Wojska Rakietowe OPK 1959 – 1967 r.

ZiL-157 wraz z naczepa PR-11 tworzyl zestaw STZ (samochod transportowo-zaladowczy) i sluzyl do transportu oraz zaladunku na wyrzutnie rakiet w przeciwlotniczych zestawach rakietowych Dzwina i Wolchow.

ZiL-157 wraz z naczepa PR-11 two­rzyl zestaw STZ (samo­chod trans­por­towo-zala­dow­czy) i slu­zyl do trans­portu oraz zala­dunku na wyrzut­nie rakiet w prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wach rakie­to­wych Dzwina i Wolchow.

Wojska pierw­szych kilku minut III wojny świa­to­wej. To okre­śle­nie na lata przy­lgnęło do obsług w dywi­zjo­nach ognio­wych Wojsk Obrony Powietrznej Kraju, które były wypo­sa­żone w prze­ciw­lot­ni­cze zestawy rakie­towe. To na nich m.in. spo­czy­wał obo­wią­zek odpar­cia pierw­szego – jak prze­wi­dy­wano – zma­so­wa­nego ude­rze­nia lot­ni­czego na tery­to­rium naszego kraju.

W dru­giej poło­wie lat 50. arty­le­ria prze­ciw­lot­ni­cza w Wojsku Polskim była obecna we wszyst­kich rodza­jach sił zbroj­nych. Jednostki tego typu wystę­po­wały w Okręgach Wojskowych (dwie 3-puł­kowe dywi­zje, trzy pułki samo­dzielne i dywi­zjony orga­niczne w ogól­no­woj­sko­wych związ­kach tak­tycz­nych), swój pułk miała Marynarka Wojenna, ale ich zde­cy­do­wana więk­szość znaj­do­wała się w dywi­zjach i puł­kach samo­dziel­nych Wojsk Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju (WL i OPL OK). W WL i OPL OK było łącz­nie pięt­na­ście puł­ków arty­le­rii OPL, w tym osiem zor­ga­ni­zo­wa­nych w dwie 4-puł­kowe dywi­zje, zlo­ka­li­zo­wa­nych przy więk­szych aglo­me­ra­cjach miej­sko-prze­my­sło­wych. Swoje Dywizje Artylerii OPL miały Warszawa i Górnośląski Okręg Przemysłowy, a pułki – Szczecin, Wrocław, Poznań, Bydgoszcz, Kraków oraz Zgierz koło Łodzi (dodać do tego zesta­wie­nia należy Gdynię z samo­dziel­nym puł­kiem arty­le­rii OPL MW oraz Pomorski OW, któ­rego dywi­zja była roz­lo­ko­wana w pasie Wybrzeża Trzebiatów – Koszalin i Śląski OW, któ­rego dywi­zja bro­niła Dolnego Śląska). Pułk w Nisku prze­wi­dziano do osłony prze­praw na Wiśle.
Według zbior­czych mel­dun­ków o sta­nie Sił Zbrojnych PRL liczba uzbro­je­nia sys­te­ma­tycz­nie się zwięk­szała. Na przy­kład 1 lipca 1953 r. w jed­nost­kach było 359 37 mm armat prze­ciw­lot­ni­czych wz. 1939 i 641 85 mm armat wz. 1939 (KS-12). Z kolei 1 stycz­nia 1957 r. na sta­nie było 647 armat kal. 37 mm, 1008 kal. 85 mm i dwie 57 mm armaty prze­ciw­lot­ni­cze S-60. Ten ostatni typ, który wła­śnie zaczęto wdra­żać do pro­duk­cji w Hucie Stalowa Wola, miał zastą­pić 37 mm armatę wz. 1939. Z kolei następcą 85 mm armaty wz. 1939 miała zostać 100 mm armata prze­ciw­lot­ni­cza KS-19; jej pierw­sze egzem­pla­rze poja­wiły się w tym samym cza­sie. Armaty S-60 wpro­wa­dzano rów­no­mier­nie do jed­no­stek w Okręgach Wojskowych oraz Wojskach Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju, nato­miast nowe „setki” tra­fiły wyłącz­nie do WL i OPL OK. W sku­tecz­niej­szej walce z samo­lo­tami miały prze­ciw­lot­ni­kom poma­gać sta­cje radio­lo­ka­cyjne. Jako środki wykry­wa­nia począt­ko­wego w bate­riach dowo­dze­nia puł­ków wpro­wa­dzono sta­cje P-8 (P-10). Z kolei każda bate­ria ogniowa KS-19 i S-60 miała otrzy­mać radio­lo­ka­cyjną sta­cję arty­le­ryj­ską SON-4 (SON-9, Strzała).
Interesująca nas w arty­kule arty­le­ria prze­ciw­lot­ni­cza WL i OPL OK w 1957 r. została podzie­lona pomię­dzy trzy Dowództwa Korpusów Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju (kor­pu­śne rejony obrony). Nową orga­ni­za­cję oraz stan wypo­sa­że­nia 1 stycz­nia 1958 r. prze­sta­wia tabela 1.
Rok 1958 był szczy­towy w roz­woju arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej Wojska Polskiego, opar­tej tylko na kla­sycz­nych środ­kach lufo­wych. Po decy­zji o zaku­pie prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wów rakie­to­wych z każ­dym rokiem liczba jed­no­stek z arty­le­rią lufową była coraz mniej­sza (pozo­sta­wiono je tylko do osłony sta­no­wisk ognio­wych prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wów rakie­to­wych, lot­nisk, skład­nic i sta­no­wisk dowo­dze­nia w postaci bate­rii arty­le­rii prze­ciw­lot­ni­czej z arma­tami 37 i 57 mm). Dla przy­kładu 1 stycz­nia 1961 r. łącz­nie jede­na­ście puł­ków miało na uzbro­je­niu: 224 100 mm armaty KS-19, 340 85 mm wz. 1939, 316 57 mm S-60 i 16 37 mm wz. 1939, za to liczba sta­cji radio­lo­ka­cyj­nych wzro­sła do 86, w tym: 4 P-8, 26 SON-9A, 24 SON-9 i 32 SON-4.

Pierwsze decy­zje, pierw­sze zakupy

W dniach 24 – 28 marca 1958 r. w Moskwie odbyła się narada przed­sta­wi­cieli państw człon­kow­skich Układu Warszawskiego. To wła­śnie w cza­sie jej trwa­nia ZSRR przed­sta­wił moż­li­wość sprze­daży swoim pań­stwom sate­lic­kim broni rakie­to­wej klasy „zie­mia-powie­trze” i „powie­trze-powie­trze”. Przez kilka następ­nych mie­sięcy w każ­dym z kra­jów trwały usta­le­nia co do wiel­ko­ści przy­szłych zaku­pów. Ponieważ nowe tech­no­lo­gie były znacz­nie droż­sze niż te kupo­wane dotych­czas u „Wielkiego Brata”, zaku­pów nie pla­no­wano już z tak dużym roz­ma­chem jak dotąd. Początkowo zresztą wie­dza o sprzę­cie, który miał tra­fić na uzbro­je­nie, była zni­koma. Przed pod­pi­sa­niem umowy w zasa­dzie nie poja­wiły się żadne infor­ma­cje o tym, co będziemy kupo­wać – machina rakie­ty­za­cji jed­nak powoli ruszała. Pierwszym eta­pem nad­cho­dzą­cej nowej epoki było roz­po­czę­cie dro­bia­zgo­wej selek­cji kadr. Wytypowani do służby w nowych jed­nost­kach żoł­nie­rze musieli speł­niać wiele wyśru­bo­wa­nych kry­te­riów, wśród któ­rych wie­dza tech­niczna wcale nie była naj­waż­niej­sza. Przede wszyst­kim liczył się brak jakich­kol­wiek zastrze­żeń kontr­wy­wiadu woj­sko­wego – bez tego kariera w two­rzo­nych od pod­staw woj­skach rakie­to­wych była wyklu­czona.
4 lutego 1959 r. pod­pi­sano umowę na dostawę z ZSRR pierw­szych egzem­pla­rzy nowego sprzętu. Do końca tego roku w Polsce zapla­no­wano poja­wie­nie się wypo­sa­że­nia dla pierw­szego dywi­zjonu ognio­wego, dywi­zjonu tech­nicz­nego oraz dywi­zjonu szkol­nego. Zgodnie z dal­szymi zapi­sami kon­traktu w 1960 r. miało zostać dostar­czone wypo­sa­że­nie dla kolej­nych trzech dywi­zjo­nów ognio­wych. Łącznie pięć dywi­zjo­nów (cztery ogniowe i jeden tech­niczny) miały utwo­rzyć pierw­szy pol­ski pułk rakiet prze­ciw­lot­ni­czych.
Dopiero pod­pi­sa­nie umowy uru­cho­miło całą lawinę bar­dzo szyb­kich przy­go­to­wań. Krótkie ter­miny dostaw pierw­szej par­tii sprzętu nie pozo­sta­wiały zbyt wiele czasu na przy­go­to­wa­nia orga­ni­za­cyjne, dys­lo­ka­cyjne i kadrowe. Najszybciej uru­cho­miono nie­zbędne szko­le­nie pierw­szych kadr dla nowego uzbro­je­nia. Już 2 lutego 1959 r., a więc dwa dni przed pod­pi­sa­niem doku­men­tów, w Ułan-Ude na dale­kiej Syberii w tam­tej­szym ośrodku szko­le­nia roz­po­częło naukę 29 wyty­po­wa­nych ofi­ce­rów róż­nych spe­cjal­no­ści. Po zakoń­cze­niu kursu 18 czerwca 1959 r. wró­cili oni do kraju.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE