Prowornyj. Doświadczalna „śpie­wa­jąca fre­gata”

Prowornyj, okręt doświadczalny projektu 61E, próby morskie po przebudowie, 1976 r. Fot. zbiory Autora

Prowornyj, okręt doświad­czalny pro­jektu 61E, próby mor­skie po prze­bu­do­wie, 1976 r. Fot. zbiory Autora

Duże okręty ZOP pro­jektu 61 były pierw­szymi w świe­cie więk­szymi jed­nost­kami seryj­nej budowy napę­dza­nymi wyłącz­nie tur­bi­nami gazo­wymi i tym samym sta­no­wiły praw­dziwy prze­łom tech­niczny, szcze­gól­nie dla prze­my­słu ZSRR. Po spo­tka­niach na Morzu Śródziemnym, ame­ry­kań­scy mary­na­rze nadali im przy­do­mek „śpie­wa­jące fre­gaty”. Jego źró­dłem był cha­rak­te­ry­styczny dźwięk pracy sil­ni­ków tur­bi­no­wych. Trzecia z serii „śpie­wa­jąca fre­gata” docze­kała się cie­ka­wej prze­bu­dowy na okręt doświad­czalny nowego mor­skiego sys­temu prze­ciw­lot­ni­czego.

Pojawienie się dużych okrę­tów ZOP proj. 61 w skła­dzie radziec­kiego Wojenno-Morskowo Fłota (WMF) zostało spo­wo­do­wane przez zmiany w sytu­acji mię­dzy­na­ro­do­wej, zaostrze­nie kon­fron­ta­cji na linii Wschód-Zachód oraz postęp w dzie­dzi­nie uzbro­je­nia mor­skiego poten­cjal­nego prze­ciw­nika, w szcze­gól­no­ści przez poja­wie­nie się szyb­kich ato­mo­wych okrę­tów pod­wod­nych z rakie­tami bali­stycz­nymi. W two­rze­niu „sześć­dzie­sią­tych pierw­szych” w póź­nych latach 50. uczest­ni­czyły dzie­siątki przed­się­biorstw i ośrod­ków badaw­czo-roz­wo­jo­wych, a ich poja­wie­nie się było praw­dzi­wym sko­kiem jako­ścio­wym w WMF.

Budowa i próby

Projekt tech­niczny 61 (główny pro­jek­tant B. I. Kupienski) został zatwier­dzony wspólną decy­zją WMF i Państwowego Komitetu Przemysłu Okrętowego Rady Ministrów ZSRR 15 sierp­nia 1958 r.
Budowę seryjną BPK proj. 61 roz­po­częto w Zakładzie nr 445 (Stocznia im. 61 Kommunardów w Nikołajewie w Ukraińskiej SSR, dziś Mikołajów na Ukrainie), gdzie w stycz­niu 1959 r. ruszyła obróbka pierw­szej par­tii blach do pro­duk­cji sek­cji kadłuba pro­to­typu.
Położenie stępki tej jed­nostki, którą był SKR-25 (nr bud. S-1701, przy­szły Komsomolec Ukrainy), odbyło się 15 wrze­śnia 1959 r. na pochylni nr 2 (tzw. alek­san­drow­skiej). Montaż kadłuba postę­po­wał szybko, cho­ciaż nie bez pro­ble­mów i opóź­nień, tak że 31 grud­nia 1960 r. uro­czy­ście go zwo­do­wano i prze­ho­lo­wano do nabrzeża wypo­sa­że­nio­wego. 20 lipca tr. na pochylni nr 1 (tzw. marij­skiej) poło­żono stępkę pierw­szego okrętu seryj­nego – SKR-44 (S-1702, przy­szły Soobrazitielnyj), a 10 lutego 1961 – dru­giego SKR-37 (S-1703, przy­szły Prowornyj). Należy w tym miej­scu wyja­śnić, że stocz­nia niko­ła­jew­ska, jedna z dwóch w tym mie­ście, była w owym cza­sie prze­cią­żona zamó­wie­niami i oprócz dozo­row­ców proj. 61 kon­ty­nu­owała rów­no­le­gle budowę na wszyst­kich trzech pochyl­niach także jed­no­stek pły­wa­ją­cych innych pro­jek­tów: dużych okrę­tów rakie­to­wych proj. 57bis, okrę­tów dozoru radio­lo­ka­cyj­nego proj. 62, ratow­ni­czych proj. 527 i 530, a także stat­ków-baz wie­lo­ryb­ni­czych proj. 393 i chło­dniow­ców proj. 569A. Wykonywała także remonty pla­nowe i gwa­ran­cyjne wcze­śniej zbu­do­wa­nych jed­no­stek, jak rów­nież moder­ni­za­cję nisz­czy­cieli na pod­sta­wie proj. 31, 56K i 56A.
Powierzchnia naj­więk­szych pochylni – nr 1 i 2, powsta­łych w latach 1911- -1912 pod­czas budowy Stoczni Russud, spe­cjal­nie dla okrę­tów linio­wych (stąd nie­ofi­cjalne, mało już dziś znane ich stare nazwy na cześć pierw­szych zbu­do­wa­nych tam pan­cer­ni­ków – Impieratrica Marija i Impierator Aleksandr III), dawała moż­li­wość jed­no­cze­snej budowy na każ­dej z nich dwóch lub wię­cej kadłu­bów, w zależ­no­ści od ich roz­mia­rów. Na doda­tek, spe­cjal­nie opra­co­wana
w stoczni tech­no­lo­gia, pozwa­lała po wodo­wa­niu jed­nostki prze­miesz­czać sek­cje kadłuba następ­nej bli­żej progu pochylni. W tym cza­sie na zwol­nio­nej powierzchni na początku pochylni można było poło­żyć kolejną stępkę. Wykorzystywano rów­nież inną tech­nikę. Stępki jed­no­stek kła­dziono na róż­nych pły­tach tej samej pochylni, i w miarę ich goto­wo­ści wodo­wano – znaczna sze­ro­kość „pan­cer­ni­ko­wych” pochylni i obec­ność 4 płyt do wodo­wa­nia zapew­niała także i to.

  • Władimir Zabłocki

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE