Rosyjski sys­tem prze­ciw­lot­ni­czy Buk-M3

Wyrzutnia 9A331M systemu Buk-M3 w położeniu bojowym.

Wyrzutnia 9A331M sys­temu Buk-M3 w poło­że­niu bojo­wym.

Jeszcze w ZSRR inten­syw­nie roz­wi­jano środki obrony prze­ciw­lot­ni­czej, które miały cha­rak­ter wie­lo­war­stwowy, a ich strefy raże­nia zazę­biały się. Tak było z bro­nią lufową i tak też for­mu­ło­wano wyma­ga­nia wobec broni rakie­to­wej. Już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia nowego zestawu czy sys­temu okre­ślano, na jakim szcze­blu będzie uży­wany. Dość rzadko zda­rzało się, żeby np. sys­temy szcze­bla dywi­zyj­nego tra­fiały do jed­no­stek armij­nych, a jesz­cze rza­dziej bywało odwrot­nie. Problem poja­wiał się, gdy wsku­tek moder­ni­za­cji osiągi sys­temu rosły tak bar­dzo, że mógł on „awan­so­wać” do jed­no­stek wyż­szego szcze­bla. W naj­więk­szym stop­niu doty­czyło to sys­temu Buk.

System 9K37 Buk powsta­wał jako głę­boka moder­ni­za­cja dywi­zyj­nego sys­temu 2K12 Kub i miał się od niego róż­nić przede wszyst­kim liczbą kana­łów celu oraz goto­wych do odpa­le­nia rakiet. Początkowo pla­no­wano stwo­rze­nie struk­tur mie­sza­nych już na pozio­mie bate­rii, w któ­rej – oprócz typo­wego zestawu środ­ków Kuba, a więc sta­cji radio­lo­ka­cyj­nej wykry­wa­nia celów i napro­wa­dza­nia rakiet 1S91 z jed­nym kana­łem celu i czte­rech wyrzutni 2P25 z 12 rakie­tami – miała zna­leźć się jedna wyrzut­nia 9A38 Buka-1 (drugi kanał celu i dodat­kowe trzy rakiety). W takiej postaci sys­tem przy­jęto w 1978 r. na uzbro­je­nie pod nazwą… Kub-M4. Dywizjon (w jego skład wcho­dziły: sta­cja wykry­wa­nia celów 1S18, sta­no­wi­sko dowo­dze­nia 9S470, i trzy bate­rie ogniowe, w każ­dej dwie wyrzut­nie 9A310) zło­żony z samych Buków miał nato­miast sześć kana­łów celu i 24 gotowe do odpa­le­nia poci­ski kie­ro­wane. Z cza­sem liczbę rakiet zwięk­szono, doda­jąc do struk­tury na pozio­mie bate­rii po jed­nym pojeź­dzie zała­dow­czo-star­to­wym 9A39, mogą­cym peł­nić funk­cję wyrzutni. Biorąc pod uwagę struk­turę dywi­zjonu, były to trzy dodat­kowe wozy na dywi­zjon, czyli 12 dodat­ko­wych rakiet, ale mogło ich być dwu­krot­nie wię­cej.
Z racji dużej wydaj­no­ści ognio­wej Buki były nieco „za dobre” dla szcze­bla dywi­zji, na doda­tek skon­stru­owano dla nich bar­dzo udane sta­cje radio­lo­ka­cyjne wykry­wa­nia i śle­dze­nia celów typu 9S18 (potem 9S18M1), dzięki któ­rym można było kon­tro­lo­wać obszar znacz­nie prze­kra­cza­jący gra­nice odpo­wie­dzial­no­ści dywi­zyj­nego pułku prze­ciw­lot­ni­czego. Dlatego uznano, że Buki można skie­ro­wać do armij­nych bry­gad prze­ciw­lot­ni­czych w miej­sce wyma­ga­ją­cego pil­nego zastą­pie­nia sys­temu 2K11 Krug. Drugim powo­dem takiej decy­zji była ewo­lu­cja sys­temu S-300W, który pier­wot­nie miał zastę­po­wać Krugi, ale oka­zał się od nich o tyle potęż­niej­szy (ale i droż­szy oraz bar­dziej skom­pli­ko­wany), że zde­cy­do­wano się uzbra­jać weń głów­nie bry­gady prze­ciw­lot­ni­cze szcze­bla frontu.
Dalsze moder­ni­za­cje Buków poskut­ko­wały m.in. wzro­stem zasięgu ich rakiet, dzięki czemu także i pod tym wzglę­dem sys­tem zbli­żył się do Kruga. Najstarsze poci­ski 9M38 miały zasięg od 3,5 do 25 km i zakres wyso­ko­ści zwal­cza­nia celów od 25 m do 18 km. 9M38M1 z 1982 r. gwa­ran­to­wały zasięg od 3 do 32 km i zakres wyso­ko­ści od 15 m do 22 km. Pociski 9M317 z 1988 r. zapew­niały z kolei zasięg do 42 km i wyso­kość do 25 km (3M8M3 naj­now­szego Kruga-M1 odpo­wied­nio 50 i 24,5 km).
Nową jakość w porów­na­niu z wcze­śniej­szymi sys­te­mami prze­ciw­lot­ni­czymi wojsk lądo­wych sta­no­wiło rady­kalne zwięk­sze­nie wydaj­no­ści ognio­wej Buka dzięki sprzę­że­niu z wyrzut­niami 9A38, a potem, 9A310 – wspo­mnia­nych już – pojaz­dów zała­dow­czo-star­to­wych (PZU, puskowo-zarja­ża­jusz­czaja usta­nowka) 9A39. Wcześniej do sys­te­mów prze­ciw­lot­ni­czych pro­du­ko­wano pojazdy trans­por­towo-zała­dow­cze, które dowo­ziły kolejną jed­nostkę ognia i prze­ła­do­wy­wały poci­ski na wyrzut­nie. Operacja ta zaj­mo­wała zawsze sporo czasu i wyma­gała dokład­no­ści od obsług obu wozów, a wyrzut­nia nie mogła oczy­wi­ście w tym cza­sie pro­wa­dzić ognia. Wozy zała­dow­czo-star­towe 9A39 do Buka prze­wo­ziły po osiem rakiet, z któ­rych cztery znaj­do­wały się na pro­wad­ni­cach, umoż­li­wia­ją­cych ich odpa­le­nie. Jeśli sytu­acja bojowa na to pozwa­lała, po odpa­le­niu wszyst­kich rakiet z wyrzutni prze­ła­do­wy­wano na nią kolejne z PZU. Gdy jed­nak atak był zma­so­wany, PZU zaj­mo­wała sta­no­wi­sko w pobliżu wyrzutni, oba pojazdy spi­nano łączami prze­wo­do­wymi i na komendę z wyrzutni można było odpa­lić także cztery rakiety z PZU. Oprócz tego ist­niały także typowe pojazdy trans­por­towe 9T229, prze­wo­żące osiem rakiet na ste­la­żach lub sześć w pojem­ni­kach trans­por­to­wych, wyko­rzy­stu­jące cię­ża­rówki KrAZ-255B, z któ­rych rakiety można było prze­ła­do­wać albo na PZU, albo od razu na wyrzut­nię za pomocą wła­snego żura­wia.
  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE