Wodowanie w małym por­cie o wiel­kiej stoczni

Styczen 1938 r. Kadlub przyszlego ORP Orzel podczas prac wykonczeniowych przed wodowaniem. Z lewej strony widoczna zbudowana trybuna dla VIP-ow.

Styczen 1938 r. Kadlub przy­szlego ORP Orzel pod­czas prac wykon­cze­nio­wych przed wodo­wa­niem. Z lewej strony widoczna zbu­do­wana try­buna dla VIP-ow.

W stycz­niu bie­żą­cego roku minęła 80. rocz­nica wodo­wa­nia ORP Orzeł. W zbio­rach Archiwum Miejskiego w holen­der­skim Vlissingen, oprócz doku­men­ta­cji tech­nicz­nej i kore­spon­den­cji doty­czą­cej budowy, prze­cho­wy­wane są nega­tywy i odbitki foto­gra­ficzne doku­men­tu­jące powsta­wa­nie naj­słyn­niej­szego pol­skiego okrętu pod­wod­nego, od mon­tażu pierw­szych ele­men­tów kon­struk­cji stępki po uro­czy­ste pod­nie­sie­nie ban­dery. Wśród foto­gra­fii naj­wię­cej zdjęć wyko­nano pod­czas uro­czy­sto­ści wodo­wa­nia w sobotę 15 stycz­nia 1938 r.

W życio­ry­sie stat­ków i okrę­tów za istotne uznaje się kilka dat. Za naj­waż­niej­sze i prze­waż­nie uro­czy­ście cele­bro­wane z udzia­łem przed­sta­wi­cieli stoczni oraz zle­ce­nio­dawcy budowy, należy uznać: poło­że­nie stępki, wodo­wa­nie i wresz­cie pierw­sze pod­nie­sie­nie ban­dery, po czym roz­po­czę­cie służby pod ban­derą wojenną lub w bar­wach pierw­szego arma­tora. Kolejną rów­nie ważną datą w histo­rii jed­nostki pły­wa­ją­cej będzie dopiero ostat­nie opusz­cze­nie ban­dery i wyco­fa­nie ze służby lub zato­nię­cie.
Te pierw­sze trzy daty z życio­rysu okrętu nie są w rów­nym stop­niu cele­bro­wane i można spo­tkać się z róż­nym do nich podej­ściem w poszcze­gól­nych tra­dy­cjach mor­skich. Podobnie jest z pamię­cią o tych wyda­rze­niach i obcho­dze­niem lub przy­po­mi­na­niem ich rocz­nic. W tra­dy­cji pol­skiej Marynarki Wojennej współ­cze­śnie obcho­dzone są uro­czy­ście lub wspo­mi­nane daty wpro­wa­dze­nia okrętu do służby. O datach wodo­wa­nia pamięta się i wspo­mina o wiele rza­dziej. Tegoroczna stycz­niowa 80. rocz­nica wodo­wa­nia ORP Orzeł minęła nie­zau­wa­żona przez media i insty­tu­cje sta­tu­towo zaj­mu­jące się histo­rią MW RP.
Nasze współ­cze­sne podej­ście do rocz­nic wodo­wań histo­rycz­nych okrę­tów jest odwrot­nie pro­por­cjo­nalne do ilo­ści zacho­wa­nej doku­men­ta­cji foto­gra­ficz­nej i pra­so­wej z epoki w przy­padku takich okrę­tów jak OORP Grom i Błyskawica. Podobnie prze­glą­da­jąc zbiory Archiwum we Vlissingen zauwa­żymy, że naj­wię­cej wycin­ków pra­so­wych i foto­gra­fii zacho­wano wła­śnie z uro­czy­sto­ści wodo­wa­nia, nie zaś pod­nie­sie­nia ban­dery, któ­rego uwiecz­nie­niu poświę­cono o wiele mniej zdjęć. W przy­padku wodo­wa­nych w Cowes nisz­czy­cieli ta dys­pro­por­cja jest o wiele bar­dziej rażąca… gdyż – jak dotąd – nie jest znane żadne ofi­cjalne zdję­cie z pod­nie­sie­nia ban­der na obu okrę­tach, co tym bar­dziej dziwi, bo uro­czy­sto­ści te odby­wały się w mie­ście dwóch słyn­nych mary­ni­stycz­nych firm foto­gra­ficz­nych – Beken of Cowes i Kirk of Cowes.
O tym, że w latach 30. ubie­głego wieku wodo­wa­nie było trak­to­wane jako naj­waż­niej­sza uro­czy­stość, świad­czy też udział ze strony pol­skiej przed­sta­wi­cieli władz II RP, sze­fo­stwa Kierownictwa Marynarki Wojennej (KMW) oraz wyso­kich rangą przed­sta­wi­cieli gospo­da­rzy uro­czy­sto­ści. Matkami chrzest­nymi okrę­tów budo­wa­nych w Wielkiej Brytanii i Holandii były żony przed­sta­wi­cieli ówcze­snych elit dyplo­ma­tycz­nych lub woj­sko­wych.
Na wodo­wa­nie ORP Orzeł przy­były z Polski dele­ga­cje KMW z kadm. Jerzym Świrskim (1882−1959), Ligi Morskiej i Kolonialnej z pre­ze­sem Zarządu Głównego, gen. bryg. Stanisławem Kwaśniewskim (1886−1956). Rząd RP repre­zen­to­wał poseł i mini­ster peł­no­mocny dr Wacław Babiński (1887−1957). Ze strony holen­der­skiej obecni byli: kró­lew­ski komi­sarz pro­win­cji Zelandia – Johan Willem Quarles van Ufford (1882−1951), bur­mistrz Vlissingen, Carel Albert van Woelderen (1877−1951), oraz szef Sztabu Koninklijke Marine – wadm. Johannes Theodorus Furstner (1887−1970). Zaproszeni na uro­czy­sto­ści goście przy­byli do Vlissingen, według donie­sień holen­der­skiej prasy, pocią­giem o godz. 12:38. Na dworcu powi­tani zostali przez 38 pol­skich har­ce­rzy z holen­der­skiego zagłę­bia węglo­wego z połu­dnio­wej Limburgii, leżą­cej mię­dzy Belgią a Niemcami z ks. Willhelmem Hoffmanem (… — 1942) na czele. Przybyłych z Hagi przed­sta­wi­cieli władz pol­skich
powi­tano na dworcu pol­skim hym­nem naro­do­wym i hym­nem har­cer­skim. Około godziny 13:30 goście dotarli na spe­cjal­nie przy­go­to­waną try­bunę zbu­do­waną z pra­wej strony dziob­nicy okrętu. Na dzio­bie Orła powie­wała flaga holen­der­ska, na rufie flaga stoczni, a na masz­cie nad kio­skiem ban­dera pol­ska w asy­ście pol­skiego ofi­cera, naj­praw­do­po­dob­niej por. mar. Józefa Minkiewicza z Korpusu Morskich Oficerów Technicznych. Wzdłuż burty okrętu, obok plu­tonu hono­ro­wego pod bro­nią z hulku Noord Braband (zde­kla­so­wa­nego krą­żow­nika pan­cer­no­po­kła­do­wego), stała orkie­stra holen­der­skiej Marynarki Wojennej z Den Helder pod batutą kapel­mi­strza Leitstikowa.
W wodo­wa­niu brało udział czte­rech dzien­ni­ka­rzy z Warszawy: Janusz Lewandowski z „Morza”, Stanisław Poraj-Koźmiński (1882−1944) z „Polski Zbrojnej”, Stanisław Maria Saliński (1902−1969) i Marian Szydłowski z „Kuriera Porannego”. We Vlissingen prze­by­wał w tym cza­sie pisarz-mary­ni­sta Julian Ginsbert (1892−1948). Do grupki pol­skich dzien­ni­ka­rzy przy­łą­czył się Kazimierz Leski (1912- -2000) miesz­ka­jący w Holandii od 1936 r. i w cza­sie budowy Orła zatrud­niony w Nederlandse Verenigde Scheepsbouw Bureaus B.V. (NVSB) w Hadze, jako kon­struk­tor odpo­wie­dzialny za sprawy siłowni.

  • Lech Trawicki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE