Rosyjskie i radziec­kie lot­ni­cze sys­temy anty­sa­te­li­tarne

MiG-31 Izdielije 08 z podwieszonym pociskiem 14A045 w locie w asyście MiG-a-29M2.

MiG-31 Izdielije 08 z pod­wie­szo­nym poci­skiem 14A045 w locie w asy­ście MiG-a-29M2.

Prace nad środ­kami bojo­wymi zdol­nymi do nisz­cze­nia celów w kosmo­sie zaini­cjo­wano krótko po poja­wie­niu się pierw­szych sztucz­nych sate­li­tów Ziemi o prze­zna­cze­niu mili­tar­nym, czyli pod koniec lat 50. ubie­głego wieku. Wbrew pozo­rom nie jest to zada­nie bar­dzo skom­pli­ko­wane. Satelity poru­szają się zwy­kle po nie­zmien­nych orbi­tach i można je bez więk­szego trudu obser­wo­wać z powierzchni Ziemi za pomocą środ­ków radio­lo­ka­cyj­nych, a nawet optycz­nych. Bez kło­potu można zatem obli­czyć para­me­try orbity sate­lity-celu. Następny etap, to wynie­sie­nie na bar­dzo zbli­żoną orbitę poci­sku i jego pre­cy­zyjne zbli­że­nie z celem. Można tego doko­nać kie­ru­jąc poci­skiem z Ziemi lub zaopa­tru­jąc go w układ samo­na­pro­wa­dza­nia. Możliwe jest także połą­cze­nie obu metod – napro­wa­dza­nie pro­gra­mowe lub radio­ko­men­dowe na pierw­szym eta­pie zbli­że­nia i samo­na­pro­wa­dza­nie na koń­co­wym odcinku. Próby zbli­ża­nia obiek­tów w kosmo­sie pro­wa­dzono od początku lat 60., uza­sad­nia­jąc je pla­nami budowy w kosmo­sie więk­szych i bar­dziej zło­żo­nych struk­tur, niż można było wynieść na orbitę za pomocą poje­dyn­czych rakiet-nosi­cieli (co nie było cał­ko­witą nie­prawdą).

Ponieważ sztuczne sate­lity były i są obiek­tami deli­kat­nymi oraz wraż­li­wymi, ich uszko­dze­nie lub wręcz znisz­cze­nie nie jest trudne. Najprościej dopro­wa­dzić do zde­rze­nia sate­lity i poci­sku, ale wystar­cza spo­wo­do­wa­nie wybu­chu nie­wiel­kiej nawet gło­wicy odłam­ko­wej, któ­rej frag­menty nie tracą w próżni ener­gii wraz z odle­gło­ścią. Konstruktorzy sate­li­tów podej­mo­wali próby uczy­nie­nia ich bar­dziej odpor­nymi na uszko­dze­nie, ale – jeśli wie­rzyć dostęp­nym infor­ma­cjom – nie udało się w tej dzie­dzi­nie osią­gnąć zbyt wiele bez nie­ak­cep­to­wal­nego wzro­stu roz­mia­rów i masy.
Klasyczny spo­sób nisz­cze­nia sate­li­tów ma jed­nak wady, z któ­rych bodaj naj­waż­niej­szą jest dłu­go­trwa­łość pro­cesu. Najpierw należy wykryć i ziden­ty­fi­ko­wać sate­litę-cel, potem okre­ślić jego para­me­try lotu, przy­go­to­wać do startu i wystrze­lić rakietę-nosi­ciel poci­sku, a następ­nie dopro­wa­dzić do zbli­że­nia obu obiek­tów na orbi­cie. Ten ostatni etap wymaga zwy­kle nawet kilku okrą­żeń Ziemi, gdyż zazwy­czaj pocisk „doga­nia” cel lecąc w tym samym kie­runku. Przyczyna jest pro­sta: więk­szość sztucz­nych sate­li­tów wystrze­li­wuje się w tym samym kie­runku (na wschód), aby wyko­rzy­stać dodat­kową ener­gię, zapew­nianą przez ruch obro­towy Ziemi. Relatywnie długi czas lotu poci­sku daje prze­ciw­ni­kowi szansę wykry­cia zagro­że­nia i pod­ję­cia prób prze­ciw­dzia­ła­nia. Można obró­cić w prze­strzeni sate­litę-cel w taki spo­sób, aby osło­nić naj­wraż­liw­sze jego zespoły, a nawet zaopa­trzyć sate­litę w rodzaj tar­czy, chro­nią­cej przed odłam­kami, którą będzie kie­ro­wał w stronę nad­la­tu­ją­cego poci­sku. Można zło­żyć bate­rie sło­neczne, zwi­nąć nie­które anteny, zamknąć osłony obiek­ty­wów apa­ra­tury roz­po­zna­nia obra­zo­wego itd. Najbardziej rady­kalne spo­soby prze­ciw­dzia­ła­nia to nagła zmiana orbity, albo wystrze­le­nie na spo­tka­nie prze­ciw­nika prze­ciw­po­ci­sku.

MiG-31D widziany od spodu – można zauważyć zagłębienie dla pocisku w centralnej części kadłuba. Fot. Wiktor Druszlakow.

MiG-31D widziany od spodu – można zauwa­żyć zagłę­bie­nie dla poci­sku w cen­tral­nej czę­ści kadłuba. Fot. Wiktor Druszlakow.

Dla skró­ce­nia pro­ce­dury można zasto­so­wać inny wariant prze­chwy­ce­nia – na kur­sach koli­zyj­nych. Pocisk wystrze­li­wuje się w prze­ciw­nym kie­runku niż sate­lita. Prędkość zbli­ża­nia poci­sku i celu jest wtedy ogromna i wpro­wa­dza­nie popra­wek tra­jek­to­rii poci­sku musi być nie­mal tak szyb­kie, jak w rakie­tach anty­ba­li­stycz­nych. Na doda­tek trzeba zasto­so­wać potęż­niej­szą rakietę – nosi­ciel. Kolejny pro­blem to loka­li­za­cja pozy­cji star­to­wej poci­sku. Nie wszyst­kie orbity są bowiem osią­galne w przy­padku startu z dowol­nego kosmo­dromu. Można ten pro­blem wyeli­mi­no­wać sto­su­jąc for­sowne manewry na orbi­cie i sil­niej­sze rakiety-nosi­ciele, ale to bar­dzo kom­pli­kuje i podraża ich kon­struk­cję. Dlatego wska­zane jest, by sieć pozy­cji star­to­wych rakiet-nosi­cieli prze­ciw­po­ci­sków była sto­sun­kowo gęsta i żeby na każ­dej pozy­cji były gotowe do uży­cia rakiety-nosi­ciele.
Bardzo pro­stym roz­wią­za­niem tego ostat­niego pro­blemu jest umiesz­cze­nie wyrzutni na nośni­kach mobil­nych, np. na okrę­tach poru­sza­ją­cych się po oce­anie, a naj­le­piej na samo­lo­tach. To ostat­nie roz­wią­za­nie ma jesz­cze jedną zaletę – samo­lot może peł­nić funk­cję stop­nia star­to­wego dla poci­sku i nada­wać mu wstęp­nie opty­malny kie­ru­nek lotu. Zalety tego roz­wią­za­nia pierwsi doce­nili Amerykanie i już w 1958 r. firma Martin Aircraft otrzy­mała rzą­dowe zamó­wie­nie, doty­czące budowy odpa­la­nej z samo­lotu rakiety anty­sa­te­li­tar­nej Bold Orion w ramach sze­rzej zakro­jo­nego pro­gramu Weapon System-199. Pierwsza wer­sja rakiety była jed­no­stop­niowa i napę­dzał ją sil­nik na paliwo stałe Thiokol TX-20, zapo­ży­czony z rakiety tak­tycz­nej „zie­mia – zie­mia” Sergeant. Pierwsze odpa­le­nie z bom­bowca B‑47 nastą­piło już 26 maja 1958 r. Po nim doko­nano kolej­nych sied­miu, po czym uznano, że potrzebny jest pocisk o wydaj­niej­szym napę­dzie. Dodano wobec tego drugi sto­pień z sil­ni­kiem ABL X‑248 rakiety Altair. Powstała w ten spo­sób rakieta WS-199B. Wypróbowano ją czte­ro­krot­nie, a ostat­nia próba, prze­pro­wa­dzona 13 paź­dzier­nika 1959 r. była jedyną, w któ­rej celem był realny cywilny sate­lita badaw­czy Explorer 6 na orbi­cie o apo­geum 41 900 km i pery­geum 237 km. Pocisk prze­le­ciał podobno w odle­gło­ści ok. 6,5 km od niego, gdy znaj­do­wał się 252 km nad powierzch­nią Ziemi, co należy uznać za suk­ces. Niezależnie jed­nak od tego powo­dze­nia, dal­sze próby wstrzy­mano, a na bazie Bold Oriona skon­stru­owano pocisk bali­styczny „powie­trze – zie­mia” GAM-87 Skybolt, który mimo pomyśl­nych testów w 1962 r. też nie tra­fił do pro­duk­cji seryj­nej. Do tematu wró­cono w Stanach Zjednoczonych w 1975 r., kon­stru­ując w ramach pro­gramu Air-Launched Miniature Vehicle znacz­nie mniej­szy, ale też dwu­stop­niowy pocisk LTV Aerospace ASM-135A ASAT. Nosicielem był spe­cjal­nie dosto­so­wany myśli­wiec F‑15A Eagle. Pocisk prze­no­sił MHV – Miniature Homing Vehicle – sta­bi­li­zo­wany obro­towo i ste­ro­wany za pomocą 63 minia­tu­ro­wych sil­nicz­ków pod­po­cisk, napro­wa­dzany za pomocą gło­wicy ter­mo­czu­łej i rażący cel ener­gią kine­tyczną. W latach 1984 – 1986 prze­pro­wa­dzono pięć testów i w jed­nym przy­padku – 13 wrze­śnia 1985 r. doszło do znisz­cze­nia celu – nie­spraw­nego sate­lity Solwind P‑78 – 1, znaj­du­ją­cego się na orbi­cie polar­nej na wyso­ko­ści 550 km. Planowano roz­miesz­cze­nie samo­lo­tów-nosi­cieli w dwóch bazach lot­ni­czych i w tym celu prze­bu­do­wano 10 myśliw­ców, a do prób wypro­du­ko­wano co naj­mniej 15 rakiet. W 1988 r. pro­gram jed­nak wstrzy­mano i dotąd do niego nie powró­cono.

Kontakt

W ZSRR czę­sto sto­so­wano „poli­tykę lustrzaną” w sfe­rze uzbro­je­nia: gdy u prze­ciw­nika poja­wiała się istotna nowość, zarzą­dzano pilne skon­stru­owa­nie broni podob­nej, a naj­le­piej iden­tycz­nej. Gdy więc wywiad doniósł o pra­cach nad Bold Orionem, zarzą­dzono budowę jego odpo­wied­nika. Wcześniej jed­nak, z ini­cja­tywy Artioma Mikojana, w 1961 r. roz­po­częto prace nad sys­te­mem zło­żo­nym z rakiety i nosi­ciela, któ­rym miał być odpo­wied­nio zmo­dy­fi­ko­wany myśli­wiec Je-155 – póź­niej­szy MiG-25, któ­rego kon­stru­owa­nie roz­po­częto zale­d­wie rok wcze­śniej. Dla biura kon­struk­cyj­nego MiG nie był to pierw­szy kon­takt z tema­tyką anty­sa­te­li­tarną, gdyż już w 1960 r. stwo­rzyło ono wstępny pro­jekt sate­lity-poci­sku, który miał być wyno­szony na orbitę z uży­ciem rakiety R‑7. Był to kon­ku­rent, opra­co­wy­wa­nego od 1959 r. w ówcze­snym OKB-52 Władimira Czełomieja, sate­lity IS (Istriebitiel Sputnikow – łowca sate­li­tów). Nie wia­domo, czy biuro MiG pla­no­wało samo­dzielne opra­co­wa­nie poci­sku do pro­po­no­wa­nego sys­temu, nie wia­domo też, kiedy prace nad tym tema­tem prze­rwano. W każ­dym razie nie­mal na pewno nie doszło nawet do budowy pro­to­typu rakiety.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE