U‑Booty na Morzu Czarnym

U 23 na Morzu Czarnym w 1943 r. Uwagę zwraca uzbrojenie artyleryjskie: armaty kal. 20 mm na pokładzie przed kioskiem i na platformie obudowy kiosku. Jej górna część była pomalowana na żółto w celu szybkiej identyfikacji.

U 23 na Morzu Czarnym w 1943 r. Uwagę zwraca uzbro­je­nie arty­le­ryj­skie: armaty kal. 20 mm na pokła­dzie przed kio­skiem i na plat­for­mie obu­dowy kio­sku. Jej górna część była poma­lo­wana na żółto w celu szyb­kiej iden­ty­fi­ka­cji.

W kwiet­niu 1942 r. pod­jęto decy­zję o stwo­rze­niu na Morzu Czarnym nie­miec­kiej flo­tylli okrę­tów pod­wod­nych, zło­żo­nej z sze­ściu jed­no­stek typu II B, które mary­na­rze nazy­wali żar­to­bli­wie „żelaz­kami”, „czół­nami” lub „kacz­kami”. Naczelne dowódz­two Kriegsmarine posta­no­wiło prze­rzu­cić „kru­che”, o 40-metro­wej dłu­go­ści, przy­brzeżne okręty U‑Bootwaffe z Morza Północnego i Bałtyku na Morze Czarne. Jednostki weszły w skład nowo utwo­rzo­nej 30. U‑Flottille – jej bazą była Konstanca w Rumunii.

W latach 1935 – 1936 zbu­do­wano 18 okrę­tów pod­wod­nych typu II B w stocz­niach Friedrich Krupp Germaniawerft AG i Deutsche Werke AG w Kilonii; nadano im ozna­cze­nia od U 7 do U 24. Wiosną 1940 r. flota pod­wodna Kriegsmarine otrzy­mała jesz­cze dwie jed­nostki tej samej wer­sji – U 120 i U 121, które zostały zbu­do­wane w stoczni Flender Werke AG w Lubece na eks­port, dla mary­narki wojen­nej Chin. Jednak nie sprze­dano ich kon­tra­hen­towi z Azji. Okręty typu II B były wer­sją roz­wo­jową, lekko zmo­der­ni­zo­waną w sto­sunku do wer­sji pro­to­ty­po­wej typu II A. Była to naj­licz­niej­sza seria spo­śród „żela­zek” U‑Bootwaffe.
Zgodnie z wyma­ga­niami nowy model „dwójki” otrzy­mał wydłu­żony kadłub (doło­żono trzy kolejne wręgi), dzięki czemu zna­la­zło się dodat­kowe miej­sce na zbior­niki paliwa, które umiesz­czono pod cen­tralą dowo­dze­nia. Dzięki prze­pro­wa­dzo­nej moder­ni­za­cji udało się wydłu­żyć zasięg nawodny okrętu o 80 proc. w sto­sunku do pier­wo­wzoru. Zmiany hydro­dy­na­miczne kon­struk­cji spo­wo­do­wały zmniej­sze­nie czasu zanu­rze­nia awa­ryj­nego z 45 do 25 s. Została także lekko uno­wo­cze­śniona w wyglą­dzie obu­dowa kio­sku.
Nie popra­wiły się zasad­ni­czo warunki życia 25-oso­bo­wej załogi. Ale zde­ter­mi­no­wa­nych mło­dych pod­wod­nia­ków przy­cią­gał do służby na „żelaz­kach” smak ryzyka, czy cho­ciażby więk­sza samo­dziel­ność służ­bowa, niż to miało miej­sce na prze­stron­nych i solid­nych okrę­tach nawod­nych. Mimo róż­nych nie­do­god­no­ści człon­ko­wie załóg U‑Bootów uwa­żali swoją wspól­notę za wyjąt­kową. Ludzi nie prze­ra­żały spar­tań­skie warunki życia – pro­blemy z wen­ty­la­cją, wil­goć i zimno, nie­ustanny hałas pra­cu­ją­cych maszyn czy brak warun­ków do dba­nia regu­lar­nie o higienę. Wnętrze okrętu śmier­działo ole­jem napę­do­wym, potem i psu­jącą się żyw­no­ścią. Podwodniacy mogli zapo­mnieć o jakiej­kol­wiek pry­wat­no­ści. W ciągu doby każdy z nich mógł być sam tylko chwilę mia­no­wi­cie wtedy, gdy korzy­stał z ustępu (jedno nie­wiel­kie pomiesz­cze­nie znaj­do­wało się w czę­ści rufo­wej okrętu).
Podczas budowy okrę­tów pod­wod­nych ich załogi brały czynny udział w ich powsta­wa­niu. Naczelny dowódca sił pod­wod­nych (Führer der Unterseeboote) kmdr Karl Dönitz (przy­szły dowódca Kriegsmarine nomi­na­cję na wiel­kiego admi­rała otrzy­mał 31 stycz­nia 1943 r.), pil­no­wał, żeby pod­wod­niacy pozna­wali swoją jed­nostkę od pod­szewki jesz­cze w stoczni.
Po wej­ściu do służby U 7 przy­dzie­lono do szko­le­nia pod­wod­nia­ków we Flotylli Szkolnej w Neustadt (we wrze­śniu 1935 r. okręt ode­słano do Szkoły Zwalczania Okrętów Podwodnych, gdzie na jego pokła­dzie dosko­na­lili swoje umie­jęt­no­ści hydro­aku­stycy), a pozo­stałe U 8 do U 24 skie­ro­wano do 1. Flotylli Okrętów Podwodnych „Weddigen” i 3. Flotylli Okrętów Podwodnych „Lohs” w Kilonii.

Stalowe „żelazka” w bazie w Kilonii przed wojną. Na zdję­ciu okręty pod­wodne typu II B – U 12, U 14, U 20 i U 9.

Działania bojowe U‑Bootów typu II B w latach 1939 – 1941

W 1939 r. U‑Booty pod­czas rej­sów szko­le­nio­wych na Bałtyku bez­piecz­nie zanu­rzały się na 100 m. Potem, po prze­kro­cze­niu wska­zań wska­zówki na zega­rze głę­bo­ko­ścio­mie­rza, bla­chy poszy­cia nie wytrzy­my­wały ciśnie­nia wody. Dowódcy czę­sto podej­mo­wali próby zej­ścia okrę­tem poni­żej głę­bo­ko­ści nisz­czą­cej, aż do momentu, kiedy zaczy­nało trzesz­czeć poszy­cie.
Typ II B oprócz trzech wyrzutni tor­ped kal. 533 mm miał tylko działko plot. kal. 20 mm MG Flak C/30 z pro­stymi przy­rzą­dami celow­ni­czymi. Okręty pozba­wione kom­pletu tor­ped w zamian mogły zabrać 9 min den­nych z zapal­ni­kiem magne­tycz­nym typu TMB (potem także TMC) i tor­pedę. Min magne­tycz­nych można było zapa­ko­wać do wyrzutni mak­sy­mal­nie dwie (TMC) lub trzy mniej­sze (TMB).
Po wybu­chu wojny załogi U 16 (kpt. mar. Hans Weingärtner), U 17 (kpt. mar. Heinz von Reiche) i U 23 (kpt. mar. Otto Kretschmer) zgod­nie z roz­ka­zami Oberkommando der Marine (Naczelnego Dowództwa Marynarki) posta­wiły zagrody minowe w pobliżu han­dlo­wych por­tów bry­tyj­skich i fran­cu­skich. Niemcy nie mieli w tym cza­sie pod­wod­nych sta­wia­czy min. Dopiero na prze­ło­mie lat 1941 – 1942 weszły do służby pierw­sze jed­nostki typów VII D i X B, które zabie­rały po kil­ka­dzie­siąt min.
We wrze­śniu 1939 r. na misję bojową wysłano także: U 9, 10, 12, 13, 15, 19, 21 i 24. Okręty patro­lo­wały w wyzna­czo­nych sek­to­rach pół­noc­nej, wschod­niej i połu­dnio­wej czę­ści Morza Północnego. U 7 krą­żył w pobliżu Kattegatu, a U 8 na zachód od Orkadów i w Pentland Firth. Inne U‑Booty wyko­rzy­stano do blo­ko­wa­nia lub patro­lo­wa­nia pol­skiego wybrzeża (U 14, U 18, U 22).
Potem przy­szły następne zada­nia zwia­dow­cze, sta­wia­nie zagród mino­wych u wybrzeży Wielkiej Brytanii i pro­wa­dze­nie dzia­łań ofen­syw­nych skie­ro­wa­nych prze­ciwko kon­wo­jom przy­brzeż­nym.
Bardziej spek­ta­ku­larna dzia­łal­ność wojenna okrę­tów typu II B nie była moż­liwa z powodu braku więk­szej liczby tor­ped. Trzy wyrzut­nie zaj­mo­wały bli­sko 25 proc. dłu­go­ści kadłuba, a zło­żone na pokła­dzie wewnętrz­nym zapa­sowe tor­pedy się­gały nie­malże kolumny pery­skopu w cen­trali.
Wśród dowód­ców okrę­tów pod­wod­nych typu II było kilku wybit­nych pod­wod­nia­ków, któ­rzy mieli instynkt wytraw­nego myśli­wego. Do naj­bar­dziej zna­nych nale­żeli kpt. mar. Otto Kretschmer (U 23), por. mar. Wolfgang Lüth (U 9 i U 13) oraz kpt. mar. Joachim Schepke (U 3). Na małych U‑Bootach wyszko­liło się kilku jesz­cze innych legen­dar­nych asów U‑Bootwaffe: Erich Topp, Heinrich Lehman-Willenbrock, Adalbert Schnee czy Herbert Emil Schultze.
Do końca 1944 r. 11 okrę­tów typu II B zostało znisz­czo­nych w wyniku dzia­łań bojo­wych z powodu wej­ścia na minę, samo­za­to­pie­nia lub z innych powo­dów (U 7, 9, 12, 13, 15, 16, 18, 19, 20, 22, 23). Inne spo­tkał taki sam smutny los w 1945 r.

Przygotowania do prze­rzutu na Morze Czarne

W dru­gim roku wojny przy­dat­ność na Atlantyku okrę­tów pod­wod­nych typu II B oka­zała się nie­wielka. Dowództwo U‑Bootwaffe posta­no­wiło prze­ba­zo­wać je na Morze Czarne, gdzie miały być wyko­rzy­stane prze­ciwko Flocie Czarnomorskiej i radziec­kiej żeglu­dze han­dlo­wej. Dzięki nie­wiel­kim wymia­rom zostały prze­trans­por­to­wane czę­ściowo dro­gami wodno-lądo­wymi.
W 1942 r. 6 okrę­tów – U 9, U 18, U 19, U 20, U 23, U 24 – dostar­czono na Morze Czarne, gdzie weszły w skład 30. Flotylli Okrętów Podwodnych. Była to jedna z naj­bar­dziej nie­zwy­kłych ope­ra­cji prze­ba­zo­wa­nia w histo­rii. U‑Booty zostały pocięte i w seg­men­tach prze­wie­zione dro­gami na spe­cjal­nych wie­lo­osio­wych plat­for­mach holo­wa­nych przez wyna­jęte od Luftwaffe cięż­kie cią­gniki prze­zna­czone m.in. do holo­wa­nia bom­bow­ców. Część podróży kadłuby (pocięte na trzy czę­ści), po wymon­to­wa­niu z nich naj­cięż­szych ele­men­tów, takich jak sil­niki, aku­mu­la­tory, śruby itd., odbyły na spe­cjal­nych bar­kach, zapro­jek­to­wa­nych dla tej ope­ra­cji.
Na początku lipca 1942 r. lądowe oddziały 11. Armii Wehrmachtu pod dowódz­twem gen. Ericha von Mansteina zajęły Sewastopol. Oblężenie tego zna­ko­mi­cie umoc­nio­nego naj­waż­niej­szego portu czar­no­mor­skiego (po upadku Odessy) trwało od 30 paź­dzier­nika 1941 do 4 lipca 1942 r. Z chwilą upadku mia­sta Niemcom prze­stało gro­zić nie­bez­pie­czeń­stwo, jakim była obec­ność wojsk radziec­kich na ich tyłach, a zaję­cie całego Krymu stwo­rzyło dogodną pozy­cję wyj­ściową do ataku na Kaukaz drogą poprzez Półwysep Tamański. Niemcy potrze­bo­wali pil­nie sił mor­skich, które ope­ru­jąc z por­tów rumuń­skich, mogły zaopa­try­wać woj­ska nie­miec­kie na kie­runku kau­ka­skim.
Warto pamię­tać, że plan „Barbarossa” (atak Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r.) nie obej­mo­wał dzia­łań bojo­wych na Morzu Czarnym. Nowe zada­nia cze­kały na okręty Dönitza, ale wła­dze Turcji nie wyra­żały zgody na przej­ście U‑Bootów przez Bosfor. Podjęte przez Niemcy roz­mowy z Turcją o moż­li­wo­ści zakupu turec­kich okrę­tów pod­wod­nych także zostały szybko zerwane. Ponieważ „czółna” miały zbyt mały zasięg, by dotrzeć samo­dziel­nie na nowy akwen, opra­co­wano inne, trud­niej­sze i bar­dziej skom­pli­ko­wane pod wzglę­dem logi­stycz­nym roz­wią­za­nie. „Małe wilki” Kriegsmarine miały być dostar­czone… drogą wodno-lądową.
Po upadku Sewastopolu zaszły zmiany w poli­tyce dotych­czas neu­tral­nej Turcji. Ulegając naci­skom nie­miecko-wło­skim, tam­tej­sze wła­dze zgo­dziły się na przej­ście przez Dardanele i Bosfor okrę­tów wło­skiej Regia Marina. Tą drogą wysłano na Morze Czarne – 6 okrę­tów pod­wod­nych oraz 10 więk­szych i 10 mniej­szych kutrów tor­pe­do­wych i arty­le­ryj­skich.
Niemcy także posta­no­wili wzmoc­nić swoje siły na Morzu Czarnym, a ich wybór padł na sześć U‑Bootów typu II B oraz inne małe jed­nostki. W marcu 1941 r. Dowództwo Kriegsmarine uznało, że Rumunia jest jedy­nym moż­li­wym kie­run­kiem trans­portu U‑Bootów. Szczegółowy plan trans­portu okrę­tów dro­gami wod­nymi i lądo­wymi został opra­co­wany przez Oberkommando der Marine (OKM) pod koniec 1941 r. Do tego celu posta­no­wiono głów­nie wyko­rzy­stać auto­strady i Dunaj. Uznano, że potrzebne będzie około 10 mie­sięcy do osią­gnię­cia goto­wo­ści bojo­wej, w tym sześć tygo­dni zaj­mie trans­port okrę­tów. Główne zada­nie przy­go­to­wa­nia U‑Bootów do prze­wie­zie­nia i przy­wró­ce­nie im goto­wo­ści bojo­wej powie­rzono zespo­łowi inży­nie­rów ze stoczni Deutsche Werke AG w Kilonii.
Cała trasa, bie­gnąca nie­mal w poprzek Europy, liczyła około 2500 km. Do przy­go­to­wa­nia i prze­pro­wa­dze­nia tej nie­spo­ty­ka­nej i skom­pli­ko­wa­nej ope­ra­cji OKM powo­łało spe­cjalną 600-oso­bową grupę trans­por­tową, w któ­rej skład weszli stocz­niowcy, mecha­nicy, kie­rowcy, mary­na­rze, łącz­no­ściowcy, a nawet poli­cja dro­gowa. Wybór padł na okręty, które od kil­ku­na­stu mie­sięcy, po zakoń­cze­niu kam­pa­nii na Morzu Północnym, były jed­nost­kami flo­tylli szkol­nych: U 9, 18, 19, 20, 23 i 24, roz­lo­ko­wane w Zatoce Gdańskiej (Gdynia, Piława i Kłajpeda).

  • Mariusz Borowiak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE