Suffren – nowa gene­ra­cja SNA

Suffren, prototypowy okręt podwodny typu Barracuda, w czasie prezentacji 12 lipca. Jednostkę cechuje dopracowany kształt hydrodynamiczny kadłuba. Na rufie widać usterzenie w kształcie litery X, zastosowane po raz pierwszy na okręcie atomowym. Ozdobny banner zakrywa antenę sonaru burtowego o powierzchni około dwukrotnie większej od zastosowanych na zmodernizowanych Rubisach czy konwencjonalnych Scorpène.

Suffren, pro­to­ty­powy okręt pod­wodny typu Barracuda, w cza­sie pre­zen­ta­cji 12 lipca. Jednostkę cechuje dopra­co­wany kształt hydro­dy­na­miczny kadłuba. Na rufie widać uste­rze­nie w kształ­cie litery X, zasto­so­wane po raz pierw­szy na okrę­cie ato­mo­wym. Ozdobny ban­ner zakrywa antenę sonaru bur­to­wego o powierzchni około dwu­krot­nie więk­szej od zasto­so­wa­nych na zmo­der­ni­zo­wa­nych Rubisach czy kon­wen­cjo­nal­nych Scorpène.

Program budowy nowej gene­ra­cji ato­mo­wych ude­rze­nio­wych okrę­tów pod­wod­nych dla Marine natio­nale, okre­śla­nych we Francji jako SNA – Sous-marin nuc­léa­ire d’attaque – zaini­cjo­wano już w 1998 r. Jednak musiało upły­nąć kolej­nych kilka lat do zawar­cia kon­traktu i dal­szych kil­ka­na­ście, aby pro­to­typ okrętu mógł ujrzeć świa­tło dzienne. Stało się to na początku lipca br. w nor­mandz­kim Cherbourgu.

12 lipca w tam­tej­szej stoczni pań­stwo­wego kon­cernu stocz­nio­wego Naval Group odbyła się uro­czy­sta cere­mo­nia z udzia­łem licz­nych gości, wśród któ­rych byli: fran­cu­ska mini­ster sił zbroj­nych Florence Parly, jej austra­lij­ska odpo­wied­niczka Linda Reynolds, dele­ga­cje flot m.in. Brazylii, Indii, Malezji, przed­sta­wi­ciele władz Francji i zagra­niczne dele­ga­cje rzą­dowe oraz woj­skowe, jak rów­nież dzien­ni­ka­rze. Jednak o ran­dze wyda­rze­nia naj­le­piej świad­czyła obec­ność pre­zy­denta Republiki Francuskiej Emmanuela Macrona. Suffren, pierw­sza ude­rze­niowa jed­nostka typu Barracuda, to jed­no­cze­śnie 17. okręt pod­wodny z napę­dem jądro­wym zbu­do­wany we Francji, ale w podob­nych cere­mo­niach uczest­ni­czyło zale­d­wie dwóch jego poprzed­ni­ków – na wcze­śniej­szym takim wyda­rze­niu, pre­zen­ta­cji stra­te­gicz­nego Le Terrible w marcu 2008 r., był Nicolas Sarkozy, zaś wodo­wa­nie pierw­szego w ogóle okrętu z napę­dem jądro­wym dla Marine natio­nale – Le Redoutable – w marcu 1963 r. zain­au­gu­ro­wał gen. Charles de Gaulle.
Tym razem nie było to jed­nak wodo­wa­nie, jak opi­sano to wyda­rze­nie (fr. lancé, ang. laun­ching), ani nawet roll-out, ponie­waż wyta­cza­nie jed­nostki z hali mon­tażu koń­co­wego im. inż. Maxime’a Laubeufa na plat­formę pod­no­śnika do wodo­wa­nia roz­po­częto 4 lipca, a zakoń­czono naza­jutrz. Nie cho­dziło tym bar­dziej o chrzest, bowiem laicy­za­cja we Francji ma się dobrze, i ten reli­gijny obrzą­dek nie jest już od dłuż­szego czasu prak­ty­ko­wany – przy­naj­mniej w przy­padku okrę­tów. Chodziło raczej o inau­gu­ra­cję, publiczną pre­zen­ta­cję jed­nostki, rodzaj cere­mo­nii przed­sta­wia­ją­cej naj­now­szy wytwór rodzi­mego prze­my­słu.

Rubisy to najmniejsze na świecie bojowe okręty podwodne z napędem atomowym, co ograniczało ich zastosowanie. W Barracudach usunięto wady poprzedników. Na zdjęciu Saphir po modernizacji AMETHYSTE z „nowym” kadłubem kroplowym.

Rubisy to naj­mniej­sze na świe­cie bojowe okręty pod­wodne z napę­dem ato­mo­wym, co ogra­ni­czało ich zasto­so­wa­nie. W Barracudach usu­nięto wady poprzed­ni­ków. Na zdję­ciu Saphir po moder­ni­za­cji AMETHYSTE z „nowym” kadłu­bem kro­plo­wym.

W służ­bie Force de Frappe

Jedną z przy­czyn wystą­pie­nia Francji ze struk­tur woj­sko­wych Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1966 r., za cza­sów pre­zy­den­tury de Gaulle’a, było dąże­nie do uzy­ska­nia peł­nej samo­dziel­no­ści w zakre­sie obrony przed ude­rze­niem jądro­wym ze strony ZSRS. Zintensyfikowano wów­czas prace nad bro­nią jądrową, pro­wa­dzone przez cywilną Komisję Energii Atomowej (CEA, Commissariat a l’énergie ato­mi­que). Cztery lata póź­niej de Gaulle pod­jął decy­zję o stwo­rze­niu Force de frappe (dosł. sił ude­rze­nio­wych, co należy rozu­mieć jako siły odstra­sza­nia). Ich istotą miała być cał­ko­wita nie­za­leż­ność od wspól­nej poli­tyki pro­wa­dzo­nej przez NATO, zdo­mi­no­wa­nej przez Stany Zjednoczone. Force de Frappe sta­no­wią do dziś klu­czowy ele­ment sys­temu odstra­sza­nia stra­te­gicz­nego Republiki Francuskiej, mają­cego wpływ na bez­pie­czeń­stwo pań­stwa i jego inte­re­sów.
W 1962 r. ruszył pro­gram Coelacanthe, któ­rego celem była budowa ato­mo­wego okrętu pod­wod­nego – nosi­ciela poci­sków bali­stycz­nych, kla­sy­fi­ko­wa­nego jako Sous-marin nuc­léa­ire lan­ceur d’engins (SNLE). Jednostki takie miały sta­no­wić rdzeń Force océa­ni­que stra­tégi­que (FOST), czyli Strategicznych Sił Oceanicznych, sta­no­wią­cych inte­gralną część Force de Frappe. 29 marca 1967 r. pre­zy­dent de Gaulle zaini­cjo­wał pro­ces wodo­wa­nia wspo­mnia­nego Le Redoutable’a. Po czte­rech latach wszedł on do służby, a Francja dołą­czyła do trzech innych państw mają­cych w swo­ich flo­tach ato­mowe okręty pod­wodne uzbro­jone w rakie­towe poci­ski bali­styczne, prze­no­szące gło­wice jądrowe o zasięgu stra­te­gicz­nym. Cały, bar­dzo zło­żony pro­ces roz­woju tej kate­go­rii uzbro­je­nia, Francja wzięła na swoje barki. W prze­ci­wień­stwie do Wielkiej Brytanii, nie sko­rzy­stała z roz­wią­zań i tech­no­lo­gii zaku­pio­nych za gra­nicą (w tym przy­padku w Stanach Zjednoczonych).
Budowa seryj­nych SNLE postę­po­wała (pięć okrę­tów wcie­lono do służby w latach 1973 – 1985). Szybko stało się jasne, że tak waż­nym ogni­wom sił odstra­sza­nia należy zapew­nić wła­ściwą eskortę. Najlepszą osłonę ato­mo­wych okrę­tów stra­te­gicz­nych i lot­ni­skow­ców prze­no­szą­cych samo­loty z uzbro­je­niem jądro­wym (w tym pla­no­wa­nych wów­czas lot­ni­skow­ców ato­mo­wych), sta­no­wią­cych kom­po­nent lot­ni­czy sił odstra­sza­nia, mogły zapew­nić jed­nostki sztur­mowe (tor­pe­dowe) klasy Sous-marin nuc­léa­ire d’attaque (SNA). Jednak wysoki prio­ry­tet nadany budo­wie SNLE, jak rów­nież nawod­nym siłom ZOP oraz remon­tom i moder­ni­za­cjom okrę­tów będą­cych w służ­bie spo­wo­do­wał, że ówcze­sne plany pozy­ska­nia SNA spa­liły na panewce z przy­czyn finan­so­wych. Zanim pierw­szy sztur­mowy okręt pod­wodny z napę­dem jądro­wym pod­niósł ban­derę, do służby zdą­żyły już wejść cztery jed­nostki rakie­towe.
W 1965 r. pla­no­wano zasi­lić flotę czte­rema SNA o wypor­no­ści 2900 t, pręd­ko­ści 30 w., uzbro­jo­nymi w cztery wyrzut­nie tor­ped każdy, z któ­rych dwie miały odpa­lać per­spek­ty­wiczne poci­ski prze­ciw­o­krę­towe Aérospatiale SM39 Exocet. Zamierzano wpro­wa­dzić je do służby w 1975 r., ale pro­jekt upadł. Czas ucie­kał i kolejne podej­ście do tego tematu nastą­piło w 1972 r. W budże­cie na rok 1974 zapi­sano budowę pro­to­ty­po­wego SNA-72 pod nazwą Provence. W celu ogra­ni­cze­nia kosz­tów zde­cy­do­wano o zaadap­to­wa­niu roz­wi­ja­nego wów­czas pro­jektu spa­li­nowo-elek­trycz­nego tor­pe­do­wego okrętu pod­wod­nego typu Agosta. Mierząca 67 m i wypie­ra­jąca pod wodą 1760 t jed­nostka sta­wiała spore wyzwa­nie w zakre­sie pomiesz­cze­nia napędu jądro­wego. Ze względu na szczu­płość środ­ków finan­so­wych, konieczna była adap­ta­cja goto­wej siłowni z SNLE typu Le Redoutable, na któ­rych jed­nak roz­dzie­lono reak­tor od wytwor­nicy pary, mon­tu­jąc je w osob­nych pomiesz­cze­niach i łącząc arma­turą. W przy­padku SNA-72, ze względu na roz­miary, było to nie­moż­liwe. Wspólnymi siłami CEA, Areva TA (spółka zaj­mu­jąca się pro­jek­to­wa­niem, kon­stru­owa­niem i zagad­nie­niami zwią­za­nymi z eks­plo­ata­cją reak­to­rów jądro­wych o prze­zna­cze­niu woj­sko­wym i cywil­nym) i kon­cernu stocz­nio­wego Direction des con­struc­tions et armes nava­les (DCAN) opra­co­wano reak­tor K48 zin­te­gro­wany z wytwor­nicą pary. Atomowy wariant Agosty osta­tecz­nie osią­gnął wypor­ność pod­wodną 2670 t przy dłu­go­ści 72,10 m. Był więc od niej tro­chę więk­szy, szcze­gól­nie pod wzglę­dem wypor­no­ści, ale zacho­wano za to układ hydro­dy­na­miczny kadłuba i kio­sku, choć na obu­dowę tego ostat­niego prze­nie­siono z dziobu przed­nie stery zanu­rza­nia.
11 grud­nia 1976 r. w stoczni DCAN w Cherbourgu poło­żono stępkę okrętu Rubis eks-Provence. W 1980 r. Rada Obrony zatwier­dziła plan prze­wi­du­jący, że do końca XX wieku Marine natio­nale otrzyma osiem SNLE, 10 SNA i cztery kon­wen­cjo­nalne okręty tor­pe­dowe. Z tej liczby w rze­czy­wi­sto­ści zakon­trak­to­wano osiem SNA. Kolejne zamó­wiono w ramach budże­tów na 1981, 1983 i 1984 r. Rozpoczęto też budowy siód­mego i ósmego okrętu, ale ich nie ukoń­czono z przy­czyn finan­so­wych.
Wprowadzenie do służby okrę­tów klasy SNA zmie­niło tak­tykę Marine natio­nale w obsza­rze dzia­ła­nia jed­no­stek tor­pe­do­wych. Nieograniczony zasięg, czy brak koniecz­no­ści wynu­rza­nia się, pozwo­liły na towa­rzy­sze­nie SNLE w kry­tycz­nych momen­tach opusz­cza­nia i ich powrotu do bazy oraz wcze­śniej­szego dozoru ich rubieży podej­ścia do portu w Île Longue na pół­wy­spie Crozon nie­opo­dal Brestu.
Jednostki typu Rubis nie są szcze­gól­nie szyb­kie na tle zagra­nicz­nych odpo­wied­ni­ków, mogą osią­gać pod wodą ok. 23 w. Kłopotliwy oka­zał się „bagaż” formy zewnętrz­nej, odzie­dzi­czo­nej po Agoście. Jej tępy dziób nie spi­sy­wał się dobrze przy napę­dzie ato­mo­wym i więk­szych pręd­ko­ściach, gene­ru­jąc hałas zakłó­ca­jący w pew­nych warun­kach pracę wła­snych pasyw­nych urzą­dzeń hydro­lo­ka­cyj­nych.
W celu naprawy tej wady, w 1986 r. roz­po­częto stu­dia, któ­rych skut­kiem była korekta pro­jektu w trak­cie budowy pią­tej i szó­stej jed­nostki oraz moder­ni­za­cja pierw­szej czwórki w ramach pro­gramu AMETHYSTE (Amélioration, Tactique, Hydrodynamique, Silence, Transmission, Écoute). Zmiany doty­czyły m.in. mon­tażu lek­kiej kom­po­zy­to­wej nad­bu­dowy nad kadłu­bem moc­nym (pokładu zewnętrz­nego) o nowym kształ­cie, kro­plo­wej osłony czę­ści dzio­bo­wej, wyko­na­nej z tego samego mate­riału i kry­ją­cej wyloty wyrzutni tor­ped oraz antenę sonaru. W cza­sie moder­ni­za­cji okręty otrzy­mały też nowe śruby napę­dowe z sied­mioma wypro­fi­lo­wa­nymi, sier­po­wa­tymi skrzy­dłami. Program zna­cząco popra­wił cha­rak­te­ry­styki aku­styczne jed­no­stek pro­jek­to­wa­nych w latach 70. przy ogra­ni­czo­nych fun­du­szach, ale nie roz­wią­zał wszyst­kich kło­po­tów. Kompaktowa kon­struk­cja unie­moż­li­wiła zasto­so­wa­nie wytłu­mień (ela­stycz­nych łoży kaska­do­wych i innych) na skalę znaną z SNLE, utrud­niała dostęp do nie­któ­rych urzą­dzeń i miała wpływ na niski kom­fort służby załogi.
Małe wymiary jed­nostki zmu­siły rów­nież do zaadap­to­wa­nia sys­temu uzbro­je­nia z Agosty, czyli czte­rech 533 mm wyrzutni tor­ped cięż­kich F 17 Mod 2 i poci­sków SM39 Exocet. Wspólny z kon­wen­cjo­nal­nym ana­lo­giem był też mate­riał do budowy kadłuba moc­nego – stal 80 HLES (Haute limite éla­sti­que souda­ble), cechu­jąca się zwięk­szoną gra­nicą pla­stycz­no­ści, wytrzy­mu­jąca nacisk 80 kG/mm2. Pozwala to na osią­ga­nie głę­bo­ko­ści zanu­rza­nia ponad 300 m przy ogra­ni­czo­nej wypor­no­ści (cechy 80 HLES umoż­li­wiły uży­cie cień­szych blach).
Rubisy zapro­jek­to­wano na 25 – 30 lat służby, jed­nak spo­wo­do­wane pro­ble­mami finan­so­wymi odsu­wa­nie w cza­sie pozy­ska­nie następ­ców, zmu­siło Francuzów do „wyci­śnię­cia” ze swo­ich pierw­szych SNA ile się dało. Wysiłki sku­piono na sys­te­mach elek­tro­nicz­nych.
Rubisy były udane, szcze­gól­nie w kon­tek­ście ich wiel­ko­ści (są naj­mniej­szymi ato­mo­wymi bojo­wymi jed­nost­kami pod­wod­nymi, mniej­szymi nawet od sowiec­kich zauto­ma­ty­zo­wa­nych okrę­tów proj. 705/705K Lira), lecz w ogól­nym roz­ra­chunku, wła­śnie z powodu gaba­ry­tów cecho­wał je sze­reg ogra­ni­czeń. Jakkolwiek wady te w schył­ko­wym okre­sie zim­nej wojny nie były kry­tyczne, musiały być wyeli­mi­no­wane w kolej­nym typie SNA prze­zna­czo­nym do dzia­ła­nia w innych realiach.

SNA de Futur

Program następcy Rubisów – Sous-marin nuc­léa­ire d’attaque de futur (SNAF) został zaini­cjo­wany przez Generalną Dyrekcję ds. Uzbrojenia pary­skiego resortu obrony (DGA, Direction générale de l’armement) w paź­dzier­niku 1998 r.
Rozpoczęto od stu­dium defi­ni­cyj­nego pro­jektu, w które zaan­ga­żo­wane były: Marine natio­nale, odpo­wie­dzialna za sfor­mu­ło­wa­nie kon­cep­cji wyko­rzy­sta­nia i infor­ma­cje zwrotne doty­czące użyt­ko­wa­nia Rubisów, na bazie któ­rych okre­ślono wyma­ga­nia tak­tyczno-tech­niczne; DGA zama­wia­jąca i finan­su­jąca okręty, prace badaw­czo-roz­wo­jowe oraz koor­dy­nu­jąca współ­pracę z prze­my­słem; CEA i Areva TA (od 2017 r. TechnicAtome), pro­jek­tu­jące, nad­zo­ru­jące pro­duk­cję pod­ze­spo­łów i inte­gru­jące napęd jądrowy oraz DCN (do 1991 r. DCAN, od 2007 r. DCNS, od 2017 r. Naval Group), wystę­pu­jący jako główny pro­jek­tant i pro­du­cent jed­no­stek, ich wypo­sa­że­nia i czę­ściowo uzbro­je­nia. Planowano wów­czas, iż pierw­szy SNAF wej­dzie do służby w 2012 r., i że do 2022 r. powsta­nie ich sześć, aby zastą­pić taką samą liczbę Rubisów, co wyni­kało z potrzeb ope­ra­cyj­nych.
W 2002 r. roz­po­częto wstępną fazę pro­jek­tową. Biorąc pod uwagę, że Rubisy zapro­jek­to­wano w opar­ciu o jed­nostki kon­wen­cjo­nalne z lat 70. minio­nego wieku, SNAF nie mogły sta­no­wić linii roz­wo­jo­wej tej kon­struk­cji. Dlatego też konieczne było opra­co­wa­nie zupeł­nie nowych mecha­ni­zmów i sys­te­mów, jak rów­nież sko­rzy­sta­nie z wyni­ków badań i doświad­czeń uzy­ska­nych w trak­cie reali­za­cji ambit­nego pro­gramu budowy SNLE dru­giej gene­ra­cji typu Le Triomphant, w szcze­gól­no­ści ostat­niego w serii Le Terrible. Przewidziano przy tym wydłu­żony okres eks­plo­ata­cji okrę­tów wyno­szący ponad 30 lat, nowe zada­nia (ata­ko­wa­nie celów w głębi lądu, współ­praca z ope­ra­to­rami sił spe­cjal­nych, roz­po­zna­nie), jak też potrzebę ich włą­cze­nia do sie­cio­cen­trycz­nego orga­ni­zmu, jakim są współ­cze­sne siły zbrojne.

  • Tomasz Grotnik

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE