Więcej serca dla Orlika

Więcej serca dla Orlika. Fot. Paweł Bondaryk

Więcej serca dla Orlika. Fot. Paweł Bondaryk

Przez lata, w Siłach Powietrznych wypra­co­wano dobre zało­że­nia bez­piecz­nego, efek­tyw­nego i jed­no­cze­śnie eko­no­micz­nego szko­le­nia pilo­tów. Tymczasem pol­skiemu lot­nic­twu woj­sko­wemu, a sze­rzej – pol­skiej szkole lata­nia, zagraża nie tylko nie­ure­gu­lo­wany stan. Są też inne zagro­że­nia…

Współczesny kon­flikt zbrojny sta­wia przed wszyst­kimi poten­cjal­nymi jego uczest­ni­kami coraz to wyż­sze wyma­ga­nia. Oczekuje się, że żoł­nie­rze, bo nie o poli­ty­kach tu mowa, będą pro­fe­sjo­nal­nie dosko­nali. Dotyczy to także, a może przede wszyst­kim – pilo­tów. To oni pierwsi nawiążą kon­takt z prze­ciw­ni­kiem. To od ich wyszko­le­nia i wypo­sa­że­nia zale­żeć będzie powo­dze­nie misji lot­ni­czych, a w rezul­ta­cie także wynik dzia­łań bojo­wych na lądzie i morzu.
Wyszkolenie pilota woj­sko­wego jest, naj­droż­szym szko­le­niem reali­zo­wa­nym we współ­cze­snym świe­cie. Czy zatem poza dobrymi pro­gra­mami i zało­że­niami mamy do zaofe­ro­wa­nia przy­szłym poko­le­niom pol­skich pilo­tów prze­my­ślany sys­tem szko­le­niowo-tre­nin­gowy? W zało­że­niach tak, a w prak­tyce?

Rodzina jastrzę­bio­wa­tych

Założenia są nastę­pu­jące: młody adept lot­nic­twa woj­sko­wego w Polsce, będąc już na eta­pie zaawan­so­wa­nego (po pod­sta­wo­wym) lot­ni­czego szko­le­nia, zanim sią­dzie za ste­rami wyma­rzo­nego F-16, ma roz­po­cząć naukę na samo­lo­cie typu Orlik. Mamy w Siłach Powietrznych 12 Orlików TC-I czyli „sta­rych”, z awio­niką (przy­rzą­dami pilo­ta­żo­wymi-nawi­ga­cyj­nymi w kabi­nie samo­lotu) w pełni ana­lo­gową, nie przy­sta­jącą do współ­cze­snych wymo­gów, oraz 16 zmo­der­ni­zo­wa­nych Orlików TC-II, z bar­dziej zaawan­so­waną w czę­ści ucy­fro­wioną awio­niką typu Garmin.
Mamy też jesz­cze uko­chane przez pilo­tów kilku dekad samo­loty TS-11 Iskra, ale ich kariera nie­uchron­nie się koń­czy, a wła­ści­wie już się skoń­czyła (choć moż­li­wo­ści moder­ni­za­cyjne samo­lotu nie zostały wyczer­pane). Miejsce wyco­fy­wa­nych Iskier już nie­ba­wem zastą­pią wło­skie samo­loty M-346 Master, które w 2014 r. kupi­li­śmy wraz z jed­nym z naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych na świe­cie sys­te­mów tre­nin­go­wych AJT (Advanced Jet Training).
W ramach kon­traktu pod­pi­sa­nego z kon­cer­nem Finmeccanica (obec­nie Leonardo) kupi­li­śmy 8 Masterów, z otwartą opcją na 4 kolejne samo­loty. Miałem moż­li­wość wyko­na­nia, jesz­cze w 2006 r., lotu testo­wego tym samo­lo­tem i do dziś jestem pod wiel­kim wra­że­niem jego moż­li­wo­ści pilo­ta­żo­wych, oraz roz­wią­zań ergo­no­micz­nych kabiny instruk­tora. Wraz z Masterami kupi­li­śmy pakiet szko­le­niowy i logi­styczny oraz symu­la­tory. Pierwsze dwa M-346 mają poja­wić w Dęblinie jesie­nią 2016 r. Nasi piloci-instruk­to­rzy szkolą się na nich we Włoszech.
Mastery to samo­loty o nie­zwy­kłych moż­li­wo­ściach aero­dy­na­micz­nych ale też o zaawan­so­wa­nej awio­nice, opar­tej na tech­no­lo­gii glass cock­pit (syn­the­tic cock­pit). Wszelkie potrzebne pilo­towi infor­ma­cje nie są przed­sta­wiane jak dotąd, za pomocą ana­lo­go­wych przy­rzą­dów, a wizu­ali­zo­wane na wie­lo­funk­cyj­nych wyświe­tla­czach cie­kło­kry­sta­licz­nych (MFD). Nie muszę doda­wać, że takie wła­śnie wypo­sa­że­nie miej­sca pracy pilota jest już stan­dar­dem we wszyst­kich nowo­cze­snych samo­lo­tach wie­lo­za­da­nio­wych, w tym rów­nież w eks­plo­ato­wa­nych przez nas F-16 Block 52+. Taka tech­no­lo­gia wymaga zupeł­nie innego podej­ścia do zro­zu­mie­nia spo­sobu komu­ni­ka­cji pilot-samo­lot, a tym samym szko­le­nia adep­tów, jak i tre­ningu pilo­tów w celu dosko­na­le­nia i utrwa­la­nia nawy­ków.

  • gen. dyw. (w st.spocz.) pil. dr Leszek Cwojdziński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE