Sowiecka flota pod­wodna 1922 – 1941

Sowiecka flota podwodna 1922-1941

Sowiecka flota pod­wodna 1922 – 1941

W wyniku świa­to­wej rzezi, a także nie mniej krwa­wej i wynisz­cza­ją­cej wojny domo­wej, rosyj­ska flota ponio­sła ogromne straty. Praktycznie Rosja została bez floty wojen­nej i na długo stra­ciła sta­tus mor­skiego mocar­stwa. Na gru­zach impe­rium powstał Kraj Rad, któ­rego kie­row­nic­two – szcze­gól­nie po bun­cie Kronsztadzkim – nabrało głę­bo­kich wąt­pli­wo­ści co do przy­dat­no­ści floty dla sprawy proletariatu.

W pierw­szych latach wła­dzy bol­sze­wic­kiej nie­do­koń­czone okręty bojowe roz­bie­rano na pochyl­niach, a już zwo­do­wane sprze­da­wano za gra­nicę na złom, jak na przy­kład krą­żow­niki liniowe Borodino, Kinburn i Nawarin. W listo­pa­dzie 1922 r., nale­ga­jąc na ogra­ni­cze­nie i bez tego spro­wa­dzo­nego do mini­mum pro­gramu remontu okrę­tów, W. I. Lenin prze­ko­ny­wał J. W. Stalina: myślę, że flota w obec­nej wiel­ko­ści, cho­ciaż jest tylko flotką, pomimo wszystko jest dla nas zbyt dużym luksusem…Flota nie jest nam potrzebna… utrzy­my­wa­nie floty nawet tylko nie­znacz­nie więk­szej, z przy­czyn eko­no­micz­nych i poli­tycz­nych, nie jest dla nas możliwe.
Analogicznego „likwi­da­tor­skiego” punktu widze­nia trzy­mało się kie­row­nic­two Rewolucyjnej Rady Wojennej i Ludowego Komisariatu Obrony, trak­tu­jące flotę jako kosz­towną zabawkę, bez któ­rej spo­koj­nie można się obejść. Według ich opi­nii los świa­to­wej rewo­lu­cji decy­do­wał się na fron­tach lądo­wych, gdzie główną siłą ude­rze­niową była kon­nica Budionnego i Primakowa, która miała wyrą­bać drogę na Warszawę, Berlin i Rzym. Budowa okrę­tów pod­wod­nych została zli­kwi­do­wana. Jedyną orga­ni­za­cję zdolną do pro­jek­to­wa­nia okrę­tów pod­wod­nych – oddział pod­wod­nego pły­wa­nia stoczni Bałtyckiej i zakładu mecha­nicz­nego – zli­kwi­do­wano w 1924 r. (Wraz z nadej­ściem „świata prze­mocy” znisz­cze­niu ule­gło jesz­cze wiele innych „świa­tów”; naukę, sztukę, eko­no­mikę, prawo, reli­gię, filo­zo­fię i myśl inży­nier­ską „zwy­cię­skiemu pro­le­ta­ria­towi” zastą­pił mark­sizm i kul­tura proletariacka.)
W efek­cie, w latach dwu­dzie­stych ubie­głego wieku, Robotniczo-Chłopska Flota Czerwona sta­no­wiła nie­liczny kon­glo­me­rat bez­na­dziej­nie prze­sta­rza­łych jed­no­stek pły­wa­ją­cych, bazu­ją­cych na dwóch izo­lo­wa­nych od sie­bie nawza­jem mor­skich teatrach dzia­łań wojen­nych i nie przed­sta­wia­ją­cych dla poten­cjal­nych prze­ciw­ni­ków poważ­niej­szego zagrożenia.
Według stanu na 1 stycz­nia 1928 r. Siły Morskie Morza Bałtyckiego, oprócz innych okrę­tów o wąt­pli­wej war­to­ści, miały w swoim skła­dzie bry­gadę zło­żoną z 9 okrę­tów pod­wod­nych typu Bars. W Siłach Morskich Morza Czarnego wystę­po­wał samo­dzielny dywi­zjon dys­po­nu­jący 1 okrę­tem pod­wod­nym typu Morż – w prze­szło­ści noszą­cym nazwę Nerpa, a teraz, zgod­nie z duchem czasu, Politruk – i 4 okrę­tami typu AG (Amierikanskij Gołłand). W grud­niu 1930 r. dołą­czył do nich okręt pod­wodny AG-21, który dzie­więć lat rdze­wiał na dnie morza, zanim nie został pod­nie­siony i oddany do użytku pod nazwą Metallist.
Warto zazna­czyć, że Morż został zapro­jek­to­wany pod kie­run­kiem I. G. Bubnowa jesz­cze w 1909 r., a typ Bars, nie mający wodosz­czel­nych gro­dzi, był prze­sta­rzały już w momen­cie wpro­wa­dza­nia do eks­plo­ata­cji w latach 1915 – 1916. Gołłandy, w świe­cie znane jako typ Holland 602 albo okręty pod­wodne klasy N, były uda­nymi i nie­za­wod­nymi okrę­tami pod­wod­nymi, ale jedy­nie według stan­dar­dów pierw­szej wojny świa­to­wej. Nic zatem dziw­nego, że w cza­sie kiedy w Związku Sowieckim przy­wra­cano do służby AG-21, w Stanach Zjednoczonych wszyst­kie sześć okrę­tów pod­wod­nych tego typu wysłano do rozbiórki.
Siły Morskie Dalekiego Wschodu i Flotylla Północna Oceanu Lodowatego zostały w tym cza­sie zli­kwi­do­wane. Oprócz nader skrom­nego stanu okrę­tów i prze­sta­rza­łej bazy mate­ria­łowo-tech­nicz­nej miał miej­sce dotkliwy brak kadr dowód­czych i spe­cja­li­stów tech­nicz­nych. Stary kor­pus ofi­cer­ski w więk­szo­ści albo uciekł na emi­gra­cję, albo na zawsze porzu­cił służbę, albo został znisz­czony. Stanowiska dotych­cza­so­wych ofi­ce­rów i admi­ra­łów obsa­dzili sze­re­gowi mary­na­rze lub pod­ofi­ce­ro­wie byłej floty impe­ra­tor­skiej bądź też młodsi ofi­ce­ro­wie przy­spie­szo­nych wojen­nych promocji.

  • Władimir Bieszanow

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE