Szturmowce MacArthura „Grim Reapers” – od Lae do Rabaul

Szturmowce MacArthura „Grim Reapers”

Szturmowce MacArthura „Grim Reapers”

Samoloty sztur­mowe 5. Armii Powietrznej USAAF ode­grały bar­dzo ważną rolę w wal­kach na połu­dniowo-zachod­nim Pacyfiku. Dla gen. Douglasa MacArthura, głów­no­do­wo­dzą­cego alianc­kich wojsk na tym obsza­rze, były nie­za­stą­pio­nym orę­żem do nisz­cze­nia mili­tar­nego poten­cjału nie­przy­ja­ciela. W ata­kach na japoń­skie kon­woje mor­skie i lot­ni­ska wyspe­cja­li­zo­wały się samo­loty powstałe z potrzeby chwili – polowe kon­wer­sje bom­bowca lek­kiego A-20 Havoc i śred­niego B-25 Mitchell. Dysponujące dużym zasię­giem i potęż­nie uzbro­jone, stały się postra­chem japoń­skiej żeglugi i prze­kleń­stwem lot­ni­czo-mor­skich baz prze­ciw­nika od Nowej Gwinei aż po Indochiny.

Po tym, jak w grud­niu 1941 r. wybu­chła wojna na Pacyfiku, więk­szość sta­cjo­nu­ją­cych tam sił lot­nic­twa ame­ry­kań­skiej armii została roz­bita w wal­kach o Filipiny i Jawę. W tym cza­sie pospiesz­nie spro­wa­dzano ze Stanów Zjednoczonych nowe jed­nostki, by z ich pomocą powstrzy­mać japoń­ską eks­pan­sję w kie­runku Australii. Jedną z nich była 3. Grupa Szturmowa, która z cza­sem przy­jęła wymowny przy­do­mek „Ponurych Żniwiarzy” (Grim Reapers).
Tradycje 3. Grupy Szturmowej się­gają 1918 r. Przez więk­szość okresu mię­dzy­wo­jen­nego nosiła ona wła­śnie taką nazwę (Third Attack Group) i cho­ciaż w 1939 r. for­mal­nie prze­mia­no­wano ją na „grupę bom­bową”, w prak­tyce pozo­stała sztur­mową. Trzy dywi­zjony jed­nostki (13., 89. i 90. BS) zostały wyszko­lone na samo­lo­tach A-20 Havoc, a czwarty (8. BS) na A-24 Banshee – armij­nej wer­sji SBD Dauntless, bom­bowca nur­ku­ją­cego ame­ry­kań­skiego lot­nic­twa morskiego.
W cha­osie pierw­szych tygo­dni wojny pod­jęto decy­zję, by 3. Grupę Szturmową rzu­cić do walki na Pacyfiku, ale bez więk­szo­ści samo­lo­tów (wszyst­kie A-20 zatrzy­mano w kraju, gdzie miały patro­lo­wać wybrzeże w poszu­ki­wa­niu nie­przy­ja­ciel­skich okrę­tów pod­wod­nych) i bez star­szej kadry ofi­cer­skiej (która miała posłu­żyć do sfor­mo­wa­nia nowej jed­nostki). Kiedy więc przy­szli „Grim Reapers” pod koniec lutego 1942 r. dotarli do Australii, przy­wieźli ze sobą tylko kil­ka­na­ście A-24, a naj­star­szy stop­niem ofi­cer był porucz­ni­kiem. Na miej­scu ich samo­loty zare­kwi­ro­wał puł­kow­nik John Davies – dowódca zdzie­siąt­ko­wa­nej 27. Grupy Bombowej, która wytra­ciła swoje A-24 w wal­kach o Jawę. Wkrótce potem Davies prze­jął całą 3. Grupę Szturmową, a jego ofi­ce­ro­wie objęli sta­no­wi­ska dowód­cze w trzech (z czte­rech skła­do­wych) dywi­zjo­nach jednostki.
Z Nowej Gwinei nad­cho­dziły coraz gor­sze wie­ści. W marcu Japończycy zdo­byli bazy w Lae i Salamaua. Od Port Moresby, ostat­niego przy­czółka alian­tów na pół­noc od Australii, odgra­dzał ich już tylko pas Gór Owena Stanleya. Pułkownik Davies zgru­po­wał wszyst­kie A-24 w jed­nym dywi­zjo­nie (8. BS) i rzu­cił je do walki o Nową Gwineę. Pierwszy lot bojowy 3. Grupy Szturmowej wyko­nało 1 kwiet­nia 1942 r. sześć A-24, zrzu­ca­jąc skromne pięć bomb na japoń­ską bazę w Salamaua.
Tego samego dnia płk Davies otrzy­mał (według innej wer­sji wyda­rzeń przy­własz­czył sobie) fabrycz­nie nowe Mitchelle B-25C prze­zna­czone dla lot­nic­twa holen­der­skiego, w które wypo­sa­żył dwa dywi­zjony (13. i 90. BS). Kilka dni póź­niej, 6 kwiet­nia 1942 r., popro­wa­dził sześć maszyn do nalotu na lot­ni­sko Gasmata na połu­dnio­wym wybrzeżu Nowej Brytanii. Był to w isto­cie pierw­szy lot bojowy w histo­rii B-25. Jako że odle­głość z Port Moresby do celu wyno­siła 800 mil (bli­sko 1300 km) w obie strony, samo­loty zabrały jedy­nie po cztery trzy­stu­fun­towe bomby, ale i tak zdo­łały znisz­czyć na ziemi 30 japoń­skich bombowców.
Jeszcze pod­czas kam­pa­nii na Jawie (w lutym 1942 r.) Davies poznał nie­ja­kiego Paula Gunna, czło­wieka-legendę. Ten były mecha­nik, pilot i instruk­tor lot­nic­twa US Navy miał 42 lata, gdy wybuch wojny na Pacyfiku zastał go na Filipinach, gdzie dora­biał jako pilot pry­wat­nej linii lot­ni­czej. Amerykańska armia natych­miast zare­kwi­ro­wała trzy samo­loty C-45 Beechcraft, któ­rymi latał, a jego samego wcie­liła w swoje sze­regi – w stop­niu kapi­tana. Przez kolejne tygo­dnie Gunn, z racji wieku zwany Pappy („pap­cio”), wyko­ny­wał bra­wu­rowe loty nie­uzbro­jo­nym Beechcraftem, ewa­ku­ując z Filipin per­so­nel woj­skowy. Kiedy nad Mindanao zestrze­lił go japoń­ski myśli­wiec, dotarł na lot­ni­sko Del Monte, gdzie przy pomocy grupy mecha­ni­ków napra­wił uszko­dzony bom­bo­wiec B-17, któ­rym ewa­ku­ował ich do Australii,
ratu­jąc przed niewolą.
Gdy Davies został dowódcą 3. Grupy Szturmowej, Gunn pod­jął się próby zwięk­sze­nia poten­cjału bojo­wego samo­lo­tów A-20 Havoc, w które prze­zbroił się czwarty dywi­zjon tej jed­nostki – 89. BS. Donald Hall, ówcze­sny dowódca dywi­zjonu, wspo­mi­nał: Nasze samo­loty były wypo­sa­żone w cztery strze­la­jące na wprost kara­biny maszy­nowe kali­bru 0,3 cala [7,62 mm], dys­po­no­wa­li­śmy więc sto­sun­kowo nie­wielką siłą ognia. Niemniej jed­nak na tym eta­pie naj­po­waż­niej­szym ogra­ni­cze­niem był nie­wielki zasięg A-20. Znacząco się to zmie­niło po zain­sta­lo­wa­niu w przed­niej czę­ści komory bom­bo­wej zbior­nika na 450 galo­nów paliwa. Aby zrów­no­wa­żyć zmniej­sze­nie ładunku bomb, spo­wo­do­wane zaję­ciem czę­ści prze­zna­czo­nych dla nich miej­sca przez zbior­nik z pali­wem, „Pappy” Gunn prze­ro­bił A-20 na praw­dziwy samo­lot sztur­mowy, dodat­kowo insta­lu­jąc cztery kara­biny maszy­nowe kali­bru pół cala [12,7 mm] w dzio­bie samo­lotu, w miej­scu, gdzie nor­mal­nie sie­dział bombardier1. Tak powstał pierw­szy stra­fer, jak po angiel­sku nazy­wano ten typ samo­lotu (od słowa strafe – ostrze­li­wać). W począt­ko­wym okre­sie Gunn dozbra­jał mody­fi­ko­wane A-20 w kara­biny wymon­to­wane ze zde­ze­lo­wa­nych myśliw­ców P-40.
Zanim sztur­mowe A-20 weszły do akcji, w dniach 12 – 13 kwiet­nia 1942 r. „Pappy” Gunn wziął udział w wypra­wie 13. i 90. BS na Filipiny. Operując z wyspy Mindanao, dzie­sięć Mitchelli z obu dywi­zjo­nów przez dwa dni bom­bar­do­wało japoń­skie frach­towce w por­cie Cebu (zata­pia­jąc dwa), zanim zostały zmu­szone do odwrotu. Ostatecznie gen. George Kenney – nowy dowódca 5. Armii Powietrznej USAAF – będąc pod wra­że­niem mody­fi­ka­cji, któ­rym Gunn pod­da­wał samo­loty 3. Grupy Szturmowej, przy­dzie­lił go do swo­jego sztabu.
Tymczasem Mitchelle 13. i 90. BS, po powro­cie z Filipin do Charters Towers na pół­nocy Australii, przez kolejne mie­siące ata­ko­wały japoń­skie bazy na Nowej Gwinei (po dro­dze uzu­peł­nia­jąc paliwo w Port Moresby). Oba dywi­zjony pono­siły przy tym cięż­kie straty – pierw­sze 24 kwiet­nia. Tego dnia trzy załogi z 90. BS wyru­szyły do Port Moresby, skąd następ­nego dnia miały ude­rzyć na Lae. Po dotar­ciu nad wybrzeże Nowej Gwinei stra­ciły orien­ta­cję. O zmierz­chu, gdy zaczęło im bra­ko­wać paliwa, wyrzu­ciły bomby do morza i wodo­wały nie­da­leko Mariawate. Część bomb zaklesz­czyła się w komo­rze bom­bo­wej „Tojo’s Nitemare”, któ­rego pilo­to­wał ppor. William Barker i w chwili zetknię­cia z wodą samo­lot eks­plo­do­wał. Załogi pozo­sta­łych dwóch maszyn („Chattanooga Choo Choo” i „Salvo Sadie”) po wielu pery­pe­tiach wró­ciły do Chartres Towers w następ­nym mie­siącu. W póź­niej­szym okre­sie kilka samo­lo­tów 3. Grupy Szturmowej i ich załóg prze­pa­dło pod­czas samot­nych lotów roz­po­znaw­czych na drugą stronę Gór Owena Stanleya, roz­bi­ja­jąc się w dżun­gli z powodu noto­rycz­nie trud­nych warun­ków atmos­fe­rycz­nych albo pada­jąc ofiarą myśliw­ców przeciwnika.
  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE