Uzbrójcie spo­śród sie­bie ludzi na wojnę

Karabinek automatyczny CZ BREN 2 w kalibrze 5,56×45 mm NATO został już przyjęty do uzbrojenia Sił Zbrojnych Republiki Czeskiej, zaś w odmianie na nabój 7,62×39 mm od niedawna użytkuje go francuska jednostka specjalna GIGN.

Karabinek auto­ma­tyczny CZ BREN 2 w kali­brze 5,56×45 mm NATO został już przy­jęty do uzbro­je­nia Sił Zbrojnych Republiki Czeskiej, zaś w odmia­nie na nabój 7,62×39 mm od nie­dawna użyt­kuje go fran­cu­ska jed­nostka spe­cjalna GIGN.

Okres prze­łomu XX i XXI wieku w wielu aspek­tach był podobny do tzw. Belle épo­que, obej­mu­ją­cej czasy od zakoń­cze­nia wojny fran­cu­sko-pru­skiej do wybu­chu I wojny świa­to­wej. Po upadku komu­ni­zmu w Europie i roz­pa­dzie bloku sowiec­kiego oraz Układu Warszawskiego wielu ludzi ode­tchnęło z ulgą i powszechny stał się pogląd, że świat wresz­cie poszedł po rozum do głowy i że przy­naj­mniej w Europie udało się zaże­gnać groźbę kon­fron­ta­cji dwóch wro­gich super­mo­carstw, wiszącą nad nią przez ostat­nich kil­ka­dzie­siąt lat. Nieco żar­to­bli­wie można skon­sta­to­wać, że Europa nabrała haust świe­żego powie­trza i znów zaczęła tań­czyć walca. Ta eufo­ria nie potrwała jed­nak długo…

Najpierw poja­wiły się nie­po­koje na Bałkanach, które prze­szły w kil­ku­let­nią wojnę domową, potem roz­go­rzał kon­flikt pomię­dzy Rosją i Ukrainą, chaos zapa­no­wał na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Państwa, które kilka lat żyły w poczu­ciu nie­za­gro­żo­nego niczym spo­koju i bez­pie­czeń­stwa, dra­stycz­nie redu­ku­jąc stan swych sił zbroj­nych i wydatki obronne, nagle zna­la­zły się w sytu­acji, gdy znów aktu­alne stało się pyta­nie: będziesz sam bro­nił swej wol­no­ści i dobro­bytu czy też pod­po­rząd­ku­jesz się woli innych? Nie ma chyba dziś na świe­cie kraju, któ­rego wła­dze dobro­wol­nie wybra­łyby tę drugą moż­li­wość… W ostat­nich latach, oprócz posta­wio­nego wyżej, coraz aktu­al­niej­sze staje się także dru­gie pyta­nie: jak będziesz się bro­nić? Tradycyjna odpo­wiedź, nie­zmienna od cza­sów biblij­nych, brzmi: uzbroję swych męż­czyzn. Jednak łatwiej jest to powie­dzieć, niż zro­bić. Wyprodukować dobre uzbro­je­nie, mając na myśli sku­teczne, nowo­cze­sne i cechu­jące się wysoką jako­ścią wyko­na­nia, wcale nie jest łatwo. Nie wystar­czy dać męż­czy­znom (dziś coraz czę­ściej także kobie­tom, któ­rych odse­tek w siłach zbroj­nych i for­ma­cjach ochrony porządku stale rośnie) do rąk broń i amu­ni­cję. Żołnierza należy ubrać, tak by odczu­wał wygodę i swo­bodę ruchu w każ­dych warun­kach. Trzeba mu także dać coś, co będzie go chro­nić przed prze­mocą wroga. To jed­nak nadal mało – żoł­nie­rzowi trzeba także dać opo­rzą­dze­nie i wypo­sa­że­nie, które umoż­liwi mu prze­no­sze­nie broni, amu­ni­cji i wszyst­kich innych nie­zbęd­nych rze­czy. Jeśli broń ma być kom­pa­ty­bilna z innym wypo­sa­że­niem, trzeba je pie­czo­ło­wi­cie zin­te­gro­wać i zestroić, tak by się wza­jem­nie wspie­rały, wytrzy­my­wały nara­że­nia powsta­jące pod­czas eks­plo­ata­cji w polu, aby jak naj­le­piej słu­żyły użyt­kow­ni­kowi, a zara­zem nie prze­szka­dzały mu w tym, co jest dla niego naj­waż­niej­sze – obro­nie jego bli­skich i ich domów przez nie­bez­pie­czeń­stwem.
Wiele pro­ble­mów z uzbro­je­niem pod­od­dzia­łów wojsk lądo­wych z punktu widze­nia zama­wia­ją­cego można wyeli­mi­no­wać, jeśli znaj­dzie się ktoś, kto podej­mie się zada­nia inte­gra­tora sys­temu – a zatem ten, który jest w sta­nie zaofe­ro­wać nie tylko oddzielne ele­menty, ale cały sys­tem, współ­dzia­ła­jący i w pełni funk­cjo­nalny. Integrator sys­temu jest zara­zem dostawcą kom­plet­nego roz­wią­za­nia. Aby mógł je jed­nak zaofe­ro­wać, musí znać wyma­ga­nia kon­tra­henta, szcze­gó­łowe cha­rak­te­ry­styki poszcze­gól­nych ele­men­tów sys­temu i – co bynaj­mniej nie jest naj­mniej ważne – znać cha­rak­ter służby i sta­tus odbiorcy, a zatem żoł­nie­rza czy funk­cjo­na­riu­sza uzbro­jo­nej for­ma­cji. Kompetencja i zdol­ność połą­cze­nia nie zawsze kom­pa­ty­bil­nych pod wzglę­dem cha­rak­te­ry­styk ele­men­tów, jest tym, co odróż­nia inte­gra­tora od zwy­kłego sprze­dawcy, wrzu­ca­ją­cego wiele pro­duk­tów do jed­nego worka.
Na pierw­szy rzut oka mogłoby się wyda­wać, że wszystko wyżej wspo­mniane doty­czy tylko zło­żo­nych sys­te­mów uzbro­je­nia. Nie jest to jed­nak prawda – wszystko to odnieść można także do uzbro­je­nia pie­chura. Mówi się, że pie­chota to biedna kró­lowa walki. Nadal bowiem w pełni aktu­alne jest stwier­dze­nie, że bez­pieczne jest tylko takie tery­to­rium, na któ­rym stoi noga naszego pie­chura. Można zary­zy­ko­wać, że dziś, w dobie kon­flik­tów asy­me­trycz­nych, jest to aktu­alne w dwój­na­sób. Konfliktów takich nie wygrywa się na polu walki, ale przede wszyst­kim w ser­cach i umy­słach ludzi. Nie tych ukry­tych pod pan­ce­rzem czy lecą­cych wysoko nad zie­mią, ale zwy­czaj­nych ludzi stą­pa­ją­cych po ziemi. Nikt ich nie zastąpi.

  • Martin Helebrant

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE