru.

Egipskie pro­blemy, izra­el­skie waha­nia

Świat arab­ski ogar­nęła nowa fala nie­na­wi­ści skie­ro­wa­nej prze­ciwko Żydom. W mecze­tach gło­śno nawo­ły­wano do dżi­hadu. Egipscy żoł­nie­rze mający ruszyć na Półwysep Synaj krzy­czeli: „Idziemy na Tel Awiw!”. Prezydent Naser 16 maja 1967 r. naci­skał, aby ONZ wyco­fała 3400 żoł­nie­rzy doraź­nych sił poko­jo­wych, sta­cjo­nu­ją­cych od 1957 r. na gra­nicy egip­sko-izra­el­skiej. Sekretarz Generalny ONZ Sithu U Thant, bez zgody Zgromadzenia Ogólnego oraz Rady Bezpieczeństwa, pod­jął decy­zję przy­chylną Naserowi. Błąd, który popeł­nił U Thant, nawet dzi­siaj sta­nowi przed­miot nie­zli­czo­nych ana­liz. Odmowa ze strony ONZ zmu­si­łaby Nasera do zanie­cha­nia kolej­nych agre­syw­nych kro­ków; zablo­ko­wa­nie Egipcjan byłoby potrak­to­wane przez świat arab­ski jako porażka, która ostu­dzi­łaby dal­szy zapał pre­zy­denta. Zarówno Egipt, jak i Izrael 20 maja ogło­siły czę­ściową mobi­li­za­cję.

  • Konrad Szelest

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE