Wojna sowiecko-japoń­ska 1945 r.

WITH_2_2015_jap

Historia sto­sun­ków wza­jem­nych Rosji i Japonii na Dalekim Wschodzie od początku XX wieku była histo­rią walki dwóch impe­ria­li­stycz­nych dra­pież­ni­ków, kształ­to­waną sto­sun­kiem wza­jem­nym ich potęgi woj­sko­wej w tym regio­nie. Zamiana dwu­gło­wego orła na sierp i młot na rosyj­skiej fla­dze niczego w ich rela­cjach w isto­cie nie zmie­niła. W cza­sie dru­giej wojny świa­to­wej, poczy­na­jąc od grud­nia 1941 r., zachodni sojusz­nicy nie­je­den raz przy­po­mi­nali J. W. Stalinowi o potrze­bie wystą­pie­nia ZSRR prze­ciwko Japonii. Należy pod­kre­ślić, że Wujaszek Joe także nie był temu prze­ciwny, jed­nak w tym cza­sie otwar­cie dru­giego frontu na dru­gim końcu kon­ty­nentu nie było moż­liwe: wszyst­kie siły i środki odbie­rało sowie­tom bez­li­to­sne star­cie z hitle­row­skimi Niemcami.

W paź­dzier­niku 1944 r., kiedy Armia Czerwona wresz­cie wypę­dziła Wehrmacht z tery­to­rium ZSRR, Stalin zobo­wią­zał się do roz­po­czę­cia wojny z Japonią nie póź­niej niż po trzech mie­sią­cach od kapi­tu­la­cji III Rzeszy, ale dał też do zro­zu­mie­nia, że Związek Sowiecki powi­nien wie­dzieć, za co będzie wal­czył. Dopiero w 1945 r., na kon­fe­ren­cji w Jałcie, mię­dzy człon­kami „Wielkiej Trójki” zostało osią­gnięte poro­zu­mie­nie „o poli­tycz­nych aspek­tach” wojny z Japonią i wzmoc­nie­niu pozy­cji ZSRR na Dalekim Wschodzie. Mowa była o zacho­wa­niu sta­tusu Mongolii Zewnętrznej, fak­tycz­nie zamie­nio­nej w jesz­cze jedną sowiecką repu­blikę, powro­cie do ZSRR Południowego Sachalinu, prze­ka­za­niu Wysp Kurylskich, przy­wró­ce­niu bazy mor­skiej w Port Arturze oraz wspól­nym sowiecko-chiń­skim zarzą­dza­niu Wschodniochińską Linią Kolejową i Południowomandżurską Linią Kolejową. Warunki te stały się pod­stawą taj­nego poro­zu­mie­nia, pod­pi­sa­nego 11 lutego.
5 kwiet­nia 1945 r. ludowy komi­sarz spraw zagra­nicz­nych W. M. Mołotow oznaj­mił japoń­skiemu amba­sa­do­rowi w Moskwie Naotake Sato życze­nie sowiec­kiego rządu – wypo­wie­dze­nie sowiecko-japoń­skiego paktu o neu­tral­no­ści z 13 kwiet­nia 1941 r. na rok przed upły­wem jego pię­cio­let­niego ter­minu. Co do moty­wów wypo­wie­dze­nia wska­zy­wano, że pakt został pod­pi­sany przed agre­sją Niemiec na ZSRR i przed wybu­chem wojny mię­dzy Japonią z jed­nej strony, a Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi z dru­giej. Od tego czasu sytu­acja zmie­niła się rady­kal­nie: Niemcy napa­dły na ZSRR, a Japonia „poma­gała” im w tej agre­sji. Oprócz tego Japonia pro­wa­dzi wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią – sojusz­ni­kami Związku Sowieckiego. W związku z powyż­szym pakt o neu­tral­no­ści mię­dzy Japonią i ZSRR stra­cił sens i sowiecka strona nie zamie­rza go prze­dłu­żać. W odpo­wie­dzi japoń­ski dyplo­mata uści­ślił, że ponie­waż mowa jest nie o anu­lo­wa­niu, a jedy­nie o wypo­wie­dze­niu umowy, to jej warunki z praw­nego punktu widze­nia zacho­wują waż­ność do 26 kwiet­nia 1946 r. Sprytny Wiaczesław Michajłowicz zgo­dził się z opi­nią kolegi, ale od bar­dziej szcze­gó­ło­wego omó­wie­nia kwe­stii się uchylił.
Rozumiejąc, że upa­dek III Rzeszy jest kwe­stią kilku tygo­dni, a przy­stą­pie­nie Związku Sowieckiego do wojny z Japonią postawi ją w kry­tycz­nym poło­że­niu, strona japoń­ska pró­bo­wała son­do­wać moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia ZSRR do pośred­ni­cze­nia w zakoń­cze­niu wojny. W cha­rak­te­rze „zapłaty za pokój” zamie­rzano unie­waż­nić Traktat z Portsmouth oraz przy­wró­cić sytu­ację, jaka ist­niała na Dalekim Wschodzie do cza­sów wojny rosyj­sko-japoń­skiej 1904 – 1905 r. – tj. zwró­cić Południowy Sachalin, prze­ka­zać pół­nocną część Wysp Kurylskich i prawa do kolei w Mandżurii, wydzier­ża­wić Port Artur i Dalnyj, a także pozwo­lić na zacho­wa­nie strefy wpły­wów w Mongolii Wewnętrznej. Jak widzimy, za prze­dłu­że­nie umowy o neu­tral­no­ści Japończycy byli gotowi dokład­nie wyko­nać sowiec­kie warunki, przed­sta­wione w Jałcie jako zapłata za uczest­nic­two w woj­nie po stro­nie sojusz­ni­ków – z tą jedy­nie róż­nicą, że Stalin chciał dostać Wyspy Kurylskie w „peł­nym komplecie”.
Zgodnie z donie­sie­niami tokij­skiej rezy­den­tury Japończycy mieli nadzieję na sowiecką neu­tral­ność i spo­dzie­wali się, że ZSRR nie będzie wal­czył z Japonią, a wybie­ra­jąc dogodny moment w woj­nie na Pacyfiku, zacznie dyplo­ma­tyczną ofen­sywę zarówno na Japonię, jak i na Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię w spra­wie dale­ko­wschod­nich kwe­stii. Próby zain­te­re­so­wa­nia tymi pro­po­zy­cjami Moskwy przez Tokio trwały do końca lipca: japoń­ski rząd łudził się jesz­cze, że sytu­acja może się zmie­nić na lep­sze i szedł drogą stop­nio­wych ustępstw, co było na rękę sowiec­kiej stro­nie – która, powo­łu­jąc się na „nie­kon­kretny cha­rak­ter pro­po­zy­cji”, zyski­wała czas na lep­sze przy­go­to­wa­nie się do wojny.

  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE