Lotnictwo Wojska Polskiego w woj­nie z Ukraińcami cz.2

Halberstadt Cl.II nr Stacji Lotniczej Ławica 208/18 wewnątrz hangaru na lotnisku Ławica. Takie samoloty miała w swoim wyposażeniu 3. Wielkopolska Eskadra Lotnicza biorąca udział w końcowych walkach wojny polsko-ukraińskiej. W hangarze znajdują się jeszcze m.in. Albatros C.Ia nr SLŁ 126/17 oraz Albatros C.VII. Maszynami tego typu dysponowała wystawiona w Warszawie 3. Eskadra Lotnicza. Fot. ze zbiorów ks. Roberta Kulczyńskiego SDB

Halberstadt Cl.II nr Stacji Lotniczej Ławica 20818 wewnątrz han­garu na lot­ni­sku Ławica. Takie samo­loty miała w swoim wypo­sa­że­niu 3. Wielkopolska Eskadra Lotnicza bio­rąca udział w koń­co­wych wal­kach wojny pol­sko-ukra­iń­skiej. W han­ga­rze znaj­dują się jesz­cze m.in. Albatros C.Ia nr SLŁ 12617 oraz Albatros C.VII. Maszynami tego typu dys­po­no­wała wysta­wiona w Warszawie 3. Eskadra Lotnicza. Fot. ze zbio­rów ks. Roberta Kulczyńskiego SDB

Sukces wojsk gen. Wacława Iwaszkiewicza pozwa­lał stro­nie pol­skiej z opty­mi­zmem patrzeć na dal­szy kon­flikt z Ukraińcami. Przed wzno­wie­niem sze­roko zakro­jo­nych dzia­łań ofen­syw­nych Wojsko Polskie zde­cy­do­wało się sku­pić lot­nic­two w jed­nym ręku. 15 kwiet­nia 1919 r. powo­łano do życia Zjednoczone Grupy Lotnicze, na czele któ­rych posta­wiono kpt. pil. Camillo Periniego. Objął on także refe­rat lot­ni­czy przy Dowództwie Wojsk Polskich na Galicję Wschodnią.

Okres pol­skiej ini­cja­tywy ope­ra­cyj­nej kwie­cień-maj 1919 r.

SIŁY POLSKIE
Również w kwiet­niu doszło do zmiany na sta­no­wi­sku dowódcy 7. Eskadry Lotniczej. Ciężki wypa­dek prze­szedł por. pil. Jerzy Borejsza (towa­rzy­szył mu por. obs. Kazimierz Swoszowski), który na dłu­żej musiał opu­ścić jed­nostkę. Jego miej­sce zajął por. pil. Stefan Stec. Wypadek Borejszy miał poważne kon­se­kwen­cje. Dowódca III. Grupy Lotniczej kpt. Stefan Bastyr zabro­nił zabie­ra­nia w obla­ty­wa­nych samo­lo­tach mecha­ni­ków zamiast bala­stu, a ze względu na nie­do­sta­teczną liczbę obser­wa­to­rów zaka­zał także prze­szka­la­nia tych ostat­nich na pilo­tów. Wzbudziło to roz­go­ry­cze­nie nie­któ­rych obser­wa­to­rów cze­ka­ją­cych już tylko na ostatni lot szkolny. Janusz Meissner w nastę­pu­jący spo­sób opi­sał reak­cję jed­nego z lot­ni­ków tej spe­cjal­no­ści: Seńkowski [Aleksander – M. N.] – grzeczny, fleg­ma­tyczny, różowy, czy­ściutki, wymu­skany jak panienka – wpada w pasję. Do tego stop­nia, że mówi „psia­krew, krucy-fiks!”, zrywa z głowy nowiutką czapkę ze srebr­nym paskiem i już-już ma ją rzu­cić na zie­mię, ale w porę spo­strzega, że stoi przed błot­ni­stą kałużą. Hamuje się więc, wybiera such­sze miej­sce i dopiero tam dopeł­nia gestu wście­kło­ści, zresztą w spo­sób bar­dzo oględ­ny1.
W maju pol­skie eska­dry zaan­ga­żo­wane w Galicji Wschodniej dys­po­no­wały w sumie dość nie­wielką liczbą 33 samo­lo­tów, która wyni­kała z inten­syw­nej dzia­łal­no­ści w marcu i kwiet­niu. W 1. Wielkopolskiej Eskadrze Lotniczej było 6 samo­lo­tów, w 5. Eskadrze Lotniczej – 9, w 6. Eskadrze Lotniczej – 8, w 7. Eskadrze Lotniczej – 7, a w 9. Eskadrze Lotniczej – 3. W pol­skich eska­drach naj­licz­niej repre­zen­to­wane były Hansa-Brandenburgi C.I i Fokkery E.V.

LOTNICTWO UKRAIŃSKIE
W poło­wie kwiet­nia w skład oddziału lot­ni­czego UHA wcho­dziło 34 ofi­ce­rów oraz 277 pod­ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy (stan żywiony). 24 kwiet­nia utwo­rzona została Flota Powietrzna Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej będąca czę­ścią sił powietrz­nych Ukraińskiej Republiki Ludowej. W skład Floty Powietrznej ZURL wcho­dziły już trzy sot­nie lot­ni­cze, dywi­zjon balo­nowy, kosz lot­ni­czy (oddziały zapa­sowe w Krasnem), szkoła pilo­tów i obser­wa­to­rów w Stanisławowie, a także warsz­taty w Stanisławowie i Krasnem. 1. Sotnią Lotniczą dowo­dził por. Antin Chruszcz, 2. – płk Dżan Bułat Kanukow (będący jed­no­cze­śnie dowódcą 1. Pułku Lotniczego), 3. – sot­nik Nykander Założny.
W kwiet­niu na lot­ni­skach Krasne i Duliby pod Stryjem UHA dys­po­no­wała około 40 samo­lo­tami. W więk­szo­ści były to Brandenburgi, Albatrosy, Fokkery i Nieuporty. Wśród per­so­nelu ukra­iń­skiego lot­nic­twa umie­jęt­no­ściami wyróż­niali się piloci i mecha­nicy wer­bo­wani w Wiedniu. Warto w tym miej­scu dodać, że oddział lot­ni­czy był naj­bar­dziej umię­dzy­na­ro­do­wioną jed­nostką w Ukraińskiej Halickiej Armii. Poza austriac­kimi Niemcami i (co oczy­wi­ste) Ukraińcami możemy doszu­kać się nazwisk wska­zu­ją­cych na naro­do­wość: rosyj­ską, gru­ziń­ską, cze­ską, estoń­ską, żydow­ską i węgier­ską. W końcu kwiet­nia austriaccy Niemcy zde­cy­do­wali się jed­nak porzu­cić służbę ukra­iń­ską. W rezul­ta­cie war­tość lot­nic­twa UHA się obni­żyła i Ukraińcy nie zdo­łali wyko­rzy­stać prze­wagi liczeb­nej i jako­ścio­wej w samo­lo­tach.
Brak ofi­ce­rów kon­trak­to­wych można dostrzec ana­li­zu­jąc liczby oddziału lot­ni­czego UHA w poło­wie maja 1919 r. Wobec prze­szło 30 ofi­ce­rów mie­siąc wcze­śniej, 15 maja było ich w oddziale lot­ni­czym zale­d­wie 23. Wzrosła za to nieco liczba pod­ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy, któ­rych w tym cza­sie było 404 (stan żywiony). W sot­niach lot­ni­czych było kil­ka­na­ście spraw­nych samo­lo­tów. W tym cza­sie w dywi­zjo­nie balo­no­wym było 14 ofi­ce­rów oraz 238 pod­ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy (stan żywiony). W jed­no­stce były 4 balony obser­wa­cyjne.

  • Mariusz Niestrawski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE