Wojska Rakietowe OPK.

Start przeciwlotniczego pocisku kierowanego 5W27 z zestawu rakietowego S-125M jednego z dywizjonow 3. Brygady Artylerii OPK; poligon Wicko Morskie. Fot. Robert Rochowicz

Start prze­ciw­lot­ni­czego poci­sku kie­ro­wa­nego 5W27 z zestawu rakie­to­wego S-125M jed­nego z dywi­zjo­now 3. Brygady Artylerii OPK; poli­gon Wicko Morskie. Fot. Robert Rochowicz

Wojska Obrony Powietrznej Kraju (WOPK) skła­dały się z trzech zasad­ni­czych kom­po­nen­tów: lot­nic­twa myśliw­skiego, wojsk rakie­to­wych i arty­le­rii oraz wojsk radio­tech­nicz­nych i radio­elek­tro­nicz­nych. Pod koniec lat sześć­dzie­sią­tych do roli naj­waż­niej­szego z nich pod­nie­siono woj­ska rakie­towe, z olbrzy­mim roz­ma­chem roz­wi­jane i wypo­sa­żane w nowe prze­ciw­lot­ni­cze zestawy rakie­towe.

Pierwszy etap roz­woju Wojsk Rakietowych i Artylerii OPK udało się prze­pro­wa­dzić w cało­ści i w bar­dzo krót­kim cza­sie. Gdy w sys­tem dyżu­rów włą­czano ostat­nie dywi­zjony z planu opra­co­wa­nego w 1959 r., trwały już inten­sywne przy­go­to­wa­nia do roz­bu­dowy kolej­nych ele­men­tów sys­temu, który w zamy­śle decy­den­tów miał chro­nić wszyst­kie ważne dla funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa rejony.

Krótka pię­cio­latka

Entuzjazm pierw­szych lat two­rze­nia jed­no­stek rakie­to­wych był tak wielki, że nie patrząc na koszty zakupu zesta­wów i twarde realia limi­tów eta­to­wych w woj­sku świeżo co stwo­rzone Dowództwo WOPK z koń­cem czerwca 1962 r. przy­go­to­wało swój pierw­szy autor­ski, wstępny plan dal­szej roz­bu­dowy sys­temu obrony powietrz­nej. I tak prze­zbro­je­nie w prze­ciw­lot­ni­cze zestawy rakie­towe miało objąć: w 1966 r.: 129. samo­dzielny pułk arty­le­rii OPK (spa OPK), który miał bro­nić zespołu por­tów Szczecin-Świnoujście; w 1967 r.: 136. spa OPK, który miał wejść w skład sił stre­fowo bro­nią­cych Pomorza Zachodniego; w 1968 r.: 3. spa OPK, który miał wejść w skład sił stre­fowo bro­nią­cych Pomorza Zachodniego i Bydgoszczy; w 1969 r.: 98. spa OPK do obrony Wrocławia – ewen­tu­al­nie miał on wejść w skład sił stre­fowo bro­nią­cych połu­dniowo-zachod­niej gra­nicy kraju; w 1970 r.: 90. spa OPK, który miał odpo­wia­dać za obronę Nowej Huty i Krakowa (wszyst­kie pułki miały się skła­dać z czte­rech dywi­zjo­nów ognio­wych i jed­nego tech­nicz­nego).
Ponadto zakła­dano, że oprócz dotych­cza­so­wych zesta­wów rakie­to­wych na wypo­sa­że­niu poja­wią się nowe zestawy, prze­zna­czone do zwal­cza­nia celów nisko lecą­cych. W 1966 r. miał zostać w nie prze­zbro­jony 64. spa OPK (5 dywi­zjo­nów ognio­wych i 1 tech­niczny), który zostałby włą­czony w obronę nieba nad Warszawą. Rok póź­niej nowe uzbro­je­nie miał otrzy­mać 85. spa OPK (6 dywi­zjo­nów ognio­wych i 1 tech­niczny), któ­rego sta­no­wi­ska bojowe miały uszczel­nić obronę Górnego Śląska. W snu­tych wizjach zaku­pów po 1970 r. zakła­dano, że obroną stre­fową zosta­nie objęty cały pas naszego Wybrzeża oraz Łódź. Zaplanowana dyna­mika roz­woju była godna pozaz­drosz­cze­nia – w ciągu pię­ciu lat zakła­dano sfor­mo­wa­nie kolej­nych 31 dywi­zjo­nów ognio­wych i 7 tech­nicz­nych.
Trzy lata póź­niej plany na naj­bliż­szą pię­cio­latkę były już bar­dziej realne, tym bar­dziej że za chwilę miały być wpro­wa­dzane w życie. I tak w 1966 r. zakła­dano sfor­mo­wa­nie na bazie 129. spa OPK bry­gady w rejo­nie Szczecina, w któ­rej skład miało wejść 5 dywi­zjo­nów ognio­wych S-75M i jeden tech­niczny. W latach 1967 – 68 miał zostać zamknięty sys­tem stre­fo­wej obrony pasa Wybrzeża od Szczecina i Świnoujścia po Trójmiasto. W tym cza­sie 3. i 136. spa OPK rów­nież pla­no­wano prze­zbroić w zestawy S-75M (każdy z nich miał mieć 4 dywi­zjony ogniowe i 1 tech­niczny). W 1970 r. kolejne dywi­zjony miały się poja­wić w rejo­nie Nowej Huty i wejść w jeden sys­tem obrony z dywi­zjo­nami bro­nią­cymi aglo­me­ra­cji miej­skiej Górnego Śląska. Uszczegółowiono ponadto prze­zbro­je­nie dwóch puł­ków w nowe zestawy rakie­towe do zwal­cza­nia celów nisko lata­ją­cych typu S-125 Newa. Obrona Warszawy i Górnego Śląska miała zostać wzmoc­niona prze­for­mo­wa­nymi w bry­gady puł­kami – każda z 5 dywi­zjo­nami ognio­wymi i 1 tech­nicz­nym.
Nim roz­po­częto reali­za­cję zało­żeń nowego planu rakie­ty­za­cji, roz­strzy­gnięto jedną dość istotną kwe­stię orga­ni­za­cyjną. Otóż we wnio­skach z pierw­szego okresu funk­cjo­no­wa­nia jed­no­stek rakie­to­wych roz­wa­żać zaczęto pomysł rezy­gna­cji z dywi­zjo­nów tech­nicz­nych na rzecz bate­rii tech­nicz­nych w każ­dym dywi­zjo­nie ognio­wym. Był to autor­ski pomysł Polaków, towa­rzy­sze radzieccy bowiem dalej upie­rali się przy dotych­cza­so­wym podziale ról, który prze­nie­śli rów­nież do swo­ich pod­od­dzia­łów wypo­sa­żo­nych w zestawy S-125. Przeprowadzono szcze­gó­łową ana­lizę, porów­nu­jąc w róż­nych warian­tach liczbę potrzeb­nych eta­tów, pie­nię­dzy na zakup sprzętu czy roz­bu­dowę infra­struk­tury. Gdy bilans wyszedł w zasa­dzie iden­tyczny dla wariantu z dywi­zjo­nami tech­nicz­nymi i bate­riami w dywi­zjo­nach ognio­wych, zade­cy­do­wały względy ope­ra­cyjne. A te dla dywi­zjo­nów tech­nicz­nych były bez­li­to­sne. Wskazywano na cią­głe pro­blemy z ter­mi­no­wym dowo­zem goto­wych rakiet na sta­no­wi­ska, które w cza­sie wojny mogły się tylko pogłę­bić. Wskazywano, że ewen­tu­alne znisz­cze­nie dróg dojaz­do­wych, moż­liwy chaos w dowo­dze­niu, konieczne zmiany pozy­cji bojo­wych mogły zna­cząco utrud­nić moż­li­wość zwal­cza­nia kolej­nych celów po wystrze­le­niu zapasu rakiet prze­cho­wy­wa­nego w pod­ręcz­nych skła­dach nr 7. Szacowano, że z zewnętrz­nego dywi­zjonu tech­nicz­nego trze­cia jed­nostka ognia może tra­fić do dywi­zjonu nawet po 29 godzi­nach, a czwarta po 38 godzi­nach, pod­czas gdy obsługi miej­scowe przy­go­tują je odpo­wied­nio w 6 i 8 godzin. Różnica była zasad­ni­cza.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE