Uniwersalni ratow­nicy. Kutry pro­jektu R-30

ORP Semko wspolpracuje ze  smiglowcem ratowniczym Mi-14PS  w trakcie cwiczeń ratowniczych.  Dzis nie ma juz w MW RP ani tych wiroplatow, ani okretow.

ORP Semko wspol­pra­cuje ze smi­glow­cem ratow­ni­czym Mi-14PS w trak­cie cwi­czeń ratow­ni­czych. Dzis nie ma juz w MW RP ani tych wiro­pla­tow, ani okre­tow.

Siły ratow­ni­cze pozo­stają zawsze w cie­niu kom­po­nen­tów bojo­wych w każ­dej mary­narce wojen­nej. Tym nie­mniej ich wła­ściwy roz­wój i stałe posia­da­nie odpo­wied­niego poten­cjału są ważne, cho­ciażby dla­tego, że w razie potrzeby służą pomocą nie tylko woj­sku, ale rów­nież wszyst­kim, któ­rzy jej w danej chwili ocze­kują.

Siły ratow­ni­cze pol­skiej Marynarki Wojennej w poło­wie lat 70. były dość mocno roz­bu­do­wane, ale ich zdol­no­ści do pro­wa­dze­nia róż­no­rod­nych dzia­łań były raczej ogra­ni­czone. Bazami były Porty Wojenne w Gdyni i w Świnoujściu. W pierw­szym sta­cjo­no­wał 41. Dywizjon Okrętów Ratowniczych pod­po­rząd­ko­wany for­mal­nie sze­fowi Szefostwa Ratownictwa w Sztabie MW, zaś pod wzglę­dem zaopa­trze­nia codzienna służba zale­żała od wspar­cia udzie­la­nego przez Komendę Portu Wojennego Gdynia. W skład dywi­zjonu, który w 1965 r. powstał na bazie Oddziału Ratowniczego MW 1 stycz­nia 1976 r. wcho­dziły nastę­pu­jące jed­nostki pły­wa­jące: dwa duże okręty ratow­ni­cze proj. 570 (OORP Piast i Lech), 2 okręty ratow­ni­cze proj. 12 (R-21, R-23), 4 kutry nur­kowe proj. Storem-KN (KN-1, KN-2, KN-4 i KN-5), kuter ratow­ni­czy proj. 361S (K-10), holow­nik-lodo­ła­macz proj. B65 (H-19) oraz barka proj. B-600 (B-8). W 1977 r. do dywi­zjonu włą­czono także prze­kla­sy­fi­ko­wany okręt szkolny ORP Gryf, który w nowej roli stał się barką kosza­rową dla mary­na­rzy z załóg mniej­szych kutrów z ozna­cze­niem BK-5. Do Świnoujścia w 1967 r. skie­ro­wano okręt proj. 12 (R-22) i kuter nur­kowy proj. Storem-KN (KN-3 o nume­rze bur­to­wym R-35) Obie te jed­nostki weszły w skład grupy jed­no­stek ratow­ni­czych 42. Dywizjonu Pomocniczych Jednostek Pływających.

Plany roz­woju sił ratow­ni­czych

Zbudowanie dwóch dużych okrę­tów proj. 570 było oczy­wi­ście spo­rym wzmoc­nie­niem zdol­no­ści pro­wa­dze­nia ope­ra­cji rato­wa­nia życia i mie­nia na morzu, ale nie wyko­rzy­stano pod­czas ich pro­jek­to­wa­nia szansy zabez­pie­cze­nia wszyst­kich waż­nych dla Marynarki Wojennej zdol­no­ści w tym zakre­sie. Mowa przede wszyst­kim o moż­li­wo­ści udzie­la­nia pomocy w głę­bi­nach zało­gom okrę­tom pod­wod­nym. W tym zakre­sie w dal­szym ciągu trzeba było liczyć na siły radziec­kie.
Tymczasem pod koniec lat 70. do wymiany wska­zano jako już prze­sta­rzałe wszyst­kie okręty pro­jektu 12. Ich okres eks­plo­ata­cji obli­czono na około 25 lat, a ten upły­wał osta­tecz­nie w 1980 r. Oczywiście można było prze­dłu­żyć moment ich defi­ni­tyw­nego wyco­fa­nia bio­rąc pod uwagę bie­żący stan tech­niczny, jed­nak zda­wano też sobie sprawę, że ich wypo­sa­że­nie oraz fakt zbu­do­wa­nia na kadłu­bach lugrot­raw­le­rów rybac­kich proj. B-17 nie prze­ma­wiały za zbyt dłu­gim prze­cią­ga­niem zbu­do­wa­nia następ­ców.
W zasa­dzie następ­ców długo nie szu­kano. Uznano, że nowe jed­nostki powinny być w miarę moż­li­wo­ści uni­wer­sal­nymi plat­for­mami zdol­nymi do podej­mo­wa­nia dzia­łań w prak­tycz­nie każ­dych warun­kach hydro­me­te­oro­lo­gicz­nych. Tak się składa, że w pierw­szej poło­wie lat 70. wymianę jed­no­stek prze­pro­wa­dziło Polskie Ratownictwo Okrętowe, które w latach 1972 – 1976 otrzy­mało w sumie 10 kutrów dwóch typów, a mia­no­wi­cie R-17 i R-27. Pierwszy nie speł­niał wstęp­nych wyma­gań tech­nicz­nych MW ze względu na swoją wiel­kość, nato­miast drugi uznano jako ide­alną bazę do przy­go­to­wa­nia osta­tecz­nego pro­jektu.
Początkowo w pla­nach roz­woju floty nowe okręty były nawet ozna­czane jako R-27/MW. We wszyst­kich warian­tach roz­bu­dowy na lata 80. zakła­dano koniecz­ność wymiany sta­rych okrę­tów na nowe w pro­por­cji jeden za jeden, a nawet dodano do listy czwartą jed­nostkę. Zgodnie z przy­go­to­wa­nymi w dru­giej poło­wie lat 70. pro­gra­mami roz­woju pierw­szą, pro­to­ty­pową chciano wcie­lić do służby jesz­cze pod koniec lat 70., kolejne zaś miały dołą­czyć w pierw­szej pię­cio­latce następ­nej dekady.
W mię­dzy­cza­sie z dniem 31 grud­nia 1979 r. z 41.dORat wyco­fano kuter ratow­ni­czy K-10 oraz wydano ostat­nie świa­dec­twa tech­niczne dla okrę­tów proj. 12. Wpisano w nich, że eks­plo­ata­cja będzie moż­liwa tylko do wyczer­pa­nia resur­sów zamon­to­wa­nych mecha­ni­zmów i urzą­dzeń, po czym miały zostać kolejno wyco­fane ze służby w MW.
W oce­nie Szefostwa Służby Ratowniczej Sztabu MW we flo­tyl­lach potrzebne były okręty zdolne do udzie­le­nia pomocy na peł­nym morzu uszko­dzo­nym innym jed­nost­kom, odho­lo­wa­nia ich do portu lub stoczni, w razie potrzeby także uga­sze­nia pożaru. Dlatego potrze­bo­wano „ratow­nika” o moc­nej kon­struk­cji, dużym zapa­sie mocy napędu głów­nego oraz z hakiem holow­ni­czym.

Projektowanie i budowa

Na zle­ce­nie DMW w 1977 r. Przedsiębiorstwo Projektowo-Technologiczne Techniki Morskiej PROREM w Gdańsku, przy udziale Biura Projektowo-Konstrukcyjnego Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni (SMW), przy­stą­piło do prac nad przy­go­to­wa­niem wer­sji roz­wo­jo­wej R-27 dla potrzeb nowego odbiorcy.
Ponieważ to PROREM na początku lat 70. opra­co­wał doku­men­ta­cję obu nowych kutrów dla PRO, postępy były dość szybko widoczne. W 1978 r. wstępny pro­jekt nowej kon­struk­cji został skie­ro­wany do badań mode­lo­wych. Zlecenie na ich wyko­na­nie otrzy­mało wspól­nie Biuro Projektowo-Technologiczne Morskich Stoczni Remontowych w Gdańsku, które przy­go­to­wało model, oraz Instytut Okrętowy Politechniki Gdańskiej uczy­niony odpo­wie­dzial­nym za wyko­na­nie wszyst­kich nie­zbęd­nych pomia­rów.
Model wyko­nano z para­finy w skali 1:25 bez malo­wa­nia farbą i z ogól­nie tylko przed­sta­wio­nym zary­sem bryły nad­bu­dówki. Wiernie sta­rano się za to odwzo­ro­wać część pod­wodną, ze wszyst­kim ele­men­tami wysta­ją­cymi. Badania, które prze­pro­wa­dzono miały dać przede wszyst­kim odpo­wiedź na moż­liwe opory kadłuba w wodzie (odwzo­ro­wano wody głę­bo­kie i spo­kojny stan morza). Wnioski z badań gene­ral­nie były pozy­tywne, w związku z czym pro­jek­tanci przy­stą­pili do ostat­niej fazy swo­jej pracy. Przygotowano ostat­nią wer­sję pro­jektu, która została przed­sta­wiona do zatwier­dze­nia w DMW. Trafiła tra­dy­cyj­nie pod obrady Komitetu Technicznego MW, czyli gre­mium dorad­czego dowódcy MW, które opi­nio­wało wszel­kie nowe kon­struk­cje jed­no­stek pły­wa­ją­cych powsta­jące dla floty wojen­nej. Po nanie­sie­niu drob­nych uwag doku­men­ta­cja tech­niczna była gotowa w lecie 1979 r. Następnie została zaak­cep­to­wana i pod­pi­sana przez dowódcę MW w paź­dzier­niku 1979 r.
Dokumentacja tech­niczna tra­fiła do SMW na początku 1980 r., gdzie nie­zwłocz­nie roz­po­częto przy­go­to­wa­nia do uru­cho­mie­nia pro­duk­cji. Początkowe zamó­wie­nie z Marynarki Wojennej zakła­dało zbu­do­wa­nie naj­pierw pierw­szej pary jed­no­stek, które zostały osta­tecz­nie skla­sy­fi­ko­wane jako kutry ratow­ni­cze proj. R-30, mimo iż były więk­sze od jed­no­stek które miały zastą­pić, czyli okrę­tów proj. 12. Budowa tej pierw­szej pary prze­bie­gała dość spraw­nie. Kadłuby powsta­wały przez około pół roku, a po wodo­wa­niu były w nie­cały rok wypo­sa­żane i prze­cho­dziły próby stocz­niowe
i mor­skie.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE