Włoska ofen­sywa w Egipcie w 1940 r.

Włoskie czołgi M13/40 w czasie ataku pod Beda Fomm.

Włoskie czołgi M13/40 w cza­sie ataku pod Beda Fomm.

Libia była wło­ską kolo­nią od 1912 r. Dzięki temu Włochy w razie kon­fliktu z Wielką Brytanią mogły w krót­kim cza­sie i w kilku miej­scach prze­rwać bry­tyj­ski „szlak impe­rialny” do Indii. Strzegące go bazy: Gibraltar, Malta, Cypr, Egipt z Kanałem Sueskim, Erytrea, Aden i Somali Brytyjskie mogły być bowiem zaata­ko­wane przez wło­ską mary­narkę wojenną i lot­nic­two. 10 czerwca 1940 r. Włochy wypo­wie­działy wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, dążąc do prze­ję­cia ich kolo­nii afry­kań­skich i stwo­rze­nia w base­nie Morza Śródziemnego Drugiego Imperium Rzymskiego.

Naczelny dowódca Wojsk Włoskich w Libii, marsz. Italo Balbo, wyra­ził wów­czas swoje waha­nia co do moż­li­wo­ści prze­pro­wa­dze­nia szyb­kiej ope­ra­cji zaczep­nej prze­ciwko Wojskom Brytyjskim w Egipcie wło­skiemu pre­mie­rowi i dyk­ta­to­rowi Benito Mussoliniemu w nastę­pu­jący spo­sób: To nie liczba żoł­nie­rzy napawa mnie oba­wami, ale uzbro­je­nie… wypo­sa­że­nie w nie­wielką liczbę i bar­dzo stare modele dział, pra­wie brak broni prze­ciw­pan­cer­nej i prze­ciw­lot­ni­czej… bez sensu jest wysy­ła­nie tysięcy żoł­nie­rzy, skoro nie jeste­śmy w sta­nie ich zaopa­trzyć w sprzęt do prze­miesz­cza­nia się i walki. Następnie marsz. Balbo zażą­dał dostar­cze­nia 1000 samo­cho­dów cię­ża­ro­wych, 100 cię­ża­ró­wek do prze­wozu wody, czoł­gów śred­nich, armat prze­ciw­pan­cer­nych oraz prze­ciw­lot­ni­czych.
Brytyjczycy nie zamie­rzali zwle­kać z reak­cją na wło­ską dekla­ra­cję wojny i 11 czerwca 1940 r. kolumna bry­tyj­skich samo­cho­dów pan­cer­nych z roz­po­znaw­czego 11. pułku huza­rów (Prince Albert’s Own Hussars) z 7. Dywizji Pancernej popę­dziła przez egip­ską gra­nicę w głąb wło­skiej Libii. 13 czerwca zaata­ko­wały one i znisz­czyły Fort Capuzzo oraz Fort Maddalena. Ta zuchwała akcja roz­draż­niła Włochów; od początku jed­nak widać było, że nie są oni przy­go­to­wani do kon­fliktu. Nikt nie powia­do­mił gar­ni­zo­nów obu for­tów, że ich kraj zna­lazł się w sta­nie wojny z Wielką Brytanią. Jakby tego było mało, w trak­cie kolej­nego rajdu 11. pułku huza­rów poj­mano mię­dzy Bardiją a Tobrukiem 100 wło­skich żoł­nie­rzy; wśród nich był gene­rał, któ­remu w szta­bo­wej lan­cii towa­rzy­szyła nie­za­mężna „przy­ja­ciółka” w zaawan­so­wa­nej ciąży – gen. Romolo Lastucci, szef wojsk inży­nie­ryj­nych 10. Armii. To wywo­łało skan­dal we Włoszech. Dla Brytyjczyków liczyło się, że gene­rał miał przy sobie plany wło­skich umoc­nień w oko­li­cach Bardiji.
Podczas gdy Wojska Brytyjskie w Egipcie oraz Królewskie Siły Powietrzne (Royal Air Force, RAF) wyko­nały sze­reg ude­rzeń na wło­skie pozy­cje w Libii, bry­tyj­skie woj­ska inży­nie­ryjne przy­go­to­wy­wały roz­bu­do­wane linie umoc­nień pod Marsa Matruth, 480 km na zachód od Kanału Sueskiego.
11 czerwca bom­bowce Bristol Blenheim z 45., 55. i 113. dywi­zjonu RAF zaata­ko­wały bazę lot­ni­czą El Adem pod Tobrukiem, nisz­cząc wło­skie maszyny na ziemi (w tym pięć samo­lo­tów bom­bo­wych Savoia-Marchetti SM.79 Sparviero). Trzy bom­bowce zostały zestrze­lone przez wło­skie myśliwce. 5 lipca bry­tyj­skie Fairey Swordfish star­tu­jące z lot­ni­skowca HMS Eagle prze­pro­wa­dziły rajd na port w Tobruku. Brytyjscy lot­nicy zato­pili nisz­czy­ciel Zeffiro i sta­tek trans­por­towy oraz uszko­dzili nisz­czy­ciel Euro.
Obszar, na któ­rym miały się toczyć walki, jest roz­le­głym pła­sko­wy­żem opa­da­ją­cym stromo do morza. Urwisty, pocięty wąwo­zami brzeg jest nie­prze­kra­czalny dla pojaz­dów gąsie­ni­co­wych i koło­wych – z wyjąt­kiem kilku miejsc, jak np. prze­łęcz Halfaja. Powierzchnię pła­sko­wyżu two­rzy skała pokryta war­stwą żwiru, pia­sku, gliny oraz kamieni. Są na niej prze­strze­nie trudne do prze­by­cia, jak lotne pia­ski, diuny, rumo­wi­ska gła­zów. Dróg na pła­sko­wyżu prak­tycz­nie nie ma; tylko w cza­sie dzia­łań wojen­nych powstają, wyjeż­dżone przez pojazdy mecha­niczne, pustynne trakty. Szlaki te w cza­sie pory desz­czo­wej stają się roz­mię­kłe, pełne błota i trudne do prze­by­cia przez pojazdy gąsie­ni­cowe i kołowe. Plagą pory wio­sen­nej i let­niej są gorące wia­try z Sahary, tzw. ham­simy, nio­sące chmury wci­ska­ją­cego się dosłow­nie wszę­dzie pyłu pia­sko­wego. Wszystko to w znacz­nym stop­niu utrud­nia pro­wa­dze­nie dzia­łań wojen­nych, odbija się na zdro­wiu żoł­nie­rzy i spraw­no­ści uży­wa­nego przez nich uzbro­je­nia i sprzętu.

Włoskie moż­li­wo­ści

W momen­cie wybu­chu wojny Wojska Włoskie w Libii dys­po­no­wały 14 dywi­zjami pie­choty roz­dzie­lo­nymi mię­dzy 10. Armię (dowódca gen. Mario Berti, pięć dywi­zji) roz­miesz­czoną na gra­nicy z Egiptem oraz 5. Armię (gen. Italo Gariboldi, dzie­więć) znaj­du­jącą się na gra­nicy z Tunezją. Liczyły one około 236 tys. ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy, 1811 środ­ków arty­le­ryj­skich i 339 czoł­gów. Gdy Włochy wypo­wie­działy wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, dowódz­two 10. Armii prze­su­nęło 1. Dywizję Libijską (XX Korpus) w pobliże gra­nicy z Egiptem z Girarabud do Sidi Omar, XXI Korpus został prze­nie­siony z Sidi Omar w pobliże wybrzeża, Bardiji i Tobruku, nato­miast XXII Korpus roz­lo­ko­wano na połu­dniowy zachód od Tobruku, gdzie sta­no­wił siły rezer­wowe.
Liczebnie siły wło­skie dys­po­no­wały prze­wagą, która powinna zapew­nić im zwy­cię­stwo. Jednak w zasa­dzie całe uzbro­je­nie było prze­sta­rzałe – zaczy­na­jąc od broni strze­lec­kiej, na któ­rej nie można było pole­gać. Włoskie cięż­kie kara­biny maszy­nowe, „bijące po knyk­ciach” M1935 Fiat-Revelli kal. 8 mm sta­no­wiły jedy­nie uspraw­nioną wer­sję broni z I wojny świa­to­wej, w dodatku miały silną ten­den­cję do prze­grze­wa­nia się i zaci­na­nia. W lipcu 1940 r. Wojska Brytyjskie w Egipcie miały 65 czoł­gów szyb­kich Tank Cruiser Mk I, Mk II i Mk III, sku­pio­nych głów­nie w 7. Dywizji Pancernej, oraz 200 czoł­gów lek­kich Light Tank Vickers Mk VI i samo­cho­dów pan­cer­nych. Włosi począt­kowo mogli im prze­ciw­sta­wić tylko około 300 czoł­gów lek­kich L3 (kla­sy­fi­ka­cja ofi­cjalna, fak­tycz­nie były to tan­kietki); dopiero w sierp­niu dostar­czono do Libii 72 nowe czołgi śred­nie M11/39 (fak­tycz­nie lek­kie). Jednak awa­ryj­ność oraz umiesz­cze­nie armaty kali­bru 37 mm w kadłu­bie, a nie w obro­to­wej wieży, gdzie zabu­do­wano dwa kara­biny maszy­nowe kal. 8 mm, czy­niła z nich wozy mało uży­teczne.

  • Leszek Molendowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE