XXIII Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego – Samoloty i obrona przeciwlotnicza

LAI_3_2015_salon

Przeciwpancerne poci­ski kie­ro­wane Mizrak, jako pierw­szy otrzyma turecki śmi­gło­wiec A129B ATAK.

MSPO to trze­cia, pod wzglę­dem wiel­ko­ści, wystawa mili­tarna Europy po Paryżu i Londynie. Z każ­dym rokiem coraz wię­cej wystaw­ców, a w tym roku było ich 583 z trzy­dzie­stu kra­jów, chce poka­zać swoją ofertę w Kielcach. Na ponad 27 000 metrów kwa­dra­to­wych zapre­zen­to­wały się wio­dące firmy pro­du­ku­jące uzbro­je­nie i sprzęt wojskowy.

Polityczne i woj­skowe dekla­ra­cje doty­czące zakupu dla Sił Powietrznych 64 wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów myśliw­skich nowej gene­ra­cji z lutego ubie­głego roku, nie pozo­stały bez echa w cza­sie tego­rocz­nego salonu – na sto­iskach Lockheed Marti n oraz Finmeccanica można było zapo­znać się z mode­lami maszyn, które z dużą dozą praw­do­po­do­bień­stwa będą głów­nymi rywa­lami pro­gramu zaku­po­wego. Mowa tu o samo­lo­tach F-35 Lightning II oraz Eurofi ghter Typhoon. Ponadto Amerykanie przy­wieźli do Kielc symu­la­tor ofe­ro­wa­nej maszyny z któ­rym zapo­znali się przed­sta­wi­ciele „Lotnictwo Aviati on Internati onal”.
W cza­sie kon­fe­ren­cji pra­so­wej Amerykanie argu­men­to­wali, że zakup przez Polskę wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów myśliw­skich F-35 Lightning II (jedy­nych dziś dostęp­nych dla takich państw jak Polska „praw­dzi­wych” maszyn 5. gene­ra­cji, wyko­na­nych w tech­no­lo­gii utrud­nio­nej wykry­wal­no­ści) sta­nowi opty­malne roz­wią­za­nie dla naszych sił zbroj­nych oraz pol­skiego prze­my­słu obron­nego. Tym bar­dziej, że dwie kra­jowe fi rmy już reali­zują zle­ce­nia pro­du­ku­jąc kom­po­nenty do tej kon­struk­cji. Przejęcie przez kon­cern Lockheed Marti n fi rmy Sikorsky Aircraft Corporati on może jesz­cze tylko wzmoc­nić pol­skie zaan­ga­żo­wa­nie w wytwa­rza­nie F-35 Lightning II o moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia zakła­dów PZL Mielec. Możliwe jest także na tym tle dal­sze zacie­śnie­nie współ­pracy z WZL nr 2 SA w Bydgoszczy, które obec­nie są kra­jo­wym cen­trum ser­wi­so­wym wie­lo­za­da­nio­wych samo­lo­tów myśliw­skich F-16 Jastrząb. Dostawy F-35 Lightning II, w opi­nii przed­sta­wi­cieli pro­du­centa, mogą roz­po­cząć się w cztery lata od pod­pi­sa­nia kontraktu.
31 lipca bie­żą­cego roku pierw­szy dywi­zjon samo­lo­tów F-35B (wer­sja skró­co­nego startu i pio­no­wego lądo­wa­nia), nale­żą­cych do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, osią­gnął wstępną goto­wość bojową. 2 wrze­śnia pierw­sze dwa myśliwce F-35A trafi ły do bazy Hill w sta­nie Utah. Znajdujące się tam 388. Skrzydło Myśliwskie USAF ma być pierw­szym, które osią­gnie wstępną goto­wość bojową na tej wer­sji samo­lotu – łącz­nie tra­fią tam 72 egzem­pla­rze, dostawy będą reali­zo­wane w tem­pie dwóch F-35A mie­sięcz­nie. Pierwszy dywi­zjon skrzy­dła ma osią­gnąć wstępną goto­wość bojową w 2018 r. (mor­ska wer­sja bazo­wa­nia pokła­do­wego o kla­sycz­nym star­cie F-35C w dwa lata później).
Kilka dni po kie­lec­kim salo­nie, 7 wrze­śnia, we wło­skich zakła­dach Cameri obla­tano pierw­szy egzem­plarz F-35A prze­zna­czony dla lot­nic­twa wło­skiego. Jest to jed­no­cze­śnie pierw­szy samo­lot tego typu, który został zmon­to­wany poza macie­rzy­stymi zakła­dami kon­cernu Lockheed Marti n w Fort Worth – według pla­nów zakłady w Cameri mają odpo­wia­dać za dostawy F-35A dla lot­nic­twa wło­skiego i holenderskiego.
Koncerny Lockheed Marti n oraz Finmeccanica pro­mo­wały na swo­ich sto­iskach także inne kon­struk­cje lot­ni­cze. Ten pierw­szy zade­mon­stro­wał model śred­niego samo­lotu trans­por­to­wego C-130J Super Hercules, a ten drugi odrzu­towy samo­lot szko­le­nia zaawan­so­wa­nego i tak­tyczno-bojo­wego M-346 Master, co ma ści­sły zwią­zek z potrze­bami ope­ra­cyj­nymi Sił Powietrznych. C-130J mają sta­no­wić odpo­wiedź na zbli­ża­jące się zapo­trze­bo­wa­nie zwią­zane z wyco­fa­niem z eks­plo­ata­cji w trze­ciej deka­dzie XXI wieku trans­por­tow­ców C-130E Hercules, będą­cych w wypo­sa­że­niu 33. Bazy Lotnictwa Transportowego z Powidza. Obecnie Lockheed Marti n reali­zuje kolejny wie­lo­letni kon­trakt na pro­duk­cję C-130J na potrzeby Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych oraz użyt­kow­ni­ków eks­por­to­wych. W przy­padku M-346 Master sytu­acja jest inna, Polska zamó­wiła już bowiem osiem samo­lo­tów tego typu i posiada opcję na cztery kolejne, a ich dostawy mają roz­po­cząć się w listo­pa­dzie 2016 r. Pierwszy lot pol­skiego pilota na M-346 jest pla­no­wany na listo­pad bie­żą­cego roku, po prze­szko­le­niu prze­pro­wa­dzo­nym we wło­skim ośrodku w Lecce.
Drugi z lot­ni­czych poten­ta­tów ze Stanów Zjednoczonych, kon­cern Boeing, przy­wiózł do Kielc modele samo­lo­tów spe­cjal­nych bazu­ją­cych na samo­lo­cie komu­ni­ka­cyj­nym 737NG oraz mor­skiego samo­lotu patro­lo­wego bazo­wa­nia lądo­wego MSA, któ­rego bazą jest odrzu­towy samo­lot dys­po­zy­cyjny Bombardier Challenger. W pierw­szym przy­padku mowa o maszy­nach słu­żą­cych do trans­portu waż­nych oso­bi­sto­ści – C-40A Clipper (eks­plo­ato­wa­nych przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych i bazu­ją­cych na modelu 737 – 700) oraz biz­ne­so­wych BBJ (Boeing Business Jet) ofe­ro­wa­nych zarówno pań­stwom, jak i oso­bom prywatnym.
Ich pre­zen­ta­cja ma zwią­zek z pla­no­wa­nym prze­tar­giem na dwa samo­loty do prze­wozu waż­nych oso­bi­sto­ści (trans­portu spe­cjal­nego), który pla­nuje ogło­sić Inspektorat Uzbrojenia MON. Obok pary odrzu­to­wych samo­lo­tów dys­po­zy­cyj­nych, na które prze­targ jest obec­nie reali­zo­wany i pla­nuje się jego roz­strzy­gnię­cie jesz­cze w bie­żą­cym roku, ma to pozwo­lić na odbu­dowę woj­sko­wych zdol­no­ści do prze­wozu waż­nych oso­bi­sto­ści, utra­co­nych po roz­wią­za­niu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.
Z kolei pokaz modeli samo­lo­tów P-8 Poseidon oraz MSA, to pokaz moż­li­wo­ści ame­ry­kań­skiego poten­tata na rynku mor­skich samo­lo­tów patro­lo­wych bazo­wa­nia lądo­wego. Ma to zwią­zek z zapo­trze­bo­wa­niem Sił Zbrojnych RP, które pla­nują posia­da­nie trzech-sze­ściu maszyn tej klasy w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej, pozy­ska­nych w ramach pro­gramu Płomyk. Jeszcze do nie­dawna wyda­wało się, że pod­ję­cie decy­zji odno­śnie wyboru kon­struk­cji jest bar­dzo bli­skie, jed­nak latem bie­żą­cego roku Ministerstwo Obrony Narodowej ogło­siło, że pro­gram zosta­nie opóź­niony i roz­strzy­gnię­cia spo­dzie­wać się można dopiero za kilka lat. Program Płomyk to rów­nież oka­zja do zacie­śnie­nia współ­pracy prze­my­sło­wej pomię­dzy Ukrainą i Polską. Z tego powodu w Kielcach zapre­zen­to­wano model samo­lotu patro­lo­wego An-148MP. Jest to kolejne podej­ście do zain­te­re­so­wa­nia naszych decy­den­tów moż­li­wo­ścią pój­ścia drogą wschod­nią, która for­mal­nie została zaini­cjo­wana w cza­sie wystawy Air Fair, w maju bie­żą­cego roku w Bydgoszczy.
W ramach zawar­tego wów­czas poro­zu­mie­nia, Państwowy Koncern Lotniczy Antonow poszu­kuje part­ne­rów do wester­ni­za­cji samo­lo­tów An-148 i An-178. W przy­padku Polski poro­zu­mie­nie może obej­mo­wać WZL nr 2 SA, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, Instytut Lotnictwa oraz spółki Drabpol i Arboleda. W przy­padku pierw­szej z wymie­nio­nych kon­struk­cji mowa jest o warian­cie mor­skim patro­lo­wym. Poza aspek­tem tech­nicz­nym udział Polski w tym przed­się­wzię­ciu jest też bar­dzo ważny ze wzglę­dów poli­tycz­nych, obec­nie bowiem pro­gram roz­woju samo­lo­tów rodziny An-148 jest ści­śle powią­zany z rosyj­skim prze­my­słem lot­ni­czym (spo­śród 214 pod­mio­tów bio­rą­cych udział w jego wytwa­rza­niu aż 126 pocho­dzi z Rosji). To zaś sku­tecz­nie ogra­ni­cza moż­li­wość roz­woju pro­duk­cji i sprzedaży.
W ramach pre­zen­to­wa­nej kon­cep­cji An-148MP ma otrzy­mać wie­lo­funk­cyjną sta­cję radio­lo­ka­cyjną dozoru mor­skiego oraz elek­tro­op­tyczną gło­wicę obser­wa­cyjną – dane zbie­rane przez nie trafi ałyby do uni­wer­sal­nych kon­sol i ope­ra­to­rów znaj­du­ją­cych się na pokła­dzie samo­lotu. Bazując na wstęp­nych wyma­ga­niach, Płomyk ma także otrzy­mać moż­li­wość poszu­ki­wa­nia i zwal­cza­nia okrę­tów pod­wod­nych, z tego też względu An-148MP ma być wypo­sa­żony rów­nież w wyrzut­nie boi hydro­aku­stycz­nych oraz prze­no­sić samo­na­pro­wa­dza­jące się tor­pedy do zwal­cza­nia okrę­tów pod­wod­nych kali­bru 324 mm.

  • Łukasz Pacholski, Maciej Szopa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE