Prywatne jed­nostki agre­so­rów

Samoloty A-4 Skyhawk (na zdjęciu), obok L-159E, to obecnie jedne z najbardziej intensywnie wykorzystywanych w szkoleniu maszyn firmy Draken International.

Samoloty A-4 Skyhawk (na zdję­ciu), obok L-159E, to obec­nie jedne z naj­bar­dziej inten­syw­nie wyko­rzy­sty­wa­nych w szko­le­niu maszyn firmy Draken International. Fot. Draken International

Coraz powszech­niej­szym zja­wi­skiem na świe­cie stają się pry­watne jed­nostki „agre­so­rów” wyko­nu­jące sze­ro­kie spek­trum zadań na rzecz lot­nic­twa woj­sko­wego, ale ich pod­sta­wo­wym zada­niem jest zapew­nie­nie odpo­wied­nich oszczęd­no­ści w budże­cie obron­nym, bez obni­że­nia poziomu szko­le­nia lot­ni­czego.

Prosty rachu­nek eko­no­miczny wyzna­cza nam wyraźny trend spro­wa­dza­jący się do oszczę­dza­nia sprzętu linio­wego i prze­rzu­ca­nia zuży­cia resursu na statki powietrzne dostar­czane przez zewnętrzne pod­mioty. Dzieje się tak w związku ze stale rosną­cymi kosz­tami jed­nost­ko­wymi samo­lo­tów, godziny lotu jak i póź­niej­szego odtwa­rza­nia goto­wo­ści i prze­glą­dów. Sprzętu jest rów­nież wyraź­nie mniej, co dodat­kowo utrud­nia wyko­na­nie wszyst­kich zadań. Mając ogra­ni­czone zasoby należy dążyć do opty­ma­li­za­cji ich wyko­rzy­sta­nia. Najbardziej trend ten widoczny jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie obser­wu­jemy praw­dziwy wysyp firm zaj­mu­ją­cych się dostar­cza­niem armii samo­lo­tów wraz z pilo­tami, któ­rzy wspo­ma­gają pro­ces szko­le­nia regu­lar­nego woj­ska.
Ogromne obcią­że­nia jakim pod­dane zostały odrzu­towe samo­loty bojowe od czasu zama­chów ter­ro­ry­stycz­nych z 11 wrze­śnia 2001 r. w Stanach Zjednoczonych spo­wo­do­wały, że zaczęto bacz­nie przy­glą­dać się dostęp­nej rezer­wie resursu. Na powyż­sze nało­żyły się rów­nież opóź­nie­nia w pro­gra­mie F-35, który dopiero ostat­nio wycho­dzi na pro­stą.
Dodatkowo poza się­gnię­ciem po pry­watne pod­mioty na potrzeby szko­le­nia lot­nic­two Stanów Zjednoczonych wresz­cie zwró­ciło się ku lek­kim maszy­nom wspar­cia pola walki z napę­dem tur­bo­śmi­gło­wym, które rów­nież pozwolą odcią­żyć flotę F-15, F-16 i F/A-18. W misjach bez­po­śred­niego wspar­cia lot­ni­czego w kon­flik­tach asy­me­trycz­nych spraw­dzą się one dosko­nale i dzięki temu flota odrzu­to­wych samo­lo­tów bojo­wych będzie mogła zła­pać przy­sło­wiowy głę­boki oddech.
Flota samo­lo­tów pry­wat­nych będzie się roz­ra­stała coraz bar­dziej gdyż armia ame­ry­kań­ska potrze­buje dużych sił „agre­so­rów” by sku­tecz­nie pro­wa­dzić szko­le­nie odzwier­cie­dla­jące realne warunki pola walki. Na potrzeby dużych ćwi­czeń nie­zbędne może być nawet kil­ka­dzie­siąt samo­lo­tów i stąd co jakiś czas sły­szymy o nowych zaku­pach uży­wa­nych maszyn reali­zo­wa­nych przez głów­nych gra­czy na rynku.
Warto zwró­cić uwagę, że pry­watne firmy to rów­nież dosko­nały spo­sób na przej­ście żoł­nie­rzy do cywila i dalej pozo­sta­nie bli­sko dotych­czas wyko­ny­wa­nych zadań. Nie cho­dzi tylko o pilo­tów, ale rów­nież o per­so­nel obsługi, który będzie utrzy­my­wał samo­loty w odpo­wied­niej spraw­no­ści i goto­wo­ści. W zasa­dzie możemy tutaj mówić o całym ciągu dostaw­ców, któ­rzy będą zapew­niali pra­wi­dłowe funk­cjo­no­wa­nie całego przed­się­wzię­cia.
Najpoważniejszym minu­sem tego roz­wią­za­nia jest coraz więk­sza zależ­ność armii od sek­tora pry­wat­nego, który nie­po­strze­że­nie coraz bar­dziej wta­pia się w struk­tury woj­ska. Najbardziej jaskra­wym przy­kła­dem tego kie­runku jest nie­dawna dekla­ra­cja Erika Princa, zało­ży­ciela słyn­nej pry­wat­nej orga­ni­za­cji woj­sko­wej Blackwater, który suge­ro­wał, że za reali­za­cję znacz­nej czę­ści zadań zwią­za­nych z uży­ciem odrzu­to­wych samo­lo­tów bojo­wych w Afganistanie odpo­wie­dzial­ność mogłyby wziąć pry­watne firmy two­rząc swego rodzaju najemne lot­nic­two woj­skowe.

Draken International

Jest to naj­więk­szy pry­watny wła­ści­ciel odrzu­to­wych samo­lo­tów bojo­wych na świe­cie. Siedziba firmy znaj­duje się w Lakeland na Florydzie, a dodat­kowe bazy znaj­dują się w Nellis AFB i Mojave Air & Space Port oraz w Nimes we Francji. Firma w ramach reali­zo­wa­nych kon­trak­tów ope­ro­wała z bar­dzo wielu miejsc, w tym także z Polski.
Draken International ofe­ruje swoje usługi w kilku obsza­rach, z któ­rych naj­waż­niej­szy to „powie­trze-powie­trze”. Dzięki w sumie dość zaawan­so­wa­nej flo­cie samo­lo­tów moż­liwe jest reali­zo­wa­nie róż­no­ra­kich reali­stycz­nych sce­na­riu­szy z wła­ści­wymi reak­cjami bazu­ją­cymi na moż­li­wo­ściach awio­niki poszcze­gól­nych typów. Oznacza to, że piloci reagują na rze­czy­wi­ste zagro­że­nia w powie­trzu w tym z praw­dzi­wym namie­rza­niem samo­lo­tów „nie­bie­skich”. Wdrożenie reje­stra­to­rów para­me­trów walki z odbior­ni­kiem GPS umoż­li­wia prze­pro­wa­dze­nie bar­dzo szcze­gó­ło­wego omó­wie­nia wyko­na­nego lotu, w opar­ciu o mak­sy­mal­nie dokładne i obiek­tywne dane.
Firma reali­zuje rów­nież zada­nia w obsza­rze „powie­trze-zie­mia”, odwzo­ro­wuje misje sił spe­cjal­nych oraz warunki do dzia­ła­nia wysu­nię­tych nawi­ga­to­rów napro­wa­dza­nia lot­nic­twa. Kolejnym obsza­rem jest symu­lo­wa­nie ata­ków na mor­skie jed­nostki pły­wa­jące. Firma zabez­pie­cza tan­ko­wa­nie w powie­trzu w wymia­rze tak­tycz­nym pro­wa­dzone przez dosto­so­wane do tego samo­loty A-4. Dzięki temu w razie koniecz­no­ści moż­liwe jest dłu­go­trwałe pozo­sta­wa­nie w powie­trzu „agre­so­rów”. Draken International zabez­pie­cza tre­ning w tan­ko­wa­niu pilo­tów US Navy i US Marine Corps, dzięki czemu jest oszczę­dzany resurs nor­mal­nie wyko­rzy­sty­wa­nych do tego celu Super Hornetów. Dzięki współ­pracy z pod­mio­tami zewnętrz­nymi firma zapew­nia także pakiet szko­le­niowy doty­czący zagad­nień z zakresu walki elek­tro­nicz­nej.
Bardzo dużym atu­tem firmy jest zatrud­nia­nie byłych woj­sko­wych z doświad­cze­niem na sta­no­wi­skach ofi­ce­rów łącz­ni­ko­wych, orga­ni­za­to­rów waż­nych mię­dzy­na­ro­do­wych ćwi­czeń „Red Flag” i „Green Flag”, będą­cych wysu­nię­tymi nawi­ga­to­rami napro­wa­dza­nia lot­nic­twa. Szeroki zasób samo­lo­tów pozwala zdy­wer­sy­fi­ko­wać rodzaj zagro­że­nia i pod­nieść realizm reali­zo­wa­nego sce­na­riu­sza.

  • Krzysztof Kuska

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE