Samozatopienie floty duńskiej

Okret pancerny Peder Skram osadzony na dnie Flådestation Holmen. Do jego burty zacumowany patrolowiec Nordkaperen. Obok historyczny zuraw Masterkranen, symbol tego miejsca.

Okret pan­cerny Peder Skram osa­dzony na dnie Flådestation Holmen. Do jego burty zacu­mo­wany patro­lo­wiec Nordkaperen. Obok histo­ryczny zuraw Masterkranen, sym­bol tego miejsca.

W sierp­niu 1943 r. doszło do samo­za­to­pie­nia zasad­ni­czej czę­ści duń­skiej floty. Paradoksalnie, było to naj­istot­niej­sze wyda­rze­nie w dzie­jach tej mary­narki wojen­nej w cza­sie II wojny światowej.

Przed II wojną świa­tową pań­stwa nor­dyc­kie, w tym Dania, zna­la­zły się w orbi­cie zain­te­re­so­wa­nia III Rzeszy. Niemieccy teo­re­tycy woj­sko­wo­ści pod­kre­ślali wagę tery­to­riów tych kra­jów w kon­tek­ście ewen­tu­al­nych dzia­łań floty w kon­flik­cie zbroj­nym, w szcze­gól­no­ści ana­li­zo­wali szcze­gólną rolę duń­skich cie­śnin, nor­we­skich baz mor­skich oraz wybrzeży szwedz­kich. Publicystyka skan­dy­naw­ska kon­cen­tro­wała nato­miast uwagę na pro­ble­mach zagro­że­nia. Według jej ocen w przy­szłej woj­nie naj­bar­dziej zagro­żona byłaby Dania, w mniej­szym stop­niu Szwecja, a w naj­mniej­szym Norwegia – ze względu na trudno dostępną linię brze­gową i osło­nię­cie od strony lądu Górami Skandynawskimi.
Cieśniny Duńskie zamy­kały drogę do Bałtyku, a porty i lot­ni­ska w Danii miały być przy­datne w więk­szej ope­ra­cji – a mia­no­wi­cie w zaję­ciu Norwegii. Atak na Danię stał się czę­ścią planu „Weserübung”, prze­wi­du­ją­cego anek­sję dwóch państw nor­dyc­kich. Operacja ta została przed­się­wzięta, by umoż­li­wić zor­ga­ni­zo­wa­nie nie­miec­kich baz nie­da­leko wschod­nich wybrzeży Wielkiej Brytanii, uła­twia­ją­cych Kriegsmarine dostęp do wód pół­noc­nego Atlantyku, a także po to, by zabez­pie­czyć dostawy cen­nych ze stra­te­gicz­nego punktu widze­nia surow­ców i pro­duk­tów prze­my­sło­wych ze Szwecji.
Niemiecki plan agre­sji ziścił się w kwiet­niu 1940. Już w pierw­szym tygo­dniu tego mie­siąca rząd duń­ski: uzy­skał wia­do­mość o pla­no­wa­nej agre­sji. Nie pod­jął jed­nak żad­nych kro­ków obronnych.
8 kwiet­nia naczelny dowódca armii duń­skiej gen. por. W[illiam]. W[ain]. Prior zapro­po­no­wał rzą­dowi ogło­sze­nie mobi­li­za­cji, w wyniku któ­rej można byłoby wysta­wić 4 dywi­zje. Rząd Danii – wierny pak­towi o nie­agre­sji z III Rzeszą – nie wyra­ził na to zgody, akcep­tu­jąc jedy­nie stan pogo­to­wia i uzu­peł­nie­nie stanu dywi­zji sta­cjo­nu­ją­cej w Jutlandii. W dniu nie­miec­kiej inwa­zji duń­skie siły zbrojne liczyły około 13 tys. żoł­nie­rzy (2 dywi­zje pie­choty). W skład armii wcho­dziły także 2 dywi­zjony lot­nic­twa wojsk lądo­wych oraz mary­narka wojenna (Søværnet).
Tymczasem Niemcy do ope­ra­cji prze­ciwko woj­skom duń­skim wyzna­czyli 2 dywi­zje pie­choty (170. i 198.), a także 11. Brygadę Piechoty Zmotoryzowanej, wzmoc­nioną 3 bata­lio­nami kara­bi­nów maszy­no­wych, zgru­po­wane w kor­pus armijny pod dowódz­twem gen. Leonharda Kaupischa. Ponadto w akcji miały brać udział pan­cer­niki szkolne Schleswig-Holstein i Schlesien, a także sze­reg mniej­szych jednostek.
Rankiem 9 kwiet­nia 1940 r. nie­miec­kie woj­ska wkro­czyły do Danii. Opór sta­wiły im głów­nie siły gra­niczne w połu­dnio­wej Jutlandii oraz gwar­dia kró­lew­ska przed pała­cem kró­lew­skim w Kopenhadze. W efek­cie kon­trolę nad Danią prze­jęli Niemcy, tym nie­mniej: Dążąc do pod­kre­śle­nia faktu, że Dania nadal pozo­staje neu­tral­nym i suwe­ren­nym pań­stwem, nowy rząd zgody oby­wa­tel­skiej i naro­do­wej przy­jął, iż wszel­kie kon­takty z wła­dzami nie­miec­kimi będą się odby­wały za pośred­nic­twem duń­skiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Warto zwró­cić uwagę, że strona nie­miecka w pew­nym sen­sie pod­trzy­my­wała wra­że­nie neu­tral­no­ści – nie licząc dowódz­twa oddzia­łów Wehrmachtu, przed­sta­wi­cie­lem III Rzeszy był nadal poseł Cecil von Renthe-Fink. Nikt nie okre­ślał także sta­tusu Danii, strona nie­miecka ogło­siła jedy­nie 9 kwiet­nia memo­ran­dum, gło­szące, że Wehrmacht „roz­to­czył nad Danią para­sol ochronny”. Podstawy duń­skiej poli­tyki wobec III Rzeszy sfor­mu­ło­wał mini­ster spraw zagra­nicz­nych, Peter Munch: inwa­zja nie­miecka sta­no­wiła pogwał­ce­nie duń­skiej neu­tral­no­ści, choć żadna ze stron nie wypo­wie­działa wojny. Złożony przez monar­chę i duń­ski rząd pro­test miał ozna­czać brak zgody na oku­pa­cję i w pew­nym sen­sie uspra­wie­dli­wiać kon­cep­cję współ­pracy z okupantem.

Duńska flota w trud­nych czasach

Søværnet w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym cier­piała z powodu cięć budże­to­wych (już w 1922 r. budżet floty został obni­żony o 25%). Pomimo to włą­czano w skład sił mor­skich nowe okręty pod­wodne oraz lot­nic­two mor­skie; uzu­peł­niano też flotę o nowe jed­nostki nawodne (w tym tor­pe­dowce typu Glenten, okręt ratow­ni­czy Hejmdal, a także okręt inspek­cyjny Ingolf). Nabytki te nie były jed­nak wystar­cza­jące, a flota kur­czyła się i sta­rzała. Regres był na tyle poważny, że wadm. Henri Wenck, który objął sta­no­wi­sko inspek­tora floty w 1931 r., zre­zy­gno­wał z niego już po 4 mie­sią­cach. Dopiero w 1937 r. rząd duń­ski doko­nał rewi­zji dotych­cza­so­wej poli­tyki zbro­je­nio­wej, głów­nie w związku z coraz bar­dziej napiętą sytu­acją w Europie. Na roz­bu­dowę mary­narki wojen­nej prze­zna­czono więk­sze środki. Pozwoliły one na zamó­wie­nie m.in. 4 okrę­tów pod­wod­nych typu Havmanden, a także 6 tra­łow­ców typu Søløven. Rozpoczęto rów­nież prace nad okrę­tem mino­wym Lindormen, 2 mniej­szymi minow­cami (Lougen i Laaland) i 2 dużymi torpedowcami.
W obli­czu wojny świa­to­wej duń­ska flota była jed­nak sto­sun­kowo nie­wielka, co do zasady prze­sta­rzała i nie była w sta­nie ode­przeć nie­miec­kiej agre­sji. Niemniej latem 1939 r. powo­łano „mor­skie siły ochronne”, któ­rych zada­niem była ochrona wód duń­skich i neu­tral­no­ści kraju. Pod koniec tego roku poło­żono zagrody minowe pomię­dzy Danią
a Szwecją.

  • Marcin Gubała

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE