Wojenna służba bojowa ORP Piorun

MIO_1_2015_piorun

ORP Piorun w począt­ko­wym okre­sie służby, na co wska­zuje cha­rak­te­ry­styczne malo­wa­nie komina z dwoma bia­łymi pasami.

Gdy 5 listo­pada 1940 r. o godz. 09:00 w Greenock pod­nie­siono pol­ską ban­derę na nowo­cze­snym nisz­czy­cielu bry­tyj­skiego typu N, nada­jąc mu nazwę ORP Piorun, nikt nie podej­rze­wał, jak bar­dzo ten okręt w trak­cie II wojny świa­to­wej sta­nie się sławny w świe­cie poprzez bogatą
w wyda­rze­nia służbę bojową.

Nowy okręt, prze­ka­zany przez Brytyjczyków pol­skim mary­na­rzom w zamian za utra­co­nego 4 maja 1940 r. pod Narwikiem Groma, miał go god­nie zastą­pić pod­czas dal­szej, pra­wie pię­cio­let­niej wojen­nej służby. Jako jeden z ośmiu budo­wa­nych w bry­tyj­skich stocz­niach nisz­czy­cieli tego typu, miał wypor­ność stan­dar­dową 1773 t (pełną 2384 t) i wymiary 108,7 x 10,9 x 4,2 m. Uzbrojono go w 6 armat QF Mk XII kal. 120 mm L/45 na pod­sta­wach CP Mk XIX, a same zdwo­jone armaty na 3 sta­no­wi­skach miały kąt pod­nie­sie­nia luf +40°. Strzelały poci­skami o masie 22,7 kg na odle­głość do 15 500 m (szyb­ko­strzel­ność 10 – 12 wystrz./min.). W porów­na­niu z Gromem nowy nisz­czy­ciel miał inne uzbro­je­nie plot. W jego skład wcho­dziła armata plot. QF Mk V kal. 102 mm L/45 (kąt pod­nie­sie­nia +80°) na pod­sta­wie HA Mk III (ulo­ko­wana przed nad­bu­dówką rufową), poczwór­nie sprzę­żone działko auto­ma­tyczne „pom-pom” Vickers Mk VII kal. 40 mm L/39 (na nad­bu­dówce za komi­nem na śród­o­krę­ciu) oraz (pier­wot­nie) 2 poczwór­nie sprzę­żone wkm-y Vickers kal. 12,7 mm usta­wione na skrzy­dłach pomo­stu bojo­wego po obu stro­nach głów­nego sta­no­wi­ska dowo­dze­nia. Niszczyciel dys­po­no­wał także pię­cio­ru­rową wyrzut­nią tor­ped kal. 533 mm (na pod­sta­wie PR Mk II) na śród­o­krę­ciu, a do walki z okrę­tami pod­wod­nymi otrzy­mał zrzut­nię bomb głę­bi­no­wych na rufie i 2 mio­ta­cze bur­towe (zapas 42 bomb głę­bi­no­wych typu D). U‑Booty mógł wykry­wać azdyk, a jed­nostki nawodne nie­do­sko­nały jesz­cze (bez anteny obro­to­wej) radar typu 286M (zain­sta­lo­wany praw­do­po­dob­nie w początku 1941 r.). Dopiero w kolej­nych latach służby wypo­sa­że­nie rada­rowe okrętu wzbo­ga­cono o lep­sze radary typów 285M, 291 i 271.

Dwa zespoły tur­bin paro­wych sys­temu Parsonsa o mocy 40 000 KM (2 kotły typu Admiralicji, napęd na 2 śruby) pozwa­lały nisz­czy­cie­lowi na osią­gnię­cie pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej 36 w. na pró­bach, choć oczy­wi­ście ta war­tość powoli malała w zależ­no­ści od zabie­ra­nej ilo­ści zapa­sów, stanu morza i stop­nio­wego zuży­wa­nia się maszyn w wojen­nej rze­czy­wi­sto­ści (sza­co­wano ją na ponad 33 w. przy wypor­no­ści peł­nej). Zasięg pły­wa­nia (przy zapa­sie paliwa 491 t) wyno­sił 5500 Mm przy 15 w. i był znacz­nie więk­szy od nisz­czy­cieli typu Grom.

Pioruna cecho­wała ele­gancka syl­wetka, z dobrze roz­pla­no­wa­nym (niż­szym niż na Gromach) pomo­stem bojo­wym, trój­noż­nym masz­tem głów­nym, poje­dyn­czym komi­nem i korzyst­nym kształ­tem dziob­nicy, która lepiej niż na Tribalach chro­niła przed zale­wa­niem falami pierw­sze podwójne sta­no­wi­sko armat kal. 120 mm. Kadłub rów­nież był bar­dziej wytrzy­mały na naprę­że­nia w trak­cie sztor­mów (i zmniej­szono ryzyko jego prze­ła­ma­nia), bo zasto­so­wano wzdłużny układ wią­zań, zamiast wcze­śniej powszech­nie uży­wa­nego poprzecz­nego.

Okręt został prze­jęty przez znaczną część ura­to­wa­nej byłej załogi ORP Grom (90 ofi­ce­rów i mary­na­rzy), oprócz tego ochot­ni­ków z Francji i wojsk lądo­wych, któ­rzy musieli się „wdro­żyć” i wiele nauczyć, pod okiem swych doświad­czo­nych kole­gów. Przewidziana w okre­sie pokoju liczba 183 ludzi załogi, wzbo­ga­cona o spe­cja­li­stów (rada­rzy­stów, hydro­aku­sty­ków itd.) wynio­sła osta­tecz­nie 220 ofi­ce­rów, pod­ofi­ce­rów i mary­na­rzy. Pierwszym dowódcą nisz­czy­ciela został kmdr por. Eugeniusz Pławski.

Początek służby Pioruna

12 listo­pada 1940 r. okręt opu­ścił bazę Greenock i udał się na szko­le­nie załogi do Scapa Flow. W trak­cie rejsu potężny sztorm (powo­du­jący kil­ku­dzie­się­cio­stop­niowe prze­chyły boczne) dał się we znaki zało­dze, ale Piorun po dwóch dniach dotarł do bazy na Orkadach bez szkód, gdzie przy­stą­piono do inten­syw­nego szko­le­nia pod nad­zo­rem spe­cja­li­stów z Royal Navy.

Piorun miał roz­po­cząć służbę w kon­wo­jach wraz z jed­nost­kami 7. Flotylli Niszczycieli (dowo­dzo­nymi przez kmdr. S. H. T. Arlisa, choć przy­na­le­żał ofi­cjal­nie do 10. Grupy Eskortowej kmdr. D. K. Baina, sta­cjo­nu­ją­cej w Greenock).

Brytyjczycy z powodu braku jed­no­stek skró­cili nieco okres szko­le­nia załogi Pioruna, wysy­ła­jąc 4 grud­nia 1940 r. okręt wraz ze sta­rym nisz­czy­cie­lem HMS Keppel, by eskor­to­wały powra­ca­jące z Islandii do Wielkiej Brytanii trzy krą­żow­niki pomoc­ni­cze. Po wyko­na­niu tego zada­nia Piorun powró­cił do Scapa Flow 10 grud­nia. Kolejną misję reali­zo­wał od 19 grud­nia, gdy wraz z nisz­czy­cie­lami ORP Garland i HMS Legion eskor­to­wał kon­wój WS 5A zmie­rza­jący z Greenock do por­tów afry­kań­skich. Sztorm wybit­nie utrud­nił zada­nie i spo­wo­do­wał uszko­dze­nia na Garlandzie. Pioruna skie­ro­wano, ku zado­wo­le­niu załogi, do Greenock, a potem do Gourock, gdzie mogła spę­dzić święta cumu­jąc tuż koło burty nisz­czy­ciela ORP Błyskawica. Tam, 26 grud­nia, obie załogi były wizy­to­wane przez naczel­nego wodza gen. dyw. Władysława Sikorskiego w towa­rzy­stwie szefa KMW – kadm. Jerzego Świrskiego. Kilkunastu ofi­ce­rów i mary­na­rzy z byłej załogi Groma zostało odzna­czo­nych Krzyżami Walecznych za boje pod Narwikiem.

  • Tadeusz Kasperski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE