Skrzydlate poci­ski manew­ru­jące Republiki Korei

F-15E z pakietem eksportowego uzbrojenia ofensywnego, w tym z pociskiem manewrujacym Taurus KEPD 350 podwieszonym na wewnetrznym wysiegniku podskrzydłowym. Zdjecie wykonano podczas prowadzonych przez Boeinga prac zwiazanych z integracją pocisku manewrujacego z południowokoreanskimi F-15K.

F-15E z pakie­tem eks­por­to­wego uzbro­je­nia ofen­syw­nego, w tym z poci­skiem manew­ru­ja­cym Taurus KEPD 350 pod­wie­szo­nym na wewnetrz­nym wysie­gniku pod­skrzy­dło­wym. Zdjecie wyko­nano pod­czas pro­wa­dzo­nych przez Boeinga prac zwia­za­nych z inte­gra­cją poci­sku manew­ru­ja­cego z połu­dnio­wo­ko­re­an­skimi F-15K.

Niniejszy arty­kuł uzu­peł­nia ten opu­bli­ko­wany we wrze­śnio­wym nume­rze „Wojska i Techniki”, który trak­to­wał o połu­dnio­wo­ko­re­ań­skich poci­skach bali­stycz­nych. Obecnie sku­pimy się na skrzy­dla­tych poci­skach manew­ru­ją­cych, któ­rych Siły Zbrojne Republiki Korei mają w swoim arse­nale kilka typów – zarówno impor­to­wa­nych, jak i wła­snej kon­struk­cji. Odpalanych z wyrzutni lądo­wych, samo­lo­tów i okrę­tów. W ten spo­sób Republika Korei należy do nie­licz­nych państw o takich zdol­no­ściach mili­tar­nych.

Historia samo­dziel­nego roz­woju przez Republikę Korei skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych do ata­ko­wa­nia celów naziem­nych jest znacz­nie krót­sza niż histo­ria poci­sków bali­stycz­nych. Jeżeli pomi­niemy poci­ski prze­ciw­o­krę­towe SSM-700K Haeseong (Haesong, Haesung, pro­mo­wany też m.in. jako Sea Star,
C-Star), któ­rych kon­struk­cja przy­po­mina inne pod­dźwię­kowe zachod­nie pokpr o zasięgu rzędu 150200 km i masie gło­wicy bojo­wej w gra­ni­cach 200250 kg, to Republika Korei od razu ujaw­niła bar­dzo doj­rzałe kon­struk­cyj­nie poci­ski manew­ru­jące Hyonmu-3. Ich cha­rak­te­ry­styki czy­nią je porów­ny­wal­nymi z ana­lo­gicz­nymi poci­skami ame­ry­kań­skimi (RGM/UGM-109 Tomahawk) czy rosyj­skimi (3M14 Kalibr). Jedyną wspólną cechą z SSM-700K jest zasto­so­wa­nie minia­tu­ro­wego sil­nika tur­bo­od­rzu­to­wego jako napędu mar­szo­wego. Oczywiście, tak sprawne, jak się wydaje, osią­gnię­cie przez Republikę Korei zdol­no­ści w zakre­sie roz­woju i pro­duk­cji skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych jest źró­dłem spe­ku­la­cji co do tajem­nicy tego suk­cesu. Tym bar­dziej, że wygląda na to, że Republika Korei nie­jako z mar­szu skon­stru­owała poci­ski moż­liwe do odpa­la­nia z wyrzutni lądo­wych i okrę­to­wych, zamon­to­wa­nych zarówno na jed­nost­kach nawod­nych, jak i pod­wod­nych.
Jednocześnie Republika Korei w przy­padku lot­ni­czych poci­sków manew­ru­ją­cych opiera się dotych­czas wyłącz­nie na mode­lach zagra­nicz­nych, co na pozór może wyda­wać się dziwne, skoro samo­dziel­nie skon­stru­owała znacz­nie więk­sze i cięż­sze poci­ski odpa­lane z lądu/powierzchni lub spod wody.
Kolejną inte­re­su­jącą kwe­stią jest dok­tryna ewen­tu­al­nego bojo­wego uży­cia tych poci­sków przez Republikę Korei. Wzrost zasięgu kolej­nych wer­sji Hyonmu-3 znacz­nie wykra­cza poza potrzeby zwal­cza­nia celów na tery­to­rium Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, nawet uwzględ­nia­jąc zaska­ku­jące miej­sca odpa­leń, wie­lo­krot­nie łamane kursy po jakich lecia­łyby poci­ski itd.

Prezent Donalda Trumpa

Zacznijmy od poli­tycz­nego tła. Historia tego aspektu mili­tar­nych ambi­cji Seulu pokrywa się z roz­wo­jem poci­sków bali­stycz­nych (WiT 9/2017), choć jest parę róż­nic. Przede wszyst­kim roz­wój poci­sków Hyonmu-3 trwa znacz­nie kró­cej niż ich bali­stycz­nych kuzy­nów. Można zało­żyć, że prace roz­po­częto w latach 90. uwzględ­nia­jąc, że taki pro­gram zająłby co naj­mniej dekadę. A poszcze­gólne roz­wią­za­nia tech­niczne – napęd, elek­tro­nika pokła­dowa – były zapewne roz­wi­jane nawet dłu­żej. Wynika to ze skom­pli­ko­wa­nia skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych, tech­no­lo­gicz­nie bar­dziej wyma­ga­ją­cych niż poci­ski bali­styczne.
Od 7 paź­dzier­nika 2012 r. obo­wią­zy­wały ostat­nie ame­ry­kań­sko-połu­dnio­wo­ko­re­ań­skie usta­le­nia mię­dzy­rzą­dowe, doty­czące zasięgu poci­sków (do 800 km) i masy gło­wicy bojo­wej (do 500 kg). W przy­padku ogra­ni­cze­nia zasięgu do 550 km masa gło­wicy mogła wzro­snąć do 1000 kg. Jednocześnie ambi­cje Seulu szły dalej (1000 km z 1-tonową gło­wicą). Śledząc komen­ta­rze ame­ry­kań­skich eks­per­tów odno­śnie tego poro­zu­mie­nia widać dwa podej­ścia. Jedno inter­pre­tuje te posta­no­wie­nia roz­sze­rza­jąco, także z uwzględ­nie­niem skrzy­dla­tych poci­sków manew­ru­ją­cych. Podczas gdy dru­gie sta­wia je poza tymi restryk­cjami. Z dzi­siej­szej per­spek­tywy widać, że słuszny był ten drugi punkt widze­nia.
Jednak teraz to bez zna­cze­nia, gdyż reguły gry zmie­niły się na początku wrze­śnia 2017 r. 4 wrze­śnia pre­zy­dent Donald Trump w roz­mo­wie tele­fo­nicz­nej z pre­zy­den­tem Moon Jae-in zgo­dził się na pod­nie­sie­nie limitu masy gło­wicy bojo­wej poci­sków z dotych­cza­so­wych 500 do 1000 kg. Jednocześnie ogra­ni­cze­nie zasięgu do 800 km ma pozo­stać, ale „suwak” zmiany pro­por­cji zasięgu wzglę­dem masy gło­wicy naj­wy­raź­niej także zostaje, co może ozna­czać wydłu­ża­nie zasięgu kosz­tem masy gło­wicy. Prezydent Trump pod­jął taką decy­zję w rezul­ta­cie pół­noc­no­ko­re­ań­skiego testu ter­mo­ją­dro­wego 3 wrze­śnia, który nastą­pił po kolej­nej uda­nej pró­bie rakie­to­wej 29 sierp­nia (wię­cej w arty­kule o poci­skach Hwaseong-14 w WiT 11/2017). W ten spo­sób dyplo­ma­cja Republiki Korei osią­gnęła to, o co zabie­gała od paru dekad.

Hyonmu-3, czyli połu­dnio­wo­ko­re­ań­ski…

Pociski rodziny Hyonmu-3 (cza­sami można spo­tkać zapis Hyonmoo-3, inne nazwy to Cheon Ryong czy Eagle) powstały we współ­pracy Agencji Rozwoju Obronnego (ang. Agency for Defense Development, ADD) i spółki LIG Nex1, która je pro­du­kuje. ADD miała odpo­wia­dać za opra­co­wa­nie przede wszyst­kim ukła­dów nawigacji/naprowadzania, infra­struk­tury do testów itp. Wśród zachod­nich ana­li­ty­ków, także ame­ry­kań­skich, widać scep­ty­cyzm odno­śnie moż­li­wo­ści samo­dziel­nego skon­stru­owa­nia takiego poci­sku przez Republikę Korei. I wska­zy­wane są dwa tropy co do zagra­nicz­nej pomocy. Jeden z nich to trop rosyj­ski, poprzez ana­lo­gię z pro­gra­mem poci­sków bali­stycz­nych. Skoro KBM miało poma­gać przy kon­stru­owa­niu poci­sków bali­stycz­nych, to być może takowe usługi wyświad­czył też NPO Nowator (w któ­rym skon­stru­owano m.in. sys­tem Kalibr/Club). Nie można też wyklu­czyć, że rola tego rosyj­skiego biura pole­gała bar­dziej na doradz­twie czy wspar­ciu tech­nicz­nym w naj­bar­dziej kry­tycz­nych aspek­tach, a nie na sprze­daży kom­plet­nej doku­men­ta­cji tech­nicz­nej, jak to suge­rują pro­po­nenci takiego prze­biegu wypad­ków. Ale są też głosy nazy­wa­jące Hyonmu-3 połu­dnio­wo­ko­re­ań­skim Tomahawkiem. Przemawiać za tym ma znacz­nie łagod­niej­sze podej­ście Stanów Zjednoczonych do kon­stru­owa­nia przez Seul poci­sków manew­ru­ją­cych. Wyciąganie od razu z tej prze­słanki wnio­sku, że Republika Korei otrzy­mała trans­fer klu­czo­wych tech­no­lo­gii Tomahawka jest jed­nak dość pochopny. I są ku temu dobre kontr­ar­gu­menty – poza bra­kiem ofi­cjal­nych źró­deł rzą­do­wych czy prze­my­sło­wych – o czym piszemy w dal­szej czę­ści arty­kułu. Innym for­mal­nym prze­ciw­wska­za­niem jest umowa Missile Technology Control Regime (MTCR), któ­rej stro­nami są i Stany Zjednoczone, i Rosja. Choć oba pań­stwa w prze­szło­ści ela­stycz­nie pod­cho­dziły do wytycz­nych MTCR. Z dru­giej strony jest to tylko zobo­wią­za­nie państw-pro­du­cen­tów do nie­dzie­le­nia się wła­snymi tech­no­lo­giami rakie­to­wymi, a nie trak­tat prawa mię­dzy­na­ro­do­wego. Jest oczy­wi­ście grupa ana­li­ty­ków, która suge­ruje się wyglą­dem poci­sków Hyonmu-3. I tu też w zależ­no­ści od indy­wi­du­al­nego osądu nie­któ­rzy widzą podo­bień­stwo do 3M14, a inni do RGM/UGM-109E. Ale jak ina­czej miałby wyglą­dać pocisk manew­ru­jący odpa­lany z wyrzutni tor­pe­do­wej kal. 533 mm.

  • Adam M. Maciejewski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE