Saga wiel­kich krą­żow­ni­ków francuskich

Krążownik pancerny Jeanne d’Arc pod koniec służby jako okręt szkolny (brak dział w dziobowych kazamatach). Fot. J. Geiser

Krążownik pan­cerny Jeanne d’Arc pod koniec służby jako okręt szkolny (brak dział w dzio­bo­wych kaza­ma­tach). Fot. J. Geiser

Symbolem floty fran­cu­skiej pierw­szej dekady XX w. były nie­wąt­pli­wie wiel­kie, wie­lo­ko­mi­nowe krą­żow­niki pan­cerne. Okręty te powstały w wyniku wza­jem­nych tarć pomię­dzy zwo­len­ni­kami Młodej Szkoły, kół kon­ser­wa­tyw­nych i poli­ty­ków wspie­ra­ją­cych kolo­nia­lizm. Niniejszy arty­kuł ma przy­bli­żyć Czytelnikom wszyst­kie wiel­kie fran­cu­skie krą­żow­niki pan­cerne, w licz­bie 19, od świet­nie zna­nej sze­ścio­ko­mi­no­wej Jeanne d’Arc do ostat­niej jed­nostki tej klasy – Waldeck-Rousseau.

W poło­wie lat 90. XIX w. kie­row­nic­two fran­cu­skiego Ministerstwa Marynarki zło­żono na ręce dwóch osób – kon­ser­wa­ty­sty, wadm. Armanda Louisa Charlesa Gustave’a Besnarda i Édouarda Lockroya, orę­dow­nika Młodej Szkoły (Jeune École) oraz raso­wego poli­tyka i dzien­ni­ka­rza. W tym cza­sie spór pomię­dzy wyznaw­cami nowych idei w dzie­dzi­nie zbro­jeń mor­skich a kon­ser­wa­ty­stami prze­niósł się, z bez­sku­tecz­nej bata­lii prze­ciwko pan­cer­ni­kom, na kwe­stie roz­bu­dowy sił krą­żow­ni­czych i ich roli w woj­nie mor­skiej. Wielkim zwo­len­ni­kiem tego był kadm. (wadm. od 1897) Ernest François Fournier, który okre­ślił w jakim kie­runku powinny zmie­rzać fran­cu­skie zbro­je­nia mor­skie – m.in. jakie krą­żow­niki budo­wać, i jak mia­łyby być one wyko­rzy­sty­wane. Fournier był także gorą­cym orę­dow­ni­kiem poli­tyki kolonialnej.

Chronologicznie pierw­sze praw­dziwe krą­żow­niki pan­cerne we Francji poja­wiły się w poło­wie lat 90. XIX w., gdy ukoń­czono Dupuy de Lôme’a i jego pomniej­szoną wer­sję, okręty typu Amiral Charner (wszyst­kie pro­jektu inż. Louisa de Bussy’ego, 1822 – 1903). Teoretycznie miały być one – bazu­jąc w por­tach atlan­tyc­kich – uży­wane do zwal­cza­nia bry­tyj­skiej żeglugi. Były zapro­jek­to­wane tak, aby być szyb­sze niż sil­niej­szy prze­ciw­nik i lepiej uzbro­jone niż okręty wol­niej­sze. Miały one także „toro­wać” drogę pro­jek­to­wa­nym rów­no­le­gle raj­de­rom takim jak Châteaurenault, które miały gra­so­wać daleko na oce­anie. Gdy nowe krą­żow­niki weszły do służby, oka­zały się mniej uży­teczne niż pier­wot­nie zakła­dano. Po pro­stu postęp tech­niki był na tyle duży, że poten­cjalni prze­ciw­nicy – Wielka Brytania i Rosja – byli w sta­nie w tym cza­sie zapro­jek­to­wać szyb­sze i lepiej uzbro­jone krą­żow­niki pan­cerne oraz szyb­kie pan­cer­niki kolo­nialne. W ten spo­sób pomysł budowy krą­żow­ni­ków pan­cer­nych powi­nien umrzeć „śmier­cią natu­ralną”. Nic takiego się jed­nak nie stało. Idea budo­wa­nia wiel­kich krą­żow­ni­ków prze­trwała. Co gor­sza, opi­nie nega­tywne wyda­wane przez Radę ds. Prac (Conseil des tra­vaux) były zupeł­nie lek­ce­wa­żone zarówno przez kon­ser­wa­ty­stów, jak i zwo­len­ni­ków Młodej Szkoły. W końcu rada zakoń­czyła swoje ist­nie­nie, a jej rolę prze­jął w 1895 r. jeden z depar­ta­men­tów Ministerstwa Marynarki.
Zazwyczaj pisze się o Młodej Szkole przy oka­zji dzia­łal­no­ści wadm. Théophile’a Aube’a, ale w latach 90. budo­wano i zama­wiano nowe pan­cer­niki pra­wie bez prze­szkód (choć długo je budo­wano). Tymczasem od połowy lat 90. w ramach dzia­łal­no­ści ide­owych spad­ko­bier­ców Aube’a na 12 krą­żow­ni­ków pan­cer­nych zamó­wiono tylko 2 nowe pan­cer­niki (Iénę i Suffrena) oraz jeden, ostatni pan­cer­nik obrony wybrzeża (Henri IV). Innymi słowy, druga fala Młodej Szkoły była dużo bar­dziej sku­teczna w ogra­ni­cza­niu budowy pan­cer­ni­ków, choć sam postu­lat zakazu ich budowy w zasa­dzie nie poja­wiał się w dys­kur­sie publicz­nym, czyli w czasopismach.

  • Michał Glock

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE