Samochody pan­cerne, zwia­dow­cze i trans­por­tery opan­ce­rzone Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 1939 – 1945

Samochody pancerne, zwiadowcze i transportery opancerzone Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie 1939-1945. Ciągnik Renault UE z 1. Dywizji Grenadierów podczas defilady z okazji święta 3 maja; Francja, 1940 r.

Ciągnik Renault UE z 1. Dywizji Grenadierów pod­czas defi­lady z oka­zji święta 3 maja; Francja, 1940 r.

Po trium­fie nie­miec­kiego blitz­kriegu w Polsce stało się jasne, że kolejna wojna będzie star­ciem, które wygra strona bar­dziej mobilna. Jedynie Francuzi bez­kry­tycz­nie wie­rzyli w umoc­nie­nia Linii Maginota, pozo­sta­wia­jąc woj­ska pan­cerne i zme­cha­ni­zo­wane w odwo­dzie. Ich bły­ska­wiczna klę­ska w maju-czerwcu 1940 r. prze­ko­nała ostat­nich nie­do­wiar­ków z kawa­le­rii i pie­choty, że aby wygrać wojnę, trzeba prze­siąść się na moto­cy­kle, samo­chody, czołgi i inne wozy bojowe.

Dziewiątego wrze­śnia 1939 r. w Paryżu pre­mier Francji Edward Daladier i amba­sa­dor Polski Juliusz Łukasiewicz pod­pi­sali umowę woj­skową, która mówiła o powo­ła­niu do życia pol­skiej dywi­zji pie­choty na ziemi fran­cu­skiej. Wielka jed­nostka miała zostać sfor­mo­wana z pol­skich emi­gran­tów zarob­ko­wych, któ­rzy dość licz­nie wyjeż­dżali do Francji, Belgii i Holandii w latach dwu­dzie­stych i trzy­dzie­stych ubie­głego wieku.
Pod koniec wrze­śnia do Paryża przy­był gen. Władysław Sikorski. Pierwszymi jego posu­nię­ciami było utwo­rze­nie nowego pol­skiego rządu, w któ­rym objął funk­cję pre­miera Rządu RP na Uchodźstwie i Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, kolej­nymi zaś – roz­po­czę­cie odtwa­rza­nia Armii Polskiej we Francji. Ostatecznie od listo­pada 1939 r. przy­stą­piono do for­mo­wa­nia: 1. Dywizji Grenadierów, 2. Dywizji Strzelców Pieszych, 3. Dywizji Piechoty i 4. Dywizji Piechoty. W stycz­niu 1940 r. zaś dodat­kowo roz­po­częto for­mo­wa­nie Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich i 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Ponadto odtwa­rzano pol­skie lot­nic­two i mary­narkę wojenną.
Istnienie oddzia­łów w wielu przy­pad­kach było jed­nak czę­sto ilu­zo­ryczne – wsku­tek braku uzbro­je­nia i sprzętu woj­sko­wego oraz nie­przy­chyl­no­ści lokal­nych władz fran­cu­skich. W efek­cie tylko nie­wielka część ze wspo­mnia­nych jed­no­stek mogła wziąć czynny udział w wal­kach w kam­pa­nii fran­cu­skiej 1940 r.
Z oma­wia­nych pojaz­dów oddziały pol­skie we Francji w 1940 r. uży­wały gąsie­ni­co­wych cią­gni­ków opan­ce­rzo­nych Renault UE. Był to uni­wer­salny wóz wzo­ro­wany na cią­gniku Carden-Loyd. W 1931 r. pojazd o ozna­cze­niu fabrycz­nym Renault UE został wpro­wa­dzony na uzbro­je­nie armii fran­cu­skiej. Do 1937 r. wypro­du­ko­wano około 4500 tych pojaz­dów; uży­wane były głów­nie jako cią­gniki arty­le­ryj­skie armat prze­ciw­pan­cer­nych oraz trans­por­tery amu­ni­cji. Powstawały też wer­sje pochodne, nie­kiedy uzbrojone.
W Wojsku Polskim we Francji korzy­stały z nich głów­nie oddziały pie­choty – słu­żyły im jako trans­por­tery i cią­gniki armat prze­ciw­pan­cer­nych. Pojedyncze wozy tra­fiły rów­nież do 10. Brygady Kawalerii Pancernej.
We Francji pol­ski bata­lion kawa­le­rii zmo­to­ry­zo­wa­nej im. 24. Pułku Ułanów z 10. Brygady Kawalerii Pancernej otrzy­mał też trzy prze­sta­rzałe już wów­czas samo­chody pan­cerne White-Laffly AMD 50. Były to wozy, które swym rodo­wo­dem się­gały I wojny świa­to­wej. W 1931 r. około 100 samo­cho­dów pan­cer­nych White-Laffly AMD 50 (model 1918) grun­tow­nie prze­bu­do­wano i zmo­der­ni­zo­wano, pozo­sta­wia­jąc je w dal­szej służ­bie. W 1940 r. pojazdy te sta­no­wiły nie­wielką war­tość, a według opi­nii pol­skich ofi­ce­rów nie nada­wały się w ogóle do pro­wa­dze­nia dzia­łań bojo­wych. Wozy te na sku­tek zuży­cia nie osią­gały wyma­ga­nej szyb­ko­ści, zdarte opony powo­do­wały łatwe wpa­da­nie w poślizg, brak narzę­dzi i czę­ści zapa­so­wych unie­moż­li­wiał ich naprawę, a brak lub nie­wła­ściwe celow­niki do armat i kara­bi­nów maszy­no­wych sta­wiały pod zna­kiem zapy­ta­nia ich uży­cie bojowe.
Dla Polaków kam­pa­nia fran­cu­ska 1940 r. była krót­kim epi­zo­dem, peł­nym nowych – prze­waż­nie gorz­kich – doświad­czeń. Nasi żoł­nie­rze nie potra­fili zro­zu­mieć postę­po­wa­nia Francuzów – roda­ków Napoleona Bonaparte, o któ­rym chwa­leb­nie wspo­mi­nał hymn Polski (Dał nam przy­kład Bonaparte, jak zwy­cię­żać mamy…) i zwy­cięz­ców I wojny świa­to­wej. W 1940 r., w obli­czu walki, Francuzi w wielu wypad­kach ucie­kali w panice, porzu­ca­jąc broń w przy­droż­nych rowach lub dobro­wol­nie prze­ka­zy­wali swój sprzęt Niemcom, byle tylko zaskar­bić sobie ich przy­chyl­ność. Było to dla Polaków nie­po­jęte i haniebne, a dodat­kowo przy­kre, gdyż czy­nione przez Francuzów, od któ­rych w pierw­szych latach nie­pod­le­gło­ści uczyli się oni sztuki wojennej.
Po upadku Francji Polskie Siły Zbrojne zaczęto odtwa­rzać w Wielkiej Brytanii i innych czę­ściach świata pod dowódz­twem bry­tyj­skim. Był to pod wie­loma wzglę­dami nowy roz­dział w histo­rii naszych wojsk. Brytyjczycy poważ­niej niż Francuzi trak­to­wali woj­ska alianc­kie i moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia ich siły bojo­wej, zwłasz­cza że pozo­stali głów­nym prze­ciw­ni­kiem Niemców w Europie i Afryce, dźwi­ga­jąc cały cię­żar wojny.
Po kapi­tu­la­cji Francji rząd pol­ski prze­niósł się do Londynu, gdzie na pod­sta­wie pol­sko-bry­tyj­skiej umowy woj­sko­wej z 5 sierp­nia 1940 r. przy­stą­pił po raz kolejny do odbu­dowy Polskich Sił Zbrojnych. W pierw­szych tygo­dniach po ewa­ku­acji do Wielkiej Brytanii kon­kretne jed­nostki pol­skie (w prze­pi­so­wych sta­nach per­so­nal­nych lub w cho­ciażby ich zary­sach) nie ist­niały. Prace orga­ni­za­cyjne ruszyły prak­tycz­nie dopiero pod koniec 1940 r.
Pierwszymi dzia­ła­niami Brytyjczyków po upadku Francji było zabez­pie­cze­nie wła­snego wybrzeża przed inwa­zją nie­miecką oraz odbu­dowa sta­nów ilo­ścio­wych pojaz­dów w armii po stra­tach ponie­sio­nych we Francji. W 1940 r. wal­czył tam Brytyjski Korpus Ekspedycyjny. U kresu kam­pa­nii fran­cu­skiej żoł­nie­rze bry­tyj­scy i innych wojsk alianc­kich (w tym także Polacy) byli ewa­ku­owani drogą mor­ską do Wielkiej Brytanii. Na wyspę zdo­łano prze­trans­por­to­wać 330 000 żoł­nie­rzy, ale we Francji – w rejo­nie por­to­wego mia­sta Dunkierka – pozo­sta­wiono kilka tysięcy pojaz­dów woj­sko­wych (moto­cy­kli, samo­cho­dów, wozów bojo­wych). Kilka mie­sięcy zajęło Brytyjczykom odbu­do­wa­nie sta­nów ilo­ścio­wych pojaz­dów w swo­jej armii.

  • Tomasz Szczerbicki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE