Turecka tar­cza jed­nak nie made in China

Wszystko wskazuje na to, że chiński rakietowy system przeciwlotniczy HQ-9 nie wejdzie jednak do uzbrojenia tureckich jednostek obrony przeciwlotniczej.

Wszystko wska­zuje na to, że chiń­ski rakie­towy sys­tem prze­ciw­lot­ni­czy HQ-9 nie wej­dzie jed­nak do uzbro­je­nia turec­kich jed­no­stek obrony prze­ciw­lot­ni­czej.

We wrze­śniu 2013 r. turec­kie wła­dze roz­strzy­gnęły mię­dzy­na­ro­dowy prze­targ T-LORAMIDS na zakup dwu­na­stu bate­rii prze­ciw­lot­ni­czych zesta­wów rakie­to­wych dale­kiego zasięgu. Wówczas oka­zało się, że zwy­cię­stwo przy­znano eks­por­to­wej wer­sji chiń­skiego sys­temu HQ-9. Ten, z wielu per­spek­tyw, kon­tro­wer­syjny wybór pod­trzy­my­wały mie­siące nego­cja­cji. Ostatecznie, 15 listo­pada br., Ankara zde­cy­do­wała anu­lo­wać postę­po­wa­nie i roz­po­cząć nowy pro­gram opra­co­wa­nia zestawu tej klasy.

Program T-LORAMIDS (Turkish Long Range Air and Missile Defence System) uru­cho­miono w 2006 r. Jednak fak­tycz­nie za począ­tek pro­gramu należy uznać rok 2009. Wówczas bowiem roz­po­częto dia­log tech­niczny z poten­cjal­nymi ofe­ren­tami, a więc cały pro­ces był dość powolny. Przyspieszył on po zestrze­le­niu nad Syrią turec­kiego samo­lotu roz­po­znaw­czego RF-4E w 2012 r. Jeszcze w 2010 r. turec­kie media dono­siły, że woj­sko chciało kupić cztery bate­rie za miliard dola­rów. 26 sierp­nia 2013 r. Komitet Wykonawczy Podsekretariatu Przemysłów Obronnych (SSM – Savunma Sanayii Müsteşarlığı) wybrał chiń­skie przed­się­bior­stwo CPMIEC (China Precision Machinery Import-Export Corporation) i ofe­ro­wany przez nie sys­tem HQ-9 (ozn. eks­por­towe FD-2000), jako pod­stawę do przy­szłego turec­kiego T-LORAMIDS. SSM to insty­tu­cja pań­stwowa, w zarzą­dzie któ­rej zasia­dają m.in.: pre­mier, mini­ster obrony i szef sztabu gene­ral­nego, więc była to decy­zja rzą­dowa. Taki wybór oka­zał się szo­kiem, przede wszyst­kim dla kon­sor­cjum ame­ry­kań­skich kon­cer­nów Raytheon i Lockheed Martin (wraz z euro­pej­skim MBDA i CPMIEC bio­rą­cym udział w final­nym eta­pie postę­po­wa­nia), które na początku całą pro­ce­durę trak­to­wało jako for­mal­ność, a ewen­tu­alną kon­ku­ren­cję jako „deko­ra­cję”, i to mimo, że Patriot był naj­star­szym – metry­kal­nie i tech­nicz­nie – sys­te­mem wśród ofe­ro­wa­nych. Nic dziw­nego, że naj­wię­cej słów kry­tyki arty­ku­ło­wali wła­śnie Amerykanie i ich lob­by­ści, któ­rzy ude­rzyli w znane z wielu stron świata tony, że tylko sprzęt ze Stanów Zjednoczonych może być kom­pa­ty­bilny w ramach NATO. Taką nar­ra­cję wsparł też ówcze­sny Sekretarz Generalny NATO, ale wia­domo, że osoba pia­stu­jąca tę funk­cję w zasa­dzie w każ­dej kwe­stii powiela opi­nie ame­ry­kań­skich gene­ra­łów fak­tycz­nie kie­ru­ją­cych soju­szem.

Dlaczego CPMIEC?

Chińska oferta kon­ku­ro­wała w fina­ło­wej fazie prze­targu z fran­cu­sko-wło­ską (kon­sor­cjum Eurosam z sys­te­mem SAMP/T) i ame­ry­kań­ską (Raytheon i Lockheed Martin Corp. wspól­nie ofe­ru­jące sys­tem Patriot z poci­skami PAC-3). Wcześniej z rywa­li­za­cji wyco­fali się Rosjanie, głów­nie z tej przy­czyny, że woleli pro­po­no­wać Ankarze sys­tem S-300PMU-2 Faworit, pod­czas gdy ta naci­skała na zgło­sze­nie nowego S-400 Triumf. Teoretycznie zakła­dano jesz­cze moż­li­wość udziału firm izra­el­skich, jed­nak względy geo­po­li­tyczne (ame­ry­kań­skie współ­fi­nan­so­wa­nie roz­woju sys­te­mów izra­el­skich i znaczne ochło­dze­nie turecko-izra­el­skich sto­sun­ków dyplo­ma­tycz­nych oraz woj­skowo-tech­nicz­nych, zwią­zane z wyda­rze­niami z lat 2010 – 2013), znie­chę­ciły Izraelczyków.
Pierwszym plu­sem chiń­skiej oferty była cena. Rząd turecki zało­żył budżet T-LORAMIDS na pozio­mie 4 mld USD (w turec­kich mediach prze­wija się sfor­mu­ło­wa­nie o 12 bate­riach za tę cenę), nato­miast CPMIEC osta­tecz­nie wyce­nił swoją pro­po­zy­cję na 3,44 miliarda. Według donie­sień turec­kich mediów, w przy­padku Eurosam i Raytheon/LMC koszty trans­ak­cji nie­znacz­nie wykra­czały ponad wspo­mnianą kwotę. Drugą zaletą był zaofe­ro­wany przez Chiny trans­fer tech­no­lo­gii. CPMIEC zaofe­ro­wał ponad 50% udział turec­kiego prze­my­słu w reali­za­cji zamó­wie­nia. Było to zgodne z zało­że­niami turec­kimi, w ramach któ­rych Aselsan i Roketsan zbu­dują zdol­no­ści do kon­stru­owa­nia i pro­du­ko­wa­nia takiego sys­temu OPL. Z zagad­nie­niem trans­feru tech­no­lo­gii łączy się też trzeci walor HQ-9, jakim jest jego wysoka mobil­ność, ana­lo­giczna jak w S-300PMU, dzięki tere­no­wym pod­wo­ziom w ukła­dzie 8×8, czy 10×10. Podwozia dostar­cza­łaby turecka spółka BMC, co też wią­za­łoby się z trans­fe­rem tech­no­lo­gii, gdyż BMC nie ma w ofer­cie takich pojaz­dów. Negocjacje przy­spie­szyła wspo­mniana eska­la­cja kon­fliktu w Syrii, kiedy za naj­więk­sze zagro­że­nie Turcja uznała atak poci­skami bali­stycz­nymi znaj­du­ją­cymi się w syryj­skim arse­nale. Wcześniej turec­kie myśliwce zestrze­liły syryj­ski śmi­gło­wiec Mi-17 i myśli­wiec MiG-23 w 2014 r. Ankara, by bro­nić się przed zagro­że­niem ze strony poci­sków bali­stycz­nych, popro­siła o pomoc sojusz­ni­ków, któ­rzy prze­rzu­cili na pogra­ni­cze turecko-syryj­skie zestawy Patriot róż­nych wer­sji (rota­cyj­nie kon­tyn­genty ame­ry­kań­skie, nie­miec­kie, holen­der­skie, hisz­pań­skie). Wcześniej podob­nie reago­wano w 1991 r., w cza­sie ope­ra­cji Pustynna Burza i w 2003 roku w trak­cie inwa­zji na Irak. Obecność sojusz­ni­czych Patriotów była z pew­no­ścią dla Turków oka­zją do bie­żą­cej obser­wa­cji funk­cjo­no­wa­nia tego sys­temu, współ­pracy z turec­kim sys­te­mem OP w zakre­sie wymiany infor­ma­cji, a przede wszyst­kim jego nie­za­wod­no­ści, tudzież jej braku. A wła­śnie pro­blemy z eks­plo­ata­cją w warun­kach bojo­wych były przy­czyną zakoń­cze­nia misji w Turcji przez oddziały nie­miec­kie i holen­der­skie.
Eurosam z SAMP/T w turec­kim prze­targu też miał „pod górkę”, choć fran­cu­sko-wło­ską pro­po­zy­cję oce­niono jako drugą naj­lep­szą z punktu widze­nia współ­pracy tech­niczno-prze­my­sło­wej. Problemy wyni­kały z uchwał fran­cu­skiego par­la­mentu z lat 2012 – 2015, uzna­ją­cych turecką odpo­wie­dzial­ność za eks­ter­mi­na­cję Ormian w latach 1915 – 1917, a nawet pró­bu­ją­cych wpro­wa­dzić karal­ność za nego­wa­nie tej zbrodni. Turcja reago­wała na to dyplo­ma­tycz­nymi retor­sjami. Poza tym Paryż nigdy nie był orę­dow­ni­kiem turec­kiego człon­ko­stwa w Unii Europejskiej.

  • Łukasz Pacholski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE