Rozwój chiń­skiego myśliwca J-20

Prototyp „2016” po starcie z lotniska w Chengdu.

Prototyp „2016” po star­cie z lot­ni­ska w Chengdu.

Koniec zim­nej wojny, jaki ogło­szono po upadku muru ber­liń­skiego i roz­pa­dzie ZSRR w 1991 r., ozna­czał gwał­towny spa­dek tempa wdra­ża­nia nowego uzbro­je­nia po obu stro­nach żela­znej kur­tyny. Dotyczyło to w szcze­gól­no­ści kra­jów śred­nich i małych, które z ulgą ogra­ni­czały wydatki zbro­je­niowe. Także duże kraje euro­pej­skie zauwa­żal­nie ogra­ni­czyły prace roz­wo­jowe i roz­po­częły reduk­cję arse­na­łów wszyst­kich rodza­jów broni. W sek­to­rze lot­ni­czym ozna­czało to bez­pre­ce­den­sową prze­rwę w opra­co­wy­wa­niu nowych samo­lo­tów bojo­wych – żaden z zachod­nio-euro­pej­skich pro­du­cen­tów samo­lo­tów od 1990 r. nie pod­jął do dziś prac nad maszyną kolej­nej gene­ra­cji! Także w Stanach Zjednoczonych nastą­piło nie­by­wałe wcze­śniej spo­wol­nie­nie prac wdro­że­nio­wych: demon­stra­tor przy­szłego Raptora – YF-22 obla­tano w 1990 r., goto­wość ope­ra­cyjną F-22A osią­gnął dopiero 15 lat póź­niej, a następny myśli­wiec – F-35B osią­gnął wstępną goto­wość ope­ra­cyjną dopiero w 2015 r.

Nieco ina­czej kształ­to­wała się sytu­acja w kra­jach dopiero dołą­cza­ją­cych do eks­klu­zyw­nego klubu pro­du­cen­tów samo­lo­tów bojo­wych. Realizowane tam pro­gramy na początku lat 90. XX wieku wręcz przy­spie­szyły, nie­rzadko za sprawą koope­ra­cji z reno­mo­wa­nymi fir­mami zachod­nimi, które w ten spo­sób pró­bo­wały „zago­spo­da­ro­wać” swój nie­wy­ko­rzy­stany chwi­lowo poten­cjał. Z powo­dze­niem zre­ali­zo­wano np. pro­gram budowy szkolno-bojo­wego i bojo­wego nad­dźwię­ko­wego odrzu­towca A/F/T-50 w Republice Korei (we współ­pracy z Lockheed Martinem). W Indiach trwają prace nad znacz­nie ambit­niej­szym myśliw­cem Tejas.
Wyjątkowym przy­pad­kiem jest Chińska Republika Ludowa, która aspi­ruje do zaję­cia pozy­cji świa­to­wego mocar­stwa. W tym celu musi nie tylko dys­po­no­wać potęż­nymi siłami zbroj­nymi, ale i samo­dziel­nie pro­du­ko­wać dla nich nowo­cze­sne uzbro­je­nie. W dzie­dzi­nie naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych rodza­jów sprzętu, a do takich należą samo­loty bojowe, począt­kowo w Chinach postęp był nie­wielki. Jeszcze kilka lat temu pro­du­ko­wano tam klony wcze­snej (sic!) wer­sji MiG-a-21, moder­ni­zo­wano jesz­cze star­sze MiG-i-19, a jedy­nym typem bom­bowca był (i jest) klon Tu-16, czyli maszyna o nie­mal sie­dem­dzie­się­cio­let­nim (sic!) rodo­wo­dzie. Pierwszy „chiń­ski” myśli­wiec – J-8 był kopią radziec­kiego Je-152, a drugi – J-10, oparty jest na izra­el­skim Lawi.
Pierwszym chiń­skim odrzu­tow­cem, który nie miał oczy­wi­stych korzeni zagra­nicz­nych, stał się myśli­wiec „pią­tej gene­ra­cji” J-20. Gdy poja­wiły się zdję­cia jego pierw­szego pro­to­typu, pro­fe­sjo­nalny świat nie­mal zanie­mó­wił z wra­że­nia. Pod wzglę­dem zaawan­so­wa­nia kon­fi­gu­ra­cji aero­dy­na­micz­nej maszyna nie ustę­po­wała naj­now­szym samo­lo­tom na świe­cie: ame­ry­kań­skim F-22 i F-35, czy rosyj­skiemu T-50.
Program zaini­cjo­wano podobno w 1989 r., pod kodo­wym ozna­cze­niem „2−03”, w celu opra­co­wa­nia następcy cięż­kiego myśliwca J-8II. Aby przy­spie­szyć prace i w mak­sy­mal­nym stop­niu przy­bli­żyć się do poziomu tech­nicz­nego bar­dziej zaawan­so­wa­nych kra­jów, zapla­no­wano zakup za gra­nicą klu­czo­wych kom­po­nen­tów maszyny: sil­ni­ków, awio­niki, sys­temu kie­ro­wa­nia uzbro­je­niem, a nawet tech­no­lo­gii pro­duk­cji pła­towca. W związku z wyda­rze­niami na placu Tian’anmen, po 1989 r. szanse na ofi­cjalną koope­ra­cję z pań­stwami zachod­nimi zma­lały do zera, ale – na szczę­ście dla Chin – po ponad ćwierć wieku zamro­że­nia współ­pracy z ZSRR, rela­cje mię­dzy komu­ni­stycz­nymi sąsia­dami zaczęły się szybko popra­wiać, a po roz­pa­dzie „wiel­kiego pół­noc­nego sąsiada” poja­wiła się moż­li­wość uzy­ska­nia dostępu do naj­now­szych wów­czas radziec­kich roz­wią­zań. W 1993 r. roz­po­częła się ofi­cjalna współ­praca mię­dzy OKB MiG i chiń­skimi lot­ni­czymi ośrod­kami naukowo-badaw­czymi, w ramach któ­rej chiń­scy inży­nie­ro­wie pra­co­wali w Moskwie, a rosyj­scy w Chinach. Formalnie przed­mio­tem umowy było udo­stęp­nie­nie nowo­cze­snych roz­wią­zań i tech­no­lo­gii pro­jek­to­wa­nia oraz testo­wa­nia kon­struk­cji lot­ni­czych, ale „przy oka­zji” prze­ka­zano także wiele roz­wią­zań cięż­kiego myśliwca nowej gene­ra­cji 1.42÷1.44, który nie miał szans na uzy­ska­nie finan­so­wa­nia i dal­szy roz­wój w Rosji epoki Jelcyna. Zgodnie z nie­ofi­cjal­nymi infor­ma­cjami, rosyj­scy inży­nie­ro­wie ode­grali „istotną rolę” w two­rze­niu kon­cep­cji nowego myśliwca.
Nic więc dziw­nego, że pro­jekt „2−03” oka­zał się pod wie­loma wzglę­dami podobny do pecho­wego MiG-a. Prace reali­zo­wał Instytut 611 w Chengdu, nazy­wany obec­nie ChADI (Chengdu Aircraft Design Institute), pod kie­run­kiem głów­nego kon­struk­tora Jang Wei (który póź­niej został dyrek­to­rem tej pla­cówki). Niewątpliwie w Instytucie 611 korzy­stano także z zaawan­so­wa­nych kon­cep­cji zza oce­anu. W Stanach Zjednoczonych suge­ruje się, że miało miej­sce, zakro­jone na sze­roką skalę, „elek­tro­niczne szpie­go­stwo”.
Kolejne ite­ra­cje kon­fi­gu­ra­cji przy­szłego samo­lotu nosiły różne numery, któ­rych dotąd nie ujaw­niono, obecna postać maszyny, to podobno „Projekt 718”. Według pół­ofi­cjal­nych infor­ma­cji, osta­teczna decy­zja o wybo­rze tego wła­śnie pro­jektu zapa­dła dopiero w sierp­niu 2008 r. i od tego momentu dato­wała się gorącz­kowa aktyw­ność pro­duk­cyjna.
  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE