Wraki Scapa Flow

MIO_1_2015_scapa

Wrak krą­żow­nika lek­kiego Dresden. Fot. 3de­ep­Me­dia©

Wśród cie­ka­wych miejsc spo­czy­wa­nia wra­ków, nie­wąt­pli­wie jed­nym z war­tych wyróż­nie­nia i uwagi jest Scapa Flow. Tym akwe­nem na Orkadach na początku XIX w. zain­te­re­so­wała się bry­tyj­ska Admiralicja, wyzna­cza­jąc tam kotwi­co­wi­sko. Jednak zna­cze­nia nabrał znacz­nie póź­niej, kiedy to stał się miej­scem sta­łego sta­cjo­no­wa­nia jed­no­stek Royal Navy w obu woj­nach świa­to­wych i okre­sach bez­po­śred­nio po nich.

I wojna świa­towa i samo­za­to­pie­nie Hochseeflotte

Sytuacja poli­tyczna na początku I wojny świa­to­wej wymu­siła prze­rzu­ce­nie głów­nych sił mor­skich Zjednoczonego Królestwa na pół­noc Wysp. Za miej­sce sta­cjo­no­wa­nia okrę­tów obrano Scapa Flow na Orkadach. Powstałym tam siłom nadano nazwę Grand Fleet. Szybko dosto­so­wano je do peł­nie­nia roli bazy floty wojen­nej, m.in. poprzez stwo­rze­nie barier pod­wod­nych, w postaci prze­gród i sieci oraz spe­cjal­nie zato­pio­nych jed­no­stek.

9 lipca 1917 r., na wodach Scapa Flow doszło do brze­mien­nej w skut­kach kata­strofy. Zakotwiczony tam pan­cer­nik Vanguard zato­nął w wyniku eks­plo­zji wewnętrz­nej. Zginęło wów­czas ponad 800 człon­ków załogi, tylko dwóch oca­lało. Jednak archi­pe­lag Orkadów koja­rzony jest bar­dziej z innym wyda­rze­niem, które nastą­piło rok po zakoń­cze­niu dzia­łań wojen­nych i doty­czą­cym kaj­ze­row­skiej Hochseeflotte. Wówczas to, sta­cjo­nu­jące tam już od kilku mie­sięcy jed­nostki, 21 czerwca 1919 r. z roz­kazu kadm. Ludwiga von Reutera, zostały samo­za­to­pione przez znaj­du­jące się na ich pokła­dach nie­miec­kie załogi. Na sku­tek tego, na dno poszły 52 okręty, w tym naj­wię­cej, bo aż 32, nisz­czy­cieli. Kilka jed­no­stek udało się Brytyjczykom odho­lo­wać na mie­li­zny i tym spo­so­bem oca­lić. Wszystkie zato­pione okręty, w myśl posta­no­wień trak­tatu wer­sal­skiego przy­pa­dły Wielkiej Brytanii. Zakończenie dzia­łań wojen­nych pocią­gnęło za sobą też znaczne ogra­ni­cze­nie obec­no­ści i czę­ściowe wyco­fa­nie głów­nych sił mor­skich Korony ze Scapa Flow.

Złomowanie wra­ków i powrót do Scapa Flow

Niedługo po samo­za­to­pie­niu trzonu nie­miec­kiej floty nawod­nej, roz­po­częto ope­ra­cje pod­nie­sie­nia z dna wra­ków. Brytyjskie wła­dze zain­te­re­so­wały się tylko kil­koma okrę­tami. Prawa do wydo­by­cia więk­szo­ści posta­no­wiły odsprze­dać pry­wat­nym kon­tra­hen­tom. Pierwsza udana ope­ra­cja zakoń­czyła się już w 1922 r., doty­czyła ona nisz­czy­ciela G 89 i zor­ga­ni­zo­wana została przez Jacka Moara powią­za­nego z kon­sor­cjum Stromness Wrecking Company. Jednak prym w pozy­ski­wa­niu metalu spod wody wio­dła firma Cox & Danks Ltd., która odpo­wia­dała za wydo­by­cie aż 32 jed­no­stek. Operacje pod­no­sze­nia wra­ków z dna trwały do końca lat 30. XX w.

Tymczasem sytu­acja poli­tyczna i mili­tarna w Europie na początku II wojny świa­to­wej, skło­niła Brytyjczyków do ponow­nego wybra­nia Scapa Flow jako bazy floty. Zaraz na początku kon­fliktu siły nie­miec­kie przy­pu­ściły atak na kotwi­co­wi­sko. 14 paź­dzier­nika 1939 r. okręt pod­wodny U 47 zato­pił kotwi­czący tam pan­cer­nik Royal Oak, na sku­tek czego zgi­nęło 834 osób (według naj­now­szych badań, wcze­śniej poda­wano liczbę 833 ofiar). Na posta­wio­nych minach uszko­dzone zostały dwie kolejne bry­tyj­skie jed­nostki. Natomiast, kilka dni póź­niej nastą­pił atak lot­ni­czy Luftwaffe, który przy­niósł znacz­nie mniej­sze straty – uszko­dzony został zde­kla­so­wany pan­cer­nik Iron Duke. Niemiecki rajd na Scapa Flow skut­ko­wał znacz­nym wzmoc­nie­niem ochrony bazy. To wów­czas roz­po­częto budowę tzw. barier Churchilla – gro­bli blo­ku­ją­cych wschod­nie cie­śniny (w pełni ukoń­czone wraz z zakoń­cze­niem wojny). Wojsko wró­ciło do Scapa Flow w 1940 r., ale już w 1944 zaczęto prze­no­sze­nie czę­ści sił, które osta­tecz­nie wyco­fano w II poło­wie lat 50. XX w.

Podwodne dzie­dzic­two Scapa Flow

Po woj­nie powró­cono do moż­li­wo­ści zło­mo­wa­nia zato­pio­nych tam wra­ków, rów­nież tych zato­pio­nych w celu stwo­rze­nia sztucz­nych barier pod­wod­nych. Rozważano także pod­nie­sie­nie Royal Oaka, jed­nak po licz­nych pro­te­stach wyco­fano się z tego pomy­słu.
W wyniku tych oraz wcze­śniej­szych dzia­łań pod­nie­siono z dna więk­szość z 52 nie­miec­kich okrę­tów zato­pio­nych w 1919 r. „Ocalało” w toni wod­nej jedy­nie 7 – krą­żow­niki Dresden, Cöln, Brummer i Karlsruhe oraz okręty liniowe König, Kronprinz Wilhelm i Markgraf. Na nie­któ­rych z nich widoczne są próby roz­po­czę­cia ope­ra­cji pod­nie­sie­nia, które jed­nak zarzu­cono. Wraki te ura­to­wała głę­bo­kość i olbrzy­mie koszty,
a poprzez to nie­opła­cal­ność ich zło­mo­wa­nia. Dzisiaj dozwo­lone jest nur­ko­wa­nie na nich w celach rekre­acyj­nych, po uzy­ska­niu pozwo­le­nia od władz por­to­wych. Odwiedzić można rów­nież pozo­sta­wione luźne frag­menty pan­cer­nika Bayern i krą­żow­nika linio­wego Seydlitz, któ­rych zło­mo­wa­nie prze­bie­gło pomyśl­nie jesz­cze przed II wojną świa­tową.

  • Andrzej W. Święch

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE