USS Olympia – ostatni wojow­nik z Zatoki Manilskiej

 „Nowy Jork wita admirala Deweya”, oczywiscie w 1899 r. po zwyciestwie w Zatoce Manilskiej. Za flagowa Olympia widac USS New York, obok zas parowiec wycieczkowy Sandy Hook. Obraz olejny nieznanego autora z 1900 r.

Nowy Jork wita admi­rala Deweya”, oczy­wi­scie w 1899 r. po zwy­cie­stwie w Zatoce Manilskiej. Za fla­gowa Olympia widac USS New York, obok zas paro­wiec wyciecz­kowy Sandy Hook. Obraz olejny nie­zna­nego autora z 1900 r.

Krążownik USS Olympia jest sym­bo­lem wiel­kich prze­mian gospo­dar­czych i poli­tycz­nych, jakie zaszły w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX w. Jego uni­kalny pro­jekt zawie­rał sze­reg nowo­ści kon­struk­cyj­nych i był żywym przy­kła­dem gwał­tow­nego postępu tech­nicz­nego jaki poczy­nił wów­czas ame­ry­kań­ski prze­mysł stocz­niowy. Ironią losu jest, że okręt powstały do dzia­łań kor­sar­skich na szla­kach han­dlo­wych prze­ciw­nika, zapa­mię­tany został jako jed­nostka fla­gowa eska­dry ame­ry­kań­skiej, idą­cej do boju z Hiszpanami.

W cza­sie wojny sece­syj­nej mary­narka wojenna Stanów Zjednoczonych stała się jedną z naj­więk­szych sił mor­skich na świe­cie. Licząca w 1865 r. ponad 600 jed­no­stek flota, pod wzglę­dem liczeb­no­ści ustę­po­wała jedy­nie Royal Navy. Zgodnie z tra­dy­cją ame­ry­kań­ską, po kapi­tu­la­cji Południa i zakoń­cze­niu dzia­łań wojen­nych roz­po­częto szybką demo­bi­li­za­cję. Proces ten oka­zał się szcze­gól­nie bole­sny dla floty, która została okro­jona do zale­d­wie kil­ku­dzie­się­ciu okrę­tów. Tym samym US Navy szybko zna­la­zła się za innymi mocar­stwami (i nie tylko), zarówno pod wzglę­dem siły jak i efek­tyw­no­ści. Wyraźne „odwró­ce­nie się od morza”, które nastą­piło po zakoń­cze­niu wojny domo­wej, dopro­wa­dziło do zmniej­sze­nia nakła­dów na remonty ist­nie­ją­cych oraz budowę nowych okrę­tów. Kongres usa­tys­fak­cjo­no­wany liczbą dostęp­nych drew­nia­nych fre­gat i slu­pów, któ­rych ilość była wystar­cza­jąca do „poka­zy­wa­nia flagi” i dzia­łań poli­cyj­nych, wzbra­niał się przed prze­zna­cza­niem więk­szych fun­du­szy na mary­narkę.
W przy­padku wybu­chu kon­fliktu zbroj­nego z mocar­stwem euro­pej­skim zakła­dano sta­wie­nie czoła agre­so­rowi na ziemi ame­ry­kań­skiej, a rola US Navy, podob­nie jak w cza­sie kon­fliktu z Wielką Brytanią w 1812 r. i wojny sece­syj­nej, spro­wa­dza­łaby się do dzia­łań wymie­rzo­nych prze­ciwko liniom zaopa­trze­nio­wym wroga. Do reali­za­cji tych zadań dostępne jed­nostki wystar­czały
w zupeł­no­ści. Co wię­cej, bio­rąc pod uwagę doświad­cze­nia z dopiero co zakoń­czo­nej wojny, powszech­nie uwa­żano, że w razie potrzeby dodat­kowe okręty będzie można szybko kupić lub zbu­do­wać. Takie podej­ście do spraw mor­skich dopro­wa­dziło do szyb­kiego regresu mary­narki wojen­nej. Nie powinno zatem szcze­gól­nie dzi­wić, że rok 1866 jest powszech­nie uwa­żany za począ­tek 15-let­niej sta­gna­cji, cza­sami nazy­wa­nej wprost, jako okres degra­da­cji US Navy.
Przyczynę takiego stanu rze­czy należy upa­try­wać w kon­cen­tra­cji dostęp­nych zaso­bów na spra­wach kon­ty­nen­tal­nych. Priorytetami stały się odbu­dowa kraju ze znisz­czeń wojen­nych, a następ­nie roz­wój gospo­darki, infra­struk­tury kole­jo­wej i kolo­ni­za­cja Dzikiego Zachodu. Poczynione inwe­sty­cje szybko zaczęły pro­cen­to­wać. Już w 1874 r., po raz pierw­szy w histo­rii USA, eks­port był więk­szy niż war­tość dóbr impor­to­wa­nych (przede wszyst­kim z Europy). W prze­ciągu nie­ca­łej dekady Stany Zjednoczone stały się świa­tową gospo­darką z roz­wi­nię­tym rol­nic­twem, prze­my­słem wydo­byw­czym i meta­lur­gicz­nym. Z roku na rok coraz więk­sza część tej pro­duk­cji była kie­ro­wana do odbior­ców zagra­nicz­nych, głów­nie drogą mor­ską. W celu ochrony inte­re­sów, które się­gały już poza obszar kon­ty­nentu, konieczna stała się roz­bu­dowa sił mor­skich, mają­cych zapew­nić bez­pie­czeń­stwo ame­ry­kań­skiej eks­pan­sji gospo­dar­czej.

Stalowa US Navy

Pierwszą oznaką nad­cho­dzą­cych zmian było spra­woz­da­nie Komisji Kongresu na temat stanu US Navy. Powstały w 1880 r. doku­ment wyraź­nie pod­kre­ślał, że znaj­du­jąca się w opła­ka­nym sta­nie flota nie jest w sta­nie nawet bro­nić wybrzeża, o bar­dziej zło­żo­nych ope­ra­cjach nawet nie wspo­mi­na­jąc. Raport ten wzbu­dził kon­ster­na­cję, jed­nak był to rok wybor­czy i uwagę bar­dziej przy­ku­wał wyścig do Białego Domu niż gni­jące okręty. Rok póź­niej nowy pre­zy­dent – James A. Garfield – mia­no­wał na sta­no­wi­sko sekre­ta­rza mary­narki Wiliama H. Hunta. Ten wzięty praw­nik z Nowego Orleanu, pomimo braku wcze­śniej­szych doświad­czeń z pro­ble­ma­tyką mor­ską, pod­jął się prze­pro­wa­dze­nia grun­tow­nej reformy US Navy. Jedną
z jego pierw­szych decy­zji było powo­ła­nie komi­sji dorad­czej, w któ­rej zasia­dło 15 star­szych ofi­ce­rów mary­narki, celem opra­co­wa­nia jed­nej reko­men­da­cji dla Kongresu odno­śnie potrzeb floty. Raport przed­sta­wiony w listo­pa­dzie 1881 r. zale­cał nie­zwłoczną budowę 38 krą­żow­ni­ków, w tym 18 o kadłu­bach sta­lo­wych
i pręd­ko­ści w gra­ni­cach 13 – 15 w. oraz 20 drew­nia­nych, osią­ga­ją­cych 10 w. Obok budowy dużych okrę­tów, doku­ment dora­dzał rów­nież zakup tara­now­ców
i tor­pe­dow­ców dla wzmoc­nie­nia obrony wybrzeża. Jak można zauwa­żyć, komi­sja pro­mo­wała pozy­ska­nie okrę­tów pasu­ją­cych do cią­gle obo­wią­zu­ją­cej kon­cep­cji dzia­łań defen­syw­nych, obej­mu­ją­cych obronę por­tów i zwal­cza­nie żeglugi prze­ciw­nika. Kwestię budowy więk­szych jed­no­stek zręcz­nie prze­mil­czano.
Postulaty przed­sta­wione przez Komisję napo­tkały na duży opór kon­gres­me­nów. Rozgorzałą debatę publiczną dodat­kowo skom­pli­ko­wało odwo­ła­nie Hunta, któ­rego na sta­no­wi­sku sekre­ta­rza mary­narki zastą­pił inny praw­nik, Wiliam E. Chandler. Na szczę­ście dla US Navy nowy sekre­tarz z deter­mi­na­cją kon­ty­nu­ował dzieło poprzed­nika. Dyskusje i spory trwały jed­nak długo. Dopiero 3 marca 1883 r. Kongres osta­tecz­nie zatwier­dził środki w wyso­ko­ści 1,3 mln dola­rów na budowę czte­rech sta­lo­wych okrę­tów – krą­żow­ni­ków Atlanta, Boston, Chicago i jed­nostki łącz­ni­ko­wej Dolphin, od pierw­szych liter nazw nazy­wa­nych „ABCD Ships”. Przytoczona powy­żej data wyzna­cza rów­nież koniec „cięż­kich cza­sów” mary­narki wojen­nej USA i począ­tek roz­woju nowo­cze­snej US Navy.

  • Sebastian Hassa

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE