Włoskie bom­bowce nur­ku­jące cz.2

włoskie bombowce nurkujące

Włoskie bom­bowce nur­ku­jące.

Na prze­ło­mie lat 1940 – 1941 miało swój począ­tek kilka pro­jek­tów dosto­so­wa­nia już ist­nie­ją­cych, kla­sycz­nych samo­lo­tów bom­bo­wych do roli bom­bowca nur­ku­ją­cego. Niedobór tego typu maszyn cały czas dawał o sobie znać; ocze­ki­wano, że taka prze­róbka umoż­liwi szyb­kie dostawy nowego sprzętu do jed­no­stek linio­wych.

W dru­giej poło­wie lat trzy­dzie­stych w fir­mie Fiat przy­stą­piono do prac nad samo­lo­tem roz­po­znaw­czo-bom­bo­wym i myśliw­cem eskor­tu­ją­cym, który otrzy­mał ozna­cze­nie CR.25. Miał to być dol­no­płat o czy­stej linii aero­dy­na­micz­nej, z zakrytą kabiną i pod­wo­ziem cho­wa­nym w locie. Do jego napędu prze­wi­dziano dwa sil­niki gwiaz­dowe Fiat A.74 RC.38 (840 KM) z meta­lo­wymi, trój­ło­pa­to­wymi śmi­głami prze­sta­wial­nymi. Uzbrojenie sta­no­wiły dwa kara­biny maszy­nowe 12,7 mm, zabu­do­wane w przo­dzie kadłuba; trzeci taki kara­bin – roz­miesz­czony w obro­to­wej wie­życzce – słu­żył do obrony. Kadłubowa komora bom­bowa mogła pomie­ścić 300 kg bomb. Samolot wypo­sa­żono w lot­ni­czy apa­rat foto­gra­ficzny. Prototyp CR.25 (MM.322) obla­tano 22 lipca 1937 r., w jed­nym z kolej­nych lotów uzy­sku­jąc pręd­kość mak­sy­malną 490 km/h. Na tej pod­sta­wie zamó­wiono serię 40 maszyn, nie została ona jed­nak wyko­nana. Pierwszeństwo dano kon­ku­ren­cyj­nej kon­struk­cji: Breda Ba 88. Samolot CR.25 osta­tecz­nie także tra­fił do pro­duk­cji, ale zbu­do­wano go w licz­bie zale­d­wie 8 sztuk w wer­sji dale­kiego roz­po­zna­nia CR.25 bis (MM.3651-MM.3658, 1939 – 1940). Ponieważ jedną z funk­cji CR.25 było bom­bar­do­wa­nie, nie dziwi pomysł dosto­so­wa­nia samo­lotu także do bom­bar­do­wa­nia z lotu nur­ko­wego. Przygotowano kilka pro­jek­tów wstęp­nych: BR.25, BR.26 i BR.26A, ale nie były one roz­wi­jane.
CR.25 stał się ponadto kon­struk­cją bazową dla samo­lotu wie­lo­za­da­nio­wego FC.20, opra­co­wa­nego przez nie­wielką firmę CANSA (Construzioni Aeronautiche Novaresi S.A.), która od 1939 r. nale­żała do kon­cernu Fiat. W zależ­no­ści od potrzeb miał on peł­nić rolę cięż­kiego myśliwca, samo­lotu sztur­mowo-bom­bo­wego lub roz­po­znaw­czego. Z CR.25 wyko­rzy­stano skrzy­dła, pod­wo­zie i sil­niki; nowy był kadłub i uste­rze­nie z podwój­nymi sta­tecz­ni­kami pio­no­wymi. Samolot zbu­do­wano jako dwu­miej­scowy dol­no­płat o cał­ko­wi­cie meta­lo­wej kon­struk­cji. Szkielet kadłuba, spa­wany z rur sta­lo­wych, pokryto do kra­wę­dzi spływu skrzy­dła bla­chami dura­lu­mi­nio­wymi, a dalej płót­nem. Dwudźwigarowe skrzy­dła były meta­lowe – tylko lotki pokryto płót­nem; pokryto nim także stery meta­lo­wego uste­rze­nia.
Prototyp FC.20 (MM.403) po raz pierw­szy wzbił się w powie­trze 12 kwiet­nia 1941 r. Wyniki prób nie zado­wo­liły decy­den­tów. Na maszy­nie, w noso­wej, bogato prze­szklo­nej czę­ści, zabu­do­wano więc ręcz­nie łado­wane działko Breda 37 mm, pró­bu­jąc dosto­so­wać samo­lot do walki z alianc­kimi bom­bow­cami cięż­kimi, jed­nak broń ta zaci­nała się i ze względu na sys­tem łado­wa­nia miała nie­wielką szyb­ko­strzel­ność. Wkrótce powstał i został obla­tany drugi pro­to­typ FC.20 bis (MM.404). Długą, oszkloną część nosową kadłuba zastą­piono krótką, bez oszkle­nia, miesz­czącą to samo działko. Uzbrojenie wzbo­ga­cono o dwa kara­biny maszy­nowe 12,7 mm w przy­ka­dłu­bo­wych czę­ściach skrzy­deł oraz zamon­to­wano grzbie­tową wie­życzkę strze­lecką Scotti, zamie­nioną wkrótce na stan­dar­dową dla wło­skich bom­bow­ców Caproni-Lanciani z takim samym kara­bi­nem. Pod skrzy­dłami dodano dwa zaczepy dla bomb 160 kg, a w kadłu­bie roz­miesz­czono komorę bom­bową na 126 bomb odłam­ko­wych 2 kg. Zmieniono także część ogo­nową samo­lotu oraz insta­la­cje: pali­wową i hydrau­liczną.
  • Dariusz Paduch

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE