Sprawa pol­ska w cza­sach Wielkiej Wojny cz.5

Defilada z okazji swieta pulkowego 1. pulku szwolezerow; 1932 r. Okragle czapki – angielki – nosili jedynie szwolezerowie oraz zolnierze Korpusu Ochrony Pogranicza.

Defilada z oka­zji swieta pul­ko­wego 1. pulku szwo­le­ze­row; 1932 r. Okragle czapki – angielki – nosili jedy­nie szwo­le­ze­ro­wie oraz zol­nie­rze Korpusu Ochrony Pogranicza.

Kiedy Polska odzy­skała nie­pod­le­głość? Odpowiedź na to pyta­nie nie jest jed­no­znaczna. Można wymie­nić kilka, jeśli nie kil­ka­na­ście róż­nych dat. 6 sierp­nia 1914 r. Pierwsza Kompania Kadrowa wyru­szyła z Krakowa do Królestwa Polskiego, roz­po­czy­na­jąc kolejne powsta­nie naro­dowe i pro­ces wyzwa­la­nia Polski, jed­nak dopro­wa­dze­nie do końca tych zamie­rzeń trwało kilka lat…

5 listo­pada 1916 r., aktem dwóch cesa­rzy, została ogło­szona odbu­dowa Królestwa Polskiego – jed­nak nie dość, że two­rze­nie jego insty­tu­cji trwało dwa lata, to w dodatku pań­stwo dosta­wa­li­śmy z obcych rąk. Rada Regencyjna Królestwa ogło­siła nie­pod­le­głość 7 paź­dzier­nika 1918 r. i fak­tycz­nie była wów­czas zdolna do spra­wo­wa­nia samo­dziel­nej wła­dzy, ale tylko na tere­nie… Królestwa Polskiego. 11 listo­pada 1918 r. Józef Piłsudski objął zwierzch­nic­two nad Wojskiem Polskim, jed­no­cząc wszyst­kie zie­mie roz­bi­tego do tej pory kraju. Walka o jego kształt – zarówno zbrojna, jak i dyplo­ma­tyczna – trwała jesz­cze kilka lat. Zakończyła się dopiero 15 marca 1923 r., gdy sto­jąca na straży powo­jen­nego porządku Rada Ambasadorów zatwier­dziła pol­ską gra­nicę wschod­nią.
Spośród tych dat – i jesz­cze kilku innych, nie wymie­nio­nych – na Narodowe Święto Niepodległości wybrano 11 listo­pada 1918 r. Decyzję tę pod­jęto dopiero w 1937 r., przede wszyst­kim – jeśli nie wyłącz­nie – po to, aby wspól­nie z Francuzami, Brytyjczykami i Amerykanami świę­to­wać zakoń­cze­nie Wielkiej Wojny. Dzisiaj 11 listo­pada jest w tych pań­stwach obcho­dzony jako dzień wete­rana, ale wów­czas jego zna­cze­nie było o wiele więk­sze: ludzie w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej pamię­tali, że tego dnia skoń­czyła się wielka rzeź.
Wybór 11 listo­pada na Narodowe Święto Niepodległości Polski był przede wszyst­kim dekla­ra­cją poli­tyczną – a nawet wię­cej: cywi­li­za­cyjną. Rzeczpospolita dawała wyraźny sygnał, że jest pań­stwem Ententy (która tego dnia wygrała wojnę), że pro­wa­dzi poli­tykę anty­nie­miecką (tego dnia Niemcy wojnę prze­grały) i że należy do kręgu demo­kra­tycz­nej cywi­li­za­cji zachod­niej, wspie­ra­ją­cej poko­jowe współ­ży­cie państw (tego dnia roz­po­częło się kształ­to­wa­nie sys­temu wer­sal­skiego). To wła­śnie ten wybór cywi­li­za­cyjny spra­wił, że komu­ni­ści, rzą­dzący Polską po 1945 r., chcieli ska­zać to święto na zapo­mnie­nie. Dzisiaj czę­sto zapo­mina się o anty­wo­jen­nym, anty­nie­miec­kim i pro­za­chod­nim zna­cze­niu 11 listo­pada, dys­ku­tu­jąc o wyda­rze­niach, które tego dnia nastą­piły w Polsce.

Społeczeństwo

30 wrze­śnia 1921 r. miał miej­sce pierw­szy spis powszechny. Obliczono wów­czas, że w Polsce mieszka 27 177 000 oby­wa­teli. Ich liczba dyna­micz­nie rosła i w 1939 r. prze­kro­czyła 35 milio­nów. Nie był to kraj jed­no­lity naro­dowo: mniej­szo­ści sta­no­wiły bli­sko jedną trze­cią spo­łe­czeń­stwa. Najliczniejsza była mniej­szość ukra­iń­ska, podzie­lona poli­tycz­nie i kul­tu­rowo: roz­róż­niano wła­ści­wych Ukraińców (z daw­nego zaboru rosyj­skiego, pra­wo­sław­nych i przy­zwy­cza­jo­nych do nieco innej kul­tury poli­tycz­nej) oraz Rusinów (z daw­nego zaboru austriac­kiego, gre­ko­ka­to­li­ków, przy­zwy­cza­jo­nych do względ­nie demo­kra­tycz­nych tra­dy­cji).
Jeszcze bar­dziej róż­no­rodne śro­do­wi­sko sta­no­wili Żydzi, a więc około 8% oby­wa­teli RP – wśród nich byli cał­ko­wi­cie zasy­mi­lo­wani poeci i poli­tycy (nawet dzia­ła­cze Narodowej Demokracji), jak i zupeł­nie nie­zwią­zani z pol­sko­ścią ucie­ki­nie­rzy z car­skiej Rosji, któ­rym jed­nak wła­dze Rzeczypospolitej nadały pol­skie oby­wa­tel­stwo. Kolejne grupy naro­dowe sta­no­wili Białorusini i Niemcy. Tych pierw­szych było wię­cej, ale ani nie sta­no­wili jed­no­li­tej spo­łecz­no­ści, ani nie do końca mieli ukształ­to­waną toż­sa­mość naro­dową. Liczba Niemców stop­niowo malała – powra­cali do Rzeszy – ale było to śro­do­wi­sko prężne, świa­dome i mające pro­tek­tora w Berlinie. Poza gra­ni­cami Polski pozo­stało kilka milio­nów Polaków, roz­dzie­lo­nych po równo mię­dzy Rosję i Niemcy: zarówno miesz­kań­ców przy­gra­nicz­nych ziem (Śląska i Pomorza oraz Mińszczyzny i Kijowszczyzny), jak i emi­gran­tów zarob­ko­wych (w Westfalii oraz na Syberii).
Struktura naro­dowa II RP miała duże zna­cze­nie dla Wojska Polskiego. Do 1921 r. była to armia naro­dowa, któ­rej żoł­nie­rze byli etnicz­nymi Polakami. Po tym roku do armii wcie­lano pobo­ro­wych nie według klu­cza etnicz­nego, a oby­wa­tel­skiego: znaczną część żoł­nie­rzy sta­no­wili więc Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Niemcy. Niosło to za sobą wiele pro­ble­mów. Niektóre z nich są oczy­wi­ste: pobo­rowi z mniej­szo­ści naro­do­wych mieli mniej­szą moty­wa­cję, by słu­żyć w WP, nie zawsze znali język komend woj­sko­wych, byli – ogól­nie rzecz bio­rąc – gorzej wykształ­ceni, za to bar­dziej podatni na wrogą pro­pa­gandę. Inne pro­blemy nie były już tak takie oczy­wi­ste: święta reli­gijne miały różne ter­miny, utrud­nia­jące zarówno szko­le­nie, jak i poli­tykę urlo­pową, ze wzglę­dów reli­gij­nych trzeba było zapew­nić rów­nież inną dietę, do spraw woj­ska wtrą­cały się związki reli­gijne i poli­tyczne.
Mniejszości naro­dowe nie darzyły sym­pa­tią pań­stwa pol­skiego i trak­to­wały Rzeczpospolitą – w naj­lep­szym razie – jako byt tym­cza­sowy. Niemcy mieli wła­sne pań­stwo, wielu Ukraińców i Białorusinów uwa­żało – przy­naj­mniej do cza­sów Wielkiego Głodu w począt­kach lat 30. – że w ukra­iń­skiej i bia­ło­ru­skiej repu­blice ZSRS będą mieli lepiej niż w Rzeczpospolitej, z kolei Żydzi tra­cili wiele przy­wi­le­jów, które ofe­ro­wali im rzą­dzący Polską rosyj­scy caro­wie. Przedstawiciele mniej­szo­ści brali udział w akcjach sabo­ta­żo­wych i dywer­syj­nych, wymie­rzo­nych w admi­ni­stra­cję Rzeczypospolitej, pro­wa­dzo­nych przez służby ościen­nych państw – przede wszyst­kim ZSRS. Dzisiaj bar­dzo czę­sto „zapo­mina się” o roli NKWD i o tym, że pod­pa­la­nie sto­gów i kopa­nie rowów w poprzek dróg było frag­men­tem walki klas, przed­sta­wia się nato­miast te dzia­ła­nia jako anty­pol­ski ruch oporu.

  • Tymoteusz Pawłowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE