Samochód AERO(mobilny)

Pojazd PWA AERO, którego pierwsze egzemplarze trafiły do 6. Brygady Powietrznodesantowej w połowie stycznia 2020 r., w założeniu ma stać się „mechanicznym mułem” dla jej żołnierzy już od chwili desantowania aż do pojawienia się w strefie działań sił wzmocnienia.

Pojazd PWA AERO, któ­rego pierw­sze egzem­pla­rze tra­fiły do 6. Brygady Powietrznodesantowej w poło­wie stycz­nia 2020 r., w zało­że­niu ma stać się „mecha­nicz­nym mułem” dla jej żoł­nie­rzy już od chwili desan­to­wa­nia aż do poja­wie­nia się w stre­fie dzia­łań sił wzmoc­nie­nia.

Żołnierze wojsk aero­mo­bil­nych okre­ślani są czę­sto mia­nem lek­kiej pie­choty. Wielu z nich trak­tuje to jako nie­śmieszny dow­cip, bio­rąc pod uwagę cię­żary, które dźwi­gają na wła­snych ple­cach. Szczęśliwie w prze­miesz­cza­niu się w tere­nie po zrzu­cie od początku roku pomaga im nowy kom­pan – AERO.

Mająca swe dowódz­two w Krakowie 6. Brygada Powietrznodesantowa im. gen. bryg. Stanisława Franciszka Sosabowskiego składa się z trzech bata­lio­nów manew­ro­wych (6. w Gliwicach, 16. w Krakowie i 18. w Bielsku-Białej), a także 6. bata­lionu dowo­dze­nia i 6. Logistycznego (oby­dwa w Krakowie). Każdy z bata­lio­nów powietrz­no­de­san­to­wych wypeł­nia nieco inne zada­nia i jest w związku z tym odmien­nie szko­lony – od typo­wych spa­do­chro­nia­rzy (lekka pie­chota) po swego rodzaju pie­chotę zmo­to­ry­zo­waną, ale szko­loną także do zrzu­tów. Tę ostat­nią rolę pełni 18. bpd, mający w swoim skła­dzie ciężką kom­pa­nię na Tumakach (pol­ska, choć mało popu­larna nazwa pojaz­dów tere­no­wych HMMWV), która w zało­że­niu ma lądo­wać na zaję­tym uprzed­nio lot­ni­sku. Z kolei 25. Brygada Kawalerii Powietrznej z dowódz­twem w Tomaszowie Mazowieckim, jeśli cho­dzi o kom­po­nenty bojowe, składa się z dwóch bata­lio­nów (dywi­zjo­nów) kawa­le­rii powietrz­nej (1. w Leźnicy Wielkiej i 7. w Tomaszowie Mazowieckim), z któ­rych jeden, nie­stety, jest w prak­tyce pod­od­dzia­łem ska­dro­wa­nym. Cechą wspólną obu pol­skich jed­no­stek aero­mo­bil­nych jest bar­dzo duże obcią­że­nie żoł­nie­rzy sprzę­tem i bro­nią zespo­łową. Aby zapew­nić funk­cjo­no­wa­nie pod­od­działu przez jakiś czas po desan­to­wa­niu, żoł­nie­rze muszą ze sobą zabrać ogromne ilo­ści wypo­sa­że­nia, na każ­dego przy­pada nawet 40 do 70 kg żyw­no­ści, amu­ni­cji czy wypo­sa­że­nia medycz­nego. W dru­ży­nach sztur­mo­wych czy wspar­cia, wcho­dzą­cych w skład plu­to­nów, skon­cen­tro­wano wiele egzem­pla­rzy i typów broni zespo­ło­wej: 7,62 mm uni­wer­salne kara­biny maszy­nowe UKM-2000, 60 mm lek­kie moź­dzie­rze ANTOS, gra­nat­niki prze­ciw­pan­cerne RPG-7D, czy wresz­cie – w oby­dwu związ­kach tak­tycz­nych – jest bar­dzo duże, jak na stan­dardy Sił Zbrojnych RP, nasy­ce­nie prze­ciw­pan­cer­nymi zesta­wami rakie­to­wymi Spike-LR, docho­dzące do 27 wyrzutni na bata­lion. Broń ta wymaga znacz­nych ilo­ści amu­ni­cji, którą muszą dźwi­gać żoł­nie­rze. Nie trzeba chyba nikogo prze­ko­ny­wać, jak wielką trud­ność spra­wia samo poru­sza­nie się z dużym i cięż­kim zasob­ni­kiem na ple­cach, nie mówiąc o pro­wa­dze­niu walki. Oczywiście, w warun­kach poli­go­no­wych można wyko­rzy­sty­wać do trans­portu np. eta­towe Jelcze 442, ale z oczy­wi­stych wzglę­dów nie mogą one towa­rzy­szyć spa­do­chro­nia­rzom pod­czas reali­za­cji ich zasad­ni­czych zadań na polu walki.

14 stycznia w Krakowie 6. BPD odebrała pierwszych 15 egzemplarzy PWA AERO i 15 przyczep PS AERO TR.

14 stycz­nia w Krakowie 6. BPD ode­brała pierw­szych 15 egzem­pla­rzy PWA AERO i 15 przy­czep PS AERO TR.

Niegdyś żoł­nie­rze 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej (póź­niej 6. Brygady Desantowo-Szturmowej) mogli liczyć na wspar­cie samo­cho­dów tere­no­wych GAZ-69 i UAZ-469, peł­nią­cych m.in. funk­cję cią­gni­ków arty­le­ryj­skich 23 mm armat prze­ciw­lot­ni­czych ZU-23 – 2 czy 120 mm moź­dzie­rzy wz. 43. Wycofanie tych pojaz­dów z eks­plo­ata­cji spo­wo­do­wało powsta­nie wie­lo­let­niej luki w wypo­sa­że­niu pol­skich wojsk aero­mo­bil­nych, które nie mogły odtąd liczyć na wspar­cie pojazdu trans­por­to­wego czy cią­gnika arty­le­ryj­skiego, po zrzu­cie z nie­licz­nych pol­skich samo­lo­tów trans­por­to­wych C‑130E czy nieco licz­niej­szych CASA C‑295M. Podczas dzia­łań w cha­rak­te­rze for­ma­cji zmo­to­ry­zo­wa­nej rolę takich samo­cho­dów mogą peł­nić np. HMMWV (kil­ka­dzie­siąt sztuk jest na sta­nie 18. bpd). Co jakiś czas pró­bo­wano wró­cić do idei zbu­do­wa­nia w Polsce samo­chodu tere­no­wego nada­ją­cego się do zrzu­ca­nia z samo­lotu. Myślano o adap­ta­cji do tych zadań Honkera, ale roz­wój jego wyspe­cja­li­zo­wa­nego wariantu zarzu­cono po pierw­szych testach zrzu­tów pro­to­typu na plat­for­mie desan­to­wej. Zwykłe, nie­do­sto­so­wane do zrzutu Honkery były i są wpraw­dzie uży­wane w 6. BPD, ale trak­tuje się je jako przy­mu­sowy zamien­nik cią­gnika arty­le­ryj­skiego czy samo­chodu dys­po­zy­cyjno-łącz­ni­ko­wego. Z racji braku moż­li­wo­ści wyko­na­nia zrzutu z powie­trza ich moż­li­wo­ści wyko­rzy­sta­nia w walce przez bry­gadę są nie­wiel­kie. Potrzebny był pojazd znacz­nie bar­dziej solidny, typowo woj­skowy i od początku zapro­jek­to­wany z myślą o spe­cy­fice dzia­łań jed­no­stek aero­mo­bil­nych.

Samochód dla wojsk aero­mo­bil­nych

Nowy samo­chód miał przede wszyst­kim słu­żyć do trans­portu zaopa­trze­nia ze zrzu­to­wi­ska po desan­to­wa­niu pod­od­działu. Pamiętajmy, że powietrz­no­de­san­towa bata­lio­nowa grupa bojowa, for­mo­wana na bazie bata­lionu powietrz­no­de­san­to­wego, pod­czas ćwi­czeń (i zapewne real­nych ope­ra­cji bojo­wych) ma zdo­by­wać jed­no­cze­śnie dwa-trzy nie­zbyt odda­lone od sie­bie cele siłami grup kom­pa­nij­nych. Konieczne było więc zapew­nie­nie łącz­no­ści (w tym trans­portu) mię­dzy nimi i trans­portu od punktu zrzutu do wysu­nię­tych pozy­cji. Podobną rolę nowy samo­chód miałby peł­nić pod­czas pro­wa­dze­nia patroli pie­szych – byłby wów­czas „mułem na kołach”, prze­no­szą­cym dodat­kowe wypo­sa­że­nie czy amu­ni­cję, w tym na przy­cze­pie. Pojazd powi­nien wypeł­niać także zada­nia CASEVAC (trans­port cho­rych, ran­nych lub poszko­do­wa­nych na polu walki) bądź być nośni­kiem sys­te­mów uzbro­je­nia.

Właściwa histo­ria nowego nabytku 6. Brygady Powietrznodesantowej zaczęła się nie­mal sześć lat temu. 29 listo­pada 2014 r. Inspektorat Uzbrojenia ogło­sił dia­log tech­niczny będący wstę­pem do zakupu Pojazdów Wojsk Aeromobilnych (PWA) i Przyczep Specjalnych (PS) prze­zna­czo­nych dla wojsk aero­mo­bil­nych. Wówczas pla­no­wano zakup 80 pojaz­dów o wyso­kiej mobil­no­ści, dosto­so­wa­nych do desan­to­wa­nia tech­niką spa­do­chro­nową i 160 przy­czep spe­cjal­nych.

PWA miałby mieć układ 4×4 lub 6×6, być nie­wielki i lekki – mak­sy­malną dłu­gość okre­ślono na 3,6 m, a sze­ro­kość na 2,1 m, a jego masa nie powinna prze­kra­czać 3,5 t. To warun­ko­wane było moż­li­wo­ścią jego trans­portu na zawie­siu zewnętrz­nym pod śmi­głow­cem i w ładow­niach samo­lo­tów trans­por­to­wych C‑295M oraz C‑130E uży­wa­nych przez Siły Powietrzne. Wysokość pojazdu miała nie prze­kra­czać 2,3 m w kon­fi­gu­ra­cji bojo­wej i 1,35 m w trans­por­to­wej, po demon­tażu ele­men­tów nad­wo­zia, które nie są klu­czowe do jego użyt­ko­wa­nia (głów­nie klatki bez­pie­czeń­stwa, sta­no­wią­cej zabez­pie­cze­nie załogi w przy­padku wywró­ce­nia się pojazdu, będą­cej też pod­stawą do mon­tażu uzbro­je­nia i ste­la­żem plan­deki), co nie powinno zająć dłu­żej niż 30 minut.
Silnik miał mieć moc co naj­mniej 55 kW/75 KM. Pojazd miał cecho­wać się dużą mobil­no­ścią tere­nową o czym świad­czą wyspe­cy­fi­ko­wane kąty – natar­cia 35°, zej­ścia 35° i prze­ła­ma­nia 30°.
Minimalny prze­świt okre­ślono na 0,2 m, a pręd­kość na dro­dze utwar­dzo­nej z peł­nym obcią­że­niem 60 km/h. Za pożą­dane uznano wypo­sa­że­nie kół we wkładki, pozwa­la­jące na kon­ty­nu­owa­nie jazdy po prze­bi­ciu opon. Zakładany zakres tem­pe­ra­tur eks­plo­ata­cji wynosi od −50°C do 55°C.

Wyposażenie pojazdu miała sta­no­wić wycią­garka o uciągu umoż­li­wia­ją­cym samo­ewa­ku­ację zarówno pojazdu, jak i przy­czepy. Ładowność miała wyno­sić mini­mum 1200 kg, a kabina umoż­li­wiać trans­port co naj­mniej czte­rech żoł­nie­rzy lub dwóch z wypo­sa­że­niem i jed­nego ran­nego na noszach. Wymiary prze­strzeni ładun­ko­wej (co naj­mniej 1,4×1,2 m) miały pozwa­lać na trans­port zasob­ni­ków towa­ro­wych CDS (Container Delivery System) A‑22 o wymia­rach pod­stawy 1,22×1,22 m, wyso­ko­ści do 1,57 m i masie 143627 kg.

Przyczepa Specjalna miała być jed­no­osiowa i mieć ładow­ność co naj­mniej 450 kg oraz dopusz­czalną masę cał­ko­witą 750 kg. Jej sze­ro­kość ogra­ni­czono do 2,1 m. Inne jej pożą­dane cechy to m.in. hak zapew­nia­jący holo­wa­nie dru­giej przy­czepy, 23-mm arty­le­ryj­sko-rakie­to­wego zestawu prze­ciw­lot­ni­czego ZUR-23 – 2 lub 98 mm moź­dzie­rza M98. W wyma­ga­niach zna­la­zła się moż­li­wość trans­portu i desan­to­wa­nia dwóch przy­czep rów­no­cze­śnie na plat­for­mie PDS typu V. Dopuszczalna masa cał­ko­wita zestawu (pojazdu i przy­czep) to mini­mum 5,6 t.

  • Bartłomiej Kucharski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE