Radziecki czołg ciężki T‑10 cz.2

  • Wojsko i Technika Historia numer specjalny 1/2020
T-10M z 97. szkolnego pułku czołgów w Altengrabow (NRD, 1976 r.).

T‑10M z 97. szkol­nego pułku czoł­gów w Altengrabow (NRD, 1976 r.).

Czołgi cięż­kie ode­grały istotną rolę w II woj­nie świa­to­wej, szcze­gól­nie na fron­cie wschod­nim, gdzie obie wal­czące strony uży­wały ich w znacz­nych ilo­ściach. Po woj­nie czołgi cięż­kie pro­jek­to­wano głów­nie w ZSRR. Tam też było ich naj­wię­cej w jed­nost­kach linio­wych. Były to głów­nie IS‑3, opra­co­wane jesz­cze pod­czas wojny oraz nie­zbyt udane IS‑4. W służ­bie pozo­sta­wały także długo wojenne IS‑2 oraz cięż­kie działa samo­bieżne na ich bazie.

Plany uru­cho­mie­nia pro­duk­cji nowej gene­ra­cji czoł­gów cięż­kich o znacz­nie wyż­szych para­me­trach nie docze­kały się reali­za­cji z przy­czyn eko­no­micz­nych oraz dok­try­nal­nych – nowo­cze­sne wozy tej klasy miały być znacz­nie droż­sze od czoł­gów śred­nich, a ich rola na „ato­mo­wym” polu walki wyda­wała się mniej istotna.
Ostatecznie uru­cho­miono pro­duk­cję seryjną tylko jed­nego nowego czołgu – T‑10, który sta­no­wił udane połą­cze­nie roz­wią­zań z IS‑3 i IS‑4. Produkowano je rela­tyw­nie nie­długo, bo od 1956 do 1965 r. i na nie­wielką skalę.

Czołgi T‑10 w linii

Plany wobec służby linio­wej T‑10 były począt­kowo bar­dzo ambitne. W każ­dej dywi­zji pan­cer­nej i zme­cha­ni­zo­wa­nej miał być pułk czoł­gów cięż­kich, uzbro­jony w 44 czołgi i 21 dział samo­bież­nych. A ponie­waż dywi­zji było 107, to zapo­trze­bo­wa­nie na czołgi cięż­kie wyno­siło 4708 wozów. Do tego trzeba by dodać sporą liczbę pojaz­dów, prze­zna­czo­nych do szko­le­nia, pewna liczba goto­wych czoł­gów powinna sta­no­wić zapas-uzu­peł­nie­nie wozów tra­co­nych w wypad­kach. Łączna liczba 5000 czoł­gów była by więc sen­sow­nym mini­mum.
Praktyka była zupeł­nie inna. Pierwsze seryjne czołgi kie­ro­wano do dwóch jed­no­stek: 5. Gwardyjskiej Armii Zmechanizowanej i 7. Samodzielnej Dywizji Pancernej. Obie sta­cjo­no­wały w Białoruskim Okręgu Wojskowym i obie już wcze­śniej słu­żyły jako swego rodzaju jed­nostki eks­pe­ry­men­talne, do któ­rych kie­ro­wano naj­now­szy sprzęt, by spraw­dzić, jak funk­cjo­nuje w woj­sko­wej prak­tyce. Trzecią jed­nostką stał się pułk czoł­gów cięż­kich 42. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej sta­cjo­nu­jący na Ukrainie. Pierwsze wozy dotarły do jed­no­stek w 1955 r. (42. dywi­zja miała ich pod koniec 1956 r. dzie­sięć).
12 marca 1957 r. zapa­dła decy­zja o for­mo­wa­niu cięż­kich dywi­zji pan­cer­nych, a w każ­dej miało być po 200 czoł­gów T‑10. Do 1958 r. sfor­mo­wano osiem takich dywi­zji: 5., 13., 14., 17., 18., 24., 25. i 34. W więk­szo­ści przy­pad­ków były to wcze­śniej­sze „zwy­kłe” dywi­zje pan­cerne o tych samych nume­rach, ale np. 13. Ciężka Dywizja Pancerna powstała w wyniku prze­mia­no­wa­nia 9. Dywizji Pancernej. Równocześnie zamie­rzano stop­niowo likwi­do­wać ist­nie­jące w dywi­zjach pułki czoł­gów cięż­kich, w pierw­szej kolej­no­ści miało to miej­sce w armiach, w któ­rych poja­wiły się cięż­kie dywi­zje pan­cerne.
Już pod koniec 1967 r. zde­cy­do­wano o prze­zbro­je­niu cięż­kich dywi­zji pan­cer­nych w czołgi śred­nie. Czołgi T‑10 kie­ro­wano nato­miast stop­niowo do dość mało zna­nych jed­no­stek – samo­dziel­nych bata­lio­nów czoł­gów pod­po­rząd­ko­wa­nia armij­nego. Większość z nich była roz­miesz­czona na tery­to­rium NRD i miała peł­nić rolę czy­sto defen­sywną: w warun­kach bojo­wych czołgi miały zająć wyzna­czone im pozy­cje wzdłuż gra­nicy i bro­nić ich z miej­sca na podo­bień­stwo schro­nów bojo­wych. Sprawę prze­my­ślano do tego stop­nia, że załoga została ogra­ni­czona do 3 żoł­nie­rzy: kie­rowca naj­pierw dopro­wa­dzał czołg na pozy­cję, a potem dzia­łał jako ładow­ni­czy.
Co cie­kawe, wozy pozo­sta­wały podobno w wyso­kiej goto­wo­ści, były kosza­ro­wane z pełną jed­nostką ognia itd. Takich bata­lio­nów było w NRD około 20, a każdy liczył eta­towo 70 czoł­gów cięż­kich. W przy­tła­cza­ją­cej więk­szo­ści były to T‑10 i T‑10M, uzu­peł­niane przez IS-3M. Bataliony funk­cjo­no­wały w takiej postaci do końca 1976 r., potem nale­żące do nich czołgi cięż­kie prze­nie­siono do jed­no­stek szkol­nych (np. do 97. pułku w Altengrabow), a póź­niej stop­niowo wyco­fy­wano do Związku Radzieckiego. Ich głów­nymi bazami skła­do­wa­nia były: 5. dywi­zja na Białorusi i 42. na Ukrainie.
Dość tajem­ni­cza jest kwe­stia obec­no­ści T‑10M na Węgrzech. Dysponował nimi m.in. 37. gwar­dyj­ski pułk czoł­gów nale­żący do 19. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej sta­cjo­nu­jący w Esztegom i będący czę­ścią Południowej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej. Ostatecznie czołgi cięż­kie T‑10M zostały wyco­fane z uzbro­je­nia armii rosyj­skiej decy­zją pre­zy­denta z 23 wrze­śnia 1997 r. Jedyną uczel­nią, kształ­cącą dowód­ców T‑10 była szkoła (gwar­dyj­ska!) w Ulianowsku. W 1965 r. było w niej 50 czoł­gów T‑10.
Jedyną ope­ra­cją bojową, w któ­rej uczest­ni­czyły T‑10, była Operacja „Dunaj”, czyli „brat­nia pomoc” udzie­lona Czechosłowacji w 1968 r. Na pewno wzięły w niej udział czołgi nale­żące do 11. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej nale­żą­cej do 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej Grupy Wojsk Radzieckich w Niemczech i sta­cjo­nu­ją­cej w Dreźnie. Jej sprzęt foto­gra­fo­wano głów­nie na uli­cach Pilzna. Sądząc po zna­kach tak­tycz­nych, do Czechosłowacji wje­chały także T‑10M nale­żące do co naj­mniej jesz­cze jed­nej dużej jed­nostki pan­cer­nej, być może była to 9. Dywizja Pancerna (do 1965 r. 13. Ciężka Dywizja Pancerna), któ­rej do lata 1968 r. nie zdo­łano w cało­ści pozba­wić czoł­gów cięż­kich.

Pojazdy doświad­czalne, nie­wdro­żone wer­sje i pojazdy pochodne na bazie T‑10

Tak się zło­żyło, że więk­szość wer­sji T‑10 i pojaz­dów pochod­nych nie weszła do pro­duk­cji seryj­nej. Wyjątek sta­no­wiły nośniki spe­cjalne, ale z czołgu pozo­sta­wały w nich zwy­kle tylko: układ jezdny (nie­rzadko zna­cząco zmo­dy­fi­ko­wany) oraz układ napę­dowy. Głównym twórcą tych wer­sji i pojaz­dów pochod­nych było biuro kon­struk­cyjne przy Leningradzkiej Fabryce Kirowskiej (LKZ).
Oprócz wymie­nio­nych wyżej wer­sji doświad­czal­nych, które posłu­żyły wprost do moder­ni­za­cji seryj­nych czoł­gów, powstało kilka pojaz­dów eks­pe­ry­men­tal­nych, które z róż­nych powo­dów nie stały się daw­cami roz­wią­zań dla czoł­gów z rodziny T‑10. I tak w 1957 r. z powo­dze­niem prze­ba­dano odle­wany ze sta­liwa 75Ł przedni pan­cerz kadłuba czołgu. Wykazał odpor­ność bali­styczną lep­szą od kon­struk­cji spa­wa­nej za sprawą zasto­so­wa­nia zmien­nych kątów nachy­le­nia gór­nej i dol­nej jego czę­ści. Rozwiązania nie wdro­żono jed­nak na T‑10, ale wyko­rzy­stano w kon­struk­cjach kolej­nych czoł­gów cięż­kich. W latach 1958 – 59 testo­wano także różne rodzaje bur­to­wych ekra­nów ochron­nych – były to pła­skie, bądź usta­wione uko­śnie płyty sta­lowe, alu­mi­niowe oraz ekrany z siatki. Stwierdzono ich dużą efek­tyw­ność (ochrona przed prze­bi­ciem pan­ce­rza bur­to­wego) za cenę zna­czą­cych znisz­czeń samych ekra­nów. Ostatecznie ekra­nów w żad­nej postaci nie wdro­żono na czoł­gach T‑10.
Obiekt 753 był warian­tem T‑10 z noc­nymi przy­rzą­dami obser­wa­cyjno-celow­ni­czymi. Budowę dwóch pro­to­ty­pów roz­po­częto w CKB‑2 CzKZ pod kie­run­kiem P. Isakowa na pod­sta­wie decy­zji Rady Ministrów nr 2927 – 1119 z 28 czerwca 1954 r. Dokumentację opra­co­wano w poło­wie 1956 r. i wstępne próby wozów z nume­rami fabrycz­nymi 5506A003 i 5507A02 zakoń­czono na początku następ­nego roku. Najpierw kom­plet apa­ra­tury prze­wo­żono w kilku skrzyn­kach, przy­mo­co­wa­nych do tyl­nego pan­ce­rza wieży, ale na początku 1958 r. zastą­piono je jed­nym dużym pojem­ni­kiem, dopa­so­wa­nym kształ­tem do tyl­nej czę­ści wieży (na pierw­szy rzut oka przy­po­mi­nał roz­bu­do­waną niszę wieży). Po wpro­wa­dze­niu popra­wek jeden z wozów prze­szedł kolejne próby w kwiet­niu 1958 r. Na ich pod­sta­wie posta­no­wiono zaopa­trzyć wcze­śniej wypro­du­ko­wane T‑10 w takie przy­rządy, a doko­ny­wano tego pod­czas remon­tów kapi­tal­nych aż do końca lat 70. ub. wieku.
Obiekt 734A był hybrydą kadłuba T‑10A z wieżą T‑10M z licz­nymi udo­sko­na­le­niami. Był napę­dzany sil­ni­kiem W12-6B o mocy 551 kW. Znacząco, bo do 1300 l zwięk­szono zapas paliwa (T‑10 zabie­rał 930 l, a T‑10M – 950). Osiągnięto to dzięki zwięk­sze­niu liczby zbior­ni­ków wewnętrz­nych do sied­miu, a zewnętrz­nych do czte­rech. Jeden dodat­kowy zbior­nik wewnętrzny umiesz­czono w prze­dziale napę­do­wym, gdyż zacho­wana trans­mi­sja bez hydrau­licz­nego wspo­ma­ga­nia zaj­mo­wała mniej miej­sca. Dwa kolejne, o pojem­no­ści 125 l umiesz­czono
w prze­dzie kadłuba, po pra­wej stro­nie kie­rowcy, w postaci zbior­ni­ków-ste­laży amu­ni­cyj­nych. Dwa dodat­kowe zbior­niki zewnętrzne umiesz­czono w tyle kadłuba, w miej­scu świec dym­nych.
Zmieniono także prze­ło­że­nie reduk­to­rów bur­to­wych, dzięki czemu pręd­kość mak­sy­malna wzro­sła do 54 km/h. Zewnętrznie pojazd wyróż­niał się bra­kiem kopułki wen­ty­la­tora na wieży i nie­obec­no­ścią reflek­to­rów pod­czer­wo­nych. Obiekt 734A był naj­cięż­szym z seryj­nie pro­du­ko­wa­nych T‑10, gdyż ważył 51,2 t. Próby poli­go­nowe wyka­zały, że zmo­dy­fi­ko­wany układ napę­dowy jest nie­do­pra­co­wany i zawodny, a suma osią­gów odpo­wiada bar­dziej T‑10B, niż T‑10M, zna­cząco więk­szy jest jedy­nie zasięg. Z tego powodu Obiekt 734A pozo­stał pro­to­ty­pem.
Na Obiekcie 272O kon­stru­owa­nym od 1959 r. pla­no­wano prze­te­sto­wa­nie kom­pleksu aktyw­nej obrony Opłot-MO, któ­rego efek­to­rem był sze­ścio­lu­fowy, rota­cyjny kara­bin maszy­nowy kal. 14,5 mm zamon­to­wany na wieży zamiast KPW. Miał on zestrze­li­wać zbli­ża­jące się poci­ski kumu­la­cyjne wykry­wane przez kohe­rentno-dop­ple­row­ski radio­lo­ka­tor pra­cu­jący w zakre­sie mili­me­tro­wym z blo­kiem anten połą­czo­nych z insta­la­cją kara­binu maszy­no­wego.
Oficjalnie prace sank­cjo­no­wała decy­zja nr 174 – 622 z 18 lutego 1960 r., a uczest­ni­czyły w nich: WNII-100, NII-61, NIIBT, Kazański Instytut Lotniczy i Akademia Wojsk Pancernych. Masa insta­la­cji wyno­siła tylko 350 kg. Karabin nie był sta­bi­li­zo­wany i otwie­rał ogień auto­ma­tycz­nie, gdy cel znaj­do­wał się w odle­gło­ści ok. 100 m od czołgu. Zbudowano i prze­te­sto­wano kara­bin maszy­nowy wraz ze sta­no­wi­skiem, ale jego sku­tecz­ność uznano za nie­wy­star­cza­jącą.
Dlatego w WNII-100 zbu­do­wano eks­pe­ry­men­talne sta­no­wi­sko z lot­ni­czym sze­ścio­lu­fo­wym dział­kiem AO-19 kal. 23 mm. Przetestowano je pod koniec 1961 r. Natomiast prób wykry­wa­nia celów i napro­wa­dza­nia na nie działka nawet nie roz­po­częto. Zamiast tego uwagę skon­cen­tro­wano na alter­na­tyw­nym roz­wią­za­niu, a mia­no­wi­cie uży­ciu sys­temu TKB-588, skła­da­ją­cego się z 12 wyrzutni nie­kie­ro­wa­nych rakiet odłam­ko­wych kal. 107 mm. Cele wykry­wał radio­lo­ka­tor z obro­tową anteną nadaw­czą na szczy­cie wieży i nie­ru­cho­mymi ante­nami odbior­czymi przy każ­dej wyrzutni. Dalsze prace w tym kie­runku dopro­wa­dziły do stwo­rze­nia w 1965 r. pierw­szego aktyw­nego sys­temu obrony Dikobraz, ale nie był on testo­wany na T‑10.
W ZSRR już w 1949 r. posta­no­wiono opra­co­wać czoł­gowy dal­mierz radio­lo­ka­cyjny. Projekt Tajga zakoń­czył się jed­nak fia­skiem, gdyż cała kon­struk­cja oka­zała się zbyt duża (np. antena miała wymiary 1240×200 mm) i zbyt deli­katna.
Temat wró­cił w 1955 r., gdy radio­dal­mierz Klon zaczął opra­co­wy­wać lenin­gradzki Instytut budowy przy­rzą­dów lot­ni­czych. Na wstęp­nym eta­pie wyko­rzy­stano lot­ni­czy radio­lo­ka­tor RP‑1 Izumrud, ale oka­zało się, że fale zakresu cen­ty­me­tro­wego są zbyt sil­nie zakłó­cane przez prze­szkody tere­nowe. W przy­padku T‑10 próby zasto­so­wa­nia dal­mie­rza radio­lo­ka­cyj­nego wią­zały się z rezy­gna­cją z zasto­so­wa­nia kla­sycz­nego dal­mie­rza na wie­życzce dowódcy, gdyż jego obu­dowa nie mogła obra­cać się swo­bod­nie, gdy na sąsied­nim wła­zie był zamon­to­wany obrot­nik prze­ciw­lot­ni­czego kara­binu maszy­no­wego. Na doda­tek radar zakresu mili­me­tro­wego zapew­niał więk­szy zasięg i dokład­ność pomiaru, niż dal­mierz optyczny.
Równolegle pra­co­wano nad nowym dal­mie­rzem optycz­nym TPD, który kon­stru­owano jesz­cze dla IS‑7. Projekt czołgu T‑10 z takim dal­mie­rzem powstał w 1954 r. jako Obiekt 269. Dwa lata póź­niej zarzą­dzono mon­taż dopra­co­wa­nego dal­mie­rza na T10M. Aparatura Skała-II miała zostać zain­sta­lo­wana na Obiekcie 284. Radar skon­stru­owany w Nowosybirskiej Fabryce Aparatury został zamon­to­wany na czołgu dopiero na początku 1962 r. Dysponował on try­bem selek­cji celów rucho­mych, a doce­lowo (Skała-III) miał także słu­żyć do napro­wa­dza­nia poci­sków kie­ro­wa­nych. Próby fabryczne pro­to­typu zakoń­czono w poło­wie 1965 r. Równolegle w LITMO pra­co­wano nad dal­mie­rzem radio­lo­ka­cyj­nym Lilia zakresu 4‑milimetrowego. Prace kon­ty­nu­owano i póź­niej, ale
już bez związku z T‑10.
Pod koniec 1952 r. zgod­nie z pole­ce­niem Rady Ministrów nr S‑24258 w OKBT przy LKZ roz­po­częto ana­lizę moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia do napędu czoł­gów cięż­kich „wyso­ko­tem­pe­ra­tu­ro­wej” tur­biny gazo­wej. Napęd miało opra­co­wać Specjalne Biuro Konstrukcji Turbin, dzia­ła­jące w Leningradzie. Nie zaczy­nano od zera, ponie­waż w ZSRR zna­la­zła się doku­men­ta­cja prac, pro­wa­dzo­nych w tej dzie­dzi­nie w III Rzeszy.
Stworzono wstępny pro­jekt Obiektu 730 z takim sil­ni­kiem, co wyma­gało zna­czą­cych zmian w prze­dziale napę­do­wym i wpły­wało na zmianę środka masy całego pojazdu. Ostatecznie szcze­gó­ło­wych prac kon­struk­cyj­nych nie pod­jęto wsku­tek kry­tycz­nej oceny celo­wo­ści mon­tażu w czołgu typo­wej tur­biny lot­ni­czej. Zarządzono nato­miast kon­ty­nu­ację prac w dzie­dzi­nie napędu tur­bi­no­wego, mają­cych zaowo­co­wać stwo­rze­niem dedy­ko­wa­nych tur­bin dla pojaz­dów.

  • Tomasz Szulc

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE