Upadek rosyj­skiej kosmo­nau­tyki

Ponad 1800 startow Sojuzow robi wrazenie, rakieta ta  w poprzednim okresie miewala jedynie sporadyczne potkniecia…

Ponad 1800 star­tow Sojuzow robi wra­ze­nie, rakieta ta w poprzed­nim okre­sie mie­wala jedy­nie spo­ra­dyczne potknie­cia…

Pierwsze lata ery kosmicz­nej były nazna­czone rosyj­skimi suk­ce­sami. Sztuczny sate­lita Ziemi, tra­fie­nie w Księżyc, obraz odwró­co­nej od naszej pla­nety jego pół­kuli, lądo­wa­nie na jego powierzchni, bada­nia Wenus, wresz­cie suk­cesy w lotach zało­go­wych – pierw­szy kosmo­nauta, wyj­ście poza sta­tek kosmiczny, dłu­go­trwałe loty na sta­cjach orbi­tal­nych, pozwa­lały wycią­gnąć wnio­sek jeśli nie o wyż­szo­ści rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego nad ame­ry­kań­skim, to przy­naj­mniej o jego rów­no­rzęd­no­ści, choć nie­ko­niecz­nie dokład­nie na tym samym polu.

Pod wzglę­dem ilo­ści wystrze­li­wa­nych rocz­nie rakiet kosmicz­nych (czę­sto około setki) przez dłu­gie lata Rosja zna­cząco wyprze­dzała kon­ku­ren­tów. W ostat­nich latach nastą­piło jed­nak gwał­towne, by nie rzec kata­stro­falne zała­ma­nie rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego. Jak się prze­ja­wia i co jest jego przy­czyną?

Kosmodromy

Przez dzie­się­cio­le­cia ZSRR eks­plo­ato­wał trzy kosmo­dromy. Do służby wcho­dziły kolejno Bajkonur (od 1957 r.), Kapustin Jar (od 1962 r.) i Plesieck (od 1966 r.). Na pierw­szym zostały zbu­do­wane kom­pleksy star­towe dla wszyst­kich typów rakiet kosmicz­nych, uży­wa­nych w Związku Radzieckim. Były to w kolej­no­ści powsta­wa­nia – R-7 i jego pochodne (Sputnik, Wostok, Woschod i wszyst­kie mody­fi­ka­cje Sojuza), roz­liczne odmiany rakiet Kosmos, Cyklon, Proton, N-1, Energia i Zenit, a także skon­wer­to­wane rakiety bali­styczne, jak np. Dniepr, Rokot i Strieła. Z Kapustinego Jaru star­to­wały do 2008 r. wyłącz­nie odmiany rakiet Kosmos, obec­nie zaprze­stano jego użyt­ko­wa­nia w tym cha­rak­te­rze. W Plesiecku swe orbi­talne starty roz­po­czy­nały rakiety zbu­do­wane na bazie R-7, a także Kosmos, Cyklon i Rokot.
W końcu lat 90. XX wieku została pod­jęta próba stwo­rze­nia nowego kosmo­dromu na Dalekim Wschodzie, który nazwano Swobodnyj. Po prze­pro­wa­dzo­nych w ciągu dzie­się­cio­le­cia zale­d­wie pię­ciu star­tach lek­kiej rakiety Start-1, zanie­chano jego pla­no­wa­nej roz­bu­dowy (stąd pier­wot­nie miano wystrze­li­wać rakiety nowej rodziny Angara), ze względu na wyso­kie koszty moder­ni­za­cji tej dotych­cza­so­wej woj­sko­wej bazy rakie­to­wej. Z innej bazy rakie­to­wej, Dombarowskij, w pobliżu Orenburga, od 2006 r. wystrze­lono 10 rakiet Dniepr, jed­nak pomimo prze­mia­no­wa­nia jej na kosmo­drom Jasnyj, nie odgrywa on więk­szego zna­cze­nia. Przyczyną poszu­ki­wa­nia nowego miej­sca star­tów była dwo­ista sytu­acja Bajkonuru.
Choć for­mal­nie Bajkonur należy do Rosji, to prze­cież roz­po­ściera się na tere­nie nie­pod­le­głego Kazachstanu, a za dzier­żawę terenu ten każe sobie słono pła­cić – 115 milio­nów USD rocz­nie. Niestety pomimo roz­le­głego tery­to­rium Rosja ma nie­wiele miejsc, nada­ją­cych się na kosmo­drom – w zasa­dzie Plesieck, z któ­rego można latać zarówno na orbity oko­ło­bie­gu­nowe, jak i o mniej­szym nachy­le­niu do płasz­czy­zny rów­nika, oraz wła­śnie Daleki Wschód. Poważnym minu­sem pierw­szej loka­li­za­cji są bar­dzo surowe warunki kli­ma­tyczne (głów­nie mrozy i śnie­życe), dru­giej zaś znaczna odle­głość od poli­tycz­nego i prze­my­sło­wego cen­trum kraju. W tej sytu­acji zde­cy­do­wano się na budowę wyrzutni rakiet Angara w Plesiecku, pomimo oczy­wi­stego ogra­ni­cze­nia ich nośno­ści w przy­padku wyno­sze­nia sate­li­tów na orbitę geo­sta­cjo­narną.
W przy­szło­ści rolę jego oraz Bajkonuru miał prze­jąć jed­nak nowy kosmo­drom Wostocznyj, który zde­cy­do­wano wybu­do­wać nie­mal dokład­nie w miej­scu Swobodnego. Jednak jego stwo­rze­nie nie tylko cią­gle odsuwa się w cza­sie, ale pochła­nia zna­cząco wię­cej, niż pla­no­wano, środ­ków finan­so­wych. Co gor­sza, znaczna ich część ginie – część pochła­niają pro­cesy korup­cyjne, część jest po pro­stu kra­dziona. Mimo suro­wych kar – kosmo­drom jest oczkiem w gło­wie pre­zy­denta Putina – pro­ce­der, choć w mniej­szej skali, trwa nadal. Problemem są nie tylko zni­ka­jące fun­du­sze, ale i cią­głe zmiany dyrek­tyw, co do rakie­to­wej przy­szło­ści Rosji. Rodzaje rakiet, które mia­łyby stam­tąd star­to­wać, zmie­niają się co kilka mie­sięcy, jak w kalej­do­sko­pie, a prze­cież nie ist­nieje coś takiego, jak uni­wer­salna wyrzut­nia, musi być ona przy­go­to­wana pod kon­kretną rodzinę nosi­cieli.
W chwili obec­nej na kosmo­dro­mie funk­cjo­nuje tylko jedna wyrzut­nia i to wcale nie dla Angary, czy pla­no­wa­nej rakiety o dużym udźwigu, lecz dla nie­śmier­tel­nego Sojuza. Jednak czę­sto­tli­wość star­tów z niej jest żenu­jąco niska – pierw­szy miał miej­sce wio­sną 2016 r., drugi (zresztą nie­udany) jesie­nią 2017 r., ostatni zaś dotych­czas na początku bie­żą­cego roku. Mimo zapo­wie­dzi, doty­czą­cych znacz­nego zwięk­sze­nia czę­sto­tli­wo­ści star­tów, w tym roku można się spo­dzie­wać co naj­wy­żej jesz­cze jed­nego, a w przy­szłym – jedy­nie dwóch.
Do poda­nych przy­czyn, ostat­nio doszła jesz­cze jedna, wska­zu­jąca na słabe roz­po­zna­nie geo­lo­giczne rejonu wyrzutni. Otóż w ostat­nich tygo­dniach oka­zało się, że trzeba poważ­nie umoc­nić teren pod nią, który zaczął się zapa­dać, ponie­waż wystę­pują tam puste prze­strze­nie, powstałe po wymy­ciu pod­ziem­nych sol­nisk. Wkrótce ma się roz­po­cząć budowa dwóch sta­no­wisk star­to­wych dla rakiet rodziny Angara – pierw­sze, dla lżej­szych odmian ma być gotowe w 2021 r., dru­gie, dla cięż­szych, rok póź­niej. Znając jed­nak dotych­cza­sowy postęp prac przy ich powsta­wa­niu, dotrzy­ma­nie tych ter­mi­nów jest dalece nie­re­alne.

  • Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE