Polskie zbro­je­nia lot­ni­cze w latach dwu­dzie­stych XX wieku

Polskie zbrojenia lotnicze w latach dwudziestych XX wieku

Polskie zbro­je­nia lot­ni­cze w latach dwu­dzie­stych XX wieku, jako wynik badań i ana­liz mili­tar­nych

Po zama­chu majo­wym 1926 r. i doko­na­niu oceny sytu­acji panu­ją­cej w lot­nic­twie woj­sko­wym oka­zało się, że pomimo wcze­śniej­szego skie­ro­wa­nia nań wiel­kich fun­du­szy znaj­duje się ono w głę­bo­kim kry­zy­sie. Konieczność prze­pro­wa­dze­nia pro­cesu napraw­czego oraz ponie­sie­nia z tego tytułu nowych wydat­ków, spo­wal­nia­ją­cych w efek­cie dal­szy roz­wój lot­nic­twa stała się oczy­wi­sto­ścią.

Nowych dowód­ców zadzi­wiać musiał zastany chaos, straty i mar­no­traw­stwo, gdyż w lot­nic­twie woj­sko­wym świet­nym jego akty­wem były pod­sta­wowe kadry – ich inte­lekt, patrio­tyzm, wywo­łu­jący postawy ofiar­no­ści, bez­in­te­re­sow­no­ści i pra­co­wi­to­ści. Jednak pyta­nie o powód nie­po­wo­dze­nia – ewen­tu­alna zmowa czę­ści elit, ich sko­rum­po­wa­nie (tak twier­dzili nie tylko pił­sud­czycy), czy brak doświad­cze­nia i wie­dzy w kie­ro­wa­niu wiel­kimi orga­ni­za­cjami na skalę pań­stwa nie mogło być już jedy­nym, naj­waż­niej­szym. Szybkie i efek­tywne roz­plą­ta­nie pętli dłu­gów i pro­blemu jak postą­pić z set­kami nie­uda­nych lub zbęd­nych samo­lo­tów było pilną koniecz­no­ścią z uwagi na rosnącą siłę nie­miec­kiej i sowiec­kiej aero­nau­tyki. Ocena ich rosną­cego poten­cjału skła­niała do wnio­sku, że czasu na poprawę stanu pol­skiego lot­nic­twa, a póź­niej roz­woju zostało naprawdę nie­wiele.
Strategia sku­piona wyłącz­nie na popra­wie stanu ist­nie­ją­cego, oparta na dotych­cza­so­wych wzor­cach, musia­łaby się szybko zesta­rzeć. Dlatego nale­żało odejść od pla­no­wa­nia wyłącz­nie przez kon­tekst ist­nie­ją­cego śro­do­wi­ska albo­wiem ozna­cza­łoby to pro­stą eks­tra­po­la­cję ist­nie­ją­cych tren­dów. Nadchodziły nie­unik­nione zmiany zapo­wia­da­jące nie tylko konieczną sana­cję, ale i postęp, cho­ciaż jak piszą R. Foster i S. Kaplan: utrzy­ma­nie rów­no­wagi mię­dzy kre­acją a destruk­cją jest wyjąt­kowo trudne, nawet dla fachow­ców o nad­zwy­czaj­nych kom­pe­ten­cjach.
W tak ukształ­to­wa­nej atmos­fe­rze pracy, konieczna też była pewna zmiana w wymia­rze inte­lek­tu­al­nym, men­tal­nym i ducho­wym. Idąc bowiem po linii impon­de­ra­bi­liów waż­nych i dro­gich ludziom II Rzeczypospolitej nale­żało odwo­łać się i do tego ele­mentu kul­tury, który rozu­miany był jako ogół poza­ma­te­rial­nych ele­men­tów XIX i XX-wiecz­nego dorobku, słu­żą­cego idei służby, a wręcz kul­ty­wo­wa­niu nie­pod­le­gło­ści i bez­pie­czeń­stwa pań­stwa (prof. M. Cieślarczyk). Przy reali­za­cji i w taki spo­sób nakre­ślo­nego pro­gramu naprawy sił powietrz­nych nie wystar­czał kościec kre­atywny małego lot­nic­twa. Potrzebne było także wspar­cie ludzi kul­tury, sztuki i oczy­wi­ście nauki (m.in. z Politechniki i Instytutu Aerodynamicznego w sto­licy). Przyszłość przed­sta­wiała się wszakże jako wyjąt­kowo trudna, gdyż jed­no­cze­śnie jak pisał gen. Franciszek Skibiński: …rysow[ała] się nie­unik­niona per­spek­tywa rady­kal­nych prze­mian w for­mach wojny (…) Przed szta­bami gene­ral­nymi (i teo­re­ty­kami woj­sko­wymi) powsta[ło…] nie­zwy­kle istotne zada­nie prze­wi­dze­nia postaci, jaką przy­bie­rze następna wojna, opra­co­wa­nia jak naj­bar­dziej obiek­tyw­nego i jak naj­bar­dziej real­nego poglądu na cztery co naj­mniej zagad­nie­nia, a w szcze­gól­no­ści:
» na moż­li­wość opty­mal­nego wyko­rzy­sta­nia do celów mili­tar­nych nowych wyna­laz­ków tech­nicz­nych;
» na prze­miany, jakie nowe środki walki (tj. przede wszyst­kim uzbro­je­nie, środki trans­portu, łącz­no­ści, roz­po­zna­nia i for­ty­fi­ka­cji) muszą wywo­łać na polach bitew przy­szłego ewen­tu­al­nego kon­fliktu zbroj­nego;
» na okre­śle­nie naj­lep­szych spo­so­bów pro­wa­dze­nia dzia­łań wojen­nych przy zasto­so­wa­niu nowej tech­niki, w skali tak­tycz­nej, ope­ra­cyj­nej i stra­te­gicz­nej, w celu uzy­ska­nia naj­wyż­szej war­to­ści sta­łego czyn­nika tak­tycz­nego;
» na usta­le­nie naj­lep­szych spo­so­bów wszech­stron­nego przy­go­to­wa­nia sił zbroj­nych – i całego pań­stwa – do pro­wa­dze­nia dzia­łań wojen­nych w tak okre­ślo­nych warun­kach.
Przy całej zło­żo­no­ści powsta­łej sytu­acji nie wystar­czała jed­nak wizja przy­szło­ści two­rzona na pod­sta­wie pro­gnoz w zakre­sie postępu tech­nicz­nego – czyn­nika w bro­niach tech­nicz­nych nie­zmier­nie waż­nego (musiały one obej­mo­wać też ocenę moż­li­wo­ści roz­woju nowych tech­no­lo­gii). Nie mniej ważna była odpo­wiedź, którą musiało przy­nieść śro­do­wi­sko poli­tyczne: w jakiej woj­nie wezmą udział siły zbrojne (lot­nic­two): napast­ni­czej czy obron­nej, w ukła­dzie sojusz­ni­czym czy indy­wi­du­al­nej obro­nie oraz z siłami zbroj­nymi jakiego pań­stwa. W osta­tecz­nym rachunku konieczne było przy­go­to­wa­nie oceny teraź­niej­szych i przy­szłych wyzwań oraz doko­na­nie próby wypra­co­wa­nia naj­ko­rzyst­niej­szych warun­ków bez­pie­czeń­stwa, a także okre­śle­nia zwią­za­nego z tym ryzyka.
Przy roz­wa­ża­niu zaś fun­da­men­tal­nej kwe­stii: kto zaata­kuje i kiedy? rów­no­le­gle sku­pić się na pro­ble­mie jak prze­ciw­nik będzie mógł wal­czyć? W kon­se­kwen­cji nale­żało okre­ślić bie­żącą zdol­ność sił zbroj­nych do wyko­na­nia zadań wyzna­czo­nych w kon­cep­cjach stra­te­gicz­nych, oraz w przy­szło­ści. Było oczy­wi­ste, że sto­pień zewnętrz­nego zagro­że­nia jak i ambi­cje naro­dowe Polski na tle będą­cych w dys­po­zy­cji zaso­bów finan­sowo-prze­my­sło­wych wyzna­cza poziom środ­ków obrony znacz­nie powy­żej posia­da­nego poten­cjału. Niezbędne było zatem jak pisali Marian Kozub, Adam Brzozowski i Ryszard Niedźwiecki uczciwe osza­co­wa­nie progu dopusz­czal­nej luki stra­te­gicz­nej w ist­nie­ją­cych zdol­no­ściach poli­tyczno-mili­tar­nych pań­stwa. Badania i ana­lizy mili­tarne powinny przy­nieść zatem też odpo­wiedź, jakie powinny być i jaką ode­grać mają rolę siły powietrzne Polski. Szukając zaś roz­wią­za­nia nale­żało naj­pierw zwró­cić się do poglą­dów fran­cu­skiej dok­tryny, na któ­rej wzo­ro­wała się bez wąt­pie­nia ówcze­sna pol­ska myśl woj­skowa.
  • Edward Malak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE