Skąd wzięły się krą­żow­niki liniowe w Royal Navy?

Invincible w latach 1909-1910. Poniewaz w pierwszym okresie sluzby cala trojke krazownikow bylo bardzo trudno odroznic, pozostale dwie jednostki mialy po jednym pasku na kominie - Indomitable na trzecim, a Inflexible na pierwszym. Fot. archiwum redakcji

Invincible w latach 1909 – 1910. Poniewaz w pierw­szym okre­sie slu­zby cala trojke kra­zow­ni­kow bylo bar­dzo trudno odro­znic, pozo­stale dwie jed­nostki mialy po jed­nym pasku na komi­nie — Indomitable na trze­cim, a Inflexible na pierw­szym. Fot. archi­wum redak­cji

Czy bry­tyj­skie krą­żow­niki liniowe były zapro­jek­to­wane dobrze czy też fatal­nie? Czy ich prze­zna­cze­niem było tocze­nie poje­dyn­ków arty­le­ryj­skich z pan­cer­ni­kami? Dlaczego bry­tyj­skie krą­żow­niki liniowe tak słabo pre­zen­to­wały się na tle swo­ich nie­miec­kich odpo­wied­ni­ków? Po co Royal Navy zbu­do­wała tak słabo opan­ce­rzone jed­nostki, które w trak­cie bitwy jutlandz­kiej bły­ska­wicz­nie wyla­ty­wały w powie­trze? Czy admi­rał Fisher zwa­rio­wał twier­dząc, że duża pręd­kość okrętu jest rów­no­ważna z dobrym opan­ce­rze­niem? I po co w ogóle były Brytyjczykom takie okręty? Te i inne waria­cje podob­nych pytań wra­cają cią­gle nie tylko w książ­kach i arty­ku­łach, ale także na róż­nych forach inter­ne­to­wych poświę­co­nych okrę­tom wojen­nym.

Rozrzut opi­nii jest sze­roki. Także wśród bry­tyj­skich publi­cy­stów mor­skich. I rze­czy­wi­ście, trudno o odszu­ka­nie w lite­ra­tu­rze jed­no­znacz­nej wykładni doty­czą­cej fak­tów zwią­za­nych z pro­jek­to­wa­niem pierw­szych bry­tyj­skich mono­ka­li­bro­wych krą­żow­ni­ków pan­cer­nych. Mylone są skutki z przy­czy­nami, gubione jest poli­tyczne tło zda­rzeń, a przede wszyst­kim – lata 1904 – 1914 w histo­rii Royal Navy trak­to­wane są jako jedna epoka przy­go­to­wań do wojny z Niemcami. Tymczasem przez te 10 lat Wielka Brytania doko­nała dra­stycz­nego prze­orien­to­wa­nia geo­po­li­tycz­nego, a także zmie­niła opcję poli­tyczną for­mu­jącą rząd, które to zda­rze­nia nie pozo­stały bez wpływu na bry­tyj­skie siły mor­skie.
Zamieszaniu we wła­ści­wej oce­nie tego, jak doszło do zapro­jek­to­wa­nia mono­ka­li­bro­wych krą­żow­ni­ków pan­cer­nych i do czego miały naprawdę słu­żyć nie uła­twia mało znany szer­szemu gronu miło­śni­ków Royal Navy fakt, iż nie prze­trwały do dzi­siaj archiwa Admiralicji sprzed 1917 r. Zdarza się sen­sa­cyjny ton, gdy auto­rzy opi­su­jący jed­nostki pro­jek­to­wane w latach poprze­dza­ją­cych I wojnę świa­tową powia­da­miają wymow­nie czy­tel­nika, że teczki doty­czące danych pro­jek­tów są puste. Prawda jest jed­nak pro­za­iczna i trudna do wyobra­że­nia. Dokumenty Admiralicji do 1917 r. zostały po pro­stu znisz­czone, bowiem do czasu reformy admi­ni­stra­cyj­nej tej insty­tu­cji, prze­pro­wa­dzo­nej w 1917 r. przez lorda Erica Geddesa (1875−1937) żad­nych cen­tral­nych archi­wów Admiralicja nie miała, zaś każdy depar­ta­ment robił ze swo­imi doku­men­tami co chciał, czyli wyrzu­cał, kiedy wyda­wały się nie­ak­tu­alne i nie­po­trzebne. Według bry­tyj­skich histo­ry­ków zacho­wało się około 10% doku­men­tów Admiralicji sprzed 1917 r., głów­nie w postaci dupli­ka­tów znaj­do­wa­nych w innych insty­tu­cjach lub w pry­wat­nych zbio­rach ówcze­snych lumi­na­rzy floty (Fisher Papers, Jellicoe Papers itd.). Wobec braku doku­men­tów zada­nie histo­ry­ków zaj­mu­ją­cych się Royal Navy sprzed I wojny świa­to­wej to rekon­struk­cja zda­rzeń, opi­nii i fak­tów na pod­sta­wie innych źró­deł, głów­nie kore­spon­den­cji pry­wat­nej czy też pry­wat­nych zbio­rów wybit­nych postaci Royal Navy jak Jellicoe, Beatty czy Fisher. To także czę­sto­kroć poszlaki i domy­sły oraz ukła­da­nie histo­rycz­nych puz­zli z frag­men­tów prze­szło­ści dostęp­nych w postaci cząst­ko­wych źró­deł. Jeśli cho­dzi o pierw­sze bry­tyj­skie krą­żow­niki liniowe, to wiemy dzi­siaj już wiele i można poku­sić się o dość wia­ry­godne opi­sa­nie ich histo­rii, choć z całą pew­no­ścią nie jest ona defi­ni­tyw­nie zakoń­czona.
Uwagi, fakty i opi­nie, jakie zostaną poni­żej przed­sta­wione, doty­czą TYLKO trzech pierw­szych wiel­kich mono­ka­li­bro­wych krą­żow­ni­ków pan­cer­nych, zwa­nych typem Invincible – od pierw­szej ukoń­czo­nej jed­nostki. Pozostałe póź­niej­sze bry­tyj­skie krą­żow­niki liniowe, łącz­nie z nie­wiele róż­nią­cym się od nich HMS Indefatigable należą do innej epoki, do innej opcji poli­tycz­nej i innego stra­te­gicz­nego myśle­nia. Podobna cha­rak­te­ry­styka tech­niczna skła­nia do doszu­ki­wa­nia się cią­gło­ści w obu typach jed­no­stek, tym­cza­sem rze­czy­wi­stość była zupeł­nie odwrotna. Prawie takie same okręty jak typu Invincible i krą­żow­nik Indefatigable zbu­do­wano z kom­plet­nie innych powo­dów. Ten ostatni nale­żał już bowiem do epoki prze­orien­to­wa­nia się Royal Navy na zagro­że­nie ze strony Niemiec. Przy oka­zji warto wyja­śnić powsta­nie ter­minu „krą­żow­nik liniowy”. Po raz pierw­szy nazwa ta została użyta przez lorda Fishera w liście do Głównego Konstruktora Royal Navy Philipa Wattsa (Director of Naval Construction, DNC) z 17 wrze­śnia 1908 r. List ten doty­czył pro­jektu Indefatigable’a. We wcze­śniej­szych doku­men­tach i kore­spon­den­cji typ Invincible był okre­ślany jako „duże krą­żow­niki mono­ka­li­browe” (all big gun armo­ured cru­iser). Termin bat­tle cru­iser upo­wszech­nił się dopiero w latach 1911 – 1912, jed­nak ze względu na to, że jed­nostki te weszły do histo­rii wła­śnie jako krą­żow­niki liniowe typ Invincible będzie tutaj tak okre­ślany.

Po co Royal Navy potrzebne były w 1905 r. krą­żow­niki liniowe?

Odpowiedź jest pro­sta – by zmniej­szyć wydatki prze­zna­czone na flotę. Aby zro­zu­mieć jakim cudem budo­wa­nie nie­zwy­kle dro­gich jed­no­stek miało oszczę­dzić Royal Navy pie­nię­dzy, potrzebne jest wpro­wa­dze­nie w sytu­ację i epokę.W poło­wie XIX w. Wielka Brytania była zde­cy­do­wa­nie naj­po­tęż­niej­szym i naj­bo­gat­szym pań­stwem świata. a jej bez­pie­czeń­stwo i dobro­byt spo­czy­wał w rękach mary­na­rzy Royal Navy. Nie dla­tego, że strze­gli oni kraju przed inwa­zją, tylko z powodu tego, iż był on cał­ko­wi­cie uza­leż­niony od importu żyw­no­ści, a potężna bry­tyj­ska gospo­darka żyła z eks­portu swo­ich wyro­bów w świat. Wszelki import i eks­port odby­wał się drogą mor­ską i ich zablo­ko­wa­nie było dla Brytyjczyków więk­szym nie­bez­pie­czeń­stwem, niż lądo­wa­nie na wyspie armii wroga. Jednakże z upły­wem dzie­się­cio­leci kom­for­towa sytu­acja budże­towa bry­tyj­skiej floty zaczęła się zmie­niać. Rewolucja tech­no­lo­giczna, która nastała od lat 60. XIX w. wpły­nęła na kon­struk­cję okrę­tów. Możliwości, jakie dawały meta­lowe kadłuby, maszyny parowe i nowa arty­le­ria, jak też opan­ce­rze­nie miały swoją cenę. Okręty stały się droż­sze i w budo­wie, i w eks­plo­ata­cji. Na doda­tek drew­niane okręty wojenne, szcze­gól­nie liniowe, słu­żyły z powo­dze­niem przez kil­ka­dzie­siąt lat. Tymczasem jed­nostki ery pary i żelaza musiałby być zastę­po­wane przez nowe i jesz­cze droż­sze dużo prę­dzej. Co gor­sza – finan­sowa prze­waga Wielkiej Brytanii nad resztą mocarstw zaczęła maleć. Dużych rezerw finan­so­wych zaczęły się dora­biać i Francja, i Niemcy, nie wspo­mi­na­jąc o Stanach Zjednoczonych. Do tego docho­dziły cią­głe glo­balne aspi­ra­cje Rosji oraz bied­niej­szych państw, takich jak Włochy, Austro-Węgry czy Japonia. Wszystkie te kraje zaczęły budo­wać floty peł­no­mor­skie, widząc w nich narzę­dzie do upra­wia­nia poli­tyki glo­bal­nej. Cała bry­tyj­ska stra­te­gia obronna II połowy XIX w. oparta była o zało­że­nie wojny z dwoma naj­groź­niej­szymi prze­ciw­ni­kami – Francją i Rosją. Nazwana „Two Power Standard” zakła­dała utrzy­my­wa­nie sił mor­skich więk­szych, niż połą­czone dwie kolejne naj­więk­sze floty świata. Ale pro­cen­towe wiel­ko­ści nie mówiły wszyst­kiego. W realiach końca XIX w. wojna Wielkiej Brytanii z Rosją i Francją ozna­cza­łaby trzy kie­runki dzia­łań wyma­ga­ją­cych posia­da­nia zupeł­nie innych jed­no­stek pły­wa­ją­cych. Royal Navy musiała być przy­go­to­wana na ochronę swo­ich szla­ków han­dlo­wych przed krą­żow­ni­czymi dzia­ła­niami prze­ciw­nika (guerre de course), tra­dy­cyjne blo­ko­wa­nie por­tów i baz fran­cu­skich, a także nie­do­pusz­cze­nie do połą­cze­nia eskadr linio­wych Francji i Rosji, co wyma­gało posia­da­nia floty linio­wej na Morzu Śródziemnym.

  • Tadeusz Klimczyk

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE