Skrzydła ude­rze­niowe RAF Coastal Command 1942 – 1945 cz.1

Beaufighter Mk VI (ITF) ze 144. Sqn RAF, uzbrojony w torpede Mark XII. Dobrze widoczne stanowisko fotokarabinu w dziobie samolotu.

Beaufighter Mk VI (ITF) ze 144. Sqn RAF, uzbro­jony w tor­pede Mark XII. Dobrze widoczne sta­no­wi­sko foto­ka­ra­binu w dzio­bie samo­lotu.

Jedną z naj­bar­dziej bra­wu­ro­wych i jed­no­cze­śnie nie­mal zapo­mnia­nych kam­pa­nii RAF w II woj­nie świa­to­wej pro­wa­dziły skrzy­dła ude­rze­niowe (Strike Wings) Dowództwa Obrony Wybrzeża. Wielozadaniowe samo­loty Beaufighter i Mosquito, tylko cza­sem eskor­to­wane przez myśliwce (w tym pol­skie Mustangi), siały spu­sto­sze­nie wśród żeglugi nie­przy­ja­ciela na przy­brzeż­nych wodach oku­po­wa­nej Europy.

Utworzone w 1936 r. Dowództwo Obrony Wybrzeża od początku swego ist­nie­nia było trak­to­wane jako for­ma­cja dru­go­rzędna. Nie bez powodu Albert Alexander, Pierwszy Lord Admiralicji, nawią­zu­jąc do losu baj­ko­wego Kopciuszka, okre­ślił je mia­nem Cinderella Service. Pierwszeństwo w roz­woju i nakła­dzie środ­ków miały pozo­stałe dwa dowódz­twa RAF – bom­bowe i myśliw­skie. Dopiero po roz­po­czę­ciu wojny na Atlantyku, gdy Dowództwu Obrony Wybrzeża powie­rzono obronę kon­wo­jów przed U-Bootami, prze­żyło ono rap­towny roz­wój, osta­tecz­nie sta­jąc się rów­no­praw­nym i zasłu­żo­nym „człon­kiem rodziny”1.

Skandynawski szach-mat

Również Niemcy byli zależni od tego, co spro­wa­dzali drogą mor­ską spoza gra­nic kraju. Dla gospo­darki III Rzeszy tą „piętą achil­le­sową” była szwedzka ruda żelaza – naj­lep­sza w Europie. Wydobywano ją w regio­nach Kiruna i Gällivare na pół­nocy Szwecji i trans­por­to­wano do Niemiec dwoma szla­kami. Trasa wschod­nia wio­dła koleją do portu Luleå nad Zatoką Botnicką, następ­nie drogą mor­ską do nie­miec­kich por­tów nad Bałtykiem albo przez Kanał Kiloński do Emden. Północna część tej trasy była jed­nak skuta lodem przez około sześć mie­sięcy w roku. Rudę można było prze­wieźć koleją dalej na połu­dnie, do nie­za­ma­rza­ją­cego portu Oxelösund. Miał on jed­nak nie­wielki poten­cjał prze­ła­dun­kowy, zaspo­ka­ja­jący zale­d­wie jedną piątą nie­miec­kiego zapo­trze­bo­wa­nia, które się­gało ponad dzie­się­ciu milio­nów ton rocz­nie. Wydajniejsza trasa zachod­nia bie­gła koleją do nie­za­ma­rza­ją­cego portu Narwik w Norwegii. Stamtąd uro­bek szwedz­kich kopalni pły­nął stat­kami, wzdłuż wybrzeża Morza Norweskiego i Północnego, do Rotterdamu w Holandii, skąd barki zabie­rały go do hut i sta­lowni Zagłębia Ruhry. Ponadto Niemcy spro­wa­dzali z Norwegii molib­den (słu­żący do utwar­dza­nia stali), nikiel (zwięk­sza wytrzy­ma­łość i odpor­ność na koro­zję), piryt (do pro­duk­cji kwasu siar­ko­wego) i alu­mi­nium. W zamian eks­por­to­wali, tą samą trasą, miliony ton węgla i koksu.
Brytyjczycy wie­dzieli o tej sła­bo­ści nie­przy­ja­ciela. Już w grud­niu 1939 r. Winston Churchill, ówcze­sny Pierwszy Lord Admiralicji, reko­men­do­wał swo­jemu rzą­dowi zami­no­wa­nie nor­we­skich wód (ope­ra­cja „Wilfried”). Miał nadzieję, że tą chy­trą zagrywką spro­wo­kuje Hitlera do ataku na neu­tralną Norwegię, co zapewni Brytyjczykom pre­tekst do wkro­cze­nia na tery­to­rium tego kraju. Reakcja prze­ciw­nika prze­ro­sła jego naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia. W kwiet­niu 1940 r. Niemcy fak­tycz­nie naje­chali Norwegię, a mie­siąc póź­niej przy­pie­czę­to­wali los tej kam­pa­nii blitz­krie­giem na zacho­dzie Europy.
W zaist­nia­łej sytu­acji zwal­cza­nie nie­miec­kich kon­wo­jów powie­rzono Dowództwu Obrony Wybrzeża. Tymczasem Coastal Command, prak­tycz­nie pozba­wione poten­cjału ofen­syw­nego, było zupeł­nie nie­przy­go­to­wane do tej roli. Początkowo mogły ją peł­nić jedy­nie dwa dywi­zjony mor­skich samo­lo­tów patro­lo­wych Lockheed Hudson. Z innych dowództw RAF odde­le­go­wało więc trzy dywi­zjony bom­bow­ców lek­kich Bristol Blenheim, cho­ciaż ich przy­dat­ność do ata­ków na jed­nostki nawodne była rów­nie wąt­pliwa – manew­ru­jące statki i okręty zwy­kle bez trudu uni­kały tra­fie­nia bom­bami.

Torbeau i Flakbeau

W 1940 r. Dowództwo Obrony Wybrzeża wpro­wa­dziło do służby samo­loty bom­bowo-tor­pe­dowe Bristol Beaufort. Te, napę­dzane sil­ni­kami o zbyt małej mocy, oka­zały się nie­bez­piecz­nie prze­cią­żone i powolne. Mimo to przez kolejne dwa lata dywi­zjony Beaufortów pro­wa­dziły hero­iczną kam­pa­nię prze­ciwko żeglu­dze nie­przy­ja­ciela, pono­sząc przy tym duże straty. Gorzkie doświad­cze­nia z tego okresu dowio­dły, że potrzebne są szyb­kie, sil­nie uzbro­jone samo­loty sztur­mowe.
Znakomitym kan­dy­da­tem do tej roli oka­zał się Bristol Beaufighter – kon­struk­cja będąca roz­wi­nię­ciem nie­zbyt uda­nego Beauforta. Samolot był lżej­szy od swego pro­to­pla­sty o ponad dwie i pół tony. Jego załoga skła­dała się z tylko dwóch osób, a nie czte­rech, jak w przy­padku Beauforta (nawi­ga­tor jed­no­cze­śnie peł­nił rolę radio­ope­ra­tora, a póź­niej także tyl­nego strzelca). Na początku 1941 r. powstała, spe­cjal­nie dla Coastal Command, wer­sja Mk IC (sufiks „C” ozna­czał Coastal) z dodat­ko­wym wypo­sa­że­niem radio­wym, którą wyko­rzy­sty­wano w roli myśliwca dale­kiego zasięgu. Napędzające samo­lot sil­niki gwiaz­dowe Hercules Mk XI miały moc 1590 KM.
Wiosną 1942 r. roz­po­częto pro­duk­cję wer­sji Mk VIC, w któ­rej sta­tecz­niki poziome otrzy­mały cha­rak­te­ry­styczny, dwu­na­sto­stop­niowy wznios, popra­wia­jący sta­bil­ność lotu na małych wyso­ko­ściach, tak ważną dla samo­lo­tów ope­ru­ją­cych tuż nad powierzch­nią morza. Stanowisko nawi­ga­tora wypo­sa­żono w poje­dyn­czy, strze­la­jący do tyłu kara­bin maszy­nowy Vickers K kal. 7,7 mm. Beaufightera w tej wer­sji napę­dzały sil­niki Hercules Mk VI (póź­niej Mk XVI, przy­sto­so­wane do paliwa 100-okta­wo­wego) o mocy 1675 KM każdy. Oprócz dwóch bomb prze­no­szo­nych na zacze­pach pod kadłu­bem, posia­dał potężne strze­la­jące na wprost uzbro­je­nie lufowe – cztery działka Hispano-Suiza kal. 20 mm oraz sześć kara­bi­nów maszy­no­wych Browning kal. 7,7 mm (cztery w lewym skrzy­dle i dwa w pra­wym). W isto­cie był naj­sil­niej uzbro­jo­nym samo­lo­tem RAF okresu II wojny świa­to­wej.

  • Tomasz Szlagor

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE