Sōryū i Hiryū Zadziorne smoki Kido Butai

Hiryū zacumowany do beczki na kotwicowisku kolo Yokosuki.

Hiryū zacu­mo­wany do beczki na kotwi­co­wi­sku kolo Yokosuki.

Nazwy obu okrę­tów zaczerp­nięto z mito­lo­gii japoń­skiej. Znaczą „Lecący smok” – Hiryū, i „Szaroniebieski smok” – Sōryū, choć można ją rów­nież prze­tłu­ma­czyć jako „Jasnoniebieski”, „Błękitny” lub „Lazurowy”. Oba „smoki”, obok wielu innych, wymie­niane są w zbio­rach japoń­skich mitów „Kojiki” („Zapiski spraw sta­ro­żyt­nych”), zna­nych także pod tytu­łem „Furukotofumi”, które są naj­star­szą zacho­waną kro­niką histo­rii Japonii, dato­waną na lata 711 – 712, oraz „Nihon shoki” („Japońskie kro­niki”), chro­no­lo­gicz­nie drugą księgą histo­rii japoń­skiej, ukoń­czoną w 720 r.

I wojna świa­towa była koń­cem pew­nej epoki pod nie­mal każ­dym wzglę­dem – poli­tycz­nym, spo­łecz­nym, kul­tu­ro­wym, eko­no­micz­nym, ale też i mili­tar­nym. W tym cza­sie powstało wiele nowych rodza­jów uzbro­je­nia oraz spo­so­bów walki. Jednym z nich były samo­loty. Początkowo ich zada­nia ogra­ni­czały się do zwiadu i roz­po­zna­nia. Później maszyny lata­jące uzbro­jono.
Dopiero w dru­giej poło­wie kon­fliktu pod­jęto próby zaokrę­to­wa­nia samo­lo­tów z pod­wo­ziem koło­wym. W tej kwe­stii prym wio­dła Royal Navy, lecz po dru­giej stro­nie świata miała bacz­nego obser­wa­tora w postaci Nihon Kaigun, czyli Cesarskiej Marynarki Wojennej Japonii. Jednak zakoń­cze­nie Wielkiej Wojny wymu­siło spo­wol­nie­nie, a nie­kiedy nawet zaprze­sta­nie prac w tym kie­runku.
Zniszczenia i powo­jenny kry­zys dopro­wa­dziły do zwo­ła­nia w Waszyngtonie kon­fe­ren­cji roz­bro­je­nio­wej. W efek­cie jej posta­no­wień Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Japonia, Francja i Włochy zgo­dziły się ogra­ni­czyć zbro­je­nia mor­skie, które nie­omal zruj­no­wały wynisz­czone wojną gospo­darki tych państw. Zaprzestano budowy cięż­kich okrę­tów arty­le­ryj­skich oraz wyco­fano ze służby i zło­mo­wano wiele pan­cer­ni­ków.
Wyjątkowo zezwo­lono na prze­bu­dowę na lot­ni­skowce po 2 pan­cer­niki lub krą­żow­niki liniowe z okrę­tów prze­zna­czo­nych do kasa­cji. Skorzystały z tego Wielka Brytania (Glorious i Courageous), USA (Lexington i Saratoga) oraz Japonia (Akagi i Kaga), Francja tylko poło­wicz­nie (Béarn), a Włochy zre­zy­gno­wały z tej opcji. Poza ogól­nymi ogra­ni­cze­niami tona­żo­wymi trak­tat waszyng­toń­ski narzu­cał kon­kret­nym pań­stwom limity zarówno w łącz­nej wypor­no­ści stan­dar­do­wej dla poszcze­gól­nych klas okrę­tów, jak też dla poje­dyn­czych jed­no­stek. W kla­sie lot­ni­skow­ców Japonii przy­znano 81 000 ts.
Japonia dys­po­no­wała już jed­nym takim okrę­tem – Hōshō. Była to jed­nak nie­wielka jed­nostka i słu­żyła Nihon Kaigun jako okręt doświad­czalny. Dowódcy japoń­skiej Cesarskiej Marynarki Wojennej począt­kowo scep­tycz­nie pod­cho­dzili do moż­li­wo­ści lot­nic­twa zaokrę­to­wa­nego. Mimo tego posta­no­wiono budo­wać kolejne lot­ni­skowce. W latach 1929- -1933 powstał mały lot­ni­sko­wiec Ryūjō, lecz swo­imi moż­li­wo­ściami bojo­wymi nie dorów­ny­wał on Kadze ani Akagi.
Projektowanie i budowa Ryūjō posłu­żyły zapewne do zdo­by­cia doświad­czeń dla póź­niej­szych pro­jek­tów jed­no­stek tej klasy.
W latach 30. XX w. samo­loty sta­no­wiły już zasad­ni­czy ele­ment skła­dowy zarówno Armii, jak i Marynarki Wojennej Cesarstwa Japonii. W łonie Nihon Kaigun nikt już nie kwe­stio­no­wał ich roli, ani przy­dat­no­ści. Siła ude­rze­niowa japoń­skiego lot­nic­twa mor­skiego skła­dała się głów­nie
z maszyn bazu­ją­cych na lądzie. Nie mogły one jed­nak towa­rzy­szyć flo­cie na roz­le­głych akwe­nach Oceanu Spokojnego. Z tego zada­nia wywią­zać się mogły jedy­nie lot­ni­skowce. A były tylko 2 okręty mogące wypeł­nić to zada­nie – Kaga i Akagi. Koniecznie nale­żało zbu­do­wać nowy okręt lub okręty.

Geneza i kon­cep­cja pro­jektu

Zgodnie z trak­ta­tem waszyng­toń­skim Japonia mogła posia­dać jedy­nie 60% tonażu bry­tyj­skich lub ame­ry­kań­skich lot­ni­skow­ców. Pod koniec 1927 r. w Sztabie Generalnym Marynarki roz­po­częto wstępne prace przy­go­to­waw­cze do budowy nowych lot­ni­skow­ców.
Założono, że ukoń­cze­nie jed­no­stek oraz ich wej­ście do służby nastąpi po 1931 r. Projektantom przed­sta­wiono 2 warianty wyma­gań w odnie­sie­niu do nowych okrę­tów.
Pierwszy – prze­wi­dy­wał śred­nie lot­ni­skowce o wypor­no­ści stan­dar­do­wej 13 500 ts, pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej 34 w., zasięgu 8000 Mm przy 14 w., uzbro­jo­nych w co naj­mniej 8 armat kal. 140 mm, 4 działa plot. kal. 130 mm (!) oraz 36 samo­lo­tów.
Drugi zakła­dał lot­ni­skowce pomoc­ni­cze o wypor­no­ści stan­dar­do­wej 10 000 ts, pręd­ko­ści mak­sy­mal­nej 30 w., zasięgu 8000 Mm przy 14 w., uzbro­jo­nych w co naj­mniej 6 armat kal. 140 mm, 4 działa plot. kal. 120 mm oraz 24 samo­loty. Opancerzenie okrę­tów w obu warian­tach miało być iden­tyczne jak na krą­żow­ni­kach lek­kich.

  • Grzegorz Barciszewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE