Włoskie pan­cer­niki z lat 1860 – 1905

Sicilia na pełnej prędkości w czasie prób morskich. Fot. Conti Vecchi/NHHC

Sicilia na peł­nej pręd­ko­ści w cza­sie prób mor­skich. Fot. Conti Vecchi/NHHC

Francję i Włochy za cza­sów II cesar­stwa łączyły poprawne sto­sunki. To dzięki zręcz­nej poli­tyce Paryża moż­liwe było zjed­no­cze­nie Włoch jako ele­mentu pro­wa­dzo­nej poli­tyki anty­au­striac­kiej. We Francji powsta­wały rów­nież pierw­sze wło­skie pan­cer­niki typu Formidabile (bliź­nia­czy Terribile), Regina Maria Pia (bliź­nia­cze Ancona, Castelfidardo i San Martin) oraz kor­weta pan­cerna Palestro (I, bliź­nia­cza Varese). Okręty te two­rzyły trzon floty wło­skiej w cza­sie wojny z Austrią w 1866 r.. Zamówienie tych jed­no­stek za gra­nicą było pochodną pro­wa­dzo­nej poli­tyki pro­fran­cu­skiej i braku wła­snego zaple­cza prze­my­sło­wego.

Gdy Francja zaczęła odbu­do­wy­wać swoją flotę po klę­sce wojny lądo­wej 1870 – 1871, dzia­ła­nia te nie umknęły Włochom. Po okre­sie względ­nej przy­jaźni oba pań­stwa były sobie wro­gie, co wyni­kało z pro­wa­dzo­nej eks­pan­sji w Afryce Północnej.
Ponadto sytu­acja zmie­niła się, gdy w 1870 r. zaanek­to­wano Państwo Kościelne, tj. Rzym i oko­lice. Od 1864 r. sta­cjo­no­wały tam woj­ska fran­cu­skie, które miały strzec sta­tus quo w tym rejo­nie Włoch, co sam cesarz Napoleon III obie­cał papie­żowi Piusowi IX. Gdy wybu­chła wojna z Prusami, woj­ska wyco­fano, a na ich miej­sce wkro­czyli Włosi. Akt ten przy­jęto w Paryżu z wro­go­ścią, a reak­cją było odde­le­go­wa­nie do Civitavecchia, portu pod Rzymem, fre­gaty bocz­no­ko­ło­wej L’Orénoque (zbud. 1848). Wysłanie tego okrętu było tylko gestem poli­tycz­nym, gdyż nie mógł on prze­ciw­sta­wić się całej flo­cie wło­skiej, którą ścią­gnięto spe­cjal­nie na tę oka­zję. Francuzi przy­go­to­wali plany więk­szej akcji (z udzia­łem pan­cer­ni­ków), ale po klę­sce w woj­nie z Prusami i zawi­ro­wa­niach poli­tyki wewnętrz­nej nikt już w Paryżu o Państwie Kościelnym nie pamię­tał. Zresztą jego kwe­stia kilka razy powra­cała w sto­sun­kach wło­sko-fran­cu­skich, a ure­gu­lo­wana została dopiero w latach 20. XX w.
Jednakże ten wrogi akt zapi­sał się w pamięci Włochów. Pokazał nie tylko deter­mi­na­cję Francuzów, ale także sła­bość wło­skiej obrony. Zdawano sobie sprawę, że w razie desantu na Półwyspie Apenińskim nie ma dosta­tecz­nych sił, aby ode­przeć prze­ciw­nika. Siły wło­skie sta­cjo­nu­jące w Tarencie na połu­dniu Italii nie były w sta­nie obro­nić bar­dzo dłu­giej linii brze­go­wej. Problematyczna była też budowa nowych baz dla floty oraz for­ty­fi­ka­cji brze­go­wych, gdyż począt­kowo nie było na to fun­du­szy.
Dopiero w latach 80. ukoń­czono silną bazę w La Maddalena (nie­wiel­kie mia­sto w gru­pie wyse­pek na pół­noc­nym wscho­dzie Sardynii). Na umoc­nie­nia innych baz, np. w La Spezii, nie star­czyło środ­ków i była ona bar­dzo nara­żona, szcze­gól­nie na ataki tor­pe­dowe. Sytuacji nie popra­wiły sieci i zagrody bonowe.
Co wię­cej, flota fran­cu­ska miała dużo więk­szy poten­cjał roz­wo­jowy niż siły Regia Marina. Jednakże we Francji dał znać o sobie kry­zys w finan­sach publicz­nych. Z jed­nej strony pła­cono gigan­tyczne odszko­do­wa­nie Niemcom, z dru­giej trzeba było szybko zmo­der­ni­zo­wać siły lądowe, gdyż to one były naj­bar­dziej zapóź­nione wzglę­dem choćby armii pru­skiej, a potem cesar­skiej.
Ten czas jaki Francja potrze­bo­wała celem gospo­dar­czego się „pozbie­ra­nia” Włosi wyko­rzy­stali, aby zbli­żyć się do Wielkiej Brytanii i ścią­gnąć do sie­bie tam­tej­szych fabry­kan­tów, któ­rzy mieli pod­ło­żyć pod­wa­liny pod nowo­cze­sny prze­mysł sta­lowy i che­miczny. We wło­skich bazach okre­sowo cumo­wały rów­nież okręty Royal Navy, czym pod­kre­ślano dobre kon­takty obu kra­jów i co we Francji postrze­gano jako akt nie­przy­ja­zny (zbli­że­nie Londynu z Włochami trwało do 1892 r.).
  • Michał Glock

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE