Sowieckie okręty pod­wodne w dru­giej woj­nie świa­to­wej cz.2

WITH_SPEC_2_2016_podwodne

Średni okręt pod­wodny Szcz-218, Flota Oceanu Spokojnego.

Przeciwnik sys­te­ma­tycz­nie zwięk­szał swoje siły do walki z okrę­tami pod­wod­nymi Floty Północnej. Jeśli na samym początku wojny brały w niej udział ogra­ni­czone liczby byłych nor­we­skich sił mor­skich i mały oddział fiń­skich kutrów, to już 11 lipca 1941 r. na Północ przy­była nie­miecka 6. Flotylla Niszczycieli w skła­dzie pię­ciu jed­no­stek, a wkrótce potem dwa okręty pod­wodne i sta­wiacz min. Następnie siły te wzmoc­niono flo­tyl­lami tra­łow­ców, dozo­row­ców, ści­ga­czy okrę­tów pod­wod­nych i samo­bież­nych barek desan­to­wych. Wzdłuż nor­we­skiego wybrzeża zostały roz­wi­nięte pozy­cje prze­ciw­po­dwodne, osła­nia­jące przy­brzeżną trasę żeglu­gową na całej jego dłu­go­ści.

W stycz­niu 1942 r. Niemcy poin­for­mo­wali o mino­wa­niu sze­ro­kiego pasa wód wzdłuż nor­we­skiego wybrzeża, ale w Sztabie Floty Północnej w to nie uwie­rzono i nie uprze­dzono dowód­ców okrę­tów pod­wod­nych o koniecz­no­ści zacho­wa­nia dodat­ko­wych środ­ków ostroż­no­ści. W ciągu lutego-marca prze­ciw­nik posta­wił wzdłuż przy­brzeż­nej trasy żeglu­go­wej 15 zagród obron­nych zło­żo­nych z 3500 min i 200 min-ochra­nia­czy pól mino­wych. W następ­nych mie­sią­cach pas ten był nie­prze­rwa­nie wzmac­niany. Rosła ilość bate­rii arty­le­rii, punk­tów obser­wa­cyjno-mel­dun­ko­wych na wybrzeżu, zor­ga­ni­zo­wano kilka miejsc for­mo­wa­nia kon­wo­jów. W stycz­niu 1942 r. nie­miec­kie dowódz­two do osłony kon­wo­jów posia­dało 15 nisz­czy­cieli, 45 – 50 dozo­row­ców i tra­łow­ców oraz 35 kutrów dozo­ro­wych. Przeciwnik przy­stą­pił do for­mo­wa­nia tak­tycz­nych grup ści­ga­czy okrę­tów pod­wod­nych (w każ­dej gru­pie – dwa-cztery ści­ga­cze), zaczął prze­pro­wa­dzać sys­te­ma­tyczne poszu­ki­wa­nia okrę­tów pod­wod­nych za pomocą okrę­tów i lot­nic­twa. Odpowiednio częst­sze stały się przy­padki wykry­cia i śle­dze­nia okrę­tów pod­wod­nych przez prze­ciw­po­dwodne siły prze­ciw­nika, zrzu­ca­jące dzie­siątki bomb głę­bi­no­wych. Znacznie wzmo­gła się mar­szowa osłona kon­wo­jów.
W odpo­wie­dzi Dowództwo Floty Północnej dosko­na­liło orga­ni­za­cję łącz­no­ści i kie­ro­wa­nia siłami. Nieznacznie popra­wiło się napro­wa­dza­nie okrę­tów pod­wod­nych na kon­woje. Nastąpiło przej­ście od pozy­cyj­nej metody ope­ro­wa­nia do dzia­łań patro­lo­wych okrę­tów pod­wod­nych w wyzna­czo­nym rejo­nie. Jednak nowa metoda nie­wiele róż­niła się od poprzed­niej. Tak jak i przed­tem okręty pod­wodne dzia­łały poje­dyn­czo, bez współ­dzia­ła­nia i bez sił zabez­pie­cze­nia. Jedynie rejony ich ope­ro­wa­nia stały się znacz­nie więk­sze. Pozycję na podej­ściu do Waranger-Fiordu oddano małym okrę­tom pod­wod­nym, a pozy­cję przy West-Fiordzie – prze­ka­zano bry­tyj­skiej mary­narce wojen­nej. Aby uła­twić poszu­ki­wa­nie celów, pod­wod­niacy zaczęli czę­ściej wyko­rzy­sty­wać infor­ma­cje pocho­dzące z roz­po­zna­nia. Ale pożytku z tego nie było zbyt wiel­kiego, ponie­waż infor­ma­cje prze­ka­zy­wano w porze noc­nej, kiedy okręt pod­wodny znaj­do­wał się w trak­cie seansu łącz­no­ści albo łado­wał bate­rie aku­mu­la­to­rów. Wykryte w porze dzien­nej kon­woje do tego czasu prze­cho­dziły w inne rejony i nie zawsze okręt pod­wodny był w sta­nie je prze­chwy­cić. Jednocześnie mary­na­rze z okrę­tów pod­wod­nych dosko­na­lili spo­soby uchy­la­nia się od ude­rzeń sił prze­ciw­po­dwod­nych prze­ciw­nika, wyko­rzy­stu­jąc do tego celu przede wszyst­kim szu­mo­na­mier­niki. Przedsięwzięte przez prze­ciw­nika środki, mające na celu zwięk­sze­nie bez­pie­czeń­stwa mor­skich prze­wo­zów, utrud­niły dzia­ła­nia sowiec­kich okrę­tów pod­wod­nych. Pojawiły się straty. Jako pierw­szy w stycz­niu 1942 r. zato­nął okręt pod­wodny M-175, będący ofiarą nie­miec­kiego okrętu pod­wod­nego U-584. W lutym cięż­kie uszko­dze­nia w wyniku sta­ra­no­wa­nia przez nie­miecki tra­ło­wiec odniósł okręt pod­wodny Szcz-403, tra­cąc w trak­cie alar­mo­wego zanu­rze­nia swo­jego dowódcę, kapi­tana-lejt­nanta S. I. Kowalenko. W marcu pode­rwał się na minie i został skie­ro­wany do remontu okręt pod­wodny K-3, w kwiet­niu zato­nęły okręty Szcz-421 i Szcz-401, w maju przez prze­ciw­po­dwodną grupę został zato­piony okręt pod­wodny K-23, a w czerwcu prze­pa­dły bez wie­ści okręty D-3 i M-176. Okazało się, że podej­mo­wa­nie przez okręty pod­wodne arty­le­ryj­skiego ostrzału jed­no­stek mor­skich – to nie naj­lep­sza tak­tyka. Właśnie tak zgi­nął okręt pod­wodny K-23, a wraz z nim jego dowódca kom­diw. Gadżyjew. Po zato­pie­niu K-23 wyko­rzy­sta­nie arty­le­ryj­skiego uzbro­je­nia zostało fak­tycz­nie zaka­zane, a zasto­so­wa­niu broni mino­wej przez pod­wodne krą­żow­niki prze­szka­dzały stałe awa­rie urzą­dzeń mino­wych.
W ciągu pierw­szego pół­ro­cza 1942 r. Brygada Okrętów Podwodnych stra­ciła jedną trze­cią swo­jego składu. Doszło do kry­zysu. Śmiałość i zuchwa­łość ustą­piły miej­sca ostroż­no­ści. Dowództwo Brygady Okrętów Podwodnych wszel­kimi siłami sta­rało się zmu­sić pod­wod­nia­ków do bar­dziej aktyw­nego dzia­ła­nia. W celu „pod­nie­sie­nia ducha moral­nego” w sierp­niu aresz­to­wano i, oskar­żyw­szy o tchó­rzo­stwo i szkod­nic­two, wzor­cowo ska­zano na roz­strze­la­nie dowódcę okrętu pod­wod­nego Szcz-422, kawa­lera orderu Lenina, kapi­tana-lejt­nanta Małyszewa, wal­czą­cego lepiej niż wielu innych, ale żyją­cego nie do końca w zgo­dzie z komi­sa­rzami. Skuteczność ata­ków, nawet na pod­sta­wie samych spra­woz­dań dowód­ców, zaczęła spa­dać: jeśli w pierw­szym kwar­tale ofi­cjal­nie uzna­wano za zato­pione 21 stat­ków prze­ciw­nika, to w trze­cim – tylko trzy. Należy także pamię­tać, że ogól­nie rzecz bio­rąc liczeb­ność Floty Północnej nie odpo­wia­dała ani cha­rak­te­rowi zadań, które poja­wiły się wraz z roz­po­czę­ciem dzia­łań bojo­wych, ani skali teatru. Będących do dys­po­zy­cji okrę­tów pod­wod­nych nie star­czało dla nie­prze­rwa­nego oddzia­ły­wa­nia na prze­ciw­nika na jego mor­skich szla­kach komu­ni­ka­cyj­nych, poza tym okre­sowo zaj­mo­wały się one osłoną sojusz­ni­czych kon­wo­jów i były kie­ro­wane w rejon Nowej Ziemi na poszu­ki­wa­nie nie­miec­kich okrę­tów pod­wod­nych.

  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE