Rumunia w latach 1941 – 1945

Fabryka Skody w Czechosłowacji, luty 1939 r. Czołgi R-2 przygotowane do wysłania do Rumunii, gdzie staną się wyposażeniem 1. pułku czołgów (Regimentul 1 Care de Luptă).

Czołgi R-2 przy­go­to­wane do wysła­nia do Rumunii.

W przeded­niu II wojny świa­to­wej Polska miała 35,5 mln miesz­kań­ców, a Rumunia – nie­mal 20 milio­nów. Polska sta­nęła do walki i nie wygrała jej, w związku z czym jej straty były poważne: liczy dzi­siaj 38,5 mln oby­wa­teli – rap­tem o 3 mln wię­cej niż w 1939 r. Rumunia nie zde­cy­do­wała się na pod­ję­cie walki „z góry ska­za­nej na nie­po­wo­dze­nie”; sta­rała się manew­ro­wać pomię­dzy mocar­stwami, kil­ka­krot­nie zmie­niała soju­sze. Liczy dziś 19,5 mln miesz­kań­ców. Wciąż pół miliona mniej niż w 1939 r. … Co poszło nie tak?

Przez więk­szą część lat 30. XX w. wła­dzę dyk­ta­tor­ską w Rumunii spra­wo­wał król Karol II, nie­stety jed­nak sprawy obron­no­ści i gospo­darki nie leżały w kręgu jego zain­te­re­so­wań. Królestwo Rumunii czuło się bez­pieczne dzięki ukła­dowi soju­szy, więc armia dbała przede wszyst­kim o bez­pie­czeń­stwo wewnętrzne. Stosunki wewnątrz kraju bar­dzo się kom­pli­ko­wały – nie tylko ze względu na liczną mniej­szość węgier­ską, ale rów­nież na bru­tal­ność życia poli­tycz­nego. Przemysł rumuń­ski był mocno powią­zany z kapi­ta­łem zagra­nicz­nym, w związku z czym jego inno­wa­cyj­ność była ogra­ni­czona, wiel­kie zna­cze­nie miał zaś import uzbro­je­nia z Francji i Czechosłowacji. Olbrzymie opóź­nie­nia dostaw – przede wszyst­kim z Czech – spra­wiły, że Rumunia stała się podatna na nie­miecki szan­taż i osta­tecz­nie sta­nęła po stro­nie Berlina.
W roku 1939 i 1940 Niemcy pod­po­rząd­ko­wali sobie dotych­cza­so­wych sojusz­ni­ków Rumunii – a jed­no­cze­śnie pro­tek­to­rów i dostar­czy­cieli uzbro­je­nia – Czechosłowację, Polskę i Francję. Pozycja Rumunii znacz­nie się pogor­szyła; sąsie­dzi wysu­nęli rosz­cze­nia tery­to­rialne. Sowieci zagar­nęli Besarabię i Północną Bukowinę, Węgrzy – Siedmiogród, Bułgarzy – Południową Dobrudżę. Straty Rumunii wynio­sły 99 738 km², 6 821 000 ludzi – 13 tery­to­rium i 13 lud­no­ści. Pod wzglę­dem mili­tar­nym ozna­czało to utratę for­ty­fi­ka­cji nad­gra­nicz­nych oraz ogra­ni­cze­nie bazy mobi­li­za­cyj­nej.
Król abdy­ko­wał na rzecz swo­jego syna Michała, a wła­dza dyk­ta­tor­ska – wraz z tytu­łem „Conducător” – dostała się w ręce gene­rała Iona Antonescu. Jego „współ­rządcą” był Horia Sima, przy­wódca rady­kal­nego (i bru­tal­nego) Legionu Archanioła Michała. Przewartościowana została nie tylko rumuń­ska poli­tyka wewnętrzna, ale rów­nież zagra­niczna.

Bratnia pomoc

W czerwcu 1940 r., w obli­czu ulti­ma­tum Moskwy, Niemcy poparli swo­jego sowiec­kiego sojusz­nika, odpra­wia­jąc z niczym pro­szą­cych o wspar­cie Rumunów. Wehrmacht był zresztą wów­czas zaan­ga­żo­wany we Francji, więc pomocy i tak mógłby udzie­lić dopiero po zakoń­cze­niu kam­pa­nii na zacho­dzie. Rumunia wypo­wie­działa jed­nak układ sojusz­ni­czy z Francją, a po kilku mie­sią­cach zre­zy­gno­wała rów­nież z gwa­ran­cji bry­tyj­skich. Jednak to wła­śnie Wielka Brytania była pań­stwem, które ura­to­wało ist­nie­nie Rumunii: zacięty opór Brytyjczyków zmu­sił III Rzeszę do szu­ka­nia pośred­nich spo­so­bów wygra­nia wojny, w tym także zre­de­fi­nio­wa­nia układu soju­szy euro­pej­skich i zain­te­re­so­wa­nia się Rumunią.
Latem 1940 r. Bukareszt kil­ku­krot­nie pona­wiał prośby o przy­sła­nie do Rumunii wojsk nie­miec­kich. Hitler wyra­ził na to zgodę dopiero 19 wrze­śnia 1940 r., dwa dni po zre­zy­gno­wa­niu z ope­ra­cji „Seelöwe” (Lew Morski), czyli nie­miec­kiego desantu na Anglię. Co cie­kawe, według Bukaresztu przy­by­cie Wehrmachtu do Rumunii miało być narzę­dziem naci­sku na Moskwę, według Berlina nato­miast – na Londyn. Sytuacja zaczęła się zmie­niać dopiero 12 listo­pada 1940 r., gdy doszło do wizyty sowiec­kiego mini­stra spraw zagra­nicz­nych, Wiaczesława Mołotowa, w Berlinie. W zamian za dołą­cze­nie do paktu anty­ko­min­ter­now­skiego zażą­dał nie tylko kon­troli Zatoki Perskiej i wyj­ścia na Morze Arabskie – na co III Rzesza wyra­żała zgodę – ale także Cieśnin Tureckich, a wraz z nimi kon­troli nad Turcją i kra­jami bał­kań­skimi. Hitler odpo­wie­dział odmow­nie i oba pań­stwa zaczęły szy­ko­wać się do star­cia zbroj­nego.

  • Tymoteusz Pawłowski

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE