Świński” atak w Algierze

„Swinia” w marszu tuz pod powierzchnia. Fot. Ufficio Storico Marina Militare

Swinia” w mar­szu tuz pod powierzch­nia. Fot. Ufficio Storico Marina Militare

19 grud­nia 1941 r. w por­cie w egip­skiej Aleksandrii zostały poważ­nie uszko­dzone bry­tyj­skie pan­cer­niki Valiant i Queen Elizabeth, a ponadto nisz­czy­ciel Jervis i nor­we­ski zbior­ni­ko­wiec Sagona. Tego wyczynu doko­nały trzy wło­skie tor­pedy kie­ro­wane typu SLC (skrót od „silura a lenta corsa” – tor­peda wol­no­bieżna), zwane potocz­nie „świ­niami” („maiale”), mające dwu­oso­bowe załogi i prze­wo­żące 200-kilo­gra­mowe ładunki wybu­chowe, pod­cze­piane pod kadłu­bem ata­ko­wa­nej jed­nostki. Sześciu ludzi bio­rą­cych bez­po­średni udział w tej akcji doko­nało zatem wię­cej niż nie­jedna eska­dra dużych okrę­tów.

Marynarze, któ­rzy odnie­śli ten suk­ces, nale­żeli do X Flotylli MAS (Decima Flottiglia MAS). Ta utwo­rzona w czerwcu 1939 r. jako I Flotylla MAS (skrót od Mezzi d’Assalto – środki sztur­mowe), sku­piała wszyst­kie małe mor­skie jed­nostki sztur­mowe, do któ­rych zali­czano tor­pedy kie­ro­wane, moto­rówki prze­wo­żące mate­riały wybu­chowe i minia­tu­rowe okręty pod­wodne. Jej dowódcą został kmdr por. Paolo Aloisi, któ­rego wkrótce zastą­pił kmdr por. Mario Giorgini, a gdy ten dostał się do nie­woli, będąc na pokła­dzie okrętu pod­wod­nego Gondar zato­pio­nego 30 wrze­śnia 1940 r., komendę objął kmdr por. Vittorio Moccagatta. 15 marca 1941 r. flo­tylla została prze­or­ga­ni­zo­wana w X Flotyllę MAS skła­da­jącą się z dwóch grup. Jedną sta­no­wił oddział moto­ró­wek wybu­cho­wych i tor­pe­do­wych, a drugą oddział tor­ped kie­ro­wa­nych SLC i nur­ków przy­cze­pia­ją­cych miny (oddział „Gamma”). Do prze­no­sze­nia tor­ped tego rodzaju prze­bu­do­wano jesz­cze w 1940 r. wspo­mniane okręty pod­wodne Gondar i Sciré, zaś w marcu i kwiet­niu 1942 r. na trans­por­to­wiec tor­ped kie­ro­wa­nych prze­kształ­cono kolejną jed­nostkę – Ambrę, nale­żącą do typu Perla, a ta była nieco star­szym poprzed­ni­kiem typu Adua, a do któ­rego zali­czały się Gondar i Sciré.
Pierwszym suk­ce­sem flo­tylli było uszko­dze­nie 26 marca 1941 r. w zatoce Suda u brzegu grec­kiej wyspy Kreta przez moto­rówki wybu­chowe bry­tyj­skiego krą­żow­nika cięż­kiego York i nor­we­skiego moto­ro­wego zbior­ni­kowca Pericles (8324 BRT), po czym ten pierw­szy został póź­niej ponow­nie uszko­dzony przez nie­miec­kie samo­loty i znisz­czony przez wła­sną załogę, zaś Pericles holo­wany do Egiptu w celu remontu zato­nął 13 kwiet­nia w sztor­mie. Za to fia­skiem zakoń­czył się 26 lipca połą­czony atak moto­ró­wek wybu­cho­wych i tor­ped kie­ro­wa­nych w por­cie La Valetta (Valletta), przy czym dowódca flo­tylli, kmdr Moccagatta wów­czas zgi­nął. Dowództwo flo­tylli objął kmdr por. Ernesto Forza, a po nim 1 marca 1943 r. kmdr por. Junio Valerio Borghese, który dowo­dził Sciré pod­czas wspo­mnia­nego ataku na bry­tyj­skie pan­cer­niki w Aleksandrii. Zanim on nastą­pił, suk­ce­sem flo­tylli było zato­pie­nie 20 wrze­śnia 1941 r. w Gibraltarze przez tor­pedy kie­ro­wane bry­tyj­skiego hulku Fiona Shell (2444 BRT) oraz uszko­dze­nie moto­row­ców: frach­towca Durham (10 893 BRT) i zbior­ni­kowca floty Denbydale (8145 BRT).
Zachęceni odnie­sio­nym w Aleksandrii suk­ce­sem Włosi posta­no­wili powtó­rzyć atak, któ­rego celem miał być ten sam port, a dokład­niej dok pły­wa­jący, w któ­rym miał być remon­to­wany wspo­mniany pan­cer­nik Queen Elizabeth, zaś dru­gim obiek­tem ude­rze­nia okręt-baza okrę­tów pod­wod­nych Medway. Przeprowadzona w maju 1942 r. akcja zakoń­czyła się jed­nak fia­skiem. Dostarczone przez Ambrę trzy „świ­nie” nie odna­la­zły wej­ścia do portu, a ich załogi zostały zmu­szone do znisz­cze­nia swo­ich jed­no­stek i wylą­do­wały na brzegu, gdzie tra­fiły do nie­woli, podob­nie jak ich poprzed­nicy w grud­niu 1941 r. Pewien suk­ces osią­gnęło za to 12 płe­two­nur­ków, któ­rzy 14 lipca 1942 r. na redzie Gibraltaru bez strat wła­snych uszko­dzili kil­ku­ki­lo­gra­mo­wymi ładun­kami wybu­cho­wymi przy­cze­pio­nymi do kadłu­bów 3 bry­tyj­skie frach­towce o łącz­nej pojem­no­ści 7971 BRT. Jako „bazę” do ata­ków na jed­nostki na redzie Gibraltaru Włosi wyko­rzy­sty­wali odpo­wied­nio prze­bu­do­wany sto­jący na mie­liź­nie bli­sko portu, ale na wodach hisz­pań­skich wło­ski zbior­ni­ko­wiec Olterra (4995 BRT).
Następna akcja zakoń­czyła się dla Włochów tra­ge­dią. Sciré wysłany z zamia­rem zaata­ko­wa­nia alianc­kich jed­no­stek na redzie portu w Hajfie w Palestynie, 10 sierp­nia w odle­gło­ści około 6 Mm od celu został zato­piony przez bry­tyj­ski traw­ler uzbro­jony Islay. Razem z okrę­tem pod­wod­nym zgi­nęli wszy­scy znaj­du­jący się na jego pokła­dzie – 49 człon­ków załogi i 11 ope­ra­to­rów tor­ped kie­ro­wa­nych. Jednak 29 sierp­nia u wybrzeża Egiptu udała się akcja, nale­żą­cej do X Flotylli, moto­rówki tor­pe­do­wej. Zaatakowany bry­tyj­ski nisz­czy­ciel eskor­towy Eridge został tak poważ­nie uszko­dzony, że nie napra­wiono go do końca wojny, a po jej zakoń­cze­niu wnet zło­mo­wano. Z kolei 15 wrze­śnia w wyniku akcji trzech płe­two­nur­ków, któ­rzy powró­cili także na Olterrę bez strat, został uszko­dzony na redzie Gibraltaru bry­tyj­ski parowy frach­to­wiec Ravens Point (1787 BRT). Jednak akcja prze­pro­wa­dzona 8 grud­nia znów nie odnio­sła powo­dze­nia. Z wysła­nych wów­czas do ataku z Olterry trzech „świń” dwie zostały zato­pione, trzej mary­na­rze zgi­nęli, a dwaj tra­fili do nie­woli, zaś szó­sty powró­cił na Olterrę.

Akcja w Algierze

Ale kilka dni wcze­śniej roz­po­częła się inna ope­ra­cja. Przeprowadzony 8 listo­pada i zakoń­czony suk­ce­sem aliancki desant we Francuskiej Afryce Północno-Zachodniej (ope­ra­cja „Torch”) spo­wo­do­wał, że w zdo­by­tych tam por­tach znaj­do­wało się wiele alianc­kich stat­ków, przy­wo­żą­cych kolej­nych żoł­nie­rzy i zaopa­trze­nie. Na początku grud­nia wło­skie roz­po­zna­nie lot­ni­cze usta­liło, że reda Algieru jest prze­peł­niona stat­kami, i wła­śnie one miały być celem nowej akcji. Ta, która otrzy­mała kryp­to­nim „N.A.1”, roz­po­częła się 4 grud­nia, kiedy to z wło­skiej bazy w La Spezii wypły­nął okręt pod­wodny Ambra, będący wów­czas jedyną jed­nostką Regia Marina przy­sto­so­waną do prze­wo­że­nia tor­ped kie­ro­wa­nych. Na pokła­dzie Ambry znaj­do­wały się trzy „świ­nie” i 18 ludzi z X Flotylli MAS. Sześciu z nich sta­no­wiło załogi tor­ped. Pierwszą parę two­rzyli por. mar. Giorgio Badessi i bos­man­mat nurek Carlo Pesel, drugą ppor. mar. mecha­nik Guido Arena i bos­man­mat nurek Ferdinando Cocchi, a trze­cią chor. mar. Giorgio Reggioli i bos­man­mat nurek Colombo Pamolli. Załogę rezer­wową sta­no­wili por. mar. Augusto Jacobacci i st. bsm. tor­pe­dy­sta Armando Battaglia. Pozostałych 10 uczest­ni­ków akcji nale­żało do grupy płe­two­nur­ków z oddziału „Gamma”, a byli to ppor. mar. Agostino Morello, st. sierż. sani­ta­riusz (!) Oreste Botti, sierż. gre­na­die­rów Luigi Rolfini, sierż. ber­sa­lie­rów (dobo­ro­wej pie­choty zme­cha­ni­zo­wa­nej, noszą­cej cha­rak­te­ry­styczne kape­lu­sze ozdo­bione kogu­cimi pió­rami) Alberto Evangelisti i Gaspare Ghiglione, bos­man­mat nurek Giuseppe Feroldi, bos­man­mat płe­two­nu­rek Giovanni Lucchetti, plut. arty­le­rii Evideo Boscolo, mar. palacz Rodolfo Lugano i szer. Luciano Luciani. Jak widać z poda­nych stopni i spe­cjal­no­ści, nie wszy­scy uczest­nicy akcji mieli wcze­śniej do czy­nie­nia z mary­narką wojenną…
Dowodzona przez kmdr. ppor. Mario Arillego Ambra dotarła wie­czo­rem 11 grud­nia na redę Algieru. Ponieważ pod­czas rejsu w nocy z 8 na 9 grud­nia wsku­tek sztormu uszko­dze­niu ule­gły różne urzą­dze­nia okrętu, w tym hydro­fon, na roz­po­zna­nie został wysłany jeden z człon­ków załogi rezer­wo­wej, por. Jacobacci. Głębokość morza wyno­siła w tym miej­scu tylko 18 m, dla­tego Jacobacci połą­czony z okrę­tem kablem tele­fo­nicz­nym, dopro­wa­dził jed­nostkę na odle­głość około 2000 m od połu­dnio­wego wej­ścia do portu. Tam o godz. 21:45 dostrzegł 6 stat­ków i zamel­do­wał o tym dowódcy Ambry. Ten pod­jął decy­zję o ich zaata­ko­wa­niu. O 22:24 zaczęto wypusz­czać płe­two­nur­ków, a o 23:20 przy­stą­piono do wodo­wa­nia tor­ped, które zakoń­czono po 30 minu­tach (według innych publi­ka­cji było na odwrót). Część z uczest­ni­ków akcji jed­nak nie była w dobrej kon­dy­cji – cier­pieli oni na cho­robę mor­ską, któ­rej doznali pod­czas wspo­mnia­nego sztormu w nocy z 8 na 9 grud­nia.

  • Rafał M. Kaczmarek

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE