Polskie zagony pan­cerno-moto­rowe w 1920 r.

Polskie zagony pancerno-motorowe w 1920 r.. Samochody pancerne Ford FT-B w marszu.

Samochody pan­cerne Ford FT-B w marszu.

Hasło „wojna manew­rowa” koja­rzy się przede wszyst­kim z II wojną świa­tową i odno­szącą w jej pierw­szych latach duże suk­cesy nie­miecką kon­cep­cją wojny bły­ska­wicz­nej („blitz­krieg”). Jej pod­stawą były szyb­kie i zma­so­wane ude­rze­nia wojsk pan­cer­nych, wspie­ra­nych przez pie­chotę zmo­to­ry­zo­waną i lot­nic­two. Niemcy zasto­so­wali ją po raz pierw­szy w 1939 r., pod­czas napa­ści na Polskę.

Śledząc histo­rię kon­flik­tów zbroj­nych XX wieku, można zna­leźć jed­nakże inne przy­kłady manew­ro­wych dzia­łań wojen­nych, mają­cych miej­sce już dwie dekady wcze­śniej, pod­czas wojny pol­sko-bol­sze­wic­kiej pro­wa­dzo­nej w latach 1919 – 1921. Chodzi mia­no­wi­cie o zagony (rajdy) oddzia­łów jazdy, jak nazy­wano wów­czas kawa­le­rię, kie­ro­wane w głąb tery­to­rium prze­ciw­nika, które miały na celu zdez­or­ga­ni­zo­wa­nie jego tyłów, zagar­nię­cie okre­ślo­nej zdo­by­czy, naj­czę­ściej tere­no­wej (np. mia­sto, prze­prawa) czy też odwró­ce­nie uwagi wroga od dzia­łań sił głów­nych. Zagony jed­nakże nie były tylko domeną jazdy – do zagad­nień szcze­gól­nie inte­re­su­ją­cych zali­czyć można prze­pro­wa­dzone przez stronę pol­ską tzw. „zagony pan­cerno-moto­rowe” z 1920 r., w któ­rych dwu­krot­nie z peł­nym suk­ce­sem wyko­rzy­stano impro­wi­zo­wane grupy zło­żone z oddzia­łów pie­choty zmo­to­ry­zo­wa­nej poprzez przy­dzie­le­nie im kolumn samo­cho­dów cię­ża­ro­wych, wzmoc­nio­nych nie­wiel­kimi pod­od­dzia­łami sape­rów, kawa­le­rii, arty­le­rii i samo­cho­dów pancernych.
Jest to tym bar­dziej istotne, że zakoń­czona dwa lata wcze­śniej I wojna świa­towa miała cha­rak­ter pozy­cyjny. Najprościej rzecz ujmu­jąc – cha­rak­te­ry­zo­wała się ona tym, że poszcze­gólne strony kon­fliktu, oko­pane naprze­ciw sie­bie, zwal­czały się za pomocą arty­le­rii i innych środ­ków bojo­wych, wyna­le­zio­nych lub udo­sko­na­lo­nych na potrzeby wojny. Mowa tu głów­nie o broni maszy­no­wej, lot­nic­twie i gazach bojo­wych. Z per­spek­tywy poru­sza­nego tematu naj­waż­niej­sze jest jed­nak to, że roz­po­częto wtedy sto­so­wa­nie nowego rodzaju broni – pierw­szych czoł­gów i samo­cho­dów pan­cer­nych, po dru­gie zaś w cza­sie tego kon­fliktu, w 1914 r., miało miej­sce rów­nież efek­tywne uży­cie dla potrzeb armii trans­portu samo­cho­do­wego. Wówczas to fran­cu­skie dowódz­two wyko­rzy­stało pary­skie tak­sówki do trans­portu około 6000 żoł­nie­rzy na front nad Marną, co umoż­li­wiło szyb­kie zatka­nie luki na tym odcinku i powstrzy­ma­nie nie­miec­kiej ofen­sywy (tzw. „Cud nad Marną”).
Po I woj­nie świa­to­wej zaczęto coraz bar­dziej doce­niać zna­cze­nie zasto­so­wa­nia samo­cho­dów w celach mili­tar­nych. Działo się tak m.in. w odra­dza­ją­cej się po latach nie­woli Polsce, w któ­rej – korzy­sta­jąc z taboru i zaple­cza pozo­sta­wio­nych przez pań­stwa zabor­cze – zaini­cjo­wano orga­ni­zo­wa­nie wojsk samo­cho­do­wych (auto­mo­bi­lo­wych). Co wię­cej, w obli­czu kon­flik­tów z Ukrainą (1918−1919) i bol­sze­wicką Rosją (1919−1921) przy­stą­piono rów­nież do two­rze­nia kolumn samo­cho­do­wych na potrzeby frontu. Kolumny te wyko­rzy­sty­wane były począt­kowo do prze­wo­że­nia zaopa­trze­nia czy też amu­ni­cji, ale z cza­sem dostrze­żono zalety wyni­ka­jące z szyb­szego prze­rzutu wojsk. W przy­padku wojny pol­sko-bol­sze­wic­kiej o typowo manew­ro­wym cha­rak­te­rze, w któ­rej dużą rolę odgry­wała jazda (kawa­le­ria), miało to nie­ba­ga­telne znaczenie.
W 1919 r. obie strony kon­fliktu zaan­ga­żo­wane były w walki – Polacy z Ukraińcami, bol­sze­wicy zaś z „bia­łymi”. Wcześniej czy póź­niej musiało jed­nakże dojść do kon­fron­ta­cji zbroj­nej, tym bar­dziej że „czer­woni” zmie­rzali do roz­sze­rze­nia rewo­lu­cji na zachód. Wojna ofi­cjal­nie nie została wypo­wie­dziana. Rozpoczęła się w stycz­niu zaję­ciem przez bol­sze­wi­ków Wilna, w któ­rym sta­cjo­no­wały woj­ska pol­skie. W ciągu tego roku miał miej­sce sze­reg pol­skich ope­ra­cji woj­sko­wych, zakoń­czo­nych suk­ce­sami: zdo­by­cie Wilna i Lidy w kwiet­niu, Mińska w sierp­niu, czy też walki o Dyneburg, w wyniku któ­rych mia­sto zostało zajęte w stycz­niu 1920 r.

Sytuacja w przed­dzień ofen­sywy ukra­iń­skiej. Koncepcja zagonu na Żytomierz

Nie licząc róż­nych lokal­nych walk lub ogra­ni­czo­nych ope­ra­cji (m.in. wspo­mniane boje o Dyneburg), zasad­ni­czo jesie­nią i zimą 1919 r. na fron­cie nastą­piła sta­gna­cja. Sytuacja obu stron nie była łatwa, ponie­waż front był zbyt sze­roki, by sku­tecz­nie obsa­dziły go dywi­zje zarówno jed­nej, jak i dru­giej strony. Z tego też względu każde, nawet nie­zbyt silne ude­rze­nie na dowol­nym odcinku dawało prze­wagę ata­ku­ją­cemu. W cza­sie prze­stoju zarówno bol­sze­wicka Rosja, jak i Polska pro­wa­dziły przy­go­to­wa­nia do wzno­wie­nia wio­sną dal­szych walk. Na front prze­rzu­cano nowe siły, reor­ga­ni­zo­wano i wzmac­niano jed­nostki już istniejące.
Wczesną wio­sną 1920 r. pol­ski wywiad doniósł o kon­cen­tra­cji więk­szych sił Rosjan na fron­cie ukra­iń­skim. Aby zaże­gnać nie­bez­pie­czeń­stwo ofen­sywy bol­sze­wic­kiej, Naczelny Wódz – mar­sza­łek Józef Piłsudski – zapla­no­wał ude­rze­nie wyprze­dza­jące i 17 kwiet­nia 1920 r. wydał roz­kaz doty­czący ofen­sywy ukra­iń­skiej (tzw. wyprawa kijow­ska). Celem ope­ra­cji, któ­rej roz­po­czę­cie usta­lił na 25 kwiet­nia, było roz­dzie­le­nie sił bol­sze­wic­kich (12. i część 14. Armii) na dwie czę­ści poprzez szyb­kie zaję­cie Żytomierza i Koziatyna. Miasta te sta­no­wiły dla sił bol­sze­wic­kich zaple­cze, przez które prze­cho­dziło dla nich zaopa­trze­nie. W dal­szej per­spek­ty­wie zało­że­niami pol­skiego planu były: unie­moż­li­wie­nie odwrotu znaj­du­ją­cym się na pół­noc od szosy Zwiahel (Nowogród Wołyński) – Żytomierz siłom bol­sze­wic­kim i odrzu­ce­nie wojsk nie­przy­ja­ciela roz­lo­ko­wa­nych na połu­dnie od linii kole­jo­wej Szepietówka – Koziatyn.

  • Michał Kuchciak

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE