Wojennomorski sili na Republika Byłgarija w dru­giej deka­dzie XXI wieku

Trzy ex-belgijskie fregaty, choć nie wzmocniły w istotny sposób sił morskich Bułgarii, pozwoliły im niemal „z marszu” dołączyć do NATO na morzach. Na zdjęciu Werni. Fot. MO Bułgarii

Trzy ex-bel­gij­skie fre­gaty, choć nie wzmoc­niły w istotny spo­sób sił mor­skich Bułgarii, pozwo­liły im nie­mal „z mar­szu” dołą­czyć do NATO na morzach. Na zdję­ciu Werni. Fot. MO Bułgarii

Spośród państw-człon­ków Układu Warszawskiego jedy­nie Czechosłowacja i Węgry nie posia­dały sił mor­skich. Sowiecki Wojenno-Morskoj Fłot (WMF) wspie­rany był więc przez mary­narki Niemieckiej Republiki Demokratycznej i Polski na Bałtyku oraz Bułgarii i Rumunii na Morzu Czarnym. Do 1960 r. Sowieci mogli – przy­naj­mniej w teo­rii liczyć na wspar­cie albań­skie, ale kiedy pań­stwo to poszło szla­kiem zbli­że­nia z ChRL, nastą­pił roz­brat z Moskwą, co dla Rosjan zakoń­czyło się jed­nym z naj­bar­dziej pre­sti­żo­wych nie­po­wo­dzeń w budo­wa­niu rela­cji zagranicznych.

Wszystkie mary­narki sojusz­ni­cze trak­to­wane były jako swo­iste for­ma­cje „pomoc­ni­cze i wspo­ma­ga­jące” WMF, nie zaś jako ele­ment naro­do­wych sił zbroj­nych prze­zna­czony do ochrony oraz reali­za­cji inte­re­sów orga­ni­zu­ją­cych i utrzy­mu­ją­cych je państw. Klasycznego przy­kładu tego podej­ścia dostar­cza NRD, Polska i Bułgaria z nie­współ­mier­nie licz­nym kom­po­nen­tem desantowym.
Po roz­wią­za­niu Paktu Warszawskiego (25 lutego 1991 r. w Budapeszcie pod­pi­sano umowę o zaprze­sta­niu współ­pracy woj­sko­wej, 1 lipca 1991 r. w Pradze roz­wią­zano struk­tury poli­tyczne) i roz­pa­dzie ZSRS (for­mal­nie 8 grud­nia 1991 r. we wsi Wiskule w Puszczy Białowieskiej), trzy z czte­rech wymie­nio­nych mary­na­rek zna­la­zły się w zupeł­nie nowej sytu­acji, którą spro­wa­dzić można do próżni w wymia­rze ope­ra­cyjno-stra­te­gicz­nym oraz nie­ja­snych per­spek­tyw remon­tów i pozy­ski­wa­nia sprzętu, któ­rego głów­nym źró­dłem było sowiec­kie mocar­stwo. Inaczej mówiąc – w nowych warun­kach nale­żało grun­tow­nie zre­de­fi­nio­wać funk­cje i zada­nia sił mor­skich oraz zapew­nić im moż­li­wość utrzy­ma­nia w spraw­no­ści posia­da­nych jed­no­stek, z per­spek­tywą ich ewen­tu­al­nej wymiany. Zarówno w Polsce, jak i w Rumunii oraz Bułgarii w wymia­rze dekla­ra­tyw­nym cele te osią­gnięto. W prak­tyce jed­nak wszyst­kie wymie­nione floty doświad­czyły jedy­nie reduk­cji stanu sił okrę­to­wych, gra­ni­czą­cych z zapa­ścią, i w sta­nie owego prze­dłu­ża­ją­cego się „zawie­sze­nia” trwają do dziś, ocze­ku­jąc na prze­ła­ma­nie kry­zysu. Odrębnie poto­czyły się jedy­nie losy Ludowej Marynarki Wojennej NRD, co wyni­kało z tego, że pań­stwo do któ­rego nale­żała zostało inkor­po­ro­wane, wraz z całą masą upa­dło­ściową, przez Republikę Federalną Niemiec. Volksmarine została więc zli­kwi­do­wana, a jej mie­nie ruchowe, w tym okręty, sprze­dane w więk­szo­ści za gra­nicę. W niniej­szym arty­kule przed­sta­wione zostaną więc pro­cesy i zja­wi­ska, które ufor­mo­wały Marynarkę Wojenną Republiki Bułgarii w jej obec­nym kształcie.

Czarnomorski sojusz­nik Sowietów

W cza­sie II wojny świa­to­wej Bułgaria przy­łą­czyła się do państw Osi – oku­po­wała część Grecji, od gra­nicy z Turcją po rejon Salonik (wraz z wyspami Thasos i Samotraka) reali­zu­jąc swoje geo­stra­te­giczne idée fixe o dostę­pie do Morza Egejskiego (port Dedeagacz, po woj­nie gr. Aleksandropolis) oraz jugo­sło­wiań­ską Macedonię. Ze względu na opór spo­łeczny nie uczest­ni­czyła jed­nak w ataku na Związek Sowiecki. We wrze­śniu 1944 r., gdy Armia Czerwona wkro­czyła na jej tery­to­rium, Bułgaria, na czele któ­rej – po zbroj­nym oba­le­niu monar­chii – sta­nął Kimon Georgiew (repre­zen­to­wał zor­ga­ni­zo­wany przez komu­ni­stów Front Ojczyźniany, choć był gene­ra­łem sta­rego reżimu) obrała opcję pro­aliancką i wypo­wie­działa wojnę III Rzeszy oraz ich sojusz­ni­kom. Jej siły roz­po­częły dzia­ła­nia prze­ciwko Niemcom i Węgrom, koń­cząc swój pochód w kwiet­niu 1945 r. w Austrii, gdy w miej­sco­wo­ści Klagenfurt nawią­zano kon­takt z bry­tyj­ską 8. Armią.
Mimo tego Bułgaria została potrak­to­wana jako aliant Niemiec i sto­sunki z nią ure­gu­lo­wano w opar­ciu o trak­tat poko­jowy pod­pi­sany w Rzymie 1947 r. Na mocy jego klau­zul woj­sko­wych zaka­zano jej posia­da­nia samo­lo­tów bom­bo­wych (z wewnętrz­nymi komo­rami bom­bo­wymi), a siły zbrojne ogra­ni­czono: woj­ska lądowe wraz z for­ma­cjami gra­nicz­nymi do 55 tys. żoł­nie­rzy, woj­ska obrony prze­ciw­lot­ni­czej do 1800, lot­nic­two woj­skowe do 90 samo­lo­tów (w tym 70 bojo­wych) i 5200 żoł­nie­rzy, mary­narkę do 3500 osób per­so­nelu i jed­no­stek o łącz­nej wypor­no­ści do 7250 t.
Kiedy pań­stwo zna­la­zło się w sowiec­kiej stre­fie wpły­wów limi­tami rzym­skimi nie­wiele się przej­mo­wano. Było to zro­zu­miałe o tyle, że Bułgaria z punktu widze­nia Moskwy zaj­mo­wała stra­te­gicz­nie ważne poło­że­nie geo­gra­ficzne – sąsia­duje ona z Turcją na odcinku 295 km, z gra­nicz­nego Kapitan Andriejewo (po tur. stro­nie – Kapikule) do Stambułu jest 260 km, oraz z Grecją na odcinku 493 km – z nad­gra­nicz­nej miej­sco­wo­ści Kulata do Salonik jest 128 km. W cza­sie zim­nej wojny gra­nica mię­dzy Bułgarią a Turcją i Grecją była gra­nicą mię­dzy anta­go­ni­stycz­nymi blo­kami poli­tyczno-woj­sko­wymi. Tak postrze­gane tery­to­rium bał­kań­skiego alianta było dla Sowietów dosko­nałą pozy­cją wyj­ściową do roz­po­czę­cia dzia­łań zaczep­nych zarówno na kie­runku stam­bul­skim, jak i egej­skim (salo­nic­kim). Poza tym reżim w Sofii cie­szył się (rów­nież ze wzglę­dów histo­rycz­nych) znacz­nie więk­szym zaufa­niem wło­da­rzy Kremla niż inni „sojusz­nicy”.

  • Krzysztof Kubiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE