Samolot de Havilland Mosquito – wer­sje myśliw­skie

Nocny myśliwiec Mosquito NF.XVII w trakcie prób porównawczych z samolotem myśliwsko-bombowym Messer- schmitt Me 410. Był to Mosquito NF.XII z amerykańskim radarem SCR-520 (zbudowano 100 sztuk).

Nocny myśli­wiec Mosquito NF.XVII w trak­cie prób porów­naw­czych z samo­lo­tem myśliw­sko-bom­bo­wym Messer- schmitt Me 410. Był to Mosquito NF.XII z ame­ry­kań­skim rada­rem SCR-520 (zbu­do­wano 100 sztuk).

Jednym z głów­nych zasto­so­wań wie­lo­za­da­nio­wego samo­lotu bojo­wego Mosquito były nocne dzia­ła­nia myśliw­skie, zarówno defen­sywne, jak i ofen­sywne. Można śmiało zary­zy­ko­wać stwier­dze­nie, że de Havilland Mosquito to naj­lep­szy nocny samo­lot myśliw­ski dru­giej wojny świa­to­wej – dys­po­no­wał wyso­kimi osią­gami, sil­nym uzbro­je­niem, a także dobrym celow­ni­kiem radio­lo­ka­cyj­nym.

Wśród pierw­szych 50 zamó­wio­nych samo­lo­tów Mosquito zna­la­zła się także wer­sja myśliw­ska. Jej zało­że­nia tak­tyczno-tech­niczne spre­cy­zo­wano w zapo­trze­bo­wa­niu F.21/40, wyda­nym 16 listo­pada 1940 r.
Głównym prze­zna­cze­niem nowego dwu­sil­ni­ko­wego samo­lotu myśliw­skiego dale­kiego zasięgu miała być obrona powietrzna Wielkiej Brytanii, ze szcze­gól­nym zwró­ce­niem uwagi na dzia­ła­nia w warun­kach noc­nych. Z tego powodu miał on być wypo­sa­żony w celow­nik radio­lo­ka­cyjny oraz mieć dwu­oso­bową załogę (pilot i obser­wa­tor-ope­ra­tor radaru). Miał on roz­wi­jać pręd­kość mak­sy­malną nie mniej­szą niż 587 km/h na wyso­ko­ści 6092 m, mieć pręd­kość prze­lo­tową, na eko­no­micz­nym zakre­sie pracy zespołu napę­do­wego, nie mniej­szą niż 483 km/h na wyso­ko­ści 4572 m. Dysponować dłu­go­trwa­ło­ścią lotu 3 godziny 30 minut, w tym 15 minut pracy sil­ni­ków na zakre­sie mak­sy­mal­nym do startu i naboru wyso­ko­ści, 3-godzinny patrol na pręd­ko­ści eko­no­micz­nej na wyso­ko­ści 4572 m i 15 minut pracy sil­ni­ków na zakre­sie mak­sy­mal­nym do prze­chwy­ce­nia i znisz­cze­nia celu powietrz­nego. Uzbrojenie miały sta­no­wić cztery działka kali­bru 20 mm i cztery kara­biny maszy­nowe kal. 7,7 mm z suma­rycz­nym zapa­sem amu­ni­cji 600 i 2800 nabo­jów.
W wer­sji myśliw­skiej wyko­nano trzeci pro­to­typ Mosquito, W4052. To na nim po raz pierw­szy wpro­wa­dzono zmiany w kon­struk­cji kadłuba typowe dla wer­sji myśliw­skich, a póź­niej także myśliw­sko-bom­bo­wych. Zniknął oszklony nos kadłuba, a na jego miej­sce wpro­wa­dzono cztery kara­biny maszy­nowe Browning kal. 7,7 mm (z zapa­sem amu­ni­cji 500 nabo­jów na kara­bin), nato­miast pod nimi, nieco z tyłu zamon­to­wano cztery auto­ma­tyczne działka lot­ni­cze Hispano-Suiza HS.404 kal. 20 mm z bęb­nami amu­ni­cyj­nymi do nich, miesz­czą­cymi po 225 nabo­jów na działko. Znalazły się one w przed­niej czę­ści komory bom­bo­wej – więc ta została skró­cona o połowę, pozo­sta­wiono jedy­nie tylne uchwyty na dwie bomby (począt­kowo 113 kg, a póź­niej 227 kg). Jednakże w wer­sjach myśliw­skich mon­to­wano w niej dodat­kowe zbior­niki paliwa o pojem­no­ści 682 l, nie­malże na stałe. W ten spo­sób zapas paliwa zwięk­szono z 2500 do 3182 l. Takie same zbior­niki sto­so­wano także w wer­sji roz­po­znaw­czej. Zmieniono rów­nież spo­sób wsia­da­nia do kabiny: teraz luk dla załogi zna­lazł się na pra­wym boku kadłuba, nieco powy­żej dzia­łek.
Samolot był napę­dzany sil­ni­kami Rolls-Royce Merlin 21. Początkowo pro­ble­mem było opra­co­wa­nie odpo­wied­nich rur wyde­cho­wych, z któ­rych nie wydo­by­wa­łyby się pło­mie­nie. Długie, podwójne rury wyde­chowe typu „sak­so­fon” szybko się prze­grze­wały i pękały. Ostatecznie zamon­to­wano małe indy­wi­du­alne wyloty, ale wewnątrz dłu­giej osłony o odpo­wied­nim kształ­cie. Powietrze wpa­dało do tej osłony z przodu, a wylot spa­lin dzia­łał jak komora spa­la­nia w sil­niku stru­mie­nio­wym. Nie tylko taki wylot sku­tecz­nie tłu­mił pło­mie­nie, ale także sam w sobie dawał pewien ciąg, popra­wia­jący osiągi samo­lotu (pręd­kość mak­sy­malna zwięk­szała się o ponad 10 km/h). Tego rodzaju wyloty zasto­so­wano na wszyst­kich wer­sjach Mosquito ope­ru­ją­cych w nocy – w tym na myśliw­cach, na więk­szo­ści bom­bow­ców
i na samo­lo­tach roz­po­znaw­czych.
Ponadto w wer­sjach myśliw­skich i myśliw­sko-bom­bo­wych, by popra­wić ste­row­ność samo­lotu, zwięk­szono roz­pię­tość uste­rze­nia pozio­mego z 5,92 do 6,32 m, dzięki czemu jego powierzch­nia wzro­sła z 7,71 do 8,18 m2. Mniejsze uste­rze­nie pozo­stało nato­miast na wer­sjach bom­bo­wych i roz­po­znaw­czych.
Początkowo myśliw­ski Mosquito nie miał celow­nika radio­lo­ka­cyj­nego; został on zamon­to­wany na pro­to­ty­pie W4052 dopiero po kilku tygo­dniach od oblotu, który miał miej­sce 15 maja 1941 r. Był to radio­lo­ka­tor Airborne Interception (AI) Mark IV, pra­cu­jący na falach metro­wych.
  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE