Wojna Sześciodniowa 1967

Wojna Sześciodniowa była błyskawiczna, pełna manewrów i dalekich rajdów – sześć bardzo krwawych dni. Na zdjęciu: czołgi Sherman w marszu przez pustynię. Izrael używał ich w wersjach Super Sherman z francuską długolufową armatą 75 mm i ISherman z armatą 105 mm.

Wojna Sześciodniowa 1967 r. była bły­ska­wiczna, pełna manew­rów i dale­kich raj­dów – sześć bar­dzo krwa­wych dni. Na zdję­ciu: czołgi Sherman w mar­szu przez pusty­nię. Izrael uży­wał ich w wer­sjach Super Sherman z fran­cu­ską dłu­go­lu­fową armatą 75 mm i ISherman z armatą 105 mm.

III wojna izra­el­sko-arab­ska, potocz­nie nazy­wana Wojną Sześciodniową, sta­nowi zalą­żek wszyst­kich póź­niej­szych kon­flik­tów zbroj­nych na Bliskim Wschodzie. Mimo że nazwa wska­zuje na zwy­cię­ski kil­ku­dniowy blitz­krieg armii izra­el­skiej, w rze­czy­wi­sto­ści jest to jedy­nie część „wiel­kiej wojny” pomię­dzy Arabami i Żydami, roz­po­czę­tej w 1948 r. i trwa­ją­cej do dzi­siaj.

Powstanie pań­stwa Izrael świat arab­ski trak­to­wał jako „agre­sję samą w sobie”. Powyższych słów użył egip­ski pre­zy­dent Gamal Naser, zwra­ca­jąc uwagę na główny kie­ru­nek, który pań­stwa arab­skie powinny uwzględ­nić w swo­jej poli­tyce zagra­nicz­nej.

W trak­cie trwa­ją­cej pięt­na­ście mie­sięcy I wojny izra­el­sko-arab­skiej (1948−1949) zgi­nęło około 6 tys. Żydów. Konflikt ten był w prak­tyce wojną o nie­pod­le­głość pań­stwa Izrael. Świat arab­ski nie mógł pogo­dzić się z porażką, w wyniku któ­rej wygnano setki tysięcy Palestyńczyków z obsza­rów kon­tro­lo­wa­nych przez Żydów.

Kryzys Sueski z 1956 r. w jesz­cze więk­szym stop­niu spo­wo­do­wał zaognie­nie wza­jem­nych rela­cji pomię­dzy Izraelem a Egiptem. Wzrost arab­skiego nacjo­na­li­zmu i radziecka pomoc woj­skowa dla kra­jów muzuł­mań­skich spo­wo­do­wały zwięk­sze­nie tempa mili­ta­ry­za­cji Izraela. W powie­trzu czuć było napię­cie, które gro­ziło wybu­chem poważ­nego kon­fliktu na Bliskim Wschodzie.

Potęgowanie napię­cia

W 1963 r. pomysł irac­kiego pre­zy­denta Abdula Salam Arifa, doty­czący „znisz­cze­nia Izraela przez Arabów”, został poparty przez Nasera. Rok póź­niej powstała Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP), któ­rej zada­niem była walka z pań­stwem izra­el­skim przy taj­nym wspar­ciu Egiptu. Syria doko­nała zmiany gór­nych dopły­wów rzeki Jordan, aby pozba­wić Izrael wody pit­nej. Tel Awiw wie­lo­krot­nie powta­rzał, że powyż­sze zabiegi, połą­czone z blo­kadą Cieśniny Tirańskiej, są rów­no­znaczne z wypo­wie­dze­niem wojny. W odpo­wie­dzi na arab­skie dzia­ła­nia Izrael roz­po­czął ostrzał arty­le­ryj­ski, który miał znisz­czyć insta­la­cje prze­zna­czone do prze­kie­ro­wy­wa­nia nurtu dopły­wów Jordanu. 13 listo­pada 1964 r. Siły Powietrzne Izraela roz­po­częły inten­sywne naloty, będące począt­kiem tzw. wojny wod­nej z lat 1965 – 1966. W marcu 1965 r. pre­zy­dent Naser zapew­niał arab­skich sojusz­ni­ków: …kiedy wkro­czymy do Palestyny, jej zie­mia nie będzie pokryta pia­chem, tylko prze­siąk­nięta żydow­ską krwią… W 1966 r. orga­ni­za­cja Fatah oraz OWP prze­pro­wa­dziły ogromną liczbę zama­chów, w któ­rych śmierć ponio­sło wielu oby­wa­teli izra­el­skich. W ramach dzia­łań odwe­to­wych Żydzi nie pozo­sta­wali bierni. Podpisanie pomię­dzy Syrią a Egiptem układu sojusz­ni­czego z 9 listo­pada 1966 r. zachę­ciło woj­ska syryj­skie do wzmo­że­nia ostrzału izra­el­skich gospo­darstw i kibu­ców znaj­du­ją­cych się u pod­nóża wzgórz Golan. W odpo­wie­dzi Siły Powietrzne Izraela doko­nały 7 kwiet­nia 1967 r. serii nalo­tów na pozy­cje syryj­skiej arty­le­rii. Doszło do bitwy powietrz­nej, w któ­rej Izraelczycy zestrze­lili 6 syryj­skich myśliw­ców MiG-21. Dwa z nich zostały znisz­czone na przed­mie­ściach Damaszku. Naruszenie prze­strzeni powietrz­nej Syrii oraz Jordanii przez izra­el­skie samo­loty spo­wo­do­wało naci­ski na egip­ski rząd, aby ten pod­jął kroki odwe­towe. Prezydent Naser, jako nie­for­malny przy­wódca świata arab­skiego, zaczął wysu­wać pod adre­sem Izraela coraz bar­dziej poważne groźby i oskar­że­nia; jed­nak w tym cza­sie „arab­skie przy­mie­rze” skie­ro­wane prze­ciwko Żydom wyda­wało się chwiać w pod­sta­wach. Naser okre­ślił jor­dań­skiego króla Husajna mia­nem „impe­ria­li­stycz­nego agenta i nie­wol­nika”. Trwająca w Jemenie wojna domowa miała nega­tywny wpływ na sto­sunki pomię­dzy Egiptem a Arabią Saudyjską. 11 maja izra­el­ski pre­mier Lewi Eszkol poin­for­mo­wał, że jeśli kie­ro­wane przez Arabów dzia­ła­nia ter­ro­ry­styczne wzdłuż gra­nic Izraela nie osłabną, Tel Awiw użyje lot­nic­twa do prze­pro­wa­dze­nia ata­ków odwe­to­wych. Tego samego dnia amba­sa­dor przy ONZ Gideon Rafael w prze­ka­za­nym Radzie Bezpieczeństwa liście oświad­czył, że Izrael podej­mie kroki doty­czące obrony wła­snego tery­to­rium zgod­nie z arty­ku­łem 51 Karty Narodów Zjednoczonych. 13 maja radziecki wice­mi­ni­ster spraw zagra­nicz­nych ostrzegł prze­wod­ni­czą­cego egip­skiego par­la­mentu, że wywiad woj­skowy ZSRR zauwa­żył przy gra­nicy syryj­skiej kon­cen­tra­cję 11 bry­gad Sił Obronnych Izraela. Podobna infor­ma­cja została prze­ka­zana pre­zy­den­towi Naserowi przez radziec­kiego amba­sa­dora rezy­du­ją­cego w Kairze. Zarówno Siły Powietrzne Syrii w trak­cie roz­po­zna­nia foto­gra­ficz­nego, jak i egip­ski patrol woj­skowy nie potwier­dziły tych wia­do­mo­ści. Koncentracja powyż­szych sił wyma­ga­łaby mobi­li­za­cji izra­el­skich rezer­wi­stów; z pew­no­ścią nie umknę­łoby to egip­skiemu i syryj­skiemu wywia­dowi. Nic takiego nie miało miej­sca, Naser uwie­rzył jed­nak w radziecką dez­in­for­ma­cję i wysłał na Półwysep Synaj dwie egip­skie dywi­zje. Potrojenie oddzia­łów w tym rejo­nie miało być demon­stra­cją siły, sta­no­wiącą stra­szak wobec Izraela. Egipski pre­zy­dent chciał poka­zać, że jego kraj soli­da­ry­zuje się z Syrią. Uznał, że nie ma potrzeby wysy­łać egip­skich oddzia­łów na tery­to­rium syryj­skie, ponie­waż mili­tarne zagro­że­nie ze strony Izraela jest równe zeru.

Egipskie pro­blemy, izra­el­skie waha­nia

Świat arab­ski ogar­nęła nowa fala nie­na­wi­ści skie­ro­wa­nej prze­ciwko Żydom. W mecze­tach gło­śno nawo­ły­wano do dżi­hadu. Egipscy żoł­nie­rze mający ruszyć na Półwysep Synaj krzy­czeli: „Idziemy na Tel Awiw!”. Prezydent Naser 16 maja 1967 r. naci­skał, aby ONZ wyco­fała 3400 żoł­nie­rzy doraź­nych sił poko­jo­wych, sta­cjo­nu­ją­cych od 1957 r. na gra­nicy egip­sko-izra­el­skiej. Sekretarz Generalny ONZ Sithu U Thant, bez zgody Zgromadzenia Ogólnego oraz Rady Bezpieczeństwa, pod­jął decy­zję przy­chylną Naserowi. Błąd, który popeł­nił U Thant, nawet dzi­siaj sta­nowi przed­miot nie­zli­czo­nych ana­liz. Odmowa ze strony ONZ zmu­si­łaby Nasera do zanie­cha­nia kolej­nych agre­syw­nych kro­ków; zablo­ko­wa­nie Egipcjan byłoby potrak­to­wane przez świat arab­ski jako porażka, która ostu­dzi­łaby dal­szy zapał pre­zy­denta. Zarówno Egipt, jak i Izrael 20 maja ogło­siły czę­ściową mobi­li­za­cję. Świat arab­ski ogar­nęła nowa fala nie­na­wi­ści skie­ro­wa­nej prze­ciwko Żydom. W mecze­tach gło­śno nawo­ły­wano do dżi­hadu. Egipscy żoł­nie­rze mający ruszyć na Półwysep Synaj krzy­czeli: „Idziemy na Tel Awiw!”. Prezydent Naser 16 maja 1967 r. naci­skał, aby ONZ wyco­fała 3400 żoł­nie­rzy doraź­nych sił poko­jo­wych, sta­cjo­nu­ją­cych od 1957 r. na gra­nicy egip­sko-izra­el­skiej. Sekretarz Generalny ONZ Sithu U Thant, bez zgody Zgromadzenia Ogólnego oraz Rady Bezpieczeństwa, pod­jął decy­zję przy­chylną Naserowi. Błąd, który popeł­nił U Thant, nawet dzi­siaj sta­nowi przed­miot nie­zli­czo­nych ana­liz. Odmowa ze strony ONZ zmu­si­łaby Nasera do zanie­cha­nia kolej­nych agre­syw­nych kro­ków; zablo­ko­wa­nie Egipcjan byłoby potrak­to­wane przez świat arab­ski jako porażka, która ostu­dzi­łaby dal­szy zapał pre­zy­denta. Zarówno Egipt, jak i Izrael 20 maja ogło­siły czę­ściową mobi­li­za­cję. Z Jemenu wró­ciły jed­nostki egip­skie, które brały udział w miej­sco­wych dzia­ła­niach zbroj­nych. Błyskawicznie zostały wysłane na Półwysep Synaj, aby opa­no­wać pozy­cje opusz­czone przez siły ONZ w stra­te­gicz­nym mie­ście Szarm el-Szejk nie­opo­dal Cieśniny Tirańskiej. W trak­cie prze­mó­wie­nia na tere­nie egip­skiej bazy lot­ni­czej Bir Gigagah 23 maja Naser zapew­niał pilo­tów, że: …żaden izra­el­ski sta­tek nie wpły­nie do zatoki Akaba, a jeżeli Żydzi będą gro­zić wojną, to Egipt jest na to przy­go­to­wany… Wnioskując po roz­miesz­cze­niu sił egip­skich na Synaju, Naserowi zale­żało „jedy­nie” na zdo­by­ciu Ejlatu i przy­le­głej gra­nicy z Jordanią, która wciąż sta­no­wiła nie­za­go­joną ranę po I woj­nie izra­el­sko-arab­skiej.

Wojna Sześciodniowa 1967. MiG-21F-13 był podstawowym samolotem myśliwskim państw arabskich. Na zdjęciu: myśliwiec tego typu, na którym iracki pilot 16 sierpnia 1966 r. zdezerterował do Izraela.

MiG-21F-13 był pod­sta­wo­wym samo­lo­tem myśliw­skim państw arab­skich. Na zdję­ciu: myśli­wiec tego typu, na któ­rym iracki pilot 16 sierp­nia 1966 r. zde­zer­te­ro­wał do Izraela.

Armia egip­ska liczyła w 1967 r. 175 tys. żoł­nie­rzy. Wyłączając siły znaj­du­jące się w Jemenie, pra­wie wszyst­kie jed­nostki roz­lo­ko­wano na Półwyspie Synaj. 18 bry­gad pie­choty, 6 bry­gad pan­cer­nych, 2 bry­gady zme­cha­ni­zo­wane, bry­gada spa­do­chro­nowa oraz 4 bata­liony sił spe­cjal­nych zostały podzie­lone na 6 dywi­zji. W Strefie Gazy egip­ska arty­le­ria i 50 czoł­gów Sherman wspie­rało 20. Dywizję Armii Wyzwolenia Palestyny. W rejo­nie Abu Ageila-Quseima znaj­do­wała się 2. Dywizja Piechoty, wspie­rana przez 90 czoł­gów T‑34/85 i T‑54. Rejon Kuntilla-Nakhl był pod kon­trolą 6. Dywizji Zmechanizowanej oraz 1. Brygady Pancernej, w któ­rej skład wcho­dziło 100 czoł­gów T‑34/85 i T‑54. W rezer­wie Egipcjanie dys­po­no­wali 3. Dywizją Piechoty, sta­cjo­nu­jącą w rejo­nie Jebel Libini i Bir-Hassna oraz Grupą Bojową „Szazali”, w skład któ­rej wcho­dziło 150 czoł­gów T‑55, bry­gadą spa­do­chro­nową i bry­gadą arty­le­rii. Powyższa grupa znaj­do­wała się na wschód od Bir-Hassny i miała sta­no­wić połą­cze­nie z siłami jor­dań­skimi, aby doko­nać wspól­nego ataku na Ejlat. Egipski Sztab Generalny miał rów­nież do dys­po­zy­cji 4. Dywizję Pancerną z 200 czoł­gami T‑55. Stacjonowała ona pośrodku Półwyspu Synaj w oko­licy Bir Gifgafy. W Szarm el-Szejk znaj­do­wała się samo­dzielna bry­gada pie­choty. Ogółem Egipcjanie mieli do dys­po­zy­cji na Synaju 100 tys. żoł­nie­rzy i 930 czoł­gów. Plan obronny, noszący kryp­to­nim „Qahir” (Zwycięzca) zakła­dał, że izra­el­ski atak zosta­nie skie­ro­wany na sil­nie strze­żone strefy trzech róż­nych linii obron­nych. Zatrzymanie Żydów na tych liniach pozwo­li­łoby siłom egip­skim przejść do prze­ciw­na­tar­cia. Dowództwo w Kairze do końca nie było jed­nak pewne osta­tecz­nej tak­tyki: jedni opo­wia­dali się za dzia­ła­niami obron­nymi, dru­dzy – zaczep­nymi. Na Synaju pano­wał chaos dowód­czy, nad któ­rym zupeł­nie nie pano­wał gene­rał Abdel Muszin Murtagi. Nie mając dobrych rela­cji z ofi­ce­rami odpo­wie­dzial­nymi za kon­kretne dzia­ła­nia w ramach ope­ra­cji „Qahir”, Murtagi nie zauwa­żał pro­ble­mów, z jakimi bory­kały się oddziały. ¼ egip­skich czoł­gów i środ­ków arty­le­ryj­skich było nie­spraw­nych. Rezerwiści docie­ra­jący na Synaj czę­sto nie mieli broni ani nawet… mun­du­rów.

Wojna Sześciodniowa 1967. Największe zagrożenie dla Izraela stanowiło 30 egipskich samolotów bombowych dalekiego zasięgu Tu-16, stąd ich zniszczenie było traktowane przez izraelskie dowództwo priorytetowo.

Największe zagro­że­nie dla Izraela sta­no­wiło 30 egip­skich samo­lo­tów bom­bo­wych dale­kiego zasięgu Tu-16, stąd ich znisz­cze­nie było trak­to­wane przez izra­el­skie dowódz­two prio­ry­te­towo.

Strona izra­el­ska mocno wie­rzyła, że w 1967 r. uda się unik­nąć więk­szego kon­fliktu zbroj­nego z Egiptem – jed­nak wroga i agre­sywna reto­ryka sto­so­wana przez Nasera bar­dzo szybko zmie­niła to prze­ko­na­nie. Gromadzenie jed­no­stek na Półwyspie Synaj miało słu­żyć pro­wo­ko­wa­niu i wpro­wa­dzić poczu­cie zagro­że­nia wśród Żydów. Izrael pró­bo­wał zwró­cić się o pomoc do Stanów Zjednoczonych: 25 maja szef MSZ Abba Eban poja­wił się w Waszyngtonie, aby uzy­skać zapew­nie­nie, że w przy­padku ataku na Izrael będzie to rów­no­znaczne z agre­sją na USA. Prezydent Lyndon Johnson nie chciał jed­nak skła­dać takich dekla­ra­cji. Co wię­cej, bez zgody Kongresu taka decy­zja była nie­moż­liwa.

W Izraelu toczyła się wewnętrzna gra zwo­len­ni­ków i prze­ciw­ni­ków kon­fliktu z Egiptem. Szef Sztabu Generalnego Icchak Rabin, Szymon Peres oraz Menachem Begin chcieli jak naj­szyb­szego, wyprze­dza­ją­cego ataku na kraj fara­onów. Przeciwni byli: pre­mier Lewi Eszkol, szef MSZ Abba Eban oraz Mosze Shapira z Narodowej Partii Religijnej. Rabin uwa­żał, że każdy dzień zwłoki w pod­ję­ciu decy­zji o ataku działa na nie­ko­rzyść Izraela. Fatalistycznie zakła­dał, że kraj w przy­padku zwy­cię­stwa Arabów czeka zagłada. 23 maja Rabin doznał zała­ma­nia ner­wo­wego. Zastępujący go Ezer Weizman wydał roz­kaz, aby jed­nostki pan­cerne zajęły pozy­cje przy gra­nicy z Egiptem. 25 maja zakoń­czono mobi­li­za­cję sił izra­el­skich; Tel Awiw był już myślami przy woj­nie. Mimo że wro­gie nasta­wie­nie państw arab­skich w sto­sunku do Izraela było bar­dzo mocno eks­po­no­wane, siły Egiptu, Syrii i Jordanii nie były skon­so­li­do­wane. O ile mili­tarna współ­praca Damaszku z Kairem prze­bie­gała bez zastrze­żeń, to gra­ni­cząca na wscho­dzie z Izraelem Jordania nie pozwa­lała na prze­ka­za­nie swo­ich jed­no­stek pod wspólne dowódz­two egip­skie. Król Husajn I cały czas pra­gnął poko­jo­wego zakoń­cze­nia kry­zysu.

Słaba koor­dy­na­cja arab­skich państw fron­to­wych, połą­czona z „bała­ga­nem” wśród sił egip­skich sta­cjo­nu­ją­cych na Synaju, nie prze­szko­dziła mar­szał­kowi Amerowi w zmia­nie pla­nów doty­czą­cych wojny z Izraelem. Zamiast zacho­waw­czej tak­tyki, okre­ślo­nej w pla­nie „Zdobywca”, Amer chciał nie­spo­dzie­wa­nie ude­rzyć na Izrael. Choć sam pre­zy­dent Naser zgła­szał wąt­pli­wo­ści co do nowej ope­ra­cji o kryp­to­ni­mie „al-Fadżar” (Świt), to mar­sza­łek wydał roz­kazy egip­skim jed­nost­kom, aby roz­po­częły prze­gru­po­wa­nie, nie­zbędne do reali­za­cji dzia­łań zaczep­nych. Operacja „Świt” miała się roz­po­cząć ran­kiem 27 maja.

Mediatorzy z Moskwy i Waszyngtonu

Mimo że izra­el­ski wywiad nie miał żad­nych danych odno­śnie zmiany planu „Zdobywca”, Icchak Rabin prze­czu­wał, że w ciągu kilku następ­nych dni Egipt dokona inwa­zji. Szef Sztabu Generalnego pro­sił pre­miera Eszkola, aby zapo­biec takiemu roz­wo­jowi wypad­ków i bły­ska­wicz­nie ude­rzyć na Egipt. W tym samym cza­sie szef izra­el­skiego MSZ udał się do Waszyngtonu, by nakło­nić pre­zy­denta Johnsona do zaan­ga­żo­wa­nia się w ewen­tu­alny kon­flikt po stro­nie Izraela. Eban otrzy­mał tele­gram z Tel Awiwu, w któ­rym jasno i wyraź­nie został poin­stru­owany, aby naci­skać na Amerykanów w kwe­stii popar­cia dla wyprze­dza­ją­cego, izra­el­skiego ataku. Sam nie był do końca prze­ko­nany, czy rze­czy­wi­ście Egipt może w ciągu naj­bliż­szych dni roz­po­cząć wojnę. Z kolei Amerykanie, uwi­kłani w kon­flikt wiet­nam­ski, chcieli za wszelką cenę unik­nąć wojny izra­el­sko-egip­skiej. CIA wraz z Pentagonem byli prze­ko­nani, że Naser nie zde­cy­duje się zaata­ko­wać. Sekretarz Stanu David Rusk, bazu­jąc na infor­ma­cjach i danych wywia­dow­czych, pró­bo­wał „stu­dzić” zapał Tel Awiwu. Widział, że Eban nie do końca ufa oce­nom, które otrzy­my­wał w kore­spon­den­cji z Izraela. Opanowanie szefa MSZ pozwo­liło na pod­ję­cie dyplo­ma­tycz­nych kro­ków przez Amerykanów. Waszyngton prze­ka­zał izra­el­skie obawy oraz ostrze­że­nia pod adre­sem Egiptu radziec­kiemu pre­mie­rowi Aleksiejowi Kosyginowi. Stany Zjednoczone i ZSRR znaj­do­wały się w sta­łym kon­tak­cie doty­czą­cym kry­zysu na Bliskim Wschodzie. Zastosowany przez Sekretarza Stanu zabieg miał zaan­ga­żo­wać ZSRR w misję „uspo­ka­ja­jącą” agre­syw­nych i goto­wych do inwa­zji Egipcjan. Przybyły z Kairu do Moskwy mini­ster obrony Badran liczył na pełne popar­cie Rosjan odno­śnie ataku. Choć Kosygin stan­dar­dowo wspo­mi­nał o przy­jaźni łączą­cej Egipt i ZSRR, zachę­cał przy­by­łego gościa do więk­szego opa­no­wa­nia w kwe­stii pla­no­wa­nego ataku na Izrael. Stwierdził, że nego­cja­cje przy stole są o wiele bar­dziej opła­calne niż wojo­wa­nie mie­czem. Egipski mini­ster otrzy­mał zapew­nie­nie reali­za­cji nowego egip­skiego zamó­wie­nia na broń w prze­ciągu kilku następ­nych mie­sięcy. Dyplomatyczna gra toczyła się dalej. Radziecki amba­sa­dor w Kairze, Dimitri Pożedajew, prze­ka­zał pre­zy­den­towi Naserowi infor­ma­cje uzy­skane od Amerykanów – były one połą­czone z ape­lem Kosygina odno­śnie porzu­ce­nia pla­nów ataku na Izrael. Naser, ana­li­zu­jąc radziecko-ame­ry­kań­ską współ­pracę na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie, nie miał wąt­pli­wo­ści, że na sku­tek prze­cieku Tel Awiw ma już infor­ma­cje o pla­nie egip­skiego ataku. W związku z tym zade­cy­do­wał o prze­rwa­niu przy­go­to­wań do inwa­zji. Z decy­zją tą nie mógł się pogo­dzić mar­sza­łek Amer, który obwi­niał ZSRR o „zaha­mo­wa­nie egip­skiej ini­cja­tywy”. W moc­nych sło­wach, skie­ro­wa­nych do amba­sa­dora Pożedajewa, mówił o „spi­sku, który zaszko­dził egip­skiemu ata­kowi”. Historycy nie mają wąt­pli­wo­ści, że dzięki pod­ję­ciu kro­ków przez Moskwę Izrael unik­nął egip­skiego ataku.

Wojna Sześciodniowa 1967. Izraelskie lotnictwo bombowe miało w swoim wyposażeniu 19 bombowców taktycznych Vautour IIB, które były odpowiednikami egipskich i syryjskich Ił-28.

Izraelskie lot­nic­two bom­bowe miało w swoim wypo­sa­że­niu 19 bom­bow­ców tak­tycz­nych Vautour IIB, które były odpo­wied­ni­kami egip­skich i syryj­skich Ił-28.

Misja, z jaką w Waszyngtonie poja­wił się Eban, została uznana przez niego za porażkę. Amerykanie nie byli przy­chylni wobec próśb o gwa­ran­cję bez­pie­czeń­stwa, któ­rej ocze­ki­wał Tel Awiw. Prezydent Johnson tłu­ma­czył Ebanowi, że skan­dal z nie­kon­sty­tu­cyj­nym wysła­niem wojsk do Wietnamu zwią­zał mu ręce; prze­strze­gał rów­nież przed podej­mo­wa­niem „na wła­sną rękę” jakich­kol­wiek dzia­łań zbroj­nych w sto­sunku do Egiptu. Gospodarz Białego Domu zapew­nił, że …Izrael nie pozo­sta­nie sam, chyba że zde­cy­duje się na wła­sne kroki… Eban czuł się roz­cza­ro­wany i zawie­dziony. Johnson poin­for­mo­wał swo­ich dorad­ców, że nie był w sta­nie prze­ko­nać Izraelczyków. Był prze­ko­nany, że Żydzi ruszą na Egipt.

Wojna Sześciodniowa 1967. Operacja izraelskiego lotnictwa „Moked”, 5 czerwca 1967 r. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Operacja izra­el­skiego lot­nic­twa „Moked”, 5 czerwca 1967 r. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Z kolei wizyta Badrana w Moskwie została uznana za pierw­szy krok do zwy­cię­stwa. Mimo że Rosjanie suge­ro­wali daleko idącą ostroż­ność, wie­ści od pre­zy­denta Syrii pozwa­lały liczyć na zmianę zda­nia przez ZSRR.

Wojna Sześciodniowa 1967. Lotnictwo myśliwskie Izraela dysponowało samolotami Mirage IIICJ (na zdjęciu) oraz Super Mystere. Oba typy były dostosowane do wykonywania uderzeń na cele naziemne, co wykorzystano w operacji „Moked”.

Lotnictwo myśliw­skie Izraela dys­po­no­wało samo­lo­tami Mirage IIICJ (na zdję­ciu) oraz Super Mystere. Oba typy były dosto­so­wane do wyko­ny­wa­nia ude­rzeń na cele naziemne, co wyko­rzy­stano w ope­ra­cji „Moked”.

Attasi otrzy­mał pod­czas pobytu w Moskwie zapew­nie­nie, że Rosjanie prze­ciw­sta­wią się każ­dej pró­bie izra­el­skiej agre­sji wobec kra­jów arab­skich. Dla Nasera sta­no­wiło to zgodę na wyko­rzy­sta­nie dru­giej szansy, aby znisz­czyć Izrael. Próba zachę­ce­nia do zamro­że­nia kon­fliktu i wpro­wa­dze­nia media­cji ze strony ONZ została wyśmiana przez Moskwę. Nikołaj Fedorenko stwier­dził, że takie dzia­ła­nie ma na celu wyłącz­nie osła­bie­nie Arabów i wspar­cie agre­syw­nej poli­tyki Żydów. Jednoczesne stu­dze­nie emo­cji oraz pod­bu­rza­nie Egiptu prze­ciwko Izraelowi sta­no­wiło prze­jaw fał­szy­wej mię­dzy­na­ro­do­wej poli­tyki, w któ­rej Moskwa dosko­nale się czuła. Dzięki celo­wym dzia­ła­niom ZSRR oby­dwa pań­stwa znaj­do­wały się na koli­zyj­nym, wojen­nym kur­sie.

Wojna Sześciodniowa 1967. Lotnictwo-myśliwsko bombowe Izraela dysponowało samolotami Mystere (na zdjęciu) oraz Ouragan. Ponadto do bezpośredniego wsparcia wojsk wykorzystano doraźnie uzbrojone odrzutowce szkolno-treningowe Magister.

Lotnictwo-myśliw­sko bom­bowe Izraela dys­po­no­wało samo­lo­tami Mystere (na zdję­ciu) oraz Ouragan. Ponadto do bez­po­śred­niego wspar­cia wojsk wyko­rzy­stano doraź­nie uzbro­jone odrzu­towce szkolno-tre­nin­gowe Magister.

Naciski gene­ra­łów i „wej­ście” Dajana

30 maja 1967 r. król Jordanii Husajn I zawarł z Egiptem układ obronny, na pod­sta­wie któ­rego armia jor­dań­ska została pod­po­rząd­ko­wana dowódz­twu egip­skiemu. Dwa dni póź­niej, 1 czerwca, prze­wod­ni­czący OWP Ahmed Szukeiri został wpusz­czony do Jerozolimy. Było to jedno z usta­leń paktu pomię­dzy Ammanem a Kairem. Palestyńczyk w trak­cie piąt­ko­wego kaza­nia grzmiał w spra­wie „wyrzu­ce­nia Żydów z Palestyny”. Zacieśnienie współ­pracy pomię­dzy Jordanią i Egiptem przy­jęto w Syrii bez entu­zja­zmu. Władze w Damaszku nie sko­rzy­stały z zapro­po­no­wa­nej moż­li­wo­ści sta­cjo­no­wa­nia egip­skich myśliw­ców na tery­to­rium Syrii. Niektóre z gazet okre­ślały poro­zu­mie­nie Egiptu, Jordanii i Palestyńczyków jako „Trójkę zdra­dziec­kich agen­tów”. Wszystkie dzia­ła­nia podej­mo­wane przez Syryjczyków miały poka­zać arab­skim sojusz­ni­kom, że pań­stwo jest w sta­nie wziąć na sie­bie główny cię­żar wojny z Izraelem. Armia syryj­ska przy­go­to­wy­wała się do inwa­zji na Galileę przez Wzgórza Golan; pla­no­wano, że taki atak nastąpi, kiedy Egipt roz­pocz­nie dzia­ła­nia zaczepne na Synaju. W dal­szej kolej­no­ści Syria rzu­ci­łaby swoje siły w kie­runku nad­mor­skiej rów­niny oraz Jerozolimy. Z kolei oddziały jor­dań­skie odpo­wia­da­łyby za utrzy­ma­nie frontu wzdłuż swo­jej gra­nicy i po zwy­cię­stwie Egiptu na Synaju, razem z woj­skami „fara­onów”, zaję­łyby Jerozolimę i ude­rzyły na Tel Awiw. Dodatkowo Egipt odpo­wia­dał za uniesz­ko­dli­wie­nie izra­el­skiego lot­nic­twa oraz zma­so­wane bom­bar­do­wa­nia waż­niej­szych miast. W Kairze pre­zy­dent Naser cały czas się zasta­na­wiał, czy ude­rzyć jako pierw­szy, czy też cze­kać na kroki Izraela. Rząd w Tel Awiwie liczył zaś na infor­ma­cje pły­nące z Białego Domu, doty­czące postę­pów w dzia­ła­niach dyplo­ma­tycz­nych. Szef izra­el­skiego wywiadu Meir Amit poja­wił się w Waszyngtonie 31 maja; był zała­many, kiedy dotarło do niego, że Stany Zjednoczone oba­wiały się arab­skiej reak­cji na udzie­le­nie wspar­cia Izraelowi. Pomysł doty­czący udziału ZSRR w media­cji pro­wa­dzo­nej przez ONZ rów­nież zakoń­czył się porażką. Amerykańskie wła­dze pró­bo­wały pod­jąć bez­po­śred­nie próby roz­mów z Egiptem. Wiceprezydent Taha Mohiedin miał przy­być do Waszyngtonu 5 czerwca. W Izraelu sytu­acja gęst­niała z godziny na godzinę. Premier Eszkol wygło­sił kata­stro­falne, prze­peł­nione nie­zro­zu­mia­łymi sło­wami i jąka­niem się radiowe orę­dzie do narodu. Na sku­tek tego wystą­pie­nia naczelne dowódz­two sił zbroj­nych było zdru­zgo­tane. Członkowie Sztabu Generalnego zażą­dali spo­tka­nia z pre­mie­rem i oświad­czyli, że jeżeli Siły Obronne Izraela nie roz­poczną natych­mia­sto­wych dzia­łań, pań­stwo może prze­stać ist­nieć. Wojskowi wyty­kali Eszkolowi brak zde­cy­do­wa­nia i wręcz dzia­ła­nie na szkodę pań­stwa. Generał Ariel Szaron bez ogró­dek zaata­ko­wał pre­miera: …twoje waha­nie będzie kosz­to­wało życie tysiące ludzi… Według Szarona Izrael był upo­ko­rzony jak nigdy przed­tem i znaj­do­wał się w sta­nie roz­pa­czy. Będący pod ostrza­łem Eszkol, peł­niący rów­no­cze­śnie funk­cję pre­miera rządu i mini­stra obrony, 1 czerwca zre­zy­gno­wał z roli szefa resortu obrony. Przekazał urząd gene­ra­łowi Mosze Dajanowi, któ­rego Żydzi uzna­wali za jed­nego z naj­więk­szych boha­te­rów naro­do­wych. Nowy mini­ster 2 czerwca zapo­znał się z pla­nami wojen­nymi: główny cel ataku sta­no­wił Egipt, mimo że jako wino­wajcę kry­zysu okre­ślono Syrię. Izrael wysłał do Jordanii sygnał, że w przy­padku odstą­pie­nia od „arab­skiego przy­mie­rza” jej tery­to­rium nie będzie ata­ko­wane przez Siły Obronne Izraela. Dajan zapro­po­no­wał ogólny plan ataku, w któ­rym wyszcze­gól­nił: zdo­by­cie Szarm el-Szejk przez połą­czone siły lądowe i mor­skie, zanie­cha­nie oku­pa­cji strefy Gazy, która ze względu na obec­ność 250 tys. Palestyńczyków była istną „puszką Pandory” oraz rezy­gna­cję z zaję­cia wschod­niego brzegu Kanału Sueskiego, sta­no­wią­cego pre­tekst do kon­ty­nu­owa­nia wojny przez Egipt. Wojska izra­el­skie powinny zatrzy­mać się w odle­gło­ści 10 km od kanału. Zarysowany przez Dajana plan ope­ra­cyjny otrzy­mał kryp­to­nim „Nachszonim” i w eks­pre­so­wym tem­pie tra­fił na biurko pre­miera. Nowy mini­ster obrony nie miał wąt­pli­wo­ści, że wyprze­dza­jący atak wyeli­mi­nuje na dłuż­szy czas „nie­obli­czalny” Egipt. Wracający z Waszyngtonu Meir Amit poin­for­mo­wał rząd, że Stany Zjednoczone wyra­ziły „deli­katne” przy­zwo­le­nie na atak. Zarówno Dajan, jak i Rabin uznali, że ozna­cza to zie­lone świa­tło dla dzia­ła­nia. Gabinet Eszkola 4 czerwca zaak­cep­to­wał natych­mia­stowe dzia­ła­nia mili­tarne. Premier bez­gra­nicz­nie wie­rzył Rabinowi, który stwier­dził: …izra­el­ska armia jesz­cze nie była tak dobrze przy­go­to­wana do wojny… Na pod­sta­wie infor­ma­cji posia­da­nych przez izra­el­ski oraz bry­tyj­ski wywiad woj­ska arab­skie były bar­dzo sła­bym prze­ciw­ni­kiem. Generał Uzi Narkiss okre­ślił je jako „bańkę mydlaną”, która pęk­nie przy pierw­szej oka­zji.

Wojna Sześciodniowa 1967. Izraelski atak na wybrzeże, bitwa o Al-Arisz. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Izraelski atak na wybrzeże, bitwa o Al-Arisz. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Atak z powie­trza – ope­ra­cja „Moked”

Nocą z 4 na 5 czerwca 1967 r. jed­nostki izra­el­skie ruszyły w kie­runku gra­nicy z Egiptem zupeł­nie nie­zau­wa­żone. O godzi­nie 7:10 odrzu­towe samo­loty szkolne Fouga Magister wystar­to­wały do swo­ich codzien­nych, ruty­no­wych lotów patro­lo­wych. Do 7:30 w powie­trzu zna­la­zły się 183 maszyny Sił Powietrznych Izraela. Większość z nich skie­ro­wała się na zachód, nad Morze Śródziemne. Zwiększona aktyw­ność izra­el­skiego lot­nic­twa została wychwy­cona przez jor­dań­skie poste­runki radio­lo­ka­cyjne. Meldunek bły­ska­wicz­nie prze­ka­zano do Kairu, infor­mu­jąc o zbli­ża­ją­cym się ataku, Egipcjanie nie byli jed­nak w sta­nie odczy­tać zaszy­fro­wa­nej wia­do­mo­ści; dzień wcze­śniej zmie­nili kody radiowe bez uprze­dza­nia sojusz­ni­ków. Po 18 minu­tach lotu nad Morzem Śródziemnym izra­el­skie myśliwce skrę­ciły na połu­dnie z zacho­wa­niem cał­ko­wi­tej ciszy radio­wej. Rozpoczęła się ope­ra­cja „Moked”, od wyniku któ­rej uza­leż­niony był suk­ces Izraela w całej kam­pa­nii. Plan zakła­dał znisz­cze­nie egip­skiego lot­nic­twa znaj­du­ją­cego się na ziemi. Nie było to jed­nak pro­ste zada­nie, gdyż wyma­gało rów­no­cze­snego ataku na 10 egip­skich baz lot­ni­czych. Następnie chciano prze­pro­wa­dzić naloty na kolejne 14 ośrod­ków lot­ni­czych. Izraelskie lot­nic­two zre­zy­gno­wało z ude­rze­nia o świ­cie; taki zabieg miał cał­ko­wi­cie zasko­czyć Egipcjan. Gdy po mgłach nad deltą Nilu nie było już śladu, a egip­scy piloci powró­cili do baz po wyko­na­niu poran­nych lotów patro­lo­wych, o 7:45 Izrael przy­stą­pił do ataku. Zwrócone na wschód egip­skie poste­runki radio­lo­ka­cyjne nie ostrze­gały o nad­la­tu­ją­cych z pół­nocy maszy­nach wroga. Będąc w nie­wiel­kiej odle­gło­ści od celów, cztery for­ma­cje lot­ni­cze osią­gały wyso­kość około 3 tys. metrów, aby wyko­nać ude­rze­nie. W ciągu 20 minut każda egip­ska baza została trzy­krot­nie zaata­ko­wana przez izra­el­skie samo­loty. Bombardowanie roz­po­czy­nało się od zrzu­ce­nia bomb prze­ciw­be­to­no­wych oraz bomb ogól­nego prze­zna­cze­nia. Atakowano usta­wione obok sie­bie samo­loty myśliw­skie i bom­bowe. Izraelscy piloci szcze­gólną uwagę zwra­cali na bom­bowce Tu-16 oraz myśliwce MiG-21. Zaledwie w ciągu 15 minut ataku 2 bazy w Egipcie i 2 na pół­wy­spie Synaj zostały cał­ko­wi­cie znisz­czone. Pierwsza „część” nalo­tów trwała 80 minut. Po 10-minu­to­wej prze­rwie izra­el­skie lot­nic­two roz­po­częło drugą odsłonę, rów­nież trwa­jącą 80 minut. Zaledwie w ciągu 160 minut Egipcjanie stra­cili 293 samo­loty – było to: 57 bom­bow­ców Tu-16 i Ił-28, 12 maszyn myśliw­sko-bom­bo­wych Su‑7, 90 myśliw­ców MiG-21, 75 MiG-17 oraz 20 MiG-19. Ponadto znisz­czono ponad 30 śmi­głow­ców oraz samo­lo­tów trans­por­to­wych i szkol­nych. Straty izra­el­skie wyno­siły 10 znisz­czo­nych maszyn i 6 poważ­nie uszko­dzo­nych. Mosze Dajan z nie­cier­pli­wo­ścią cze­kał na wie­ści o powo­dze­niu ataku na egip­skie bazy. Generał Hod, dowódca sił powietrz­nych, nie chciał potwier­dzić suk­ce­sów, dopóki nie otrzy­mał mel­dun­ków od swo­ich dowód­ców dywi­zjo­nów; Dajan nie potrze­bo­wał jed­nak ofi­cjal­nego potwier­dze­nia. O 7:50 wysłał hasło kodowe „Red Sheet”, aby siły lądowe przy­stą­piły do ataku na pół­wy­sep Synaj. Kiedy do gene­rała Hoda dotarły wszyst­kie ofi­cjalne mel­dunki, prze­ka­zał on Rabinowi, że egip­skie lot­nic­two zostało zmiaż­dżone na ziemi. Była 10:45. Dwie godziny póź­niej Siły Powietrzne Izraela roz­po­częły naloty na Syrię, Jordanię i Irak. Wystarczyło jedy­nie pół godziny oraz 52 loty bojowe, aby znisz­czyć wszyst­kie maszyny sta­no­wiące powietrzną armię Jordanii; z kolei Syryjczycy tylko w ciągu jed­nego popo­łu­dnia stra­cili dwie trze­cie swo­ich samo­lo­tów bojo­wych (57 maszyn). Podczas izra­el­skiego ataku na iracką bazę lot­ni­czą H3 znisz­czono 10 samo­lo­tów – reszta została ewa­ku­owana w głąb kraju. Do końca 6 czerwca Siły Powietrzne Izraela znisz­czyły 416 samo­lo­tów arab­skiej koali­cji, z czego 393 znaj­du­jące się na ziemi. Straty wła­sne wynio­sły 28 maszyn, które zostały znisz­czone na sku­tek ostrzału arty­le­ryj­skiego. Operacja „Moked” oka­zała się wiel­kim i spek­ta­ku­lar­nym suk­ce­sem; był to z pew­no­ścią naj­bar­dziej sku­teczny atak lot­ni­czy od cza­sów Pearl Harbor. Izraelskie lot­nic­two nie­po­dziel­nie pano­wało nad pustyn­nym nie­bem i po wyeli­mi­no­wa­niu zagro­że­nia mogło wes­przeć siły lądowe zmie­rza­jące ku egip­skim pozy­cjom na Synaju. Pierwsze godziny wojny dzięki Siłom Powietrznym Izraela wła­ści­wie prze­są­dziły o jej koń­co­wym wyniku.

Kierunek Synaj

Pierwsze izra­el­skie jed­nostki prze­kro­czyły gra­nicę z Egiptem o godzi­nie 8:15 naprze­ciwko kibucu Nahal Oz oraz w pobliżu Chan Junis (Strefa Gazy). Pojazdy woj­skowe poru­szały się z mak­sy­malną pręd­ko­ścią. Kompania roz­po­znaw­cza z 7. Brygady Pancernej minęła punkt gra­niczny w jed­nej kolum­nie, aby unik­nąć naje­cha­nia na miny. Za nią znaj­do­wali się sape­rzy, któ­rzy ozna­czali bez­pieczną drogę bia­łymi i kolo­ro­wymi cho­rą­giew­kami. Na tere­nie Chan Junis wróg otwo­rzył ogień do sił izra­el­skich. Oceniając sytu­ację, dowódca 7. Brygady – płk Szmuel Gonen – wysłał 79. bata­lion czoł­gów w celu oskrzy­dle­nia wroga. Część 82. bata­lionu czoł­gów pomknęła dalej przed sie­bie, a druga część pozo­stała w odwo­dzie, pod roz­ka­zami pod­puł­kow­nika Harela. Zmechanizowany bata­lion pie­choty otrzy­mał zada­nie zaję­cia Kerem Szalom, znaj­du­ją­cego się nie­opo­dal przej­ścia gra­nicz­nego. Miało to być zabez­pie­cze­nie na wypa­dek kontr­ataku wroga. Szturm na Chan Junis, bro­nione przez 108. Brygadę Piechoty 20. Dywizji Armii Wyzwolenia Palestyny, miał trudne otwar­cie. Stacjonujące w mie­ście egip­skie czołgi T‑34/85 otwo­rzyły ogień, zagra­ża­jąc izra­el­skim trans­por­te­rom opan­ce­rzo­nym M3 Half-Track. Kiedy począt­kowe zasko­cze­nie pale­styń­skiego gar­ni­zonu minęło, izra­el­ska pie­chota natra­fiła na twardy opór obroń­ców. 7. Brygada Pancerna nie zwal­niała jed­nak tempa i posu­wała się w kie­runku węzła komu­ni­ka­cyj­nego Rafah. Wzdłuż linii kole­jo­wej nacie­rały Pattony, szosą – Centuriony, a jed­nostki roz­po­znaw­cze toro­wały drogę. Egipcjanie byli przy­go­to­wani na atak: kiedy Izraelczycy zbli­żyli się na kil­ka­set metrów do Rafah, wróg nie­spo­dzie­wa­nie zaata­ko­wał z ukry­cia. Nikt się nie spo­dzie­wał aż tak dużego zgru­po­wa­nia bro­nią­cego węzła. Pułkownik Gonen wydał roz­kaz do dwu­kie­run­ko­wego ataku: Centuriony nacie­rały wzdłuż głów­nej drogi, a Pattony na zachod­niej flance. Czołgi poru­szały się na pół­noc wzdłuż gra­nicy pustyn­nych wydm, by następ­nie ude­rzyć „po łuku” na Rafah. Inne zgru­po­wa­nie ata­ko­wało od frontu. Egipcjanie nie wie­dzieli, jak zare­ago­wać. Izraelczycy zbli­żali się z czte­rech róż­nych kie­run­ków. Arabski bata­lion czoł­gów T‑34/85 pró­bo­wał kontr­ata­ko­wać z pół­noc­nego zachodu, ale dostał się w klesz­cze nie­przy­ja­ciela, pono­sząc znaczne straty. Około godziny 10 trium­falny marsz izra­el­skich sił został zasto­po­wany przez egip­skie armaty prze­ciw­pan­cerne. Trzy czołgi ule­gły poważ­nemu uszko­dze­niu, a reszta bata­lionu Pattonów po zna­le­zie­niu dogod­nej kry­jówki odpo­wia­dała Egipcjanom ogniem dale­kiego zasięgu. Izraelczycy musieli przy­go­to­wać się na serię cięż­kich ata­ków arty­le­ryj­skich. Kompania roz­po­znaw­cza zwle­kała z iden­ty­fi­ka­cją celów po stro­nie prze­ciw­nika. Podpułkownik Harel, widząc wymy­ka­jącą się spod kon­troli sytu­ację, wydał roz­kaz do roz­po­czę­cia natar­cia. Znajdujące się w rezer­wie dwie kom­pa­nie Centurionów ruszyły łukiem w kie­runku połu­dnio­wym. Śmiały manewr oskrzy­dla­jący pozwo­lił na przedar­cie się przez linie wroga, z rów­no­cze­snym ich ostrze­la­niem. Manewr, nazwany przez samego Harela „Rajdem Diabła”, cał­ko­wi­cie zasko­czył Egipcjan, któ­rzy bez­rad­nie obser­wo­wali, jak izra­el­skie czołgi torują sobie drogę na zachód. W Jeradi siły Harela nie miały szans na fron­talne przedar­cie się przez pozy­cje obronne wroga. Podpułkownik roz­ka­zał wyko­na­nie tra­wersu – naj­pierw w prawo, a potem w lewo. Poruszając się z mak­sy­malną pręd­ko­ścią, czołgi pro­wa­dziły ostrzał z każ­dego moż­li­wego rodzaju broni.

Wojska pancerne Izraela skierowały do walki 1294 czołgi, w tym: 250 M48 Patton (na zdjęciu), 338 Centurion (przezbrojone w armatę 105 mm), 522 Sherman (Super Sherman, ISherman) i 184 AMX-13.

Wojska pan­cerne Izraela skie­ro­wały do walki 1294 czołgi, w tym: 250 M48 Patton (na zdję­ciu), 338 Centurion (prze­zbro­jone w armatę 105 mm), 522 Sherman (Super Sherman, ISherman) i 184 AMX-13.

Wykorzystując efekt zasko­cze­nia, Izraelczycy zna­leźli się po dru­giej stro­nie arab­skich linii obron­nych. Zgrupowanie było odda­lone zale­d­wie o 20 km od Al-Arisz. Toczące się w nocy z 5 na 6 czerwca walki o prze­ła­ma­nie umoc­nień zakoń­czyły się o świ­cie izra­el­skim zwy­cię­stwem. Al-Arisz był jed­nym z naj­waż­niej­szych węzłów oporu. Wcześniej, w pro­mie­niach popo­łu­dnio­wego słońca, około 13:30 79. bata­lion czoł­gów i 202. Brygada Spadochronowa zdo­były kwa­terę główną egip­skiej 7. Dywizji Piechoty w Szejk Zwaid. Żołnierze bro­niący Rafah nie byli w sta­nie utrzy­mać pozy­cji przed pan­cerną „nawał­nicą” sił izra­el­skich. Węzeł padł około godziny 18:00, a zgru­po­wa­nie bro­niące strefy Gazy zostało okrą­żone. O zmierz­chu egip­ską 7. Dywizję Piechoty cał­ko­wi­cie roz­bito. Siły dzia­ła­jące w rejo­nie Chan Junis, Rafah i Al-Arisz wcho­dziły w skład zgru­po­wa­nia pół­noc­nego pod dowódz­twem gene­rała bry­gady Jisraela Tala. Pełne powo­dze­nie dzia­łań w rejo­nie nad­mor­skim ozna­czało odstą­pie­nie od pla­nów prze­pro­wa­dze­nia zakro­jo­nego na ogromną skalę desantu spa­do­chro­no­wego. Kiedy siły „pół­nocne” ruszały w kie­runku Chan Junis, walkę roz­po­czy­nała rów­nież „oś środ­kowa” gene­rała bry­gady Abrahama Joffego. Będąca jej czę­ścią 200. Brygada Pancerna roz­po­częła nie­zwy­kły rajd przez pusty­nię na Bir Lahfan. Egipskie dowódz­two uznało powyż­szy teren za cał­ko­wi­cie nie­prze­jezdny i nie zabez­pie­czyło go w żaden spo­sób. Utrzymując for­sowne tempo, bez nawią­zy­wa­nia kon­taktu z wro­giem, 200. Brygada Pancerna poko­nała piasz­czy­ste wydmy Wadi Haridin i o godzi­nie 18 osią­gnęła stra­te­gicz­nie ważne skrzy­żo­wa­nie dróg w Bir Lahfan. Izraelczycy zablo­ko­wali drogi bie­gnące w kie­runku Al-Arisz i Jebel Libani. Kiedy zapa­dła noc, nad­cią­ga­jący Egipcjanie otwo­rzyli hura­ga­nowy ogień w kie­runku izra­el­skich pozy­cji. Brygada znaj­do­wała się w trud­nym poło­że­niu – dys­po­nu­jąc jedy­nie kil­koma reflek­to­rami, nie mogła sku­tecz­nie ata­ko­wać nacie­ra­ją­cych egip­skich czoł­gów. Dopiero o świ­cie na odsiecz przy­były samo­loty myśliw­sko-bom­bowe Super Mystere oraz jed­nostki 7. Brygady Pancernej, nacie­ra­jące od Al-Arisz. Przerażeni Egipcjanie zarzą­dzili odwrót, jed­nak poru­sza­jące się z mak­sy­malną pręd­ko­ścią izra­el­skie czołgi pod­jęły za nimi pościg. O godzi­nie 10 bata­lia o Bir Lahfan, sta­no­wiące „wrota” do cen­tral­nej czę­ści Synaju, została wygrana. Następnego dnia siły 7. i 200. Brygady Pancernej ruszyły dalej, ude­rza­jąc w kie­runku połu­dnio­wym.

Zgrupowanie połu­dniowe, kie­ro­wane przez gene­rała bry­gady Ariela Szarona, roz­po­częło dzia­ła­nia bojowe 5 czerwca o 8:15. 99. Brygada Piechoty prze­kro­czyła egip­ską gra­nicę i za pomocą cię­ża­ró­wek, auto­busu oraz pociągu pan­cer­nego nale­żą­cego do 213. pułku arty­le­rii kie­ro­wała się ku stra­te­gicz­nie waż­nemu skrzy­żo­wa­niu dróg w Um Katef. Około połu­dnia wzdłuż Drogi Tureckiej prze­miesz­czały się czołgi 14. Brygady Pancernej, któ­rej pod­od­działy wspie­rały 99. Brygadę Piechoty. 226. bata­lion czoł­gów, nacie­ra­jący od pół­nocy, wyko­nał manewr oskrzy­dla­jący, dzięki któ­remu egip­skie odwody zostały izo­lo­wane. Równocześnie Izraelczycy zaata­ko­wali pie­chotę wroga, skon­cen­tro­waną w rejo­nie umoc­nień Abu Ageili. Aby zapo­biec dotar­ciu egip­skich posił­ków od połu­dnia, roz­po­znaw­cza grupa bojowa, w skład któ­rej wcho­dziła kom­pa­nia czoł­gów AMX-13, kom­pa­nia pie­choty w lek­kich pojaz­dach tere­no­wych, bate­ria moź­dzie­rzy samo­bież­nych (120 mm) oraz plu­ton sape­rów, doko­nała zabez­pie­cze­nia terenu wzdłuż drogi bie­gną­cej z Abu Ageila do Quseimy. W rejo­nie Tarat Um oraz Um Tarpe skon­cen­tro­wane siły egip­skie sta­wiały silny opór, zatrzy­mu­jąc izra­el­ską ofen­sywę aż do godzin popo­łu­dnio­wych. Walczące zacie­kle pod­od­działy 14. Brygady Pancernej znisz­czyły więk­szość jed­no­stek wroga póź­nym popo­łu­dniem. O godzi­nie 18:00,
jesz­cze przed zapad­nię­ciem zmroku, pie­chota przedarła się przez tereny wydmowe, będąc nara­żona na egip­ski ostrzał arty­le­ryj­ski. Był to ostatni manewr przed „prze­rwą” na kil­ku­go­dzinny odpo­czy­nek. Równocześnie oddziały arty­le­rii przy­go­to­wy­wały się do noc­nego ataku na przed­po­lach Um Katef. O 22:45 roz­po­częło się hura­ga­nowe bom­bar­do­wa­nie arty­le­ryj­skie, naj­więk­sze w histo­rii ist­nie­nia Sił Obronnych Izraela. Po upły­wie 20 minut do boju ruszyły pod­od­działy pie­choty; przy wspar­ciu czoł­gów Sherman z 14. Brygady Pancernej żoł­nie­rze zaata­ko­wali każdą z trzech linii obron­nych wroga. Równocześnie 80. Brygada Spadochronowa wylą­do­wała za egip­skimi liniami i po doko­na­niu szturmu unie­ru­cho­miła park arty­le­ryj­ski. Godzinę po pół­nocy 6 czerwca 226. bata­lion czoł­gów ude­rzył na egip­skie odwody pan­cerne w Abu Ageili, okrą­ża­jąc linie obronne Um Katef od tyłu i two­rząc pozy­cję ryglową po obu stro­nach drogi do Al-Arisz. Starcie izra­el­sko-egip­skie trwało całą noc. Wraz z nasta­niem świtu naj­sil­niej bro­niona twier­dza na pół­wy­spie Synaj padła pod napo­rem Izraelczyków. Za zdo­by­cie Abu Ageili zapła­cili oni 40 zabi­tymi i 140 ran­nymi żoł­nie­rzami.

Wojna Sześciodniowa 1967. Walki izraelsko-egipskie na Półwyspie Synaj. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Walki izra­el­sko-egip­skie na Półwyspie Synaj. Rys. Piotr Wawrzkiewicz

Oddziały zapo­rowe, blo­ku­jące pobli­ską drogę, ruszyły w kie­runku miej­sco­wo­ści El- Kusajma, a 14. Brygada Pancerna pod dowódz­twem Szarona skie­ro­wała się na połu­dniowy zachód, do Nakhl.
Informacje o zdo­by­ciu Abu Ageli i Um Katef zdru­zgo­tały mar­szałka Amera. Jeszcze przed połu­dniem wydał roz­kaz gene­ral­nego odwrotu wszyst­kich jed­no­stek z Synaju i skie­ro­wa­nia ich do odle­głych o 30 km od Kanału Sueskiego prze­łę­czy Gidi i Mitla. Pobite i zdez­o­rien­to­wane jed­nostki roz­po­częły bez­ładny i cha­otyczny odwrót z Synaju. O pod­ję­tych decy­zjach Amer nie poin­for­mo­wał nawet pre­zy­denta Nasera. Egipscy żoł­nie­rze, „bom­bar­do­wani” sprzecz­nymi roz­ka­zami i pozba­wieni wystar­cza­ją­cej łącz­no­ści radio­wej, błą­dzili niczym we mgle; dodat­kowo wielu ofi­ce­rów porzu­ciło swoje jed­nostki i rato­wało się ucieczką w kie­runku bez­piecz­nego tery­to­rium tuż przy Kanale Sueskim. Późnym popo­łu­dniem pod­od­działy 200. Brygady Pancernej wcho­dzą­cej w skład zgru­po­wa­nia gene­rała Joffe zbli­żyły się od strony Bir Lahfan do egip­skich pozy­cji w Jebel Libini. Rozpoczęta o zmierz­chu bitwa trwała przez całą noc. Okopane w tran­sze­jach dwie egip­skie bry­gady pan­cerne – 141. oraz tzw. gwar­dia pała­cowa – zostały okrą­żone przez dwa izra­el­skie bata­liony. Doszło do zażar­tej wymiany ognia. Siły 200. i 7. Brygady Pancernej ude­rzyły na obóz i lot­ni­sko, zmu­sza­jąc prze­ciw­nika do odwrotu. Walka na tyłach linii kosz­to­wała Egipcjan stratę 30 czoł­gów, udało się jed­nak zatrzy­mać na kilka godzin izra­el­ski „walec”. Niedobitki egip­skiej straży tyl­nej pospiesz­nie wyco­fały się na zachód, w kie­runku Bir Hammy. Dowódcy trzech izra­el­skich bry­gad wydali roz­kaz odpo­czynku i prze­gru­po­wa­nia zmę­czo­nym oddzia­łom. Ofensywa ruszyła dalej o świ­cie 7 czerwca. Osiągając mak­sy­malną pręd­kość, jed­nostki „zgru­po­wa­nia pół­noc­nego” obrały kie­ru­nek na prze­łęcz Mitla. Przez ten stra­te­giczny punkt bie­gła jedyna droga z cen­tral­nego Synaju nad Kanał Sueski. Równocześnie część wojsk „osi pół­noc­nej” wyru­szyła do Bir Gifgafy, aby unie­moż­li­wić wyco­fu­ją­cym się oddzia­łom egip­skim odwrót w kie­runku Ismailii. Kontrolowanie prze­łę­czy Mitla oraz Bir Gifgafy ozna­cza­łoby zatrzy­ma­nie roz­bi­tych sił egip­skich na nie­przy­stęp­nej synaj­skiej pustyni. Dwa bata­liony czoł­gów „zablo­ko­wały” drogę w kie­runku Ismailii, tocząc z oddzia­łami egip­skimi cięż­kie walki w rejo­nie Bir Gifgafy. 3. bata­lion ruszył na zachód, aby zapo­biec ewen­tu­al­nej odsie­czy; pobita 4. Dywizja Pancerna, która ope­ro­wała w rejo­nie Bir Gifgafy, bły­ska­wicz­nie się roz­pro­szyła i ucie­kła w kie­runku Kanału Sueskiego. Po osią­gnię­ciu prze­łę­czy Mitla Izraelczycy przy­go­to­wali zasadzkę. Przez całą noc toczyła się bitwa – Egipcjanie bez­sku­tecz­nie pró­bo­wali uto­ro­wać sobie drogę. Rankiem osta­teczną klę­skę sił egip­skich przy­pie­czę­to­wało izra­el­skie lot­nic­two. Wejście do prze­łę­czy zablo­ko­wały tysiące znisz­czo­nych i pło­ną­cych pojaz­dów arab­skich. Batalia o prze­łęcz Mitla była naj­więk­szym star­ciem pan­cer­nym od czasu bitwy na Łuku Kurskim pod­czas II wojny świa­to­wej.

7 czerwca Siły Morskie Izraela wyko­nały swoją naj­waż­niej­szą misję pod­czas wojny sze­ścio­dnio­wej, zdo­by­wa­jąc Szarm el-Szejk na połu­dnio­wym krańcu pół­wy­spu Synaj. Pokonanie sił egip­skich zaj­mu­ją­cych umoc­nione pozy­cje pozwo­liło na otwar­cie zatoki Akaba dla izra­el­skich stat­ków han­dlo­wych. Port Ejlat odzy­skał naj­krót­sze i naj­do­god­niej­sze połą­cze­nie z Zatoką Perską.

Tego samego dnia oddziały ppłk. Jisraela Granita, wcho­dzące w skład zgru­po­wa­nia gene­rała Tala, po for­sow­nym mar­szu wzdłuż wybrzeża dotarły do wschod­niego brzegu Kanału Sueskiego w pobliżu Al-Kantary. Informacja została bły­ska­wicz­nie prze­ka­zana Talowi; ten z kolei wysłał ją do Tel Awiwu do Mosze Dajana. Minister obrony wydał roz­kaz wyco­fa­nia sił na odle­głość wyno­szącą 19 km od kanału. Doprowadzenie do cał­ko­wi­tego znisz­cze­nia egip­skich sił zbroj­nych ozna­czało, że wstępny plan Dajana odno­szący się do zatrzy­ma­nia ofen­sywy kil­ka­na­ście kilo­me­trów od brzegu Kanału Sueskiego musiał ulec zmia­nie. Minister pod naci­skami gene­rała Rabina dał za wygraną i wydał pole­ce­nie wzno­wie­nia dzia­łań ofen­syw­nych. Wczesnym ran­kiem 8 czerwca Granit otrzy­mał dal­sze roz­kazy, pozwa­la­jące na obra­nie kursu w kie­runku Romani. 10 km na wschód od Al-Kantary siły pod­puł­kow­nika weszły w kon­takt z oddzia­łami egip­skich koman­do­sów wspie­ra­nych przez czołgi. Potyczka trwała kilka godzin, a „uszczu­pleni” o kilka czoł­gów Egipcjanie zarzą­dzili odwrót w kie­runku Al-Kantary. Nazajutrz, 9 czerwca, Granit ponow­nie ruszył naprzód, omija-
jąc Al-Kantarę i osią­ga­jąc pozy­cję naprze­ciw Ismailii. Do jego oddzia­łów dołą­czyła część 7. Brygady Pancernej pod dowódz­twem puł­kow­nika Gonena.

Początkowo Izrael zajął na froncie syryjskim pozycje obronne, ograniczając się do nękania przeciwnika ogniem artyleryjskim. Na zdjęciu: izraelskie 155 mm haubice w akcji.

Początkowo Izrael zajął na fron­cie syryj­skim pozy­cje obronne, ogra­ni­cza­jąc się do nęka­nia prze­ciw­nika ogniem arty­le­ryj­skim. Na zdję­ciu: izra­el­skie 155 mm hau­bice w akcji.

Dalej na połu­dniu 520. Brygada Pancerna płk. Elhalana Seli kon­se­kwent­nie nisz­czyła egip­skie umoc­nie­nia w pobliżu prze­łę­czy Mitla. Po odpo­czynku we „wro­tach” prze­łę­czy, w noc­nych ciem­no­ściach, oddziały Seli nękały roz­pacz­li­wie bro­nią­cych się Egipcjan. We wcze­snych godzi­nach ran­nych 9 czerwca pierw­sze pod­od­działy 520. Brygady Pancernej dotarły nad Kanał Sueski naprze­ciwko Szallufa. Ludzie Seli zdo­byli bazę obrony prze­ciw­lot­ni­czej i zabez­pie­czyli 9 sztuk nie­znisz­czo­nych prze­ciw­lot­ni­czych poci­sków kie­ro­wa­nych W‑750 (SA‑2 Guideline). Część bry­gady Seli wyru­szyła w kie­runku Ras Sudr nad Zatoką Sueską. Kiedy izra­el­skie czołgi wkro­czyły do mia­sta, jako wspar­cie został zrzu­cony pod­od­dział spa­do­chro­nia­rzy. Ruszyli oni razem z czoł­gami drogą wio­dącą na połu­dnie wzdłuż wschod­niego wybrzeża Zatoki Sueskiej. W El Tur przy­wi­tały ich pod­od­działy spa­do­chro­nia­rzy, przy­byłe od strony Szarm el-Szejk.

Wojna Sześciodniowa 1967. Wojska pancerne państw arabskich dysponowały łącznie 2338 czołgami i działami pancernymi, w tym: Egipt – 1300 (500 T-34/85, 500 T-54, T-55, 150 IS-3, 150 SU-100), Jordania – 288 (160 M47 Patton, 104 Centurion, 24 Charioteer), Syria – 750 (T-34/85, T-54, T-55, SU-100).

Wojska pan­cerne państw arab­skich dys­po­no­wały łącz­nie 2338 czoł­gami i dzia­łami pan­cer­nymi, w tym: Egipt – 1300 (500 T‑34/85, 500 T‑54, T‑55, 150 IS‑3, 150 SU-100), Jordania – 288 (160 M47 Patton, 104 Centurion, 24 Charioteer), Syria – 750 (T‑34/85, T‑54, T‑55, SU-100).

Tuż po wscho­dzie słońca 8 czerwca 14. Brygada Pancerna gene­rała Szarona dotarła do Nakhl. Szaron otrzy­mał wia­do­mość, że ope­ru­jąca bar­dziej na połu­dnie 8. Brygada Pancerna płk. Abrahama Mendlera zajęła El Thamad i zmu­siła do ucieczki miej­scowy gar­ni­zon w skła­dzie bry­gady pie­choty wspie­ra­nej przez bry­gadę pan­cerną. Siły Mendlera pod­jęły pościg za Egipcjanami, zmie­rza­ją­cymi w kie­runku Nakhl. Szaron wyzna­czył dwa bata­liony pan­cerne, które miały „przy­wi­tać” egip­ską 6. Dywizję Zmechanizowaną. Na wschód od Nahkl roze­grała się duża bitwa pan­cerna; pod­czas niej Szaron oso­bi­ście pokie­ro­wał bata­lio­nem pie­choty zme­cha­ni­zo­wa­nej, który ude­rzył w śro­dek egip­skiej kolumny. Starcie zakoń­czyło się około godziny 15:00. Część sił 14. Brygady Pancernej razem z bata­lio­nem Mendlera znisz­czyło 60 czoł­gów, 100 róż­nego typu dział oraz około 300 pojaz­dów woj­sko­wych nale­żą­cych do wroga. Potyczka kosz­to­wała życie kil­ku­set Egipcjan, a około 5 tys. żoł­nie­rzy rato­wało się ucieczką na pusty­nię. Oddziały Szarona po bitwie pod Nakhl doko­nały prze­gru­po­wa­nia i skie­ro­wały się dalej na zachód, aby połą­czyć siły z dywi­zją gene­rała Joffego w oko­licy Bir Tamady.

Wojna Sześciodniowa 1967. Naser przyznał później, że armia egipska straciła na Synaju 80 procent swojego sprzętu, łącznie z 800 czołgami i działami pancernymi, z których 300 – w pełni sprawnych – dostało się w ręce Izraelczyków.

Naser przy­znał póź­niej, że armia egip­ska stra­ciła na Synaju 80 pro­cent swo­jego sprzętu, łącz­nie z 800 czoł­gami i dzia­łami pan­cer­nymi, z któ­rych 300 – w pełni spraw­nych – dostało się w ręce Izraelczyków.

W godzi­nach popo­łu­dnio­wych 9 czerwca cały pół­wy­sep Synaj – z wyłą­cze­niem bagien na wschód od Port Foud – znaj­do­wał się pod kon­trolą Izraelczyków. O 21:35 przed­sta­wi­ciel Egiptu przy ONZ for­mal­nie i bez­wa­run­kowo zaak­cep­to­wał zawie­sze­nie broni. Spektakularne i bły­ska­wiczne zwy­cię­stwo Izraela na fron­cie synaj­skim stało się fak­tem.

W trakcie wojny sześciodniowej 1967 r. Siły Obronne Izraela niemal całkowicie zniszczyły lotnictwo przeciwników i w znacznym stopniu osłabiły ich potencjał lądowy – jednak wszystkie te straty w ciągu kilku miesięcy zostały zrekompensowane dużymi dostawami uzbrojenia i sprzętu wojskowego z ZSRR.

W trak­cie wojny sze­ścio­dnio­wej 1967 r. Siły Obronne Izraela nie­mal cał­ko­wi­cie znisz­czyły lot­nic­two prze­ciw­ni­ków i w znacz­nym stop­niu osła­biły ich poten­cjał lądowy – jed­nak wszyst­kie te straty w ciągu kilku mie­sięcy zostały zre­kom­pen­so­wane dużymi dosta­wami uzbro­je­nia i sprzętu woj­sko­wego z ZSRR.

Wojna Sześciodniowa 1967. Zdobycie Starego Miasta w Jerozolimie miało zasadnicze znaczenie psychologiczne. Dzięki temu zakończyła się konsolidacja państwa Izrael, w którego granicach znalazło się najważniejsze sanktuarium żydowskie.

Zdobycie Starego Miasta w Jerozolimie miało zasad­ni­cze zna­cze­nie psy­cho­lo­giczne. Dzięki temu zakoń­czyła się kon­so­li­da­cja pań­stwa Izrael, w któ­rego gra­ni­cach zna­la­zło się naj­waż­niej­sze sank­tu­arium żydow­skie.

Jordańska arena zma­gań

Działania na fron­cie jor­dań­skim roz­po­częły się wal­kami na uli­cach Jerozolimy w godzi­nach przed­po­łu­dnio­wych 5 czerwca. O 9:45 jor­dań­skie lot­nic­two roz­po­częło bom­bar­do­wa­nie izra­el­skich miast i celów woj­sko­wych. Amman otrzy­mał wspar­cie od Iraku w postaci kil­ku­dzie­się­ciu samo­lo­tów, które brały aktywny udział w ata­kach powietrz­nych. W odpo­wie­dzi Siły Powietrzne Izraela w ramach ope­ra­cji „Moked” zbom­bar­do­wały jor­dań­skie i irac­kie bazy lot­ni­cze. W tym samym cza­sie 10. Brygada Pancerna prze­kro­czyła gra­nicę z Jordanią w celu zabez­pie­cze­nia grzbietu gór­skiego pomię­dzy Ramallah a Jerozolimą. Po zmierz­chu siły izra­el­skie zostały wsparte bry­gadą powietrz­no­de­san­tową, która przy­była z frontu synaj­skiego. Przez całą noc izra­el­scy żoł­nie­rze opa­no­wy­wali kolejne kwar­tały Jerozolimy; dowo­dzący oddzia­łami wal­czą­cymi na fron­cie jor­dań­skim gen. Uzi Narkiss otrzy­mał roz­kaz jak naj­szyb­szego zdo­by­cia Starego Miasta. Izraelskie dowódz­two chciało, aby sym­bo­liczne miej­sce zostało zajęte przed zawie­sze­niem broni, na które nale­gała opi­nia mię­dzy­na­ro­dowa. Izraelczycy opa­no­wali Stare Miasto, docie­ra­jąc do Ściany Płaczu 7 czerwca około godziny 10.

Kiedy o Jerozolimę toczyły się jesz­cze walki, jed­nostki Narkissa roz­po­częły dzia­ła­nia zaczepne prze­ciwko głów­nym siłom armii jor­dań­skiej. Izraelska bry­gada pie­choty, wzmoc­niona czoł­gami, sto­czyła z jor­dań­ską 25. Brygadą Piechoty ciężki bój o Dżenin. Miasto na Zachodnim Brzegu Jordanu zostało zdo­byte ran­kiem 6 czerwca. W dal­szej kolej­no­ści Izraelczycy nacie­rali w kie­runku Nablusu; pomię­dzy 6:00 a 17:00 roze­grało się duże star­cie pan­cerne w doli­nie Dotanu. Klęska sił jor­dań­skich wymu­siła gene­ralny odwrót z Zachodniego Brzegu przez rzekę Jordan – roz­po­czął się on kilka minut przed pół­nocą 6 czerwca. Tego samego dnia jed­nostki pan­cerne zajęły Ramallah oraz Avillę. Podążając w kie­runku połu­dnia, siły izra­el­skie dotarły 7 czerwca do Jerycha. Miasto pod­dało się bez walki w godzi­nach wie­czor­nych. Druzgocąca klę­ska sił jor­dań­skich (wspo­ma­ga­nych jedną bry­gadą zmo­to­ry­zo­waną z Iraku) wymu­siła na królu Husajnie zgodę na zawie­sze­nie broni kon­tro­lo­wane przez ONZ. Nastąpiło ono o 22:00 7 czerwca. Błyskawiczne zwy­cię­stwo Izraela pozwo­liło na zaję­cie Jerozolimy oraz Zachodniego Brzegu Jordanu.

Wojna Sześciodniowa 1967. Zajęte zostały również Wzgórza Golan, dzięki czemu Izraelczycy opanowali najdogodniejszą przeszkodę terenową oddzielającą ich państwo od terytorium przeciwnika (Syrii).

Zajęte zostały rów­nież Wzgórza Golan, dzięki czemu Izraelczycy opa­no­wali naj­do­god­niej­szą prze­szkodę tere­nową oddzie­la­jącą ich pań­stwo od tery­to­rium prze­ciw­nika (Syrii).

Front syryj­ski

Wczesnym ran­kiem 6 czerwca armia syryj­ska przy­stą­piła do ostrzału przy­gra­nicz­nych osad na tere­nie Izraela. Była to kon­ty­nu­acja dzia­łań pro­wa­dzo­nych od kilku mie­sięcy. Syryjczycy pró­bo­wali roz­po­cząć nie­wielką ope­ra­cję zaczepną, jed­nak kil­ku­ki­lo­me­trowy rajd na izra­el­skie tery­to­rium w kie­runku Jeziora Tyberiadzkiego nie powiódł się. Siły syryj­skie w dniach 7 i 8 czerwca kon­cen­tro­wały się głów­nie na bom­bar­do­wa­niu pół­noc­nej gra­nicy z Izraelem, tym­cza­sem dowódz­two w Tel Awiwie cze­kało do 9 czerwca, aby roz­po­cząć dzia­ła­nia zaczepne prze­ciwko Syrii. Izraelczycy przy­pu­ścili atak na pół­nocną i połu­dniową stronę Jeziora Tyberiadzkiego. W począt­ko­wej fazie ope­ra­cja „Młot” natra­fiła na silny opór oddzia­łów syryj­skich, zaj­mu­ją­cych pozy­cje obronne w górzy­stym tere­nie. Straty pono­szone przez oddziały izra­el­skie zmu­siły dowódz­two do zmiany począt­ko­wych pla­nów ude­rze­nia. Dysponując infor­ma­cjami dostar­czo­nymi przez zwiad lot­ni­czy zauwa­żono, że siły syryj­skie są cał­ko­wi­cie odsło­nięte od strony gra­nicy z Libanem. Przychylne warunki tere­nowe umoż­li­wiały wysła­nie tam jed­no­stek pan­cer­nych. Nie respek­tu­jąc neu­tral­no­ści Libanu, siły 8. Brygady Pancernej i 1. Brygady Piechoty „Golan” obe­szły pół­nocne skrzy­dło obrony syryj­skiej i w godzi­nach poran­nych 10 czerwca ude­rzyły na jej tyły w pobliżu Massady. W tym samym cza­sie syryj­skie zgru­po­wa­nie zostało zasko­czone przez izra­el­ski desant śmi­głow­cowy. Piechota i czołgi, śmiało ata­ku­jąc w głów­nym kie­runku, wdarły się 20 km w głąb tery­to­rium kon­tro­lo­wa­nego przez Syryjczyków. Ofensywa sił izra­el­skich spra­wiła, że próby syryj­skiego oporu zostały pra­wie cał­ko­wi­cie zatrzy­mane. O 16:30 Izraelczycy zajęli opusz­czone przez woj­sko i miesz­kań­ców mia­sto Kunetira na Wzgórzach Golan. Siedem z dzie­wię­ciu bry­gad, które były odpo­wie­dzialne za ataki prze­ciwko woj­skom izra­el­skim, roz­bito. Wojna Sześciodniowa zakoń­czyła się o 18:30 10 czerwca 1967 r.

Najbardziej znaczącą operacją Sił Morskich Izraela było zdobycie Szarm el-Szejk na południowym krańcu Półwyspu Synaj. Na zdjęciu: izraelski kuter patrolowy na wodach Cieśniny Tirańskiej.

Najbardziej zna­czącą ope­ra­cją Sił Morskich Izraela było zdo­by­cie Szarm el-Szejk na połu­dnio­wym krańcu Półwyspu Synaj. Na zdję­ciu: izra­el­ski kuter patro­lowy na wodach Cieśniny Tirańskiej.

Podsumowanie

Wojna Sześciodniowa była jed­nym z naj­do­sko­nal­szych blitz­krie­gów w histo­rii. Zaskakująca kam­pa­nia pan­cerna, wsparta bar­dzo ważną ope­ra­cją lot­ni­czą, cał­ko­wi­cie znisz­czyła siły powietrzne arab­skich prze­ciw­ni­ków i zna­cząco uszczu­pliła poten­cjał ich sił lądo­wych. W trak­cie trwa­ją­cych 5 dni dzia­łań Egipcjanie stra­cili na fron­cie synaj­skim 7 – 10 tys. zabi­tych żoł­nie­rzy oraz 50 – 70 tys. ran­nych i wzię­tych do nie­woli. Straty Jordanii w ciągu 3 dni walk to około 6 tys. zabi­tych i zagi­nio­nych; liczba ran­nych i wzię­tych do nie­woli – około 2 tys. osób. Walcząca naj­dłu­żej Syria (6 dni) stra­ciła około 2 tys. zabi­tych i około 3 tys. ran­nych i jeń­ców. Strona izra­el­ska zwy­cię­stwo w Wojnie Sześciodniowej oku­piła śmier­cią 766 osób oraz 2563 ran­nymi. Zwycięstwo pozwo­liło na zaję­cie tery­to­rium o łącz­nej powierzchni 65 tys. km², obej­mu­jące Półwysep Synaj, Strefę Gazy, Zachodni Brzeg Jordanu, Wzgórza Golan oraz – co naj­waż­niej­sze ze względu na sym­bo­likę – Jerozolimę. Zwycięstwo mili­tarne nie pozo­sta­wiało wąt­pli­wo­ści, nato­miast kwe­stia suk­cesu poli­tycz­nego przy­spo­rzyła Żydom kolej­nych trosk. Upokorzeni Arabowie nie przyj­mo­wali do wia­do­mo­ści, że prze­grali wojnę. Użyli jedy­nie słowa „Al-Naxa” (tłu­ma­czo­nego jako „Niepowodzenie”). Pokonane przez Izrael pań­stwa arab­skie chciały jak naj­szyb­ciej odzy­skać utra­cone tery­to­ria dzięki następ­nemu kon­flik­towi. Zemsta i odzy­ska­nie za wszelką cenę Jerozolimy dzia­łały na wyobraź­nię arab­skich sojusz­ni­ków. Wojna Sześciodniowa 1967 r. ze względu na swój wynik i kon­se­kwen­cje zasłu­guje na miano cen­tral­nego punktu wiel­kiego kry­zysu izra­el­sko-arab­skiego, który dopro­wa­dził do kolej­nej wojny – Jom Kippur w 1973 r.

  • Konrad Szelest

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE