Przełamanie nie­miec­kiej obrony w Normandii

Kanadyjskie czolgi w Caen. Miasto to mialo byc zdobyte pierwszego dnia alianckiej inwazji w Normandii, 6 czerwca 1944 r., a tymczasem lewobrzezne Caen zajeto dopiero 19 lipca, a prawobrzezna czesc miasta – jeszcze pozniej.

Kanadyjskie czolgi w Caen. Miasto to mialo byc zdo­byte pierw­szego dnia alianc­kiej inwa­zji w Normandii, 6 czerwca 1944 r., a tym­cza­sem lewo­brze­zne Caen zajeto dopiero 19 lipca, a pra­wo­brze­zna czesc mia­sta – jesz­cze pozniej.

Dwa mie­siące walk w Normandii latem 1944 r. to seria zacię­tych starć pomię­dzy znacz­nymi siłami alian­tów a wszyst­kimi moż­li­wymi jed­nost­kami, jakie Niemcy zdo­łali prze­ciwko nim rzu­cić. Kiedy alianci w sierp­niu zadali Niemcom osta­teczny cios w Normandii, zatrzy­mali się dopiero na umoc­nie­niach Linii Zygfryda, na przed­wo­jen­nej nie­miecko-fran­cu­skiej gra­nicy.

W dniu lądo­wa­nia w Normandii 6 czerwca 1944 r. woj­skom bry­tyj­sko-kana­dyj­skim wyzna­czono trzy odcinki lądo­wa­nia po wschod­niej stro­nie pasa natar­cia alian­tów. Idąc od zachodu były to: „Gold”, na któ­rym desan­to­wała się 50. Dywizja Piechoty „Northumbrian” i 8. Brygada Pancerna, „Juno”, który sztur­mo­wały kana­dyj­ska 3. Dywizja Piechoty i kana­dyj­ska 2. Brygada Pancerna oraz „Sword”, na któ­rym lądo­wała bry­tyj­ska 3. Dywizja Piechoty i 27. Brygada Pancerna.
Do końca pierw­szego dnia walk Brytyjczycy i Kanadyjczycy pew­nie trzy­mali swoje przy­czółki, sze­ro­kość odcinka wyno­siła nieco ponad 30 km, naj­dal­sze wła­ma­nie w głąb lądu zaś się­gało na 9 km od plaż. Co prawda była to led­wie połowa pla­no­wa­nej głę­bo­ko­ści wła­ma­nia, ale suk­ces wyda­wał się być w zasięgu ręki. Najdalej na wschód pozy­cje zaj­mo­wała bry­tyj­ska 6. Dywizja Powietrznodesantowa, która została wysa­dzona z samo­lo­tów i szy­bow­ców na wschód od rzeki Orne, by osła­niać wschod­nie skrzy­dło alian­tów. Miała ona 6250 ludzi, któ­rzy wylą­do­wali we Francji pierw­szej nocy, ale do końca dnia 6 czerwca 650 z nich było zabi­tych bądź ran­nych. Po zachod­niej stro­nie rzeki Orne, na plaży „Sword”, wysa­dzono 29 000 żoł­nie­rzy, na „kana­dyj­skiej” „Juno” w środku – 21 500 żoł­nie­rzy, na sąsia­du­ją­cej zaś z Amerykanami plaży „Gold” – 25 000 żoł­nie­rzy. Spośród nich stra­cono po około 1000 żoł­nie­rzy na każ­dej z plaż, zabi­tych i ran­nych.
Najważniejszym celem Brytyjczyków, który zgod­nie z pla­nem miał zostać zdo­byty po połu­dniu pierw­szego dnia ope­ra­cji, było mia­sto Caen, leżące nad rzeką Orne, w miej­scu, gdzie od strony zachod­niej wpada do niej rzeka Odon, w odle­gło­ści ok. 14 km od wybrzeża. Caen, sto­lica Departamentu Calvados (cze­goś w rodzaju powiatu), było mia­stem liczą­cym wów­czas 54 000 miesz­kań­ców. Dziś Caen jest znacz­nie więk­sze, po powo­jen­nej roz­bu­do­wie i przy­łą­cze­niu oko­licz­nych miej­sco­wo­ści liczy bli­sko 200 000 miesz­kań­ców. Jednak nie o wiel­kość tego mia­sta tu cho­dziło. Caen był bar­dzo waż­nym węzłem dro­go­wym. Stąd pro­wa­dziła dobra, pro­sta droga do Falaise i dalej do Argentan, nie­mal dokład­nie na połu­dnie, pro­wa­dząca na rów­ninę pół­noc­nej Francji, sze­roki odkryty teren ide­al­nie nada­jący się do dzia­łań for­ma­cji pan­cerno-zmo­to­ry­zo­wa­nych, w dodatku z Argentan kolejna dobra droga wio­dła do samego Paryża, poło­żo­nego na połu­dniowy wschód od Caen. Droga Caen – Rouen – Paryż pro­wa­dząca na wschód (i lekko na połu­dnie) była znana jako N13 i była to praw­dziwa dobra szosa z twardą nawierzch­nią. Z Caen wio­dły też inne drogi – na pół­nocny wschód do Le Havre i na zachód do Brestu, z odnogą na pół­nocny zachód do Cherbourga. Wspomniane drogi w samej Normandii miały szcze­gólne zna­cze­nie ze względu na teren – pagór­ko­waty, czę­ściowo zale­siony i poprze­ci­nany rzecz­kami i stru­mie­niami. W dodatku w Normandii, a także w Bretanii rol­nicy ogra­dzali swoje pola nie­wiel­kimi nasy­pami (1−2 m wyso­ko­ści), na któ­rych sadzili drzewa i żywo­płoty, które miały owe nasypy wzmoc­nić. Zapobiegali w ten spo­sób ero­zji gleby przez silny tu zwy­kle wiatr, co było zwią­zane z bli­sko­ścią morza. Wspomniane zagrody nasy­powo-żywo­pło­towe nazy­wano bocage, od czego pocho­dzi też potoczna nazwa całego regionu, nazy­wa­nego kra­iną bocage. Jak się łatwo domy­śleć, wspo­mniane bocage były ide­al­nymi pozy­cjami obron­nymi, umoż­li­wiały ostrze­la­nie zasko­czo­nego prze­ciw­nika z bli­ska, kiedy ten pró­bo­wał prze­drzeć się przez jedną z takich zapór, tra­fia­jąc na nie­wiel­kie poletko z pozy­cjami obron­nymi przy kolej­nej zapo­rze, wyła­nia­jąc się wprost pod lufy kara­bi­nów maszy­no­wych i armat prze­ciw­pan­cer­nych.
Szybkie uchwy­ce­nie Caen unie­moż­li­wia­łoby Niemcom manew­ro­wa­nie siłami w Normandii, nie­mal wszyst­kie dobre drogi bowiem w rejo­nie przy­czół­ków lądo­wa­nia alian­tów ogni­sko­wały się w Caen, w ame­ry­kań­skim sek­to­rze podobną rolę odgry­wało Saint-Lô, choć na nieco mniej­szą skalę. Ponadto powo­dze­nie dal­szego natar­cia na wschód, w rejon na pół­noc od Paryża bądź na połu­dniowy wschód, wprost na fran­cu­ską sto­licę, lub wresz­cie na połu­dnie przez Falaise i Argentan, by póź­niej skrę­cić na wschód do Paryża lub w rejon na połu­dnie od niego, było uza­leż­nione od posia­da­nia Caen i jego oko­lic, ponie­waż kolumny kolej­nych rzu­tów wojsk, trans­porty zaopa­trze­nia i uzu­peł­nień z koniecz­no­ści musiały prze­cho­dzić przez to mia­sto, nie­za­leż­nie od obra­nego kie­runku dzia­ła­nia.
Operacyjno-stra­te­giczne zna­cze­nie Caen rozu­miały obie strony, choć trzeba przy­znać, że gen. (póź­niej mar­sza­łek) Bernard Montgomery nie do końca rozu­miał, że Niemcy dosko­nale zdają sobie sprawę ze zna­cze­nia Caen jako swo­istego „zawiasu” do drzwi pro­wa­dzą­cych do reszty Francji. Dlatego wła­śnie pod Caen sta­cjo­no­wała 21. Dywizja Pancerna, sto­sun­kowo nowa for­ma­cja odtwo­rzona we Francji po tym, jak ory­gi­nalna 21. DPanc została cał­ko­wi­cie znisz­czona w Tunezji w maju 1943 r. To wła­śnie ta dywi­zja, jako jedyna nie­miecka for­ma­cja pan­cerna brała udział w wal­kach w Normandii od razu pierw­szego dnia, 6 czerwca 1944 r. I to wła­śnie jej kontr­ataki przy­czy­niły się do tego, że Caen nie zostało zdo­byte pierw­szego dnia. Nie zostało zresztą zdo­byte przez wiele kolej­nych dni.
  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE