Szachownice nad Galicją i Wołyniem

Oeffag C.I na lwowskim lotnisku Lewandówka. Maj 1919 r. Samoloty tego typu znajdowały się w wyposażeniu III Eskadry Bojowej (późniejszej 7. Eskadry Lotniczej), gdy wyruszyła ona z Krakowa do Lwowa. Fot. ze zbiorów Lecha Borawskiego  via Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Oeffag C.I na lwow­skim lot­ni­sku Lewandówka. Maj 1919 r. Samoloty tego typu znaj­do­wały się w wypo­sa­że­niu III Eskadry Bojowej (póź­niej­szej 7. Eskadry Lotniczej), gdy wyru­szyła ona z Krakowa do Lwowa. Fot. ze zbio­rów Lecha Borawskiego via Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Organizowane w pośpie­chu pod koniec 1918 r. pol­skie oddziały lot­ni­cze powsta­wały w jasno okre­ślo­nym celu. Miały włą­czyć się do walki o kształt gra­nic II Rzeczypospolitej. Wojna ta zaczęła się 1 listo­pada 1918 r. zma­ga­niami z Ukraińcami w sto­licy Galicji Wschodniej – Lwowie. Przeciągnęły się one aż do lata 1919 r. i poza Galicją Wschodnią objęły także Wołyń. Wszędzie tam, gdzie pol­scy i ukra­iń­scy żoł­nie­rze krzy­żo­wali broń, tam obecne było pol­skie lot­nic­two.

Artykuł powstał z myślą o zobra­zo­wa­niu doko­nań lot­ni­ków na samo­lo­tach z sza­chow­nicą lot­ni­czą w cza­sie wojny pol­sko-ukra­iń­skiej. Odrębnie potrak­to­wane zostaną zma­ga­nia we Lwowie, walki w Galicji Wschodniej w poszcze­gól­nych okre­sach aż do maja 1919 r., walki na Wołyniu do maja 1919 r. i wresz­cie osta­teczna kon­fron­ta­cja pol­sko-ukra­iń­ska począw­szy od połowy maja 1919 r. W każ­dym z tych odcin­ków czasu zostaną przed­sta­wione siły lot­ni­cze obu stron oraz cha­rak­ter ich dzia­łań.

Siły i orga­ni­za­cja lot­nic­twa pol­skiego we Lwowie

Dzień 5 listo­pada 1918 r. do dziś pozo­staje jedną z naj­waż­niej­szych dat w histo­rii pol­skiego lot­nic­twa woj­sko­wego. Tego dnia odbył się pierw­szy lot w histo­rii pol­skich skrzy­deł. Nad Lwów samo­lo­tem Hansa-Brandenburg C.I z zama­lo­wa­nymi austriac­kimi krzy­żami wznie­śli się por. pil. Stefan Bastyr z por. obs. Januszem de Beaurain. Obaj nale­żeli do naj­bar­dziej doświad­czo­nych pol­skich lot­ni­ków – wete­ra­nów lot­nic­twa austro-węgier­skiego. Janusz de Beaurain swój udział w „wiel­kiej woj­nie” zaczął jako ofi­cer arty­le­rii Legionów Polskich. Przeniknięty myślą o koniecz­no­ści utwo­rze­nia oddziału lot­ni­czego u boku Legionów Polskich prze­szko­lił się na obser­wa­tora balo­no­wego, a następ­nie lot­ni­czego. Stefan Bastyr w cza­sie pierw­szej wojny świa­to­wej był m.in. obser­wa­to­rem w Fliegerkompanie 10. (10. Kompanii Lotniczej), a także pilo­tem w Fliegerkompanie 37.
Tego samego 5 listo­pada por. Bastyr został mia­no­wany komen­dan­tem lot­ni­ska Lewandówka. Lista jego pod­ko­mend­nych była jed­nak bar­dzo skromna, na lot­ni­sku bowiem w tym cza­sie znaj­do­wało się zale­d­wie trzech prze­szko­lo­nych lot­ni­ków. Por. Bastyr dys­po­no­wał co prawda 18 samo­lo­tami, ale były to już maszyny prze­sta­rzałe, a co gor­sza tylko dwie z nich były sprawne. Stopniowo wzra­stała jed­nak zarówno liczba samo­lo­tów, jak i lot­ni­ków. 5 listo­pada wie­czo­rem na Lewandówce wylą­do­wał Brandenburg C.I z austriac­kim pilo­tem, który nie miał poję­cia o wyda­rze­niach we Lwowie. Lotnika wzięto do nie­woli, a samo­lot wszedł w skład lwow­skiej jed­nostki.
7 listo­pada por. Bastyr i por. de Beaurain udali się do Krakowa, gdzie usta­lili kwe­stie orga­ni­za­cyjne z waż­niej­szymi ofi­ce­rami na lot­ni­sku w Rakowicach: kpt. pil. Romanem Florerem, kpt. pil. Camillo Perinim, kpt. obs. Karolem Stelmachem i por. pil. Stanisławem Jasińskim. Biorąc pod uwagę posia­dany sprzęt i liczbę per­so­nelu posta­no­wiono, że w Krakowie powstaną dwie eska­dry lot­ni­cze (I i III), a we Lwowie jedna (II), Wszystkie trzy eska­dry przy­jęły dość szumne okre­śle­nie „bojo­wych”.
Loty nad mia­stem samo­lo­tów z nama­lo­wa­nymi zna­kami w pol­skich bar­wach naro­do­wych – biało-czer­wo­nymi pasami – zachę­cały lot­ni­ków miesz­ka­ją­cych w róż­nych czę­ściach Lwowa do prze­dzie­ra­nia się do Lewandówki. 6 listo­pada pla­cówki ukra­iń­skie omi­nęli por. pil. Stefan Stec i por. pil. Eugeniusz Roland. Wzrost liczby ofi­ce­rów umoż­li­wił bar­dziej wydajne zor­ga­ni­zo­wa­nie pol­skich sił lot­ni­czych we Lwowie. Zwierzchnikiem pol­skiego lot­nic­twa w sto­licy Galicji mia­no­wano por. de Beaurain, dowódcą eska­dry lwow­skiej został por. Bastyr, warsz­taty lot­ni­cze tra­fiły pod opiekę docenta Politechniki Lwowskiej inż. Władysława Rubczyńskiego, a składy lot­ni­cze – inż. Rudolfa Weyde. Za służbę war­tow­ni­czą odpo­wie­dzialni byli pod­cho­rą­żo­wie: Józef Otowski i Kamocki. W końcu pierw­szego tygo­dnia walk o Lwów w skład załogi lot­ni­ska wcho­dziło już około 50 ludzi.
11 listo­pada kadra II Eskadry Bojowej powięk­szyła się o trzech lot­ni­ków. Wbrew wcze­śniej­szym usta­le­niom pomię­dzy naj­star­szymi ofi­ce­rami gali­cyj­skiego lot­nic­twa, ale jed­nak za zgodą wła­snych zwierzch­ni­ków, z Krakowa przy­le­cieli sierż. pil. Józef Cagašek z por. obs. Kazimierzem Kubalą. Ponadto do Lwowa z lotu kurier­skiego powró­cił por. pil. Stefan Stec, który mając miej­sce wolne zabrał ze sobą por. obs. Kazimierza Szmidta.
Zmiany w orga­ni­za­cji lwow­skiego lot­nic­twa uwa­run­ko­wane były nie tylko napły­wem nowych ofi­ce­rów, lecz rów­nież stra­tami. 12 listo­pada ranny w cza­sie lotu został por. obs. Janusz de Beaurain. Wszystkie funk­cje po ran­nym obser­wa­to­rze prze­jął por. Stefan Bastyr, któ­rego Naczelna Komenda Obrony Lwowa odcią­żyła trzy dni póź­niej odsy­ła­jąc na lot­ni­sko por. obs. Adama Tiegera i powie­rza­jąc mu zada­nia orga­ni­za­cyjne. Dotychczas bowiem Tieger pra­co­wał w sek­cji lot­ni­czej Naczelnej Komendy Obrony Lwowa. W wyniku tego por. Bastyr mógł sku­pić się na dowo­dze­niu samo­lo­tami w boju. Liczba obser­wa­to­rów zwięk­szyła się 17 listo­pada, gdy do służby zgło­sił się przy­by­wa­jący pro­sto z frontu wło­skiego pchor. obs. Stanisław Pietruski.
Oprócz ofi­ce­rów na lot­ni­sko przy­by­wali rów­nież sze­re­gowi żoł­nie­rze mający za sobą służbę w Cesarsko-Królewskich Siłach Powietrznych (K. u. K. Luftfahrtruppe). Napływ był dość inten­sywny, 22 listo­pada II Eskadra Bojowa liczyła ogó­łem 150 ludzi.
Na uwagę zasłu­guje praca robot­ni­ków w warsz­ta­tach na lot­ni­sku, w dniach 9 – 21 listo­pada udało się wyre­mon­to­wać tam 13 samo­lo­tów i 11 sil­ni­ków. Ponadto ener­gia kie­row­nika warsz­ta­tów inż. Rubczyńskiego umoż­li­wiła odzy­ska­nie znacz­nej czę­ści sprzętu i narzę­dzi zagra­bio­nych przez lud­ność cywilną na początku listo­pada. Dzięki pracy warsz­ta­tów lwow­ska eska­dra w okre­sie walk miej­skich dys­po­no­wała prze­cięt­nie 3 spraw­nymi samo­lo­tami. Opisując te doko­na­nia nie­całe dzie­sięć lat póź­niej Teodor Cybulski pod­kre­ślił: Lecz duszą całej pracy był kpt. Stefan Bastyr, postać niska, krępa, nie przed­sta­wia­jąca na pozór „orła”. Siłą woli i nie­by­wa­łym zapa­łem zdo­łał wlać w swych pod­ko­mend­nych tyle ener­gii, wytrwa­ło­ści i poświę­ce­nia, tyle dobrej wiary w sku­tecz­ność ich pracy, że stał się dźwi­gnią i ośrod­kiem, wokoło któ­rego sku­piał się cały wysi­łek nie­licz­nych naszych lot­ni­ków. Że grupa lwow­ska zdo­łała się zor­ga­ni­zo­wać, że zdo­łała dzia­łać łącz­nie ze współ­to­wa­rzy­szami na ziemi, że w miarę roz­woju akcji lądo­wej roz­wi­jała też swoją dzia­łal­ność – stało się w prze­waż­nej [decy­du­ją­cej – M. N.] czę­ści zasługą kpt. Stefana Bastyra.

  • Mariusz Niestrawski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE