To nie Buriewiestnik – tajem­ni­cze zda­rze­nie pod Nienoksą Cz. 2

Pontony proj. 114 na brzegu Morza Białego. Widoczny po prawej ma wyraźny przechył i nosi ślady uszkodzeń.

Pontony proj. 114 na brzegu Morza Białego. Widoczny po pra­wej ma wyraźny prze­chył i nosi ślady uszko­dzeń.

W poprzed­niej czę­ści arty­kułu przed­sta­wi­li­śmy prze­bieg feral­nych wyda­rzeń na 45. Państwowym Centralnym Poligonie Doświadczalnym WM FR, posił­ku­jąc się ofi­cjal­nymi infor­ma­cjami krą­żą­cymi w środ­kach maso­wego prze­kazu i porów­nu­jąc je z dostępną wie­dzą o pro­gra­mie poci­sku rakie­to­wego Buriewiestnik. Natomiast teraz porów­namy te fakty z innymi zna­nymi sowiec­kimi i rosyj­skimi pra­cami z zakresu tech­niki jądro­wej, o innym zasto­so­wa­niu niż broń maso­wego raże­nia.

Zaczniemy jed­nak od aktu­ali­za­cji donie­sień na temat wypadku koło Nienoksy, w tym nowych wąt­ków i reak­cji na nie władz rosyj­skich. Intrygujące tropy zostały pod­rzu­cone zza gra­nicy, wywo­łu­jąc pewien rezo­nans w rosyj­skim spo­łe­czeń­stwie, co zapewne było celem tej akcji medial­nej.

Pontony

W dru­giej poło­wie sierp­nia, naj­pierw w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, a potem na rosyj­sko­ję­zycz­nej stro­nie inter­ne­to­wej „Radio Swoboda” (część ame­ry­kań­skiej roz­gło­śni Radio Free Europe, finan­so­wa­nej przez Departament Stanu Stanów Zjednoczonych) poja­wiło się zdję­cie dwóch tajem­ni­czych pon­to­nów sto­ją­cych na piasz­czy­stej łasze na brzegu Morza Białego w rejo­nie poli­gonu Nienoksa. Na jed­nym z nich widoczny jest nie­bie­ski kon­te­ner, nato­miast na dru­gim – dal­szym, widać wię­cej wypo­sa­że­nia, a pon­ton ten ma wyraźny prze­chył. Materiał „Radia Swoboda” pod tytu­łem „Tak wygląda śmierć” wią­zał oba pon­tony z wypad­kiem z 8 sierp­nia. Pontony wyglą­dały na porzu­cone, niczyje. Żadnej straży, ogro­dze­nia czy innych zabez­pie­czeń.
Badający sprawę wypadku dzien­ni­karz Nikołaj Karniejewicz z Siewierodwińska, 31 sierp­nia, wraz z grupą miej­sco­wych, zbli­żył się do pon­to­nów na odle­głość kil­ku­dzie­się­ciu metrów. Pomiary, które wyko­nano przy tej oka­zji wska­zy­wały, że jądrowe pro­mie­nio­wa­nie joni­zu­jące ma poziom tła w stre­fie ponad 150 m, nato­miast wzra­sta do poziomu ok. 70 – 180 µR/h w rejo­nie róż­nych obiek­tów zna­le­zio­nych wokół pon­to­nów, jak np. lin cumow­ni­czych, ubrań ochron­nych itp. Wzrastający poziom pro­mie­nio­wa­nia powstrzy­mał też obec­nych od dokład­niej­szego zba­da­nia obu pon­to­nów. Miejscowi twier­dzili, że jedna z plat­form poja­wiła się na brzegu około doby po wypadku, a tę uszko­dzoną pięć dni po incy­den­cie przy­cią­gnęły dwa holow­niki. Taką wer­sję potwier­dzają też publi­ko­wane w Internecie zdję­cia, na któ­rych 12 sierp­nia uszko­dzona plat­forma znaj­duje się jesz­cze ok. 4 km od brzegu. Po przy­ho­lo­wa­niu ponoć wysta­wiono przy nich cywilną ochronę, ale ta naj­praw­do­po­dob­niej porzu­ciła zaję­cie, gdy dowie­działa się z czym ma do czy­nie­nia. Według jed­nego z miesz­kań­ców Nienoksy, który kilka dni po incy­den­cie zbli­żał się do pon­to­nów i doko­ny­wał pomia­rów pro­mie­nio­wa­nia na wła­sna rękę, jego poziom był wtedy kil­ka­krot­nie więk­szy.
„Śledztwo” prze­pro­wa­dzone przez inter­nau­tów w spra­wie pon­to­nów wyka­zało, że w 2016 i 2017 r. powstało sześć takich kon­struk­cji. Zaprojektowano je i zbu­do­wano na potrzeby kor­po­ra­cji ATOMFŁOT w fir­mie Miechanika‑R z Sankt Petersburga. Są to tzw. pon­tony trans­por­towo-cumow­ni­cze proj. 114. Mają wymiary 18,7×9,5 m, burta ma wyso­kość 1,6 m, a zanu­rze­nie wynosi ok. 1 m przy ładunku mak­sy­mal­nym 100 ton na pokła­dzie. Pontony nie mają wła­snego napędu. Dwa z nich miały dobu­do­waną, opusz­czaną rampę wjaz­dową. Według infor­ma­cji stoczni Kostromskaja Wierf’, w któ­rej je zbu­do­wano, pon­tony miały być wyko­rzy­sty­wane na jedy­nym na świe­cie ato­mo­wym drob­ni­cowcu-kon­te­ne­rowcu Siewmorput’, nale­żą­cym do ATOMFŁOT‑a. Ich prze­zna­cze­niem jest prze­wo­że­nie róż­no­ra­kiego sprzętu i kon­te­ne­rów ze stat­ków na nie­przy­go­to­wany brzeg. Można też je wyko­rzy­sty­wać jako pły­wa­jące nabrzeża. W czerwcu 2018 r. dwa pon­tony, zostały spe­cjal­nie przy­sto­so­wane dla potrzeb Wszechrosyjskiego Naukowo-Badawczego Instytutu Fizyki Eksperymentalnej z Sarowa (ros. RFJC – WNIEF) w jed­nej ze stoczni Murmańska.
Wyposażenie widoczne na uszko­dzo­nym pon­to­nie zostało ziden­ty­fi­ko­wane przez śle­dzą­cych sprawę inter­nau­tów jako prze­wró­cona sta­lowa pod­stawa wraz z żura­wiem mani­pu­la­to­rem, sta­lowa kon­struk­cja do poziomowania/pochylania prze­ła­do­wy­wa­nych urzą­dzeń, uszko­dzony kon­te­ner z agre­ga­tem prą­do­twór­czym i pojem­nik na mate­riały radio­ak­tywne. Ponton wypo­sa­żono też w dra­binki i podest, praw­do­po­dob­nie dla nur­ków. Na dru­gim z pon­to­nów były tylko dwa 6‑metrowe kon­te­nery, z czego jeden miał na dachu widoczny cylin­der, praw­do­po­dob­nie wydech sil­nika spa­li­no­wego agre­gatu prą­do­twór­czego.
Zapytanie skie­ro­wane na początku wrze­śnia przez dzien­ni­ka­rzy reda­gu­ją­cych stronę „Klub SMI – Nowości z pół­nocy Rosji” do kilku insty­tu­cji, w tym Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, ATOMFŁOT‑a, ROSATOM‑u i RFJC-WNIIEF, w spra­wie wła­sno­ści porzu­co­nych pon­to­nów i zwią­za­nych z nimi zagro­żeń pozo­stało bez odpo­wie­dzi.
Wielkość pon­to­nów, zamon­to­wane na ich pokła­dach kon­te­nery i wypo­sa­że­nie dodat­kowe, jed­no­znacz­nie eli­mi­nuje moż­li­wość pro­wa­dze­nia z nich próby odpa­le­nia poci­sku tej wiel­ko­ści co Buriewiestnik. Na pon­to­nach jest na to za mało miej­sca, nawet jeśli oba byłyby złą­czone ze sobą. Na opu­bli­ko­wa­nych zdję­ciach z rze­ko­mej hali pro­duk­cyj­nej poci­sków Buriewiestnik widać, że są one dość duże. Oszacowane na pod­sta­wie zdjęć ich wymiary to dłu­gość ok. 8 – 9 m, sze­ro­kość kadłuba ok. 0,8 – 1 m i roz­pię­tość ok. 4 – 5 m. Prostokątny pojem­nik trans­por­towo-star­towy ma ok. 10 m dłu­go­ści, przy roz­mia­rach poprzecz­nych rzędu 1,2×1,0 m. Na fil­mie opu­bli­ko­wa­nym w cza­sie wystą­pie­nia Władimira Putina w marcu 2018 r. pocisk star­to­wał praw­do­po­dob­nie z wyrzutni koło­wej. Wyrzutnię, czy nawet sam pojem­nik trans­por­towo-star­towy na plat­for­mie, na pewno można byłoby roz­po­znać na zdję­ciach sate­li­tar­nych publi­ko­wa­nych po wypadku. Po przy­ho­lo­wa­niu pon­tonu do brzegu podob­nych ele­men­tów na pon­to­nie nie zauwa­żono.
Wyposażenie dodat­kowe na uszko­dzo­nym pon­to­nie tj. żuraw mani­pu­la­tor i dra­binki z tra­pami dla nur­ków wraz z infor­ma­cjami w sieci od jed­nego z miej­sco­wych ryba­ków o wyso­kim słu­pie wody widzia­nym w dniu wypadku, spro­wo­ko­wały kolejną teo­rię na temat wyda­rzeń z 8 sierp­nia. Głosi ona, że wypa­dek miał miej­sce przy pró­bie pod­nie­sie­nia z dna Buriewiestnika, który wpadł do wody w cza­sie nie­uda­nej próby w paź­dzier­niku 2018 r. Wybuch miałby nastą­pić pod powierzch­nią, na co wska­zy­wałby rze­komy wysoki słup wody widziany przez ryba­ków, prze­wró­cona na bok sta­lowa pod­stawa z żura­wiem i prze­chył pon­tonu widoczny na zdję­ciach sate­li­tar­nych, co z kolei suge­ruje prze­bi­cie i zala­nie kilku sek­cji kadłuba. Nieoficjalnym potwier­dze­niem tego mają być rów­nież słowa dowódcy jed­nostki woj­sko­wej zabez­pie­cza­ją­cej 45. Państwowy Centralny Poligon Doświadczalny WMF, który 12 sierp­nia spo­tkał się w klu­bie jed­nostki z miesz­kań­cami Nienoksy, doma­ga­ją­cymi się ofi­cjal­nych i rze­tel­nych infor­ma­cji o prze­biegu wypadku, ewa­ku­acji i ewen­tu­al­nych zagro­że­niach. Według jego słów wybuch nastą­pił pod pon­to­nem zaraz po tym, jak cywile weszli na jego pokład.
O ile widoczne szkody na pokła­dzie pon­tonu mogą wska­zy­wać, że wybuch nastą­pił tuż pod lub na powierzchni wody, zwo­len­nicy tej teo­rii nie potra­fią wyja­śnić innych nie­spój­no­ści. Dlaczego np. nie pod­nie­siono zato­pio­nego poci­sku za pomocą wyspe­cja­li­zo­wa­nej jed­nostki nawod­nej tylko wybrano do tego mały, bez­na­pę­dowy pon­ton? Statek tego typu, jedyny obec­nie we Flocie Północnej, holow­nik ratow­ni­czy Zwiezdoczka proj. 20180, na pewno znaj­do­wał się w rejo­nie Siewierodwinska, bo 12 sierp­nia został uchwy­cony na zdję­ciach sate­li­tar­nych, gdy kie­ro­wał się w stronę uszko­dzo­nego pon­tonu. Zwiezdoczka jest prze­zna­czona do wydo­by­wa­nia zato­pio­nej w morzu tech­niki wszel­kiego rodzaju. Służą do tego aż trzy żura­wie na pokła­dzie, z czego dwa więk­sze na rufie mają udźwig po 80 ton. Statek ma też w zesta­wie wypo­sa­że­nia zdal­nie ste­ro­wany pojazd SMD Quantum do poszu­ki­wań pod­wod­nych. Nawet jeśli przyj­miemy, że feral­nego Buriewiestnika naj­pierw chciano pod­nieść na pon­ton, aby go roz­mon­to­wać, a póź­niej dopiero czę­ści w kon­te­ne­rach prze­ła­do­wać na sta­tek, to i tak bez odpo­wie­dzi pozo­staje pyta­nie, skąd spe­cja­li­ści z Sarowa już w czerwcu 2018 r. wie­dzieli, zama­wia­jąc odpo­wied­nie mody­fi­ka­cje pon­to­nów, że próba Buriewiestnika w paź­dzier­niku będzie nie­udana…
13 wrze­śnia w spra­wie pon­to­nów ofi­cjal­nie wypo­wie­dział się guber­na­tor obwodu archan­giel­skiego Igor Orłow. W swoim komu­ni­ka­cie dla agen­cji TASS stwier­dził, że wła­dze obwodu wraz z przed­sta­wi­cie­lami kom­pe­tent­nych struk­tur i spo­łecz­no­ści nauko­wej orga­ni­zo­wały oraz prze­pro­wa­dziły wszyst­kie nie­zbędne bada­nia labo­ra­to­ryjne wody mor­skiej, gleby i roślin­no­ści, które jed­no­znacz­nie potwier­dzają, że żad­nych zagro­żeń dla zdro­wia miesz­kań­ców ani śro­do­wi­ska nie ma. Oprócz tego opra­co­wano kom­pleks przed­się­wzięć w skład któ­rych wcho­dzą: demon­taż oprzy­rzą­do­wa­nia tech­no­lo­gicz­nego, ścią­gnię­cie z mie­lizn pon­to­nów i ich trans­port celem uty­li­za­cji. Wszystkie zain­te­re­so­wane strony przy­stą­piły do wyko­na­nia prac.

  • Krzysztof Nicpoń

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE