Powstanie nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych

Powstanie niemieckich wojsk pancernych

Powstanie nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych. Siłę nie­miec­kich dywi­zji pan­cer­nych w przeded­niu wybu­chu II wojny świa­to­wej sta­no­wiła nie tyle jakość sprzętu, co orga­ni­za­cja oraz wyszko­le­nie ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy.

Geneza Panzerwaffe to wciąż nie do końca poznany temat. Pomimo setek ksią­żek i tysięcy arty­ku­łów napi­sa­nych na ten temat powsta­nie i roz­wój nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych wciąż kryje w sobie wiele kwe­stii wyma­ga­ją­cych wyja­śnie­nia. Wiąże się z tym m.in. nazwi­sko póź­niej­szego gene­rała puł­kow­nika Heinza Guderiana, któ­rego rola jest dość powszech­nie prze­ce­niana.

Ograniczenia Traktatu Wersalskiego, układu poko­jo­wego pod­pi­sa­nego 28 czerwca 1919 r. i usta­na­wia­ją­cego nowy porzą­dek w Europie po I woj­nie świa­to­wej, spo­wo­do­wały, że nie­miecka armia została dra­stycz­nie zmniej­szona. Zgodnie z arty­ku­łami od 159 do 213 tego trak­tatu Niemcy mogły posia­dać jedy­nie nie­wiel­kie siły obronne, o sta­nie nie prze­kra­cza­ją­cym 100 tysięcy ofi­ce­rów, pod­ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy (w tym nie wię­cej niż 15 000 w mary­narce wojen­nej), zor­ga­ni­zo­wa­nych w sie­dem dywi­zji pie­choty i trzy dywi­zje kawa­le­rii oraz dość skromną mary­narkę wojenną (6 sta­rych pan­cer­ni­ków, 6 krą­żow­ni­ków lek­kich, 12 nisz­czy­cieli, 12 tor­pe­dow­ców). Zabronione było posia­da­nie lot­nic­twa woj­sko­wego, czoł­gów, arty­le­rii o kali­brze prze­kra­cza­ją­cym 77 mm, okrę­tów pod­wod­nych i broni che­micz­nej. W nie­któ­rych rejo­nach Niemiec (na przy­kład w Dolinie Renu) naka­zano wybu­rze­nie for­ty­fi­ka­cji, zabra­nia­jąc budowy nowych. Zabroniona była powszechna służba woj­skowa z poboru, żoł­nie­rze i pod­ofi­ce­ro­wie musieli słu­żyć w woj­sku mini­mum 12 lat, a ofi­ce­ro­wie mini­mum 25 lat. Rozwiązany miał być rów­nież nie­miecki Sztab Generalny, uzna­wany za wyjąt­kowo sprawny mózg armii.

Pierwszą niemiecką szkołę prowadzącą zajęcia specjalistyczne dla oficerów czołgistów utworzono w Wünsdorfie pod Berlinem w 1925 r.

Pierwszą nie­miecką szkołę pro­wa­dzącą zaję­cia spe­cja­li­styczne dla ofi­ce­rów czoł­gi­stów utwo­rzono w Wünsdorfie pod Berlinem w 1925 r.

Nowe nie­miec­kie pań­stwo powsta­wało w atmos­fe­rze wewnętrz­nych nie­po­ko­jów i walk na wscho­dzie (z woj­skami sowiec­kimi i pol­skimi, które sta­rały się wywal­czyć jak naj­ko­rzyst­niej­szy układ tery­to­rialny dla sie­bie), w okre­sie od 9 listo­pada 1918 r., kiedy to cesarz Wilhelm II został zmu­szony do abdy­ka­cji, do 6 lutego 1919 r. – powsta­nia tzw. Republiki Weimarskiej. Nowe repu­bli­kań­skie ramy prawne funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa, w tym nowa kon­sty­tu­cja powsta­wały w Weimarze od grud­nia 1918 r. do począt­ków lutego 1919 r., gdy obra­do­wało tym­cza­sowe Zgromadzenie Narodowe. 6 lutego w Weimarze pro­kla­mo­wano repu­blikę nie­miecką – z zacho­wa­niem nazwy Deutsches Reich (Rzesza Niemiecka, co można rów­nież prze­tłu­ma­czyć jako Imperium Niemieckie), choć nie­ofi­cjal­nie nowo zor­ga­ni­zo­wane pań­stwo nazy­wano Republiką Weimarską.

Warto tu dodać, że nazwa Rzesza Niemiecka ma swoje korze­nie w XVII wieku, za cza­sów Świętego Cesarstwa Rzymskiego (powsta­łego w 962 r.), skła­da­ją­cego się z teo­re­tycz­nie rów­no­praw­nych Królestwa Niemiec i Królestwa Włoch, obej­mu­ją­cego tery­to­ria nie tylko współ­cze­snych Niemiec i pół­noc­nych Włoch, ale też Szwajcarii, Austrii, Belgii i Holandii (od 1032 r.). W 1353 r. zbun­to­wana fran­cu­sko-nie­miecko-wło­ska lud­ność nie­wiel­kiej środ­kowo-zachod­niej czę­ści Cesarstwa wywal­czyła nie­pod­le­głość, two­rząc nowe pań­stwo – Szwajcarię. W 1648 r. Królestwo Włoch usa­mo­dziel­niło się, a pozo­stałą część Cesarstwa two­rzyły teraz głów­nie roz­drob­nione pań­stwa nie­miec­kie, rzą­dzone w tym cza­sie przez Habsburgów, póź­niej­szą dyna­stię panu­jącą nad Austro-Węgrami. Dlatego okro­jone teraz Święte Cesarstwo Rzymskie zaczęto nie­ofi­cjal­nie nazy­wać Rzeszą Niemiecką. Poza Królestwem Prus pozo­stałą część Niemiec two­rzyły nie­wiel­kie księ­stwa pro­wa­dzące samo­dzielną poli­tykę i w znacz­nym stop­niu samo­dzielne gospo­dar­czo, rzą­dzone przez cesa­rza Austrii. W cza­sie wojen napo­le­oń­skich poko­nane impe­rium Świętego Cesarstwa Rzymskiego zostało w 1806 r. roz­wią­zane i z jego zachod­niej czę­ści utwo­rzono Związek Reński (pod pro­tek­to­ra­tem Napoleona), zastą­piony w 1815 r. przez Związek Niemiecki – ponow­nie pod pro­tek­to­ra­tem Cesarstwa Austrii. W jego skład wcho­dziły księ­stwa pół­noc­nych i zachod­nich Niemiec, a także dwa nowo powstałe kró­le­stwa – Bawarii i Saksonii. Królestwo Prus (powstałe w 1701 r.) w 1806 r. pozo­stało nie­za­leż­nym pań­stwem, ze sto­licą w Berlinie. Dlatego sto­licą kon­fe­de­ra­cji zna­nej jako Związek Niemiecki był Frankfurt nad Menem. Dopiero w dru­giej poło­wie XIX wieku zaczął się pro­ces ponow­nego zjed­no­cze­nia Niemiec i w 1866 r., po woj­nie z Austrią, Prusy wchło­nęły całą pół­nocną część państw nie­miec­kich. 18 stycz­nia 1871 r. po woj­nie z Francją utwo­rzono Cesarstwo Niemieckie z Prusami jako jego naj­sil­niej­szą czę­ścią skła­dową. Pierwszym Cesarzem Niemiec (wcze­śniejsi cesa­rze nosili tytuł cesa­rzy rzym­skich) został Wilhelm I Hohenzollern, a kanc­le­rzem, czyli pre­mie­rem rządu – Otto von Bismarck. Nowe cesar­stwo przy­jęło nazwę ofi­cjalną Deutsches Reich, ale nie­ofi­cjal­nie było nazy­wane II Rzeszą Niemiecką. W 1888 r. dru­gim z kolei Cesarzem Niemiec został na kilka mie­sięcy Fryderyk III, zastą­piony wkrótce przez Wilhelma II. Okres świet­no­ści nowego cesar­stwa trwał więc jedy­nie 47 lat, a w 1918 r. duma i nadzieje Niemców ponow­nie zostały pogrze­bane. Republika Weimarska wyda­wała się ambit­nym Niemcom jedy­nie kary­ka­turą pań­stwa, któ­remu daleko do sta­tusu mocar­stwa, jakim nie­wąt­pli­wie były Święte Cesarstwo Rzymskie od X do XIII wieku (w XIII w. zaczął się roz­pad na luźno ze sobą powią­zane księ­stwa) za cza­sów pano­wa­nia dyna­stii Ottonów, następ­nie Hohenstaufów, a póź­niej Cesarstwo Niemieckie dyna­stii
Hohenzollernów (1871−1918).

Pojazd do nauki jazdy oparty o podwozie czołgu lekkiego Panzer I (Panzerkampfwagen), pierwszego czołgu seryjnie produkowanego w III Rzeszy.

Pojazd do nauki jazdy oparty o pod­wo­zie czołgu lek­kiego Panzer I (Panzerkampfwagen), pierw­szego czołgu seryj­nie pro­du­ko­wa­nego w III Rzeszy.

Dla nie­miec­kich ofi­ce­rów wycho­wa­nych od kilku poko­leń w duchu monar­chi­styczno-mocar­stwo­wym powsta­nie roz­po­li­ty­ko­wa­nej repu­bliki z okro­joną do gra­nic moż­li­wo­ści armią nie było już nawet czymś upo­ka­rza­ją­cym, tylko totalną kata­strofą. Niemcy przez tyle wie­ków wal­czyły o domi­na­cję na kon­ty­nen­cie euro­pej­skim, uwa­ża­jąc się przez więk­szą część swego ist­nie­nia za spad­ko­biercę Imperium Rzymskiego, wio­dącą euro­pej­ską siłę, przy któ­rej inne pań­stwa to po pro­stu dzi­kie pery­fe­ria, że trudno im było sobie wyobra­zić poni­ża­jącą degra­da­cję do roli jakie­goś tam pań­stewka śred­niej wiel­ko­ści. Motywacja nie­miec­kich ofi­ce­rów do zwięk­sze­nia moż­li­wo­ści bojo­wych swo­ich sił zbroj­nych była więc zde­cy­do­wa­nie więk­sza, niż o wiele bar­dziej zacho­waw­czo nasta­wio­nego kor­pusu ofi­cer­skiego innych państw euro­pej­skich.

Reichswehra

Po I woj­nie świa­to­wej nie­miec­kie siły zbrojne (Deutsches Heer i Kaiserliche Marine) roz­pa­dły się. Część żoł­nie­rzy i ofi­ce­rów po ogło­sze­niu zawie­sze­nia broni wró­ciło do domów, porzu­ca­jąc służbę, inni wstą­pili do Freikorpsu, czyli do ochot­ni­czych, fana­tycz­nych for­ma­cji sta­ra­ją­cych się rato­wać resztki upa­da­ją­cego impe­rium tam gdzie się dało – czyli na wscho­dzie, w walce z bol­sze­wi­kami. Do gar­ni­zo­nów w Niemczech wró­ciły nie­zor­ga­ni­zo­wane grupy, na wscho­dzie zaś Polacy czę­ściowo roz­bro­ili, a czę­ściowo poko­nali w walce (na przy­kład w Powstaniu Wielkopolskim) zde­mo­ra­li­zo­waną armię nie­miecką.

6 marca 1919 r. cesar­skie woj­ska zostały for­mal­nie roz­wią­zane, a na ich miej­sce mini­ster obrony Gustav Noske powo­łał nowe, repu­bli­kań­skie siły zbrojne – Reichswehrę. Początkowo Reichswehra liczyła około 400 tys. ludzi, co i tak było cie­niem daw­nych sił Cesarza, ale wkrótce musiała zostać zre­du­ko­wana do trak­ta­to­wych 100 tysięcy. Stan ten Reichswehra osią­gnęła do połowy 1920 r. Dowódcą Reichswehry (Chef der Heeresleitung) został gen. mjr Walther Reinhardt (1872−1930), już w marcu 1920 r. zastą­piony przez gen. płk. Johannesa Friedricha „Hansa” von Seeckta (1866−1936).

W 1928 r. zawarto kontrakt z firmami Daimler-Benz, Krupp i Rheinmetall-Borsig na budowę prototypowego czołgu lekkiego. Każda z firm miała wykonać po dwa egzemplarze.

W 1928 r. zawarto kon­trakt z fir­mami Daimler-Benz, Krupp i Rheinmetall-Borsig na budowę pro­to­ty­po­wego czołgu lek­kiego. Każda z firm miała wyko­nać po dwa egzem­pla­rze.

W cza­sie I wojny świa­to­wej gen. Hans von Seeckt słu­żył jako szef sztabu 11. Armii mar­szałka Augusta von Mackensena, wal­cząc w 1915 r. na Froncie Wschodnim w rejo­nie Tarnowa i Gorlic, następ­nie prze­ciwko Serbii, a póź­niej Rumunii – w obu tych kam­pa­niach odno­sząc zwy­cię­stwo. Bezpośrednio po woj­nie nad­zo­ro­wał wyco­fa­nie wojsk nie­miec­kich z tere­nów Polski, która odzy­skała nie­pod­le­głość. Po powo­ła­niu na nowe sta­no­wi­sko gen. płk Hans von Seeckt z wiel­kim zapa­łem zabrał się za orga­ni­zo­wa­nie spraw­nych, zawo­do­wych sił zbroj­nych, poszu­ku­jąc moż­li­wo­ści uzy­ska­nia mak­sy­mal­nych zdol­no­ści bojo­wych z dostęp­nych mu sił.

Pierwszym kro­kiem była wysoko posu­nięta pro­fe­sjo­na­li­za­cja – ukie­run­ko­wa­nie na uzy­ska­nie jak naj­wyż­szego poziomu wyszko­le­nia całej kadry, od sze­re­gow­ców po gene­ra­łów. Armia miała być wycho­wana w tra­dy­cyj­nym, pru­skim duchu ofen­sywy, bo zda­niem von Seeckta tylko ofen­sywna, zaczepna postawa mogła zapew­nić zwy­cię­stwo przez poko­na­nie sił ewen­tu­al­nego agre­sora, który napadłby na Niemcy. Drugim było wypo­sa­że­nie woj­ska w naj­lep­sze moż­liwe uzbro­je­nie w ramach ogra­ni­czeń trak­ta­to­wych, które miały być „nagi­nane”, gdzie tylko było to moż­liwe. W Reichswerze trwała też sze­roka dys­ku­sja nad przy­czy­nami klę­ski w I woj­nie świa­to­wej i wypły­wa­ją­cymi z tego wnio­skami. Dopiero na tle tej debaty powsta­wały dys­ku­sje na temat nowych kon­cep­cji pro­wa­dze­nia dzia­łań wojen­nych na szcze­blu tak­tycz­nym i ope­ra­cyj­nym, ukie­run­ko­wane na opra­co­wa­nie nowej, rewo­lu­cyj­nej dok­tryny wojen­nej, mają­cej dać Reichswerze zde­cy­do­waną prze­wagę nad sil­niej­szymi, ale bar­dziej kon­ser­wa­tyw­nymi prze­ciw­ni­kami.

Na zdjęciu przygotowany przez Kruppa. Obie firmy wzorowały się na niemieckim czołgu lekkim LK II (1918 r.), który planowano produkować seryjnie.

Na zdję­ciu przy­go­to­wany przez Kruppa. Obie firmy wzo­ro­wały się na nie­miec­kim czołgu lek­kim LK II (1918 r.), który pla­no­wano pro­du­ko­wać seryj­nie.

W dzie­dzi­nie dok­tryny dzia­łań wojen­nych gen. von Seeckt zauwa­żył, że wiel­kie, ocię­żałe for­ma­cje, jakie two­rzy potężna, zmo­bi­li­zo­wana armia, są zbyt mało ruchliwe i wyma­gają cią­głego, inten­syw­nego zaopa­try­wa­nia. Niewielka, dobrze wyszko­lona armia dawała nadzieję na to, że mogła być o wiele bar­dziej mobilna, kwe­stie logi­styczne zaś były łatwiej­sze do roz­wią­za­nia. Doświadczenia von Seeckta z I wojny świa­to­wej na fron­tach, gdzie dzia­ła­nia miały nieco bar­dziej manew­rowy cha­rak­ter niż na skost­nia­łym w jed­nym miej­scu fron­cie zachod­nim, pod­po­wia­dały mu, by roz­wią­za­nia pro­blemu zde­cy­do­wa­nej prze­wagi liczeb­nej prze­ciw­nika szu­kać w mobil­no­ści na pozio­mie tak­tycz­nym i ope­ra­cyj­nym. Szybki zde­cy­do­wany manewr miał pozwa­lać na uzy­ska­nie lokal­nej prze­wagi oraz na wyko­rzy­sty­wa­nie oka­zji – sła­bych punk­tów prze­ciw­nika, pozwa­la­ją­cych na pene­tra­cję jego linii obron­nych, a następ­nie na zde­cy­do­wane dzia­ła­nia w głębi obrony, zmie­rza­jące do para­li­żo­wa­nia tyłów prze­ciw­nika. Aby móc efek­tyw­nie dzia­łać w spo­sób wysoce mobilny, jed­nostki na wszyst­kich szcze­blach powinny dopra­co­wać współ­dzia­ła­nie pomię­dzy poszcze­gól­nymi rodza­jami broni (pie­chotą, kawa­le­rią, arty­le­rią, sape­rami i łącz­no­ściow­cami). Ponadto woj­ska należy wypo­sa­żyć w broń opartą na naj­now­szych osią­gnię­ciach tech­no­lo­gicz­nych. Mimo pew­nego kon­ser­wa­ty­zmu w myśle­niu (von Seeckt nie był zwo­len­ni­kiem zbyt rewo­lu­cyj­nych zmian w zakre­sie tech­no­lo­gii i orga­ni­za­cji wojsk, oba­wiał się ryzyka nie­spraw­dzo­nych roz­wią­zań), to wła­śnie von Seeckt poło­żył fun­da­ment pod przy­szłe kie­runki roz­woju nie­miec­kich sił zbroj­nych. Już w 1921 r. pod jego patro­na­tem uka­zała się instruk­cja „Dowodzenie i walka broni połą­czo­nych” (Führung und Gefecht der Verbundenen Waffen; F.u.G.), obo­wią­zu­jąca w Reichswehrze. W instruk­cji tej kła­dziono nacisk na dzia­ła­nia ofen­sywne, zde­cy­do­wane, zaska­ku­jące i szyb­kie, zmie­rza­jące do dwu­stron­nego oskrzy­dle­nia nie­przy­ja­ciela, bądź choćby jed­no­stron­nego oskrzy­dle­nia, dla odcię­cia go od zaopa­trze­nia i ogra­ni­cze­nia mu pola manewru. Jednakże von Seeckt nie zdo­był się na suge­stię, by wspo­mniane dzia­ła­nia uła­twić z wyko­rzy­sta­niem nowych broni, takich jak czołgi czy lot­nic­two. Pod tym wzglę­dem był dość tra­dy­cyjny. Skłaniał się raczej do uzy­ska­nia wyso­kiego stop­nia wyszko­le­nia, samo­dziel­no­ści tak­tycz­nej i dosko­na­łego współ­dzia­ła­nia jako gwa­ran­tów spraw­nych, zde­cy­do­wa­nych manew­rów tak­tycz­nych i ope­ra­cyj­nych, z wyko­rzy­sta­niem tra­dy­cyj­nych środ­ków walki. Jego poglądy podzie­lało wielu ofi­ce­rów Reichswehry, na przy­kład gen. Friedrich von Taysen (1866−1940), któ­rego arty­kuły wspie­rały wizję gen. von Seeckta.

Gen. Hans von Seeckt nie był zwo­len­ni­kiem rewo­lu­cyj­nych zmian tech­nicz­nych, a ponadto nie chciał nara­żać Niemiec na odwet alian­tów w przy­padku jaw­nego łama­nia posta­no­wień Traktatu Wersalskiego, ale już w 1924 r. roz­ka­zał, by w każ­dym z okrę­gów woj­sko­wych (Wehrkreis) wyzna­czono ofi­cera odpo­wie­dzial­nego za stu­dio­wa­nie i naucza­nie tak­tyki dzia­łań sił pan­cer­nych.
Poza von Seecktem warto też wspo­mnieć o dwóch innych teo­re­ty­kach Republiki Weimarskiej, mają­cych wpływ na kształ­to­wa­nie ówcze­snej nie­miec­kiej myśli stra­te­gicz­nej. Joachim von Stülpnagel (1880−1968; nie należy go mylić z bar­dziej zna­nymi imien­ni­kami – gene­ra­łami Otto von Stülpnagel i Carl-Heinrich von Stülpnagel, kuzy­nami, któ­rzy kolejno dowo­dzili nie­miec­kimi woj­skami w oku­po­wa­nej Francji w latach 1940 – 1942 i 1942 – 1944) w latach 1922 – 1926 stał na czele Zarządu Operacyjnego Truppenamt, czyli dowódz­twa Reichswehry, a póź­niej zaj­mo­wał różne funk­cje dowód­cze: od dowódcy pułku pie­choty w 1926 r. do dowódcy armii rezer­wo­wej Wehrmachtu od 1938 r. w stop­niu gene­rała porucz­nika. Zwolniony z woj­ska po kry­tyce poli­tyki Hitlera w 1938 r. Joachim von Stülpnagel, jak naj­bar­dziej zwo­len­nik wojny manew­ro­wej, wpro­wa­dził do nie­miec­kiej myśli stra­te­gicz­nej ideę wycho­wa­nia całego spo­łe­czeń­stwa w duchu przy­go­to­wań wojen­nych. Poszedł nawet dalej – był zwo­len­ni­kiem roz­wi­ja­nia sił i środ­ków do pro­wa­dze­nia dzia­łań par­ty­zanc­kich na tyłach nie­przy­ja­ciela, który zaata­ko­wałby Niemcy. Proponował tzw. Volkskrieg – wojnę „ludową”, w któ­rej wszy­scy oby­wa­tele, w cza­sie pokoju przy­go­to­wani moral­nie, sta­wi­liby czoła wro­gowi pośred­nio lub bez­po­śred­nio – włą­cza­jąc się do par­ty­zanc­kich akcji nęka­ją­cych. Dopiero po wyczer­pa­niu sił prze­ciw­nika wal­kami par­ty­zanc­kimi miała nastą­pić wła­ściwa ofen­sywa głów­nych sił regu­lar­nych, które wyko­rzy­stu­jąc mobil­ność, szyb­kość i siłę ognia miały roz­gro­mić osła­bione jed­nostki wroga, zarówno na wła­snym tery­to­rium, jak i na wro­gim, w trak­cie pościgu za ucho­dzą­cym nie­przy­ja­cie­lem. Element decy­du­ją­cej ofen­sywy prze­ciwko osła­bio­nym woj­skom prze­ciw­nika był nie­ro­ze­rwal­nym ele­men­tem kon­cep­cji von Stülpnagela. Myśl ta nie była jed­nak roz­wi­jana ani przez Reichswehrę, ani przez Wehrmacht.

Wilhelm Groener (1867−1939), nie­miecki ofi­cer, w cza­sie wojny peł­nił różne funk­cje szta­bowe, ale w marcu 1918 r. został dowódcą I Korpusu Armijnego oku­pu­ją­cego Ukrainę, a póź­niej był sze­fem sztabu armii. 26 paź­dzier­nika 1918 r., kiedy odwo­łano Ericha Ludendorffa z funk­cji zastępcy szefa Sztabu Generalnego, na jego miej­sce przy­szedł gen. Wilhelm Groener. W Reichswehrze nie zajął wyso­kich pozy­cji i w 1920 r. odszedł z woj­ska, w stop­niu gene­rała porucz­nika. Zajął się poli­tyką, peł­niąc m.in. funk­cję mini­stra trans­portu. W okre­sie od stycz­nia 1928 r. do maja 1932 r. był Ministrem Obrony Republiki Weimarskiej.

Wilhelm Groener podzie­lał wcze­śniej­sze poglądy von Seeckta, że jedy­nie zde­cy­do­wane, szyb­kie dzia­ła­nia ofen­sywne mogą dopro­wa­dzić do znisz­cze­nia wojsk prze­ciw­nika, a tym samym do zwy­cię­stwa. Działania wojenne musiały mieć cha­rak­ter manew­rowy, by nie dopu­ścić do zbu­do­wa­nia trwa­łej obrony przez prze­ciw­nika. Wilhelm Groener wpro­wa­dził jed­nak też nowy dla Niemców ele­ment do pla­no­wa­nia stra­te­gicz­nego – ści­słe opar­cie tego pla­no­wa­nia o moż­li­wo­ści eko­no­miczne pań­stwa. Uważał on, że dzia­ła­nia wojenne także powinny uwzględ­niać kra­jowe moż­li­wo­ści gospo­dar­cze, by nie dopu­ścić do wyczer­pa­nia zaso­bów. Jego dzia­ła­nia zmie­rza­jące do ści­słej kon­troli finan­so­wej zaku­pów dla woj­ska nie spo­tkały się jed­nak ze zro­zu­mie­niem woj­sko­wych, któ­rzy uwa­żali, że wszystko w pań­stwie powinno być pod­po­rząd­ko­wane jego zdol­no­ściom obron­nym, a w razie potrzeby oby­wa­tele powinni być gotowi ponieść cię­żar zbro­jeń. Jego następcy w Ministerstwie Obrony nie podzie­lali jego eko­no­micz­nych opi­nii. Co cie­kawe, Wilhelm Groener przed­sta­wił też swoją wizję nie­miec­kiej armii w przy­szło­ści, z cał­ko­wi­cie zmo­to­ry­zo­waną kawa­le­rią i jed­nost­kami pan­cer­nymi, a także z pie­chotą wypo­sa­żoną w nowo­cze­sną broń prze­ciw­pan­cerną. Za jego kaden­cji zaczęto prze­pro­wa­dzać doświad­czalne manewry z maso­wym (choć symu­lo­wa­nym) uży­ciem for­ma­cji szyb­kich. Jedno z tych ćwi­czeń prze­pro­wa­dzono już po odej­ściu Groenera ze sta­no­wi­ska, we wrze­śniu 1932 r., w rejo­nie Frankfurtu nad Odrą. Stroną „nie­bie­ską”, bro­niącą się, dowo­dził gen. por. Gerd von Rundstedt (1875−1953), dowódca 3. Dywizji Piechoty z Berlina, stroną ata­ku­jącą zaś, sze­roko wypo­sa­żoną w for­ma­cje kawa­le­ryj­skie, zmo­to­ry­zo­wane i pan­cerne (z wyjąt­kiem kawa­le­rii w więk­szo­ści symu­lo­wane, repre­zen­to­wane przez małe jed­nostki zmo­to­ry­zo­wane) – gen. por. Fedor von Bock, dowódca 2. Dywizji Piechoty ze Szczecina. Ćwiczenia te wyka­zały trud­no­ści w manew­ro­wa­niu połą­czo­nych jed­no­stek kawa­le­rii i zmo­to­ry­zo­wa­nych; po ich zakoń­cze­niu Niemcy nie pró­bo­wali już two­rzyć jed­no­stek konno-zme­cha­ni­zo­wa­nych, jakie powsta­wały w ZSRR, a czę­ściowo rów­nież w Stanach Zjednoczonych.

Kurt von Schleicher (1882−1934), także gene­rał, który pozo­stał w Reichswehrze do 1932 r., funk­cję Ministra Obrony peł­nił od czerwca 1932 r. do stycz­nia 1933 r., krótko (gru­dzień 1932 – sty­czeń 1933 r.) był też kanc­le­rzem Niemiec. Zdecydowany zwo­len­nik pro­wa­dze­nia sekret­nych zbro­jeń nie­za­leż­nie od kosz­tów. Pierwszy i jedyny „hitle­row­ski” Minister Obrony (od 1935 r. Minister Wojny), feld­mar­sza­łek Werner von Blomberg, kie­ro­wał trans­for­ma­cją Reichswehry w Wehrmacht, nad­zo­ru­jąc potężną roz­bu­dowę nie­miec­kich sił zbroj­nych nie­za­leż­nie od kosz­tów tego pro­cesu. Werner von Blomberg pozo­sta­wał na swoim sta­no­wi­sku od stycz­nia 1933 r. do stycz­nia 1938 r., kiedy to Ministerstwo Wojny zostało cał­ko­wi­cie zli­kwi­do­wane, a na jego miej­sce 4 lutego 1938 r. powo­łano Naczelne Dowództwo Wehrmachtu (Oberkommando der Wehrmacht), na czele któ­rego sta­nął gen. arty­le­rii Wilhelm Keitel (od lipca 1940 r. – feld­mar­sza­łek).

Pierwsi nie­mieccy teo­re­tycy dzia­łań pan­cer­nych

Najbardziej zna­nym nie­miec­kim teo­re­ty­kiem współ­cze­snej wojny manew­ro­wej jest gen. płk Heinz Wilhelm Guderian (1888−1954), autor słyn­nej książki „Achtung-Panzer! die Entwicklung der Panzerwaffe, ihre Kampftaktik und ihre ope­ra­ti­ven Möglichkeiten” (Uwaga czołgi! Rozwój sił pan­cer­nych, ich tak­tyki i moż­li­wo­ści ope­ra­cyj­nych), wyda­nej w Stuttgarcie w 1937 r. W isto­cie jed­nak nie­miecka kon­cep­cja uży­cia sił pan­cerno-zmo­to­ry­zo­wa­nych w walce powstała jako kolek­tywna praca wielu, dużo mniej zna­nych, a dziś już zapo­mnia­nych teo­re­ty­ków. Szczególnie w począt­ko­wym okre­sie – do 1935 r. – w znacz­nie więk­szym stop­niu przy­czy­nili się oni do roz­woju nie­miec­kich sił pan­cer­nych, niż ówcze­sny kapi­tan, a póź­niej major Heinz Guderian. Pierwszy raz w życiu widział on czołg w 1929 r. w Szwecji i do tego momentu nie­wiele się inte­re­so­wał siłami pan­cer­nymi. Warto wspo­mnieć, że do tego momentu Reichswehra zamó­wiła już pota­jem­nie swoje dwa pierw­sze czołgi, a udział Guderiana w tym pro­ce­sie był zerowy. Przecenianie jego roli wynika chyba głów­nie z lek­tury jego bar­dzo poczyt­nych pamięt­ni­ków „Erinnerungen eines Soldaten” (Wspomnienia żoł­nie­rza) wyda­nych w 1951 r., a które w jakimś stop­niu można porów­nać do wspo­mnień mar­szałka Gieorgija Żukowa „Воспоминания и размышления” (Wspomnienia i reflek­sje) wyda­nych w 1969 r. – ze względu na glo­ry­fi­ka­cję wła­snych osią­gnięć. I choć Heinz Guderian nie­wąt­pli­wie wniósł wielki wkład w roz­wój nie­miec­kich sił pan­cer­nych, to jed­nak trzeba wspo­mnieć także o tych, któ­rych jego roz­dmu­chany mit przy­ćmił i wyparł z pamięci histo­ry­ków.

Czołgi ciężkie miały podobny wygląd, ale różniły się konstrukcją transmisji, zawieszenia i układu kierowania. Na górnym zdjęciu prototyp firmy Krupp, na dolnym – Rheinmetall-Borsig.

Czołgi cięż­kie miały podobny wygląd, ale róż­niły się kon­struk­cją trans­mi­sji, zawie­sze­nia i układu kie­ro­wa­nia. Na gór­nym zdję­ciu pro­to­typ firmy Krupp, na dol­nym – Rheinmetall-Borsig.

Pierwszym uzna­nym nie­miec­kim teo­re­ty­kiem dzia­łań pan­cer­nych był por. (póź­niej ppłk) Ernst Volckheim (1898−1962), słu­żący w kaise­row­skiej armii od 1915 r., pro­mo­wany na pierw­szy sto­pień ofi­cer­ski w 1916 r. Od 1917 r. słu­żył w kor­pu­sie kara­bi­nów maszy­no­wych, ale od kwiet­nia 1918 r. pod­jął służbę w pierw­szych nie­miec­kich for­ma­cjach pan­cer­nych. Był więc czoł­gi­stą już od I wojny świa­to­wej, a w nowej Reichswehrze otrzy­mał przy­dział do służby trans­por­to­wej – Kraftfahrtruppe. W 1923 r. został prze­nie­siony do Inspektoratu Służby Transportowej, gdzie pod­jął stu­dia nad uży­ciem czoł­gów we współ­cze­snej woj­nie. Już w 1923 r. uka­zała się w Berlinie jego pierw­sza książka „Die deut­schen Kampfwagen im Weltkriege” (Niemieckie czołgi w I woj­nie świa­to­wej), w któ­rej oma­wiał doświad­cze­nia pły­nące z uży­cia czoł­gów na polu walki, przy czym pomocne były jego oso­bi­ste doświad­cze­nia jako dowódcy kom­pa­nii czoł­gów w 1918 r. Już rok póź­niej wydano jego drugą książkę, „Der Kampfwagen in der heu­ti­gen Kriegführung” (Czołgi we współ­cze­snej woj­nie), którą można uznać za pierw­szą nie­miecką pracę teo­re­tyczną na temat uży­cia sił pan­cer­nych we współ­cze­snej woj­nie. W tym okre­sie w Reichswehrze pie­chotę nadal uwa­żano za główną siłę ude­rze­niową, czołgi zaś – za broń wspar­cia i zabez­pie­cze­nia dzia­łań pie­choty, na równi z woj­skami inży­nie­ryjno-saper­skimi czy łącz­no­ści. Ernst Volckheim dowo­dził, że już w cza­sie I wojny świa­to­wej czołgi były w Niemczech nie­do­ce­niane i że woj­ska pan­cerne mogą sta­no­wić główną siłę ude­rze­niową, a pie­chota mia­łaby posu­wać się za czoł­gami, zaj­mo­wać teren i kon­so­li­do­wać zdo­by­cze. Volckheim użył też argu­mentu, że skoro czołgi nie mają wiel­kiego zna­cze­nia na polu walki, to dla­czego alianci zaka­zali Niemcom ich posia­da­nia? Uważał, że for­ma­cje czoł­gów są w sta­nie pod­jąć walkę z każ­dym rodza­jem wojsk prze­ciw­nika na lądzie i mogą być wyko­rzy­stane na wiele róż­nych spo­so­bów. Według niego głów­nym typem wozu bojo­wego wojsk pan­cer­nych powi­nien być czołg śred­niej masy, który zacho­wu­jąc swoją mobil­ność na polu walki byłby jed­no­cze­śnie sil­nie uzbro­jony w działo, zdolne do nisz­cze­nia wszel­kich obiek­tów na polu walki, w tym także czoł­gów prze­ciw­nika. Co do współ­dzia­ła­nia czoł­gów z pie­chotą, to Ernst Volckheim wygło­sił śmiały pogląd, że czołgi powinny sta­no­wić główną siłę ude­rze­niową, pie­chota zaś powinna być ich główną bro­nią wspie­ra­jącą. W Reichswehrze, gdzie pie­chota miała nie­wzru­sze­nie domi­no­wać na polu walki, taki pogląd – o wspie­ra­ją­cej roli pie­choty w sto­sunku do for­ma­cji pan­cer­nych – był trak­to­wany jak here­zja.

W 1925 r. por. Volckheim otrzy­mał przy­dział do szkoły ofi­cer­skiej w Dreźnie, gdzie wykła­dał tak­tykę wojsk pan­cer­nych. W tym samym roku uka­zała się jego trze­cia książka – „Der Kampfwagen und Abwehr dage­gen” (Czołgi i obrona prze­ciw­pan­cerna), oma­wia­jąca tak­tykę dzia­ła­nia jed­no­stek czoł­gów. W książce tej wyra­ził też pogląd, że roz­wój tech­no­lo­gii umoż­liwi pro­duk­cję szyb­kich, nie­za­wod­nych, sil­nie uzbro­jo­nych i opan­ce­rzo­nych czoł­gów, które będą miały wysoką zdol­ność do poko­ny­wa­nia terenu. Wyposażone w radio w celu spraw­nego dowo­dze­nia nimi, będą w sta­nie ope­ro­wać nie­za­leż­nie od głów­nych sił, prze­no­sząc wojnę manew­rową na cał­ko­wi­cie nowy poziom. Napisał też, że w przy­szło­ści będzie można opra­co­wać całą gamę pojaz­dów pan­cer­nych, prze­zna­czo­nych do wielu róż­nych zadań. Miały one zabez­pie­czać dzia­ła­nia czoł­gów, na przy­kład trans­por­tu­jąc pie­chotę, mając tę samą zdol­ność do poko­ny­wa­nia terenu i podobną szyb­kość dzia­ła­nia. W swo­jej nowej książce zwró­cił też uwagę na koniecz­ność orga­ni­zo­wa­nia przez „zwy­kłą” pie­chotę sku­tecz­nej obrony prze­ciw­pan­cer­nej – poprzez przy­ję­cie odpo­wied­niego ugru­po­wa­nia, kamu­flaż oraz wysu­nię­cie dział zdol­nych do nisz­cze­nia czoł­gów na spo­dzie­wane kie­runki dzia­ła­nia czoł­gów prze­ciw­nika. Podkreślał też zna­cze­nie wyszko­le­nia pie­choty pod kątem zacho­wa­nia spo­koju i ducha walki w spo­tka­niu z nie­przy­ja­ciel­skimi czoł­gami.

W latach 1932 – 1933 kpt. Volckheim był instruk­to­rem w sowiecko-nie­miec­kiej szkole wojsk pan­cer­nych Kama w Kazaniu, szko­ląc rów­nież sowiec­kich ofi­ce­rów wojsk pan­cer­nych. Przez cały czas publi­ko­wał też wiele arty­ku­łów w „Tygodniku Wojskowym” (Militär Wochenblatt). W 1940 r. był dowódcą bata­lionu czoł­gów Panzer-Abteilung z.b.V. 40 ope­ru­ją­cego w Norwegii, a w 1941 r. został komen­dan­tem szkoły wojsk pan­cer­nych Panzertruppenschule w Wünsdorf, na któ­rym to sta­no­wi­sku pozo­stał do 1942 r., kiedy prze­szedł w stan spo­czynku.
Mimo począt­ko­wego oporu poglądy Volckheima zaczęły tra­fiać na coraz bar­dziej podatny grunt w Reichswehrze, a wśród tych, któ­rzy przy­naj­mniej czę­ściowo podzie­lali jego poglądy, był płk Werner von Fritsch (1888−1939; od 1932 r. gen. mjr), gorący zwo­len­nik nie­do­zwo­lo­nej roz­bu­dowy nie­miec­kich wojsk, który od lutego 1934 r. był dowódcą Wojsk Lądowych (Obeerkommando des Heeres; OKH) w stop­niu gene­rała porucz­nika, a w końcu gene­rała puł­kow­nika, a także gen. mjr Werner von Blomberg (1878−1946; póź­niej­szy feld­mar­sza­łek), ówcze­sny szef szko­le­nia Reichswehry, od 1933 r. Minister Wojny, a od 1935 r. także pierw­szy naczelny dowódca Sił Zbrojnych Niemiec (Wehrmacht, OKW). Ich poglądy oczy­wi­ście nie były aż tak rady­kalne, ale obaj wspie­rali roz­wój wojsk pan­cer­nych – jako jeden z wielu instru­men­tów słu­żą­cych wzmoc­nie­niu siły ude­rze­nio­wej nie­miec­kich wojsk. W jed­nym ze swo­ich arty­ku­łów w „Militär Wochenblatt” Werner von Fritsch napi­sał: czołgi naj­praw­do­po­dob­niej staną się decy­du­jącą bro­nią na pozio­mie ope­ra­cyj­nym. Z ope­ra­cyj­nego punktu widze­nia będą naj­bar­dziej efek­tywne, jeśli zostaną zor­ga­ni­zo­wane w dużych jed­nost­kach, takich jak bry­gady pan­cerne. Z kolei Werner von Blomberg już w paź­dzier­niku 1927 r. przy­go­to­wał instruk­cję do szko­le­nia puł­ków pan­cer­nych, które wów­czas nie ist­niały. Guderian w swo­ich wspo­mnie­niach oskarża obu wymie­nio­nych gene­ra­łów o kon­ser­wa­tyzm, jeśli cho­dzi o uży­cie wojsk szyb­kich, ale jest to nie­prawda – po pro­stu trudny cha­rak­ter Guderiana, jego zadu­fa­nie w sobie i wieczna kry­tyka prze­ło­żo­nych powo­do­wała, że przez całą jego karierę woj­skową sto­sunki z jego prze­ło­żo­nymi były co naj­mniej napięte. Każdy, kto nie do końca się z nim zga­dzał, został przez Guderiana oskar­żony w jego pamięt­ni­kach o wstecz­nic­two i nie­zro­zu­mie­nie zasad nowo­cze­snej wojny.

Major (póź­niej gen. mjr) Ritter Ludwig von Radlmaier (1887−1943) był ofi­ce­rem w 10. Bawarskim Pułku Piechoty od 1908 r., a pod koniec wojny – także ofi­ce­rem w nie­miec­kich jed­nost­kach pan­cer­nych. Po woj­nie wró­cił do pie­choty, ale w 1924 r. otrzy­mał przy­dział do jed­nego z sied­miu bata­lio­nów trans­por­to­wych Reichswehry – 7. (Bayerischen) Kraftfahr-Abteilung. Bataliony te zostały sfor­mo­wane zgod­nie z tabe­lami orga­ni­za­cyj­nymi Reichswehry opra­co­wa­nymi w ramach Traktatu Wersalskiego, z myślą o zaopa­try­wa­niu dywi­zji pie­choty. W isto­cie jed­nak stały się uni­wer­sal­nymi jed­nost­kami zmo­to­ry­zo­wa­nymi, zgro­ma­dzona w nich bowiem flota róż­no­rod­nych pojaz­dów mecha­nicz­nych, od cię­ża­ró­wek róż­nej wiel­ko­ści poprzez moto­cy­kle a nawet nie­liczne (dozwo­lone trak­ta­tem) samo­chody pan­cerne, była sze­roko wyko­rzy­sty­wana do wcze­snych doświad­czeń z mecha­ni­za­cją armii. To wła­śnie te bata­liony wysta­wiały atrapy czoł­gów uży­wane w Reichswehrze do szko­le­nia w obro­nie prze­ciw­pan­cer­nej, ale także do testów tak­tyki dzia­łań wojsk pan­cer­nych. Do bata­lio­nów tych z jed­nej strony tra­fiali ofi­ce­ro­wie mający wcze­śniej­sze doświad­cze­nia z mecha­ni­za­cją (w tym dawni cesar­scy czoł­gi­ści), a z dru­giej – ofi­ce­ro­wie innych rodza­jów wojsk, za karę. W men­tal­no­ści wyż­szych nie­miec­kich dowód­ców moto­rowe bata­liony trans­por­towe w jakimś stop­niu były następ­cami kaise­row­skich służb tabo­ro­wych. Zgodnie z pru­skim duchem woj­sko­wym, ofi­cer powi­nien peł­nić zaszczytną służbę w linii, do tabo­rów zaś tra­fiało się za karę, trak­to­wano to jako coś pośred­niego mię­dzy zwy­kłą karą dys­cy­pli­narną a sądem wojen­nym. Na szczę­ście jed­nak dla Reichswehry wize­ru­nek owych moto­ro­wych bata­lio­nów trans­por­to­wych stop­niowo się zmie­niał, wraz z potrak­to­wa­niem owych logi­stycz­nych z zało­że­nia jed­no­stek jako zaląż­ków przy­szłej mecha­ni­za­cji woj­ska.

W 1930 r. mjr von Radlmaier tra­fił do Inspektoratu Służby Transportowej. W tym okre­sie, to zna­czy w latach 1925 – 1933, wie­lo­krot­nie podró­żo­wał do Stanów Zjednoczonych, zapo­zna­jąc się z ame­ry­kań­skimi osią­gnię­ciami w dzie­dzi­nie roz­woju czoł­gów i two­rze­nia pierw­szych jed­no­stek pan­cer­nych. Mjr von Radlmaier opra­co­wy­wał dla Reichswehry infor­ma­cje na temat roz­woju sił pan­cer­nych za gra­nicą, opa­tru­jąc je wła­snymi wnio­skami co do przy­szłego two­rze­nia nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych. Od 1930 r. mjr von Radlmaier był komen­dan­tem szkoły wojsk pan­cer­nych Kama w Kazaniu w ZSRR (Direktor der Kampfwagenschule „Kama”). W 1931 r. został zastą­piony przez mjr. Josefa Harpe (w cza­sie II wojny świa­to­wej dowódca 5. Armii Pancernej) i „skie­ro­wany na boczny tor kariery” przez prze­ło­żo­nych z Inspektoratu Służby Transportowej. Dopiero w 1938 r. mia­no­wano go dowódcą 6., a następ­nie 5. Brygady Pancernej, a w lutym 1940 r. został dowódcą 4. Dywizji Pancernej. Zdjęto go z dowo­dze­nia w czerwcu 1940 r., kiedy to jego dywi­zja została zatrzy­mana przez fran­cu­ską obronę pod Lille; w 1941 r. prze­szedł w stan spo­czynku, zmarł
w wyniku cho­roby w 1943 r.

Mjr Oswald Lutz (1876−1944) może nie był teo­re­ty­kiem sensu stricto, ale wła­ści­wie to on, a nie Guderian był tak naprawdę „ojcem” nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych. Od 1896 r. ofi­cer sape­rów, w cza­sie I wojny świa­to­wej słu­żył w woj­skach kole­jo­wych. Po woj­nie był sze­fem służby trans­por­to­wej 21. Brygady Piechoty, a po reor­ga­ni­za­cji Reichswehry w myśl usta­leń Traktatu Wersalskiego został dowódcą 7. Batalionu Transportowego, do któ­rego (nota­bene za karę) tra­fił rów­nież kpt. Heinz Guderian. W 1927 r. Lutz tra­fił do sztabu Grupy Wojsk nr 1 w Berlinie, a w 1931 r. został Inspektorem Wojsk Transportowych. Jego sze­fem sztabu został mjr Heinz Guderian; obaj wkrótce otrzy­mali awanse, Oswald Lutz na gene­rała majora, a Guderian na pod­puł­kow­nika. Oswald Lutz peł­nił swoją funk­cję do lutego 1936 r., kiedy to wyzna­czono go na sta­no­wi­sko dowódcy pierw­szego kor­pusu pan­cer­nego Wehrmachtu – XVI Korpusu Armijnego. W 1938 r. odszedł na eme­ry­turę. W momen­cie, kiedy płk Werner Kempf został jego następcą w inspek­to­ra­cie w 1936 r., jego sta­no­wi­sko nosiło już nazwę Inspekteur der Kraftfahrkampftruppen und für Heeresmotorisierung, czyli Inspektor Służby Transportowej i ds. moto­ry­za­cji wojsk. Oswald Lutz był pierw­szym gene­ra­łem mia­no­wa­nym na sto­pień „gene­rała wojsk pan­cer­nych” (1 listo­pada 1935 r.) i choćby z tego powodu można go uzna­wać za „pierw­szego czoł­gi­stę Wehrmachtu”. Jak już powie­dzie­li­śmy, Lutz nie był teo­re­ty­kiem, lecz orga­ni­za­to­rem i admi­ni­stra­to­rem – to wła­śnie pod jego bez­po­śred­nim nad­zo­rem powsta­wały pierw­sze nie­miec­kie dywi­zje pan­cerne.

Heinz Guderian – ikona nie­miec­kich wojsk pan­cer­nych

Heinz Wilhelm Guderian uro­dził się 17 czerwca 1888 r. w Chełmnie nad Wisłą, w ówcze­snych Prusach Wschodnich, w rodzi­nie zawo­do­wego ofi­cera. W lutym 1907 r. został pod­cho­rą­żym w 10. Hanowerskim Batalionie Jegrów, dowo­dzo­nym przez jego ojca, ppłk. Friedricha Guderiana, rok póź­niej został pod­po­rucz­ni­kiem. W 1912 r. chciał przy­stą­pić do kursu kara­bi­nów maszy­no­wych, ale za radą ojca – w owym cza­sie już gen. mjr. i dowódcy 35. Brygady Piechoty – ukoń­czył kurs łącz­no­ści radio­wej. Radiostacje repre­zen­to­wały wów­czas szczyt tech­no­lo­gii woj­sko­wej i w ten spo­sób Heinz Guderian zdo­był przy­datną wie­dzę tech­niczną. W 1913 r. pod­jął stu­dia na Akademii Wojennej w Berlinie, jako naj­młod­szy z kur­san­tów (wśród któ­rych był m.in. Erich Manstein). W aka­de­mii wielki wpływ na Guderiana wywarł jeden z wykła­dow­ców – płk książę Rüdiger von der Goltz. Wybuch I wojny świa­to­wej prze­rwał edu­ka­cję Guderiana, który został skie­ro­wany do pod­od­działu łącz­no­ści radio­wej 5. Dywizji Kawalerii, bio­rą­cej udział w począt­ko­wym natar­ciu nie­miec­kim przez Ardeny na Francję. Małe doświad­cze­nie wyż­szych dowód­ców cesar­skiej armii spra­wiło, że pod­od­dział Guderiana był prak­tycz­nie nie wyko­rzy­stany. W cza­sie odwrotu po Bitwie nad Marną we wrze­śniu 1914 r. Guderian o mały włos nie dostał się do fran­cu­skiej nie­woli, gdy cały jego pod­od­dział został roz­bity we wsi Bethenville. Po tym wyda­rze­niu por. otrzy­mał on przy­dział do oddziału łącz­no­ści 4. Armii we Flandrii, gdzie był świad­kiem uży­cia przez Niemców ipe­rytu (gazu parzą­cego) pod Ypres w kwiet­niu 1914 r. Kolejny jego przy­dział to wydział roz­po­znaw­czy sztabu 5. Armii wal­czą­cej pod Verdun. Bitwa na wynisz­cze­nie (mate­rial­schlacht) wywarła na Guderianie wiel­kie, nega­tywne wra­że­nie. W jego gło­wie zro­dziło się prze­ko­na­nie o wyż­szo­ści dzia­łań manew­ro­wych, które w bar­dziej efek­tywny spo­sób mogłyby przy­czy­nić się do poko­na­nia nie­przy­ja­ciela, niż oko­powa rzeź. W poło­wie 1916 r. por. Guderian ponow­nie otrzy­mał przy­dział do sztabu 4. Armii we Flandrii, także do oddziału roz­po­zna­nia. Tutaj z kolei był we wrze­śniu 1916 r. świad­kiem (choć nie naocz­nym) pierw­szego uży­cia czoł­gów przez Brytyjczyków, w Bitwie nad Sommą. Nie zro­biło to jed­nak na nim więk­szego wra­że­nia – wów­czas nie zwró­cił on uwagi na czołgi jako broń przy­szło­ści. W kwiet­niu 1917 r. w Bitwie pod Aisne jako ofi­cer roz­po­znaw­czy obser­wo­wał uży­cie fran­cu­skich czoł­gów, ale ponow­nie nie przy­kuło to zbyt­nio jego uwagi. W lutym 1918 r. por. Guderian po ukoń­cze­niu odpo­wied­niego kursu został ofi­ce­rem Sztabu Generalnego, a w maju 1918 r. – kwa­ter­mi­strzem XXXVIII Korpusu Rezerwowego, z któ­rym wziął udział w let­niej ofen­sy­wie sił nie­miec­kich, wkrótce zatrzy­ma­nej przez alian­tów. Z dużym zain­te­re­so­wa­niem Guderian obser­wo­wał uży­cie nowych nie­miec­kich sił sztur­mo­wych – Stormtruppen, spe­cjal­nie wyszko­lo­nej pie­choty do pene­tra­cji linii nie­przy­ja­ciela nie­wiel­kimi oddzia­łami, przy mini­mal­nym wspar­ciu. W poło­wie wrze­śnia 1918 r. kpt. Guderian otrzy­mał przy­dział do misji łącz­ni­ko­wej wojsk nie­miec­kich przy siłach austro-węgier­skich wal­czą­cych na Froncie Włoskim. Tutaj zastało go zawie­sze­nie broni 11 listo­pada 1918 r.

W 1928 r. z zakupionych Strv m/21 sformowano batalion czołgów. W 1929 r. przebywał w nim Guderian, był to prawdopodobnie jego pierwszy bezpośredni kontakt z czołgami.

W 1928 r. z zaku­pio­nych Strv m/21 sfor­mo­wano bata­lion czoł­gów. W 1929 r. prze­by­wał w nim Guderian, był to praw­do­po­dob­nie jego pierw­szy bez­po­średni kon­takt z czoł­gami.

Bezpośrednio po woj­nie Guderian pozo­stał w woj­sku, a w 1919 r. przy­dzie­lono go – jako przed­sta­wi­ciela Sztabu Generalnego – do „Żelaznej Dywizji” Freikorpsu (nie­miec­kiej ochot­ni­czej for­ma­cji wal­czą­cej na wscho­dzie o usta­le­nie naj­ko­rzyst­niej­szych gra­nic Niemiec), dowo­dzo­nej przez gen. mjr. Rüdigera von der Goltza, jego daw­nego wykła­dowcy z Akademii Wojennej. Dywizja wal­czyła z bol­sze­wi­kami w Państwach Bałtyckich, zdo­była Rygę i toczyła dal­sze walki na Łotwie. Kiedy latem 1919 r. rząd Republiki Weimarskiej zaak­cep­to­wał Traktat Wersalski, naka­zał woj­skom Freikorpsu wyco­fa­nie się z Łotwy i Litwy, ale „Żelazna Dywizja” nie wyko­nała tego roz­kazu. Kpt. Guderian, zamiast wypeł­niać swoje obo­wiązki kon­tro­lne z ramie­nia dowódz­twa Reichswehry, poparł von Goltza. Za tę nie­sub­or­dy­na­cję został prze­nie­siony do 10. Brygady nowej Reichswehry jako dowódca kom­pa­nii, a następ­nie w stycz­niu 1922 r. – w ramach dal­szego „tem­pe­ro­wa­nia” – skie­ro­wano go do 7. Bawarskiego Motorowego Batalionu Transportowego. Kpt. Guderian zro­zu­miał poucze­nie i w cza­sie puczu w 1923 r. w Monachium (miej­scu sta­cjo­no­wa­nia bata­lionu) trzy­mał się
z dala od poli­tyki.

W cza­sie służby w bata­lio­nie, nota­bene dowo­dzo­nym przez mjr., a póź­niej ppłk. Oswalda Lutza, Guderian zaczął inte­re­so­wać się trans­por­tem mecha­nicz­nym jako środ­kiem do zwięk­sze­nia mobil­no­ści wojsk. W kilku arty­ku­łach w „Militär Wochenblatt” pisał o moż­li­wo­ści trans­portu pie­choty i zaopa­trze­nia cię­ża­rów­kami w celu zwięk­sze­nia ich mobil­no­ści na polu walki. W pew­nym momen­cie zapro­po­no­wał nawet prze­kształ­ce­nie ist­nie­ją­cych dywi­zji kawa­le­rii w zmo­to­ry­zo­wane, co oczy­wi­ście nie spodo­bało się kawa­le­rzy­stom.

W 1924 r. kpt. Guderian otrzy­mał przy­dział do 2. Dywizji Piechoty w Szczecinie, gdzie był instruk­to­rem tak­tyki i histo­rii woj­sko­wo­ści. Nowy przy­dział zmu­sił Guderiana do bar­dziej wni­kli­wego stu­dio­wa­nia obu tych dzie­dzin, co zaowo­co­wało w jego dal­szej karie­rze. W tym okre­sie sta­wał się coraz więk­szym zwo­len­ni­kiem mecha­ni­za­cji, którą trak­to­wał jako śro­dek do pod­nie­sie­nia moż­li­wo­ści manew­ro­wych wojsk. W stycz­niu 1927 r. Guderian otrzy­mał awans na majora, a w paź­dzier­niku przy­dział do sek­cji trans­por­to­wej Oddziału Operacyjnego Truppenamt. W 1929 r. odwie­dził Szwecję, gdzie po raz pierw­szy w życiu zapo­znał się z czoł­giem – szwedz­kim M21. Szwedzi pozwo­lili mu nawet go popro­wa­dzić. Najprawdopodobniej od tego momentu datuje się więk­sze zain­te­re­so­wa­nie Guderiana czoł­gami.

Kiedy wio­sną 1931 r. gen. mjr Oswald Lutz został Szefem Służby Transportowej, ścią­gnął mjr. Guderiana na swo­jego szefa sztabu, wkrótce awan­so­wa­nego na pod­puł­kow­nika. To wła­śnie ten zespół orga­ni­zo­wał pierw­sze nie­miec­kie dywi­zje pan­cerne. Należy jed­nak pamię­tać, kto był prze­ło­żo­nym, a kto pod­wład­nym.
W paź­dzier­niku 1935 r., w momen­cie for­mo­wa­nia pierw­szych dywi­zji pan­cer­nych, Inspektorat Służby Transportowej prze­kształ­cono w Inspektorat Transportu i Mechanizacji Wojsk (Inspektion der Kraftfahrkampftruppen und für Heeresmotorisierung). Kiedy sfor­mo­wano pierw­sze trzy dywi­zje pan­cerne, gen. mjr Heinz Guderian został mia­no­wany dowódcą 2. DPanc. Do tego momentu, czyli w latach 1931 – 1935, opra­co­wa­niem sche­ma­tów orga­ni­za­cyj­nych nowych dywi­zji pan­cer­nych oraz przy­go­to­wa­niem regu­la­mi­nów ich uży­cia zaj­mo­wał się przede wszyst­kim gen. mjr (póź­niej gen. por.) Oswald Lutz, oczy­wi­ście z pomocą Guderiana.

Jesienią 1936 r. Oswald Lutz namó­wił Guderiana do napi­sa­nia książki na temat wspól­nie wypra­co­wa­nej kon­cep­cji uży­cia sił pan­cer­nych. Oswald Lutz sam nie miał czasu na jej napi­sa­nie, zaj­mo­wał się zbyt wie­loma spra­wami orga­ni­za­cyj­nymi, sprzę­to­wymi i per­so­nal­nymi, dla­tego popro­sił o to Guderiana. Powstanie książki, w któ­rej przed­sta­wiono by wspól­nie wypra­co­wane sta­no­wi­sko co do kon­cep­cji uży­cia sił szyb­kich, z pew­no­ścią przy­nio­słoby chwałę auto­rowi, ale Lutzowi zale­żało jedy­nie na roz­po­wszech­nie­niu idei mecha­ni­za­cji i pro­wa­dze­nia zme­cha­ni­zo­wa­nej wojny manew­ro­wej jako prze­ciw­wagi dla liczeb­nej prze­wagi prze­ciw­nika. Miało to słu­żyć roz­bu­do­wie for­ma­cji zme­cha­ni­zo­wa­nych, które Oswald Lutz zamie­rzał two­rzyć.

Heinz Guderian wyko­rzy­stał w swo­jej książce wcze­śniej opra­co­wane kon­spekty do jego wykła­dów w 2. DP w Szczecinie, szcze­gól­nie w czę­ści oma­wia­ją­cej histo­rię uży­cia sił pan­cer­nych w cza­sie I wojny świa­to­wej. Następnie omó­wił osią­gnię­cia w powo­jen­nym roz­woju sił pan­cer­nych w innych pań­stwach, dzie­ląc tę część na osią­gnię­cia tech­niczne, osią­gnię­cia tak­tyczne i roz­wój broni prze­ciw­pan­cer­nej. Na tym tle przed­sta­wił – w następ­nej czę­ści – dotych­cza­sowy roz­wój sił zme­cha­ni­zo­wa­nych w Niemczech. W kolej­nej czę­ści Guderian omó­wił doświad­cze­nia, wyni­ka­jące z bojo­wego uży­cia czoł­gów w kilku bitwach I wojny świa­to­wej.

Chrzest bojowy czołgi Panzer I przeszły podczas wojny domowej w Hiszpanii (1936-1939). W jednostkach pierwszoliniowych były w użyciu do 1941 r.

Chrzest bojowy czołgi Panzer I prze­szły pod­czas wojny domo­wej w Hiszpanii (1936−1939). W jed­nost­kach pierw­szo­li­nio­wych były w uży­ciu do 1941 r.

Najważniejsza była ostat­nia część, doty­cząca zasad uży­cia sił zme­cha­ni­zo­wa­nych we współ­cze­snym kon­flik­cie zbroj­nym. W pierw­szym roz­dziale doty­czą­cym obrony Guderian dowo­dził, że każda, nawet ufor­ty­fi­ko­wana obrona może być poko­nana w wyniku dzia­łań manew­ro­wych, każda ma bowiem swoje słabe punkty, w któ­rych można doko­nać pene­tra­cji linii obron­nych. Wyjście na tyły sta­tycz­nej obrony spo­wo­duje spa­ra­li­żo­wa­nie sił prze­ciw­nika. Guderian nie uzna­wał obrony za rodzaj dzia­łań, który ma jakie­kol­wiek zna­cze­nie we współ­cze­snej woj­nie. Uważał, że dzia­ła­nia trzeba cały czas pro­wa­dzić w spo­sób manew­rowy. Preferował nawet odwrót tak­tyczny w celu ode­rwa­nia się od prze­ciw­nika, prze­gru­po­wa­nia wła­snych sił i ponow­nego przej­ścia do dzia­łań zaczep­nych. Pogląd ten, zresztą ewi­dent­nie błędny, stał się przy­czyną jego upadku w grud­niu 1941 r. Kiedy nie­miecka ofen­sywa utknęła u wrót Moskwy, Hitler naka­zał nie­miec­kim woj­skom przej­ście do trwa­łej obrony z wyko­rzy­sta­niem wsi i osad jako ufor­ty­fi­ko­wa­nych punk­tów, o które by była ona oparta. Była to jak naj­bar­dziej słuszna decy­zja, pozwa­lała bowiem na wykrwa­wie­nie sił prze­ciw­nika mniej­szym kosz­tem, niż w przy­padku bez­sku­tecz­nego „wale­nia głową w mur”. Niemieckie woj­ska nie były już w sta­nie kon­ty­nu­ować ofen­sywy ze względu na wcze­śniej­sze straty, rady­kal­nie zmniej­szone stany oso­bowe i sprzę­towe, wyczer­pa­nie zaso­bów logi­stycz­nych i zwy­kłe zmę­cze­nie. Obrona pozwo­li­łaby na utrzy­ma­nie zdo­by­czy, a jed­no­cze­śnie dałaby czas na uzu­peł­nie­nie sta­nów oso­bo­wych i sprzę­to­wych wojsk, odtwo­rze­nie zapa­sów zaopa­trze­nia, naprawy uszko­dzo­nego sprzętu itp. Wszyscy ten roz­kaz wyko­nali z wyjąt­kiem dowo­dzą­cego 2. Armią Pancerną gen. płk. Heinza Guderiana, który wbrew roz­ka­zom kon­ty­nu­ował odwrót. Dowodzący Grupą Armii „Środek” feld­mar­sza­łek Günther von Kluge, z któ­rym Guderian był ostro skon­flik­to­wany od cza­sów kam­pa­nii pol­skiej 1939 r., był po pro­stu wście­kły. Po kolej­nej kłótni Guderian zło­żył dymi­sję, ocze­ku­jąc próśb o pozo­sta­nie na sta­no­wi­sku, która została jed­nak przez von Klugego przy­jęta i zaak­cep­to­wana przez Hitlera. Zdziwiony Guderian wylą­do­wał bez przy­działu na kolejne dwa lata i nigdy wię­cej już nie peł­nił żad­nych funk­cji dowód­czych, nie miał więc oka­zji do awansu na sto­pień feld­mar­szałka.
W roz­dziale doty­czą­cym ofen­sywy Guderian pisze, że siła współ­cze­snej obrony nie pozwala pie­cho­cie na prze­ła­ma­nie linii prze­ciw­nika i że tra­dy­cyjna pie­chota stra­ciła swoją war­tość na współ­cze­snym polu walki. Jedynie dobrze opan­ce­rzone czołgi są zdolne do pene­tra­cji obrony prze­ciw­nika, poko­na­nia zasie­ków z drutu kol­cza­stego i oko­pów. Pozostałe rodzaje wojsk będą peł­nić wobec czoł­gów rolę broni wspie­ra­ją­cych, same czołgi bowiem mają swoje ogra­ni­cze­nia. Piechota zaj­muje i utrzy­muje teren, arty­le­ria roz­bija silne punkty oporu prze­ciw­nika i wspiera uzbro­je­nie czoł­gów w zwal­cza­niu sił prze­ciw­nika, sape­rzy usu­wają pola minowe i inne prze­szkody, budują prze­prawy, jed­nostki łącz­no­ści zaś powinny zapew­nić sprawne dowo­dze­nie w ruchu, dzia­ła­nia powinny być bowiem nie­ustan­nie manew­rowe. Wszystkie te woj­ska wspie­ra­jące powinny móc towa­rzy­szyć czoł­gom w pro­wa­dze­niu natar­cia, więc rów­nież powinny dys­po­no­wać odpo­wied­nimi pojaz­dami. Główne zasady tak­tyki dzia­łań pan­cer­nych to zasko­cze­nie, zma­so­wa­nie sił i wła­ściwe wyko­rzy­sta­nie terenu. Co cie­kawe, Guderian nie­wiele uwagi poświę­cał roz­po­zna­niu, zapewne uwa­ża­jąc, że masa czoł­gów jest w sta­nie skru­szyć każ­dego prze­ciw­nika. Nie dostrze­gał faktu, że bro­niący też może zasko­czyć ata­ku­ją­cego poprzez masko­wa­nie i orga­ni­zo­wa­nie
odpo­wied­nich zasa­dzek.

Powszechnie uważa się, że Guderian był zwo­len­ni­kiem broni połą­czo­nych, zło­żo­nych z zespołu „czołgi – pie­chota zmo­to­ry­zo­wana – arty­le­ria o ciągu moto­ro­wym – zmo­to­ry­zo­wani sape­rzy – zmo­to­ry­zo­wana łącz­ność”. W isto­cie jed­nak Guderian wymie­niał czołgi jako główny rodzaj wojsk, a pozo­sta­łym wyzna­czył rolę broni wspie­ra­ją­cych. Prowadziło to zresztą, podob­nie jak w ZSRR i Wielkiej Brytanii, do prze­ła­do­wa­nia związ­ków tak­tycz­nych czoł­gami, co kory­go­wano już w trak­cie trwa­nia wojny. Niemal wszy­scy prze­szli drogę od układu 2+1+1 (dwa oddziały pan­cerne na jeden oddział pie­choty i jeden oddział arty­le­rii (plus mniej­sze pod­od­działy roz­po­zna­nia, sape­rów, łącz­no­ści, prze­ciw­pan­cerny, prze­ciw­lot­ni­czy i służb) do pro­por­cji 1 + 1 + 1. Na przy­kład w zmo­dy­fi­ko­wa­nej struk­tu­rze pan­cer­nej dywi­zji ame­ry­kań­skiej były trzy bata­liony czoł­gów, trzy bata­liony pie­choty zme­cha­ni­zo­wa­nej (na trans­por­te­rach opan­ce­rzo­nych) i trzy dywi­zjony arty­le­rii samo­bież­nej. Brytyjczycy mieli w swo­ich dywi­zjach bry­gadę pan­cerną (dodat­kowo z jed­nym bata­lio­nem pie­choty zme­cha­ni­zo­wa­nej na trans­por­te­rach opan­ce­rzo­nych), bry­gadę pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej (na cię­ża­rów­kach) i dwa dywi­zjony arty­le­rii (zwane tra­dy­cyj­nie puł­kami), więc w bata­lio­nach wyglą­dało to tak: trzy czoł­gów, cztery pie­choty, dwa dywi­zjony arty­le­rii polo­wej (samo­bieżny i o ciągu moto­ro­wym), bata­lion roz­po­znaw­czy, dywi­zjon prze­ciw­pan­cerny, dywi­zjon prze­ciw­lot­ni­czy, bata­lion sape­rów, bata­lion łącz­no­ści i służby. Sowieci w swo­ich kor­pu­sach pan­cer­nych mieli dzie­więć bata­lio­nów czoł­gów (w trzech bry­ga­dach czoł­gów), sześć bata­lio­nów pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej (po jed­nym w bry­ga­dzie czoł­gów i trzy w bry­ga­dzie zme­cha­ni­zo­wa­nej) oraz trzy dywi­zjony arty­le­rii samo­bież­nej (zwane puł­kami) plus bata­lion roz­po­znaw­czy, sape­rów, łącz­no­ści, kom­pa­nię plot i służby. Jednocześnie jed­nak two­rzyli kor­pusy zme­cha­ni­zo­wane o odwrot­nej pro­por­cji pie­choty i czoł­gów (dzie­sięć do sze­ściu licząc na bata­liony, przy czym w skła­dzie każ­dej bry­gady zme­cha­ni­zo­wa­nej był pułk czoł­gów o sile bata­lionu). Guderian opto­wał nato­miast za two­rze­niem dywi­zji mają­cych po dwa pułki czoł­gów (dwa czte­ro­kom­pa­nijne bata­liony w każ­dym, razem szes­na­ście kom­pa­nii czoł­gów w dywi­zji), pułk zmo­to­ry­zo­wany i bata­lion moto­cy­klowy – razem dzie­więć kom­pa­nii pie­chu­rów na cię­ża­rów­kach i moto­cy­klach, pułk arty­le­rii z dwoma dywi­zjo­nami – sześć bate­rii arty­le­rii, bata­lion sape­rów, bata­lion łącz­no­ści i służby. Proporcje mię­dzy czoł­gami, pie­chotą i arty­le­rią wyglą­dały więc – według recepty Guderiana – nastę­pu­jąco (w kom­pa­niach): 16 + 9 + 6. Jeszcze w latach 1943 – 1945, jako Generalny Inspektor Wojsk Pancernych, wciąż nale­gał on na zwięk­sze­nie liczby czoł­gów w dywi­zjach pan­cer­nych i bez­sen­sowny powrót do sta­rych pro­por­cji. Inna sprawa, że pod koniec wojny nie­miec­kie dywi­zje pan­cerne były nad­mier­nie „roz­wod­nione” pie­chotą (dwa bata­liony czoł­gów na sześć bata­lio­nów pie­choty i cztery dywi­zjony arty­le­rii plus dywi­zjon dział sztur­mo­wych), ale Guderian wcale nie dążył do opty­mal­nej pro­por­cji 1 + 1 + 1, tylko znów chciał napa­ko­wać dywi­zje pan­cerne czoł­gami.

Kwestii rela­cji czoł­gów z lot­nic­twem (bo trudno mówić o współ­dzia­ła­niu w tym, co napi­sał Guderian) autor poświę­cił tylko krótki aka­pit, który można stre­ścić nastę­pu­jąco: samo­loty są ważne, bo mogą pro­wa­dzić roz­po­zna­nie i nisz­czyć obiekty na osi natar­cia jed­no­stek pan­cer­nych, czołgi mogą spa­ra­li­żo­wać dzia­łal­ność lot­nic­twa prze­ciw­nika przez szyb­kie zaję­cie jego lot­nisk w pasie przy­fron­to­wym, nie prze­ce­niajmy Douheta, rola stra­te­giczna lot­nic­twa to tylko rola wspie­ra­jąca, a nie decy­du­jąca. I tyle. Żadnej wzmianki o pano­wa­niu w powie­trzu, żad­nej wzmianki o obro­nie prze­ciw­lot­ni­czej jed­no­stek pan­cer­nych, żad­nej wzmianki o bez­po­śred­nim wspar­ciu lot­ni­czym wojsk. Lotnictwa Guderian nie lubił, a jego roli nie doce­niał do końca wojny i póź­niej. Kiedy w okre­sie przed­wo­jen­nym prze­pro­wa­dzono ćwi­cze­nia ze współ­dzia­ła­nia bom­bow­ców nur­ku­ją­cych bez­po­śred­nio wspie­ra­ją­cych dywi­zje pan­cerne, odbyło się to z ini­cja­tywy Luftwaffe, a nie Wojsk Lądowych. W tym wła­śnie okre­sie, to zna­czy od listo­pada 1938 r. do sierp­nia 1939 r., gen. wojsk pan­cer­nych Heinz Guderian peł­nił funk­cję szefa wojsk szyb­kich (Chef der Schnellen Truppen), przy czym warto dodać, że był to ten sam urząd, jaki pia­sto­wał Oswald Lutz do 1936 r. – po pro­stu Inspektorat Transportu i Motoryzacji Wojsk zmie­nił nazwę w 1934 r. na Szefostwo Wojsk Szybkich (uży­wano też nazwy Dowództwo Wojsk Szybkich, ale to ten sam sztab). W ten spo­sób usank­cjo­no­wano w 1934 r. powsta­nie nowego rodzaju wojsk – wojsk szyb­kich (od 1939 r. wojsk szyb­kich i pan­cer­nych, prze­kształ­ca­jąc for­mal­nie sze­fo­stwo w dowódz­two). Pod tą nazwą Dowództwo Wojsk Szybkich i Pancernych funk­cjo­no­wało do końca wojny. Jednakże wybie­ga­jąc nieco w przy­szłość trzeba stwier­dzić, że tra­dy­cyjny nie­miecki porzą­dek był mocno zachwiany pod wła­dzą Hitlera, 28 lutego 1943 r. utwo­rzono bowiem Generalny Inspektorat Wojsk Pancernych (Generalinspektion der Panzertruppen), funk­cjo­nu­jący nie­za­leż­nie od Dowództwa Wojsk Szybkich i Pancernych, o nie­mal tych samych kom­pe­ten­cjach. W okre­sie swego ist­nie­nia do 8 maja 1945 r. Generalny Inspektorat miał tylko jed­nego szefa – gen. płk. Heinza Guderiana i tylko jed­nego szefa sztabu, któ­rym był gen. por. Wolfgang Thomale. W tym cza­sie na czele Dowództwa Wojsk Szybkich i Pancernych stał gen. wojsk pan­cer­nych Heinrich Eberbach, a od sierp­nia 1944 r. do końca wojny gen. wojsk pan­cer­nych Leo Freiherr Geyr von Schweppenburg. Stanowisko gene­ral­nego inspek­tora utwo­rzono chyba spe­cjal­nie dla Guderiana, do któ­rego Hitler miał dziwną sła­bość, o czym świad­czy fakt, że po zwol­nie­niu ze sta­no­wi­ska dowódcy 2. Armii Pancernej otrzy­mał bez­pre­ce­den­sową odprawę, równą mniej wię­cej 50-let­niej pen­sji gene­rała na jego sta­no­wi­sku (rów­no­war­tość około 600 pen­sji mie­sięcz­nych).

Pierwsze nie­miec­kie czołgi

Jednym z poprzed­ni­ków płk. Lutza na sta­no­wi­sku Szefa Służby Transportowej był gen. arty­le­rii Alfred von Vollard-Bockelberg (1874−1945), zwo­len­nik jej prze­kształ­ce­nia w nowy, bojowy rodzaj wojsk. Pełnił on funk­cję Inspektora Służby Transportowej od paź­dzier­nika 1926 r. do maja 1929 r., póź­niej zastą­pił go gen. por. Otto von Stülpnagel (nie należy go mylić ze wspo­mnia­nym wcze­śniej Joachimem von Stülpnagelem), a jego z kolei w kwiet­niu 1931 r. zmie­nił Oswald Lutz, który za kaden­cji von Stülpnagela peł­nił funk­cję szefa sztabu inspek­to­ratu. To z inspi­ra­cji Alfreda von Vollard-Bockelberga pro­wa­dzono ćwi­cze­nia z uży­ciem atrap czoł­gów na cię­ża­rów­kach. Atrapy te mon­to­wano na cię­ża­rów­kach Hanomag bądź samo­cho­dach Dixi i już w 1927 r. (w tym roku Niemcy opu­ściła Międzyaliancka Komisja Kontrolna) powstało kilka kom­pa­nii tych pozo­ro­wa­nych czoł­gów. Służyły one nie tylko do szko­le­nia w obro­nie prze­ciw­pan­cer­nej (głów­nie arty­le­rzy­stów), ale także do ćwi­czeń innych rodza­jów wojsk we współ­dzia­ła­niu z czoł­gami. Z ich uży­ciem pro­wa­dzono doświad­cze­nia tak­tyczne, zmie­rza­jące do usta­le­nia, jak naj­le­piej wyko­rzy­stać czołgi na polu walki, choć w owym cza­sie Reichswehra nie miała jesz­cze żad­nych czoł­gów.

Wraz z opracowaniem wersji Ausf. c, czołg Panzer II przyjął typowy wygląd. Zrezygnowano z koncepcji zawieszenia w stylu Panzer I, wprowadzając zawieszenie z 5 dużymi kołami jezdnymi.

Wraz z opra­co­wa­niem wer­sji Ausf. c, czołg Panzer II przy­jął typowy wygląd. Zrezygnowano z kon­cep­cji zawie­sze­nia w stylu Panzer I, wpro­wa­dza­jąc zawie­sze­nie z 5 dużymi kołami jezd­nymi.

Wkrótce jed­nak, wbrew ogra­ni­cze­niom Traktatu Wersalskiego, Reichswehra zaczęła się o nie sta­rać. W kwiet­niu 1926 r. w Szefostwie Uzbrojenia (Reichswehr Heereswaffenamt), na czele któ­rego stał wów­czas arty­le­rzy­sta gen. mjr Erich Freiherr von Botzheim, przy­go­to­wano wyma­ga­nia na czołg średni do prze­ła­my­wa­nia obrony nie­przy­ja­ciela. Zgodnie z nie­miecką kon­cep­cją uży­cia czoł­gów z lat dwu­dzie­stych ubie­głego wieku opra­co­waną przez Ernsta Volckheima cięż­sze czołgi miały pro­wa­dzić natar­cie, za nimi zaś miała się posu­wać pie­chota, bez­po­śred­nio wspie­rana przez czołgi lek­kie. Wymagania mówiły o maszy­nie o masie 15 ton i pręd­ko­ści 40 km/h, z uzbro­je­niem w postaci działa pie­choty kal. 75 mm w obro­to­wej wieży i dwóch kara­bi­nów maszy­no­wych.

Nowy czołg ofi­cjal­nie nazwano Armeewagen 20, ale w więk­szo­ści doku­men­tów dla kamu­flażu uży­wano nazwy „duży trak­tor” – Großtraktor. W marcu 1927 r. kon­trakt na jego budowę otrzy­mały trzy firmy: Daimler-Benz z Berlin Marienfelde, Rheinmetall-Borsig z Düsseldorfu i Krupp z Essen. Każda z tych firm zbu­do­wała po dwa pro­to­typy, nazwane (odpo­wied­nio) Großtraktor I (nr 41 i 42), Großtraktor II (nr 43 i 44) i Großtraktor III (nr 45 i 46). Wszystkie miały podobne cechy kon­struk­cyjne, jako że wzo­ro­wano je na szwedz­kim czołgu lek­kim Stridsvagn M/21 firmy AB Landsverk z Landskrona, w któ­rej nota­bene pra­co­wał nie­miecki kon­struk­tor czoł­gów Otto Merker (od 1929 r.). Niemcy zaku­pili jeden z dzie­się­ciu czoł­gów tego typu, a sam M/21 był w isto­cie nie­miecką kon­struk­cją LK II, powstałą w 1921 r., która jed­nak z wia­do­mych wzglę­dów nie mogła być pro­du­ko­wana w Niemczech.

Czołgi Großtraktor wyko­nano ze zwy­kłej, a nie pan­cer­nej stali, z przy­czyn tech­no­lo­gicz­nych. Z przodu zamon­to­wano wieżę z dzia­łem kal. 75 mm L/24 oraz kara­bi­nem maszy­no­wym Dreyse kal. 7,92 mm. Drugi taki kara­bin umiesz­czono w dru­giej wie­życzce w tyl­nej czę­ści czołgu. Wszystkie te maszyny tra­fiły na poli­gon Kama w ZSRR latem 1929 r. We wrze­śniu 1933 r. wró­ciły one do Niemiec i zostały włą­czone do jed­nostki doświad­czalno-szkol­nej w Zossen. W 1937 r. czołgi te wyco­fano i prze­waż­nie usta­wiono je jako pomniki w róż­nych nie­miec­kich jed­nost­kach pan­cer­nych.

Choć czołg lekki Panzer II otrzymał solidną część jezdną, to jego opancerzenie i uzbrojenie szybko przestało odpowiadać wymaganiom pola walki (do wybuchu wojny wyprodukowano 1223 sztuki).

Choć czołg lekki Panzer II otrzy­mał solidną część jezdną, to jego opan­ce­rze­nie i uzbro­je­nie szybko prze­stało odpo­wia­dać wyma­ga­niom pola walki (do wybu­chu wojny wypro­du­ko­wano 1223 sztuki).

Kolejnym typem czołgu Reichswehry była maszyna prze­zna­czona do współ­dzia­ła­nia z pie­chotą, VK 31, wobec któ­rego uży­wano nazwy „lekki trak­tor” – Leichttraktor. Wymagania na ten czołg powstały w marcu 1928 r. Miał on być uzbro­jony w działo kal. 37 mm L/45 w wieży oraz umiesz­czony obok niego kara­bin maszy­nowy Dreyse kal. 7,92 mm i miał mieć masę 7,5 tony. Wymagana pręd­kość mak­sy­malna to 40 km/h na dro­gach i 20 km/h w tere­nie. Tym razem Daimler-Benz wyco­fał się z zamó­wie­nia, więc cztery pro­to­typy tego wozu zostały zbu­do­wane przez Kruppa i Rheinmetall-Borsig (po dwa). Także i te wozy tra­fiły w 1930 r. do Kazania, po czym w 1933 r. wró­ciły do Niemiec, wraz z likwi­da­cją sowiecko-nie­miec­kiej szkoły pan­cer­nej Kama.

W 1933 r. pod­jęto też próbę zbu­do­wa­nia cięż­kiego (jak na ówcze­sne stan­dardy) czołgu prze­ła­ma­nia obrony, następcy Großtraktora. Projekty czoł­gów opra­co­wały firmy Rheinmetall i Krupp. Zgodnie z wyma­ga­niami czołgi nazwane Neubaufahrzeug miały główną wieżę z dwoma dzia­łami – krót­ko­lu­fo­wym ogól­nego prze­zna­cze­nia kal. 75 mm L/24 i prze­ciw­pan­cer­nym kal. 37 mm L/45. Rheinmetall umie­ścił je w wieży jedno nad dru­gim (37 mm wyżej), Krupp zaś – obok sie­bie. Ponadto w obu odmia­nach na kadłu­bie zamon­to­wano dwie dodat­kowe wie­życzki z jed­nym kara­bi­nem maszy­no­wym kal. 7,92 mm każda. Wozy Rheinmetalla ozna­czono PanzerKampfwagen NeubauFahrzeug V (PzKpfw NbFz V), Kruppa zaś PzKpfw NbFz VI. W 1934 r. Rheinmetall zbu­do­wał dwa PzKpfw NbFz V z wła­sną wieżą, wyko­nane ze zwy­kłej stali, a w latach 1935 – 1936 trzy pro­to­typy PzKpfw NbFz VI z wieżą Kruppa, wyko­nane ze stali pan­cer­nej. Trzech ostat­nich wozów użyto w kam­pa­nii nor­we­skiej w 1940 r. Konstrukcję Neubaufahrzeug uznano za nie­udaną i wozy nie tra­fiły do pro­duk­cji seryj­nej.

Pierwszym czoł­giem, który fak­tycz­nie masowo wpro­wa­dzono do uzbro­je­nia nie­miec­kich jed­no­stek pan­cer­nych, był Panzerkampfwagen I. Był to czołg lekki, który miał two­rzyć trzon pla­no­wa­nych jed­no­stek pan­cer­nych dzięki moż­li­wo­ści maso­wej pro­duk­cji. Ostateczne wyma­ga­nia na wóz, nazy­wany począt­kowo Kleintraktor (mały trak­tor) powstały we wrze­śniu 1931 r. Już wów­czas Oswald Lutz i Heinz Guderian prze­wi­dy­wali opra­co­wa­nie i pro­duk­cję dwóch typów wozów bojo­wych dla przy­szłych dywi­zji pan­cer­nych, któ­rych for­mo­wa­nie Lutz zaczął for­so­wać już na samym początku swego urzę­do­wa­nia w 1931 r. Oswald Lutz uwa­żał, że trzon dywi­zji pan­cer­nych powinny two­rzyć czołgi śred­nie uzbro­jone w działo kal. 75 mm, wspie­rane przez szyb­sze wozy roz­po­znaw­cze i do walki z czoł­gami prze­ciw­nika, uzbro­jone w armaty prze­ciw­pan­cerne kal. 50 mm. Ponieważ nie­miecki prze­mysł musiał naj­pierw zdo­być odpo­wied­nie doświad­cze­nie, zde­cy­do­wano się na tani czołg lekki, który pozwo­liłby na przy­go­to­wa­nie kadr przy­szłych dywi­zji pan­cer­nych, a zakła­dom prze­my­sło­wym na przy­go­to­wa­nie odpo­wied­niego zaple­cza pro­duk­cyj­nego czoł­gów i spe­cja­li­stów. Rozwiązanie to było wymu­szone sytu­acją, ponadto uwa­żano, że poja­wie­nie się czołgu o sto­sun­kowo nie­wiel­kich moż­li­wo­ściach bojo­wych nie zaalar­muje alian­tów, że Niemcy rady­kal­nie ode­szli od usta­leń Traktatu Wersalskiego. Stąd wła­śnie wyma­ga­nia na Kleintraktor, nazy­wany póź­niej Landwirtschaftlicher Schlepper (LaS) – cią­gnik rol­ni­czy. Pod tą nazwą czołg był znany do 1938 r., kiedy to wpro­wa­dzono w Wehrmachcie jed­no­lity sys­tem ozna­czeń pojaz­dów pan­cer­nych i pojazd ozna­czono PzKpfw I (SdKfz 101). W 1934 r. roz­po­częła się masowa pro­duk­cja wozu w kilku zakła­dach jed­no­cze­śnie; w pod­sta­wo­wej wer­sji Ausf A powstało ich 1441, a w zmo­der­ni­zo­wa­nej odmia­nie Ausf B ponad 480, w tym część prze­bu­do­wa­nych z wcze­snych Ausf A, które były pozba­wione nad­bu­dówki oraz wieży, słu­żąc do szko­le­nia kie­row­ców i mecha­ni­ków obsługi. To wła­śnie te czołgi w dru­giej poło­wie lat trzy­dzie­stych pozwo­liły na for­mo­wa­nie dywi­zji pan­cer­nych i wbrew inten­cjom zostały użyte bojowo – wal­czyły aż do 1942 r. w Hiszpanii, w Polsce, Francji, na Bałkanach, w ZSRR i w Afryce Północnej. Ich war­tość bojowa była jed­nak nie­wielka, dys­po­no­wały bowiem jedy­nie dwoma kara­bi­nami maszy­no­wymi i sła­bym opan­ce­rze­niem, chro­nią­cym jedy­nie przed poci­skami broni strze­lec­kiej.

Panzer I i Panzer II były zbyt małe aby mogły otrzymać większą radiostację o dużym zasięgu. Dlatego dla wsparcia ich działań stworzono czołg dowodzenia.

Panzer I i Panzer II były zbyt małe aby mogły otrzy­mać więk­szą radio­sta­cję o dużym zasięgu. Dlatego dla wspar­cia ich dzia­łań stwo­rzono czołg dowo­dze­nia.

Szkoła wojsk pan­cer­nych Kama

16 kwiet­nia 1922 r. dwa euro­pej­skie pań­stwa, czu­jące się wyklu­czone na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej – Niemcy i ZSRR – pod­pi­sały w Rapallo we Włoszech układ o wza­jem­nej współ­pracy gospo­dar­czej. Mało znany jest nato­miast fakt, że układ ten miał też tajny aneks woj­skowy; na jego pod­sta­wie w dru­giej poło­wie lat dwu­dzie­stych w ZSRR powstało kilka ośrod­ków, w któ­rych pro­wa­dzono szko­le­nie i wymie­niano wza­jemne doświad­cze­nia w zakre­sie uzbro­je­nia, zaka­za­nego w Niemczech.

Z punktu widze­nia naszego tematu ważna jest Panzerschule „Kama”, ulo­ko­wana na poli­go­nie pod Kazaniem, nad rzeką Kama. Po szczę­śli­wym zakoń­cze­niu nego­cja­cji w spra­wie jej utwo­rze­nia ppłk Wilhelm Malbrandt (1875 – 1955), były dowódca bata­lionu trans­por­to­wego 2. (Preußische) Kraftfahr-Abteilung ze Szczecina, pod­jął poszu­ki­wa­nia odpo­wied­niego miej­sca. Założony na początku 1929 r. ośro­dek nosił kodową nazwę „Kama”, która pocho­dziła jed­nak nie od nazwy rzeki, ale od skrótu Kazań-Malbrandt. Sowiecki per­so­nel szkoły wywo­dził się z NKWD, a nie z armii, Niemcy skie­ro­wali nato­miast do szkoły ofi­ce­rów mają­cych jakieś doświad­cze­nie bądź wie­dzę na temat uży­cia czoł­gów. Jeśli cho­dzi o wypo­sa­że­nie szkoły, to było ono nie­mal wyłącz­nie nie­miec­kie – sześć czoł­gów Großtraktor i cztery Leichttraktor, a ponadto kilka samo­cho­dów pan­cer­nych, cię­ża­rówki i samo­chody oso­bowe. Sowieci ze swo­jej strony udo­stęp­nili jedy­nie trzy tan­kietki Carden-Loyd pro­duk­cji bry­tyj­skiej (które póź­niej pro­du­ko­wano w ZSRR jako T‑27), a następ­nie jesz­cze pięć czoł­gów lek­kich MS‑1 ze składu 3. Pułku Czołgów z Kazania. Pojazdy w szkole były zgro­ma­dzone w czte­rech kom­pa­niach: w 1. Kompanii pojazdy pan­cerne, w 2. Kompanii – makiety czoł­gów i pojazdy nie­opan­ce­rzone, 3. Kompania była prze­ciw­pan­cerna, a 4. Kompania – moto­cy­klowa.

Na trzech kolej­nych kur­sach pro­wa­dzo­nych od marca 1929 r. do lata 1933 r. Niemcy prze­szko­lili łącz­nie 30 ofi­ce­rów. W pierw­szym kur­sie uczest­ni­czyło po 10 ofi­ce­rów z obu kra­jów, ale na dwa kolejne sowieci przy­słali łącz­nie około 100 kur­san­tów. Niestety więk­szość z nich nie jest znana, w doku­men­tach sowiec­kich bowiem ofi­ce­rom wpi­sy­wano ukoń­cze­nie Kursu Ossoawiachimu (kursu Ligii Obrony Kraju). Ze strony ZSRR komen­dan­tem kur­sów był płk Wasilij G. Burkow, póź­niej­szy gen. por. wojsk pan­cer­nych. Wśród tech­nicz­nego per­so­nelu szkoły ze strony sowiec­kiej był Siemion A. Ginsburg, póź­niej­szy kon­struk­tor pojaz­dów pan­cer­nych. Ze strony nie­miec­kiej komen­dan­tami Panzerschulle „Kama” byli kolejno Wilhelm Malbrandt, Ludwig Ritter von Radlmaier i Josef Harpe – nota­bene uczest­nik pierw­szego kursu. Wśród absol­wen­tów Kamy był póź­niej­szy gen. por. Wolfgang Thomale, szef Sztabu Generalnego Inspektoratu Wojsk Pancernych w latach 1943 – 1945, ppłk Wilhelm von Thoma, póź­niej­szy gene­rał wojsk pan­cer­nych i dowódca Afrika Korps wzięty do nie­woli przez Brytyjczyków w bitwie pod El Alamein w listo­pa­dzie 1942 r., póź­niej­szy gen. por. Viktor Linnarz, który pod koniec wojny dowo­dził 26. Dywizją Pancerną, czy gen. por. Johann Haarde, w latach 1942 – 1943 dowódca 25. Dywizji Pancernej. Uczestnik pierw­szego kursu, kpt. Fritz Kühn z bata­lionu trans­por­to­wego 6. (Preußische) Kraftfahr-Abteilung z Hannoveru, póź­niej­szy gene­rał wojsk pan­cer­nych, od marca 1941 r. do lipca 1942 r. dowo­dził 14. Dywizją Pancerną.

Rola szkoły wojsk pan­cer­nych Kama w Kazaniu jest w lite­ra­tu­rze powszech­nie prze­ce­niana. Kursy ukoń­czyło tylko 30 ofi­ce­rów, przy czym poza Josefem Harpe, Wilhelmem von Thoma i Wolfgangiem Thomale żaden z nich nie stał się wiel­kim dowódcą pan­cer­nym dowo­dzą­cym for­ma­cją więk­szą od dywi­zji. Jednakże w momen­cie powrotu do Niemiec ta trzy­dziestka oraz kil­ku­na­stu instruk­to­rów jako jedyni w Niemczech mieli świeże doświad­cze­nia z eks­plo­ata­cji oraz ćwi­czeń tak­tycz­nych z real­nymi czoł­gami.

Tworzenie pierw­szych jed­no­stek pan­cer­nych

Pierwszą jed­nostką pan­cerną sfor­mo­waną w Niemczech w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym była szkolna kom­pa­nia w ośrodku szko­le­nia Kraftfahrlehrkommando Zossen (dowódca – mjr Josef Harpe), w miej­sco­wo­ści poło­żo­nej około 40 km na połu­dnie od Berlina. Istniał tu, pomię­dzy Zossen a Wünsdorf, duży poli­gon, co uła­twiało szko­le­nie czoł­gi­stów. Dosłownie kil­ka­na­ście kilo­me­trów na połu­dniowy zachód znaj­duje się poli­gon doświad­czalny Kummersdorf – dawny pru­ski poli­gon arty­le­ryj­ski. Początkowo kom­pa­nia szkolna w Zossen dys­po­no­wała czte­rema Großtraktorami (dwa wozy Daimler-Benz ule­gły poważ­nym uszko­dze­niom i przy­pusz­czal­nie pozo­stały w ZSRR) i czte­rema Leichttraktorami, które we wrze­śniu 1933 r. wró­ciły z ZSRR, a pod koniec roku otrzy­mała też dzie­sięć pod­wozi LaS (prób­nej serii póź­niej­szego PzKpfw I) bez nad­bu­dowy pan­cer­nej i wieży, które słu­żyły do szko­le­nia kie­row­ców i pozo­ra­cji pojaz­dów pan­cer­nych. W stycz­niu zaczęły się dostawy więk­szej ilo­ści pod­wozi LaS, coraz sze­rzej wyko­rzy­sty­wa­nych do szko­le­nia. Na początku 1934 r. poli­gon pod Zossen wizy­to­wał Adolf Hitler, któ­remu zapre­zen­to­wano kilka pojaz­dów w akcji. Pokaz podo­bał mu się i w obec­no­ści gen. mjr. Lutza i płk. Guderiana wygło­sił opi­nię: to jest to, czego mi potrzeba. Uznanie Hitlera otwo­rzyło drogę do szer­szego mecha­ni­zo­wa­nia armii, co ujęto w pierw­szych pla­nach roz­bu­dowy Reichswehry do regu­lar­nych sił zbroj­nych. Zakładano roz­rost sta­nów poko­jo­wych do 700 tys. (sied­mio­krot­nie), z moż­li­wo­ścią zmo­bi­li­zo­wa­nia trzy­ipół­mi­lio­no­wej armii. Zakładano utrzy­ma­nie w cza­sie pokoju trzy­na­stu dowództw kor­pu­sów i trzy­dzie­stu dzie­wię­ciu dywi­zji.

Zgodnie z radami teo­re­ty­ków posta­no­wiono od razu przy­stą­pić do two­rze­nia dużych for­ma­cji pan­cer­nych. Nalegał na to szcze­gól­nie Guderian, wspie­rany przez Hitlera. W lipcu 1934 r. utwo­rzono dowódz­two Sił Szybkich (Kommando der Schnelletruppen, znane także jako Inspektion 6, stąd też używa się nazwy sze­fo­stwo), które prze­jęło funk­cję Inspektoratu Transportu i Motoryzacji Wojsk, pozo­sta­jąc prak­tycz­nie tym samym dowódz­twem i szta­bem z Lutzem na czele i Guderianem jako jego sze­fem sztabu. 12 paź­dzier­nika 1934 r. pod­jęto kon­sul­ta­cję opra­co­wa­nego przez to dowódz­two pro­jektu sche­matu orga­ni­za­cyj­nego eks­pe­ry­men­tal­nej dywi­zji pan­cer­nej – Versuchs Panzer Division. Miała się ona skła­dać z dwóch puł­ków pan­cer­nych, zmo­to­ry­zo­wa­nego pułku pie­choty, bata­lionu moto­cy­klo­wego, pułku arty­le­rii lek­kiej, bata­lionu prze­ciw­pan­cer­nego, bata­lionu roz­po­znaw­czego, bata­lionu łącz­no­ści i kom­pa­nii sape­rów. Była to więc orga­ni­za­cja bar­dzo zbli­żona do przy­szłej orga­ni­za­cji dywi­zji pan­cer­nych. W puł­kach zakła­dano dwu­ba­ta­lio­nową orga­ni­za­cję, więc liczba bata­lio­nów bojo­wych i dywi­zjo­nów arty­le­rii była mniej­sza niż w dywi­zji pie­choty (dzie­więć bata­lio­nów pie­choty, cztery dywi­zjony arty­le­rii, bata­lion roz­po­znaw­czy, bata­lion prze­ciw­pan­cerny – razem pięt­na­ście), a w dywi­zji pan­cer­nej – cztery bata­liony pan­cerne, trzy bata­liony pie­choty (dwa na cię­ża­rów­kach i jeden na moto­cy­klach), dwa dywi­zjony arty­le­rii, bata­lion roz­po­znaw­czy i bata­lion prze­ciw­pan­cerny – razem jede­na­ście. W wyniku kon­sul­ta­cji dodano dowódz­twa bry­gad – pan­cer­nej i pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej.

W mię­dzy­cza­sie, 1 listo­pada 1934 r., w miarę napływu czoł­gów LaS (PzKpfw I Ausf A), w tym poza prze­szło setką pod­wozi bez nad­bu­dó­wek także wozów bojo­wych z wie­życzką z dwoma kara­bi­nami maszy­no­wymi kal. 7,92 mm, kom­pa­nię szkolną szkoły w Zossen i kom­pa­nię szkolną nowo utwo­rzo­nej szkoły pan­cer­nej w Ohrdruf (mia­steczko w Turyngii, 30 km na połu­dniowy zachód od Erfurtu) roz­bu­do­wano do peł­nych puł­ków czoł­gów – (odpo­wied­nio) Kampfwagen-Regiment 1 i Kampfwagen-Regiment 2. W każ­dym z puł­ków były po dwa bata­liony czoł­gów, a w każ­dym bata­lio­nie – po cztery kom­pa­nie czoł­gów. Zakładano, że doce­lowo trzy kom­pa­nie w bata­lio­nie będą dys­po­no­wały czoł­gami lek­kimi – do czasu ich zastą­pie­nia doce­lo­wymi czoł­gami śred­nimi, w czwar­tej kom­pa­nii zaś znajdą się wozy wspar­cia, czyli pierw­sze czołgi uzbro­jone w krót­ko­lu­fowe armaty kal. 75 mm L/24 i pojazdy prze­ciw­pan­cerne z dzia­łami (jak począt­kowo zakła­dano) kal. 50 mm. Jeśli cho­dzi o te ostat­nie wozy, to brak działa kal. 50 mm w odpo­wied­nim cza­sie zmu­sił do cza­so­wego wyko­rzy­sta­nia armat prze­ciw­pan­cer­nych kal. 37 mm, ówcze­śnie stan­dar­do­wej broni prze­ciw­pan­cer­nej wojsk nie­miec­kich. Żaden z tych pojaz­dów jesz­cze nie ist­niał nawet w pro­to­ty­pach, więc począt­kowo czwarte kom­pa­nie wypo­sa­żono w makiety czoł­gów.

Czołgi średnie Panzer III i Panzer IV stanowiły drugą generację niemieckiej broni pancernej, powstałej przed wybuchem II wojny światowej. Na zdjęciu czołg Panzer III.

Czołgi śred­nie Panzer III i Panzer IV sta­no­wiły drugą gene­ra­cję nie­miec­kiej broni pan­cer­nej, powsta­łej przed wybu­chem II wojny świa­to­wej. Na zdję­ciu czołg Panzer III.

16 marca 1935 r. rząd Niemiec wpro­wa­dził usta­wowo pobór do woj­ska, w związku z czym Reichswehra zmie­niła nazwę na Wehrmacht – Siły Obrony. Otworzyło to drogę do jaw­nego powrotu do zbro­jeń. Już w sierp­niu 1935 r. prze­pro­wa­dzono doświad­czalne ćwi­cze­nia z wyko­rzy­sta­niem impro­wi­zo­wa­nej dywi­zji pan­cer­nej, „poskła­da­nej” z róż­nych jed­no­stek, żeby spraw­dzić słusz­ność kon­cep­cji orga­ni­za­cyj­nej. Doświadczalną dywi­zją dowo­dził gen. mjr Oswald Lutz. W ćwi­cze­niu brało udział 12 953 ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy, aż 4025 koło­wych pojaz­dów mecha­nicz­nych i dodat­kowo 481 pojaz­dów gąsie­ni­co­wych (poza czoł­gami – trak­tory do holo­wa­nia arty­le­rii). Założenia orga­ni­za­cyjne gene­ral­nie zostały potwier­dzone, acz­kol­wiek uznano, że kom­pa­nia sape­rów na tak dużą jed­nostkę to za mało – posta­no­wiono roz­bu­do­wać ją do bata­lionu. Oczywiście Guderianowi było mało czoł­gów, więc upie­rał się, by w przy­szło­ści roz­bu­do­wać bry­gadę pan­cerną do dwóch puł­ków trój­ba­ta­lio­no­wych lub trzech dwu­ba­ta­lio­no­wych, a naj­le­piej do trzech trój­ba­ta­lio­no­wych. Miała to być główna siła ude­rze­niowa dywi­zji, pozo­stałe oddziały i pod­od­działy zaś miały speł­niać funk­cje wspie­ra­jące i zabez­pie­cze­nia bojo­wego.

Pierwsze trzy dywi­zje pan­cerne

1 paź­dzier­nika 1935 r. for­mal­nie usta­no­wiono sztaby trzech dywi­zji pan­cer­nych. Ich two­rze­nie było zwią­zane ze znacz­nym wysił­kiem orga­ni­za­cyj­nym, wyma­gało bowiem prze­nie­sie­nia wielu ofi­ce­rów, pod­ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy na nowe miej­sca pracy. Dowódcami owych dywi­zji zostali: gen. por. Maximilian Reichsfreiherr von Weichs zu Glon (1. DPanc w Weimarze), gen. mjr Heinz Guderian (2. DPanc w Würzburgu) i gen. por. Ernst Feßmann (3. DPanc w Wünsdorf pod Zossen). Najłatwiej było z 1. DPanc, ponie­waż w znacz­nym stop­niu skom­ple­to­wano ją z jed­no­stek, które two­rzyły eks­pe­ry­men­talną dywi­zję pan­cerną na sierp­nio­wych manew­rach w 1935 r. W skład jej 1. BPanc włą­czono 1. Pułk Pancerny prze­mia­no­wany z 2. Pułku Czołgów z Ohrdrufu, dawny 1. Pułk Czołgów z Zossen prze­mia­no­wano na 5. Pułk Pancerny i włą­czono do 3. BPanc z 3. DPanc. Pozostałe pułki czoł­gów utwo­rzono z wydzie­lo­nych ele­men­tów z dwóch pozo­sta­łych puł­ków, z kadry bata­lio­nów trans­por­to­wych oraz z puł­ków kawa­le­rii, dywi­zje kawa­le­rii i tak były bowiem prze­wi­dziane do roz­wią­za­nia. Do puł­ków tych napły­wały od 1938 r. nowe czołgi znane jako PzKpfw I pro­sto z pro­du­ku­ją­cych je fabryk, a także pozo­stały sprzęt, głów­nie samo­cho­dowy, prze­waż­nie fabrycz­nie nowy. W pierw­szej kolej­no­ści wypo­sa­żano 1. i 2. DPanc, które miały osią­gnąć goto­wość bojową w kwiet­niu 1936 r., a w dru­giej – 3. DPanc, która w związku z tym miała osią­gnąć goto­wość jesie­nią 1936 r. W isto­cie jed­nak pro­ces kom­ple­to­wa­nia nowych dywi­zji ludźmi i sprzę­tem trwał znacz­nie dłu­żej, jed­no­cze­śnie ze szko­le­niem pro­wa­dzo­nym z tymi ele­men­tami, które już zostały skom­ple­to­wane.

Równolegle z trzema dywi­zjami pan­cer­nymi gen. por. Lutz pla­no­wał sfor­mo­wa­nie trzech samo­dziel­nych bry­gad pan­cer­nych, prze­zna­czo­nych przede wszyst­kim do wspar­cia dzia­łań pie­choty. Mimo że bry­gady te miały powstać w 1936, 1937 i 1938 r., w isto­cie kom­ple­to­wa­nie sprzętu i ludzi dla nich trwało dłu­żej i pierw­sza z nich, 4. BPanc ze Stuttgartu (7. i 8. PPanc) powstała dopiero 10 listo­pada 1938 r. 7. Pułk Pancerny tej bry­gady powstał już 1 paź­dzier­nika 1936 r. w Ohrdrufie, ale począt­kowo jego bata­liony miały tylko po trzy kom­pa­nie zamiast czte­rech; jed­no­cze­śnie w Zossen sfor­mo­wano też 8. Pułk Pancerny, przy czym dla ich utwo­rze­nia wydzie­lano siły i środki z cią­gle prze­cież for­mo­wa­nych puł­ków pan­cer­nych dywi­zji pan­cer­nych.

Zanim sfor­mo­wano kolejne samo­dzielne bry­gady pan­cerne, zaczęto two­rzyć dla nich samo­dzielne na razie dwu­ba­ta­lio­nowe pułki pan­cerne. 12 paź­dzier­nika 1937 r. roz­po­częto for­mo­wa­nie: 10. PPanc w Zinten (obec­nie Korniewo w Obwodzie Kaliningradzkim), 11. PPanc w Padeborn (na pół­nocny zachód od Kassel), 15. PPanc w Żaganiu i 25. PPanc w Erlangen w Bawarii. Brakujące numery puł­ków zostały wyko­rzy­stane póź­niej, przy for­mo­wa­niu kolej­nych oddzia­łów, bądź… nigdy. Ciągle zmie­nia­jące się plany spo­wo­do­wały, że wiele puł­ków po pro­stu w ogóle nie powstało.

Dalszy roz­wój sił pan­cer­nych

W stycz­niu 1936 r. pod­jęto decy­zję o zmo­to­ry­zo­wa­niu czte­rech spo­śród ist­nie­ją­cych bądź two­rzo­nych dywi­zji pie­choty, by mogły one towa­rzy­szyć w walce dywi­zjom pan­cer­nym. Dywizje te nie miały żad­nego pod­od­działu pan­cer­nego poza kom­pa­nią samo­cho­dów pan­cer­nych w bata­lio­nie roz­po­znaw­czym, ale ich pułki pie­choty, arty­le­ria i pozo­stałe pod­od­działy otrzy­mały samo­chody cię­ża­rowe, oso­bowo-tere­nowe, cią­gniki arty­le­ryj­skie i moto­cy­kle, tak by cały skład oso­bowy oraz sprzęt dywi­zji mógł się prze­miesz­czać na ogu­mio­nych kołach, a nie na wła­snych nogach, koniach czy fur­man­kach. Do zmo­to­ry­zo­wa­nia wybrano: 2. DP ze Szczecina, 13. DP z Magdeburga, 20. DP z Hamburga i 29. DP z Erfurtu. Proces ich moto­ry­za­cji pro­wa­dzono w 1936, 1937 i czę­ściowo w 1938 r.

W czerwcu 1936 r. z kolei pod­jęto decy­zję, by dwie z trzech ist­nie­ją­cych jesz­cze dywi­zji kawa­le­rii zastą­pić tzw. dywi­zjami lek­kimi. Miała to być sto­sun­kowo zba­lan­so­wana dywi­zja dys­po­nu­jąca jed­nym tylko bata­lio­nem czoł­gów, a poza tym jej orga­ni­za­cja nie­wiele miała odbie­gać od dywi­zji pan­cer­nej. Główną róż­nicą było to, że w jej jedy­nym bata­lio­nie miały być cztery kom­pa­nie czoł­gów lek­kich bez kom­pa­nii cięż­kiej, kawa­le­ryj­ski pułk zmo­to­ry­zo­wany zaś miał mieć trzy zamiast dwóch bata­lio­nów. Zadaniem dywi­zji lek­kich miało być pro­wa­dze­nie roz­po­zna­nia na skalę ope­ra­cyjną, osłona skrzy­deł zgru­po­wań manew­ro­wych oraz pro­wa­dze­nie pościgu za odcho­dzą­cym nie­przy­ja­cie­lem, a także dzia­ła­nia osło­nowe, czyli nie­mal dokład­nie te same zada­nia, jakie
wyko­ny­wała konna kawa­le­ria.

Ze względu na braki sprzę­towe począt­kowo for­mo­wano bry­gady lek­kie o nie­peł­nych sta­nach. Tego samego dnia, w któ­rym sfor­mo­wano cztery samo­dzielne pułki pan­cerne – 12 paź­dzier­nika 1937 r. – w Sennelager pod Paderborn sfor­mo­wano też samo­dzielny 65. Batalion Pancerny prze­zna­czony dla 1. Brygady Lekkiej.

W ślad za roz­bu­dową jed­no­stek pan­cer­nych trwały prace nad dwoma typami czoł­gów, które począt­kowo miały tra­fiać do kom­pa­nii cięż­kich w bata­lio­nach pan­cer­nych (czwarta kom­pa­nia), a póź­niej miały stać się głów­nym wypo­sa­że­niem kom­pa­nii lek­kich (czołgi z dzia­łem kal. 37 mm, póź­niej­sze PzKpfw III) i kom­pa­nii cięż­kich (czołgi z dzia­łem kal. 75 mm, póź­niej­sze PzKpfw IV). Kontrakty na opra­co­wa­nie nowych wozów pod­pi­sano: 27 stycz­nia 1934 r. na opra­co­wa­nie PzKpfw III (nazwa sto­so­wana od 1938 r., do tego czasu ZW – kamu­fla­żowa nazwa Zugführerwagen, wóz dowódcy plu­tonu, choć to nie był czołg dowód­czy) i 25 lutego 1935 r. na opra­co­wa­nie PzKpfw IV (do 1938 r. BW – Begleitwagen – wóz eskor­towy), pro­duk­cja seryjna zaś roz­po­częła się (odpo­wied­nio) w maju 1937 r. i w paź­dzier­niku 1937 r. Do tego czasu jed­nak ruszyła dość masowa pro­duk­cja czoł­gów prze­wi­dzia­nych jako wypeł­nie­nie luki – PzKpfw II (do 1938 r. Landwirtschaftlicher Schlepper 100 bądź LaS 100), zamó­wio­nych także 27 stycz­nia 1934 r., ale któ­rych pro­duk­cja roz­po­częła się w maju 1936 r. Od początku te czołgi lek­kie uzbro­jone w działko kal. 20 mm i jeden kara­bin maszy­nowy były trak­to­wane jako uzu­peł­nie­nie PzKpfw I, po wypro­du­ko­wa­niu zaś odpo­wied­niej liczby PzKpfw III i IV miały być rele­go­wane do roli pojaz­dów roz­po­znaw­czych. Jednakże do wrze­śnia 1939 r. nie­miec­kie jed­nostki pan­cerne były zdo­mi­no­wane przez PzKpfw I i II, z nie­licz­nymi wozami PzKpfw III i IV.

W paź­dzier­niku 1936 r. 32 czołgi PzKpfw I i poje­dyn­czy dowód­czy PzBefwg I tra­fiły do Hiszpanii w ramach bata­lionu czoł­gów Legionu „Kondor”. Dowódcą bata­lionu był ppłk Wilhelm von Thoma. Ze względu na uzu­peł­nie­nia strat do Hiszpanii łącz­nie tra­fiło 4 PzBefwg I i 88 PzKpfw I, pozo­stałe czołgi po zakoń­cze­niu kon­fliktu prze­ka­zano Hiszpanii. Doświadczenia hisz­pań­skie nie były zachę­ca­jące – czołgi ze sła­bym opan­ce­rze­niem, uzbro­jone jedy­nie w kara­biny maszy­nowe i o sto­sun­kowo nie­naj­lep­szych wła­sno­ściach manew­ro­wych ustę­po­wały pojaz­dom bojo­wym prze­ciw­nika, głów­nie czoł­gom sowiec­kim, z któ­rych część (BT‑5) była uzbro­jona w działo kal. 45 mm. Zdecydowanie PzKpfw I nie nada­wał się do wyko­rzy­sta­nia na współ­cze­snym polu walki, ale mimo to uży­wano go do począt­ków 1942 r. – z koniecz­no­ści, wobec braku innych czoł­gów w dosta­tecz­nej licz­bie.

W marcu 1938 r. 2. DPanc gen. Guderiana została użyta w cza­sie zaj­mo­wa­nia Austrii. Wyruszyła ona ze sta­łego gar­ni­zonu 10 marca, a do gra­nic Austrii dotarła 12 marca. Już na tym eta­pie dywi­zja stra­ciła wsku­tek awa­rii wiele pojaz­dów, któ­rych nie było jak napra­wić ani sho­lo­wać (nie doce­niano wów­czas roli jed­no­stek remon­to­wych). W dodatku poszcze­gólne pod­od­działy prze­mie­szały się, ponie­waż szwan­ko­wała regu­la­cja ruchu i dowo­dze­nie w mar­szu. Do Austrii dywi­zja wkro­czyła jako bez­ładna masa, dalej tra­cąc sprzęt w wyniku awa­rii; inne pojazdy utknęły z braku paliwa. Zaopatrzenie w paliwo szwan­ko­wało, więc zaczęto korzy­stać z komer­cyj­nych austriac­kich sta­cji ben­zy­no­wych, pła­cąc nie­miec­kimi mar­kami. Mimo to do Wiednia dotarł prak­tycz­nie cień dywi­zji, która w tym momen­cie cał­ko­wi­cie stra­ciła swoją mobil­ność. Pomimo tych man­ka­men­tów odtrą­biono suk­ces, a gen. Guderian ode­brał gra­tu­la­cje od samego Adolfa Hitlera. Gdyby jed­nak Austriacy pod­jęli jaką­kol­wiek obronę, 2. DPanc mogłaby ciężko zapła­cić za swoje słabe przy­go­to­wa­nie.

W listo­pa­dzie 1938 r. roz­po­częła się kolejna faza two­rze­nia nowych jed­no­stek pan­cer­nych. Najważniejszą sprawą było sfor­mo­wa­nie 10 listo­pada 4. DPanc w Würzburgu, w skład któ­rej weszła 5. BPanc z 35. PPanc w Bambergu i 36. PPanc w Schweinfurcie, wszyst­kie rów­nież powo­łane do życia 10 listo­pada 1938 r. Jako samo­dzielny sfor­mo­wano też 23. PPanc w Schwetzingen. Utworzono rów­nież 1., 2. i 3. Brygadę Lekką, w skład któ­rej włą­czono ist­nie­jący 65. BPanc i nowo sfor­mo­wane 66. i 67. Bpanc – odpo­wied­nio w Eisenach i Groß-Glienicke. Warto tu dodać, że od czasu anek­sji Austrii w marcu 1938 r. w skład Wehrmachtu włą­czono austriacką dywi­zję mobilną, która została nieco zre­or­ga­ni­zo­wana i wypo­sa­żona w nie­miecki sprzęt (ale w któ­rej pozo­stał w znacz­nej czę­ści austriacki per­so­nel), sta­jąc się 4. Dywizją Lekką, z 33. Batalionem Pancernym. Niemal jed­no­cze­śnie, do końca roku, bry­gady lek­kie udało się skom­ple­to­wać na tyle, że prze­mia­no­wano je na dywi­zje; miej­sca ich sta­cjo­no­wa­nia to: 1. DLek – Wuppertal, 2. DLek – Gera, 3. DLek – Chociebuż i 4. DLek – Wiedeń.

Jednocześnie w listo­pa­dzie 1938 r. pod­jęto for­mo­wa­nie dwóch kolej­nych samo­dziel­nych bry­gad pan­cer­nych – 6. i 8. BPanc. 6. BPanc sta­cjo­nu­jąca w Würzburgu skła­dała się z 11. i 25. PPanc (wcze­śniej już sfor­mo­wa­nych), 8. BPanc z Żagania zaś miała w swoim skła­dzie 15. i 31. PPanc. Zgodnie ze zba­lan­so­wa­nym zamy­słem gen. wojsk pan­cer­nych Lutza, owe bry­gady miały wysta­wiać czołgi bez­po­śred­niego wspar­cia pie­choty – w odróż­nie­niu od dywi­zji pan­cer­nych, prze­zna­czo­nych do samo­dziel­nych dzia­łań manew­ro­wych. Jednakże od 1936 r. gen. Lutza już nie było. Od maja 1936 r. do paź­dzier­nika 1937 r. funk­cję Dowódcy Wojsk Szybkich peł­nił płk Werner Kempf, a póź­niej do listo­pada 1938 r. gen. por. Heinrich von Vietinghoff genannt Scheel. W listo­pa­dzie 1938 r. Dowódcą Wojsk Szybkich został gen. por. Heinz Guderian i zaczęły się zmiany. Natychmiast prze­rwano for­mo­wa­nie 5. Dywizji Lekkiej, for­mu­jąc na jej miej­sce 5. DPanc (sztab w Opolu), w skład któ­rej włą­czono samo­dzielną dotąd 8. BPanc z Żagania.

Już w lutym 1939 r. gen. Guderian zakła­dał prze­for­mo­wa­nie dywi­zji lek­kich w dywi­zje pan­cerne oraz likwi­da­cję bry­gad wspar­cia pie­choty. Jedną z tych bry­gad „wchło­nęła” 5. Dpanc; do roz­dy­spo­no­wa­nia pozo­stały jesz­cze dwie. Nieprawdą jest więc, że dywi­zje lek­kie roz­wią­zano w wyniku doświad­czeń z kam­pa­nii pol­skiej 1939 r. Zgodnie z pla­nem Guderiana 1., 2., 3., 4. i 5. DPanc miały pozo­stać bez zmian, 1., 2., 3. i 4. DLek zaś miały zostać prze­for­mo­wane w (odpo­wied­nio): 6., 7., 8. i 9. DPanc. Nowe dywi­zje miały, z koniecz­no­ści, dys­po­no­wać bry­ga­dami pan­cer­nymi zło­żo­nymi z pułku i samo­dziel­nego bata­lionu pan­cer­nego: 6. DPanc – 11. PPanc i I./12. bpanc (dawny 65. bpanc), 7. DPanc – 35. PPanc i I./34. bpanc (dawny 66. bpanc), 8. DPanc – 15. PPanc i I./16. bpanc (dawny 67. bpanc) i 9. DPanc – 33. PPanc i I./32. bpanc (w tym przy­padku trzeba było sfor­mo­wać dwa nowe bata­liony czoł­gów), ale było to uła­twione wsku­tek prze­ję­cia czoł­gów cze­skich, zna­nych w Niemczech jako PzKpfw 35(t) oraz przy­go­to­wa­nej linii pro­duk­cyj­nej pro­to­ty­po­wego czołgu nazwa­nego w Niemczech PzKpfw 38(t). Plany prze­for­mo­wa­nia dywi­zji lek­kich w pan­cerne zostały jed­nak zre­ali­zo­wane dopiero w paź­dzier­niku-listo­pa­dzie 1939 r.

Już w lutym 1936 r. sfor­mo­wano w Berlinie dowódz­two XVI Korpusu Armijnego (gen. wojsk pan­cer­nych Oswald Lutz), w skład któ­rego włą­czono 1., 2. i 3. DPanc. Z zało­że­nia miała to być główna siła ude­rze­niowa Wehrmachtu. Dowódcą tego kor­pusu w 1938 r. został gen. por. Erich Höpner. Korpus w takiej postaci nie dotrwał jed­nak do dzia­łań bojo­wych.

Wojska pan­cerne w agre­sji na Polskę w 1939 r.

W okre­sie lipiec-sier­pień 1939 r. woj­ska nie­miec­kie zostały roz­miesz­czone na pozy­cjach wyj­ścio­wych do natar­cia na Polskę. Jednocześnie w lipcu sfor­mo­wano dowódz­two nowego kor­pusu szyb­kiego – XIX Korpusu Armijnego, któ­rego dowódcą został gen. wojsk pan­cer­nych Heinz Guderian. Sztab kor­pusu for­mo­wano w Wiedniu, ale wkrótce tra­fił on na Pomorze Zachodnie.
Jednocześnie „rzu­tem na taśmę” sfor­mo­wano w Pradze 10. DPanc, która miała – z koniecz­no­ści – nie­pełny skład i w kam­pa­nii pol­skiej 1939 r. wystą­piła w sile bry­gady. Włączono do niej 8. PPanc, 86. PPZmot, II./29. DArt i bata­lion roz­po­znaw­czy. Sformowano też impro­wi­zo­waną dywi­zję pan­cerną DPanc „Kempf” (dowódca gen. mjr Werner Kempf) na bazie sztabu 4. BPanc, z któ­rej zabrano 8. PPanc do 10. DPanc. W dywi­zji tej pozo­stał zatem 7. PPanc, a dodat­kowo w jej skład włą­czono Pułk SS „Deutschland” i pułk arty­le­rii SS. W isto­cie więc także i ta dywi­zja miała siłę bry­gady.

Do agre­sji na Polskę w 1939 r. nie­miec­kie dywi­zje pan­cerne zostały roz­dy­spo­no­wane pomię­dzy poszcze­gólne kor­pusy armijne; w jed­nym kor­pu­sie zna­la­zły się mak­sy­mal­nie dwie.
W Grupie Armii „Północ” (gen. płk Fedor von Bock) były dwie armie – 3. Armia w Prusach Wschodnich (gen. arty­le­rii Georg von Küchler) i 4. Armia na Pomorzu Zachodnim (gen. arty­le­rii Günther von Kluge). W skła­dzie 3. Armii była jedy­nie impro­wi­zo­wana DPanc „Kempf” w skła­dzie I KA, wraz z dwoma „zwy­kłymi” dywi­zjami pie­choty (11. i 61.). W skła­dzie 4. Armii był nato­miast XIX KA gen. Guderiana w skła­dzie: 3. DPanc, 2. i 20. DP (zmo­to­ry­zo­wane), a póź­niej włą­czono do niej impro­wi­zo­waną na razie 10. DPanc. W Grupie Armii „Południe” (gen. płk Gerd von Rundstedt) były trzy armie. 8. Armia (gen. pie­choty Johannes Blaskowitz) nacie­ra­jąca na lewym skrzy­dle głów­nego ude­rze­nia miała jedy­nie zmo­to­ry­zo­wany Pułk SS „Leibstandarte SS Adolf Hitler” w skła­dzie XIII KA, obok dwóch „zwy­kłych” DP(10. i 17.). 10. Armia (gen. arty­le­rii Walter von Reichenau) nacie­ra­jąca z Dolnego Śląska na głów­nym kie­runku nie­miec­kiego ude­rze­nia miała słynny XVI KA (gen. por. Erich Höpner) z dwoma „peł­no­krwi­stymi” dywi­zjami pan­cer­nymi (jedyny taki kor­pus w kam­pa­nii pol­skiej 1939 r.) – 1. i 4. DPanc, które jed­nak roz­wod­niono dwiema „zwy­kłymi” dywi­zjami pie­choty (14. i 31.). XV KA (gen. wojsk pan­cer­nych Hermann Hoth) miał w swoim skła­dzie 2. i 3. DLek, XIV KA (gen. pie­choty Gustav von Wietersheim) zaś – dwie zmo­to­ry­zo­wane DP – 13. i 29. W odwo­dzie 10. Armii, w skła­dzie któ­rej były też dwa kor­pusy po dwie dywi­zje pie­choty, znaj­do­wała się 1. DLek, którą wzmoc­niono zastę­pu­jąc jej 65. bpanc 11. Pułkiem Pancernym. W skła­dzie 14. Armii (gen. płk Wilhelm List) dzia­łał – obok dwóch armij­nych kor­pu­sów pie­choty – XVIII KA (gen. pie­choty Eugen Beyer) z 2. DPanc, 4. DLek i 3. Dywizją Piechoty Górskiej. Ponadto w skład VIII KA włą­czono 5. DPanc oraz zmo­to­ry­zo­wany Pułk SS „Germania” obok trzech „zwy­kłych” dywi­zji pie­choty: 8., 28. i 239. DP. Notabene tę ostat­nią sfor­mo­wano cztery dni przed wojną w Opolu, w ramach trze­ciej fali mobi­li­za­cji.

W ciągu pięciu lat Niemcy wystawili siedem świetnie wyszkolonych i nieźle uzbrojonych dywizji pancernych oraz cztery dywizje lekkie.

W ciągu pię­ciu lat Niemcy wysta­wili sie­dem świet­nie wyszko­lo­nych i nie­źle uzbro­jo­nych dywi­zji pan­cer­nych oraz cztery dywi­zje lek­kie.

Powyższy obraz poka­zuje, że główną siłą ude­rze­niową była 10. Armia nacie­ra­jąca z Dolnego Śląska przez Piotrków Trybunalski na Warszawę, mająca jedyny w kam­pa­nii pol­skiej 1939 r. kor­pus z dwiema peł­no­war­to­ścio­wymi dywi­zjami pan­cer­nymi; wszyst­kie pozo­stałe roz­pro­szono w róż­nych kor­pu­sach poszcze­gól­nych armii. Do agre­sji na Polskę Niemcy użyli wszyst­kich swo­ich jed­no­stek pan­cer­nych, jakimi wów­czas dys­po­no­wali i spi­sały się one już znacz­nie lepiej, niż w cza­sie Anschlussu Austrii.

Zobacz wię­cej mate­ria­łów w peł­nym wyda­niu arty­kułu w wer­sji elek­tro­nicz­nej »

  • Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE