Polskie lot­nic­two woj­skowe w latach 1956 – 1961

UTI-MiG-15

Jednym z pierw­szych obsza­rów zre­for­mo­wa­nych przez gen. Jana Frey-Bieleckiego było szkol­nic­two lot­ni­cze. Do jed­no­stek tra­fiło znacz­nie wię­cej odrzu­to­wych samo­lo­tów szkolno-bojo­wych UTI MiG-15, dzięki któ­rym można było pod­nieść na wyż­szy poziom i zin­ten­sy­fi­ko­wać szko­le­nie pod­cho­rą­żych. Fot. WAF

W dru­giej poło­wie lat pięć­dzie­sią­tych został zakoń­czony pro­ces ilo­ścio­wego roz­woju Wojsk Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju. W końcu 1956 r. w jed­nost­kach lot­ni­czych było 1091 samo­lo­tów bojo­wych i szkolno-bojo­wych odrzu­to­wych, 371 bojo­wych i szkolno-bojo­wych tło­ko­wych oraz 622 trans­por­to­wych, szkol­nych i łącz­ni­ko­wych.

Lotnictwo woj­skowe od początku lat pięć­dzie­sią­tych prze­cho­dziło wiele zmian orga­ni­za­cyj­nych i sprzę­to­wych. Zgodnie z pla­nami znacz­nej roz­bu­dowy Wojska Polskiego w związku ze wzro­stem napię­cia w Europie i wojną na Półwyspie Koreańskim, także liczba jed­no­stek lot­ni­czych miała ulec zde­cy­do­wa­nemu zwięk­sze­niu. W pla­nach z 1950 r. zakła­dano, że siły prze­zna­czone do obrony prze­ciw­lot­ni­czej obszaru kraju będą się skła­dać z trzech dywi­zji i wcho­dzą­cych w ich skład dzie­wię­ciu puł­ków lot­nic­twa myśliw­skiego. Z kolei siły prze­zna­czone do współ­dzia­ła­nia z woj­skami lądo­wymi chciano zgro­ma­dzić w dwóch kor­pu­sach, lot­nic­twa myśliw­skiego i lot­nic­twa sztur­mo­wego. Każdy miał mieć trzy dywi­zje i dzie­więć pod­po­rząd­ko­wa­nych im puł­ków. Ponadto zde­cy­do­wano o utwo­rze­niu trzy­puł­ko­wej dywi­zji lot­nic­twa bom­bo­wego i samo­dziel­nego pułku lot­nic­twa roz­po­znaw­czego. Do tego docho­dziło lot­nic­two mor­ski i pomoc­ni­cze. Planowane 33 pułki lot­nic­twa bojo­wego trzeba było bły­ska­wicz­nie wypo­sa­żyć w naj­no­wo­cze­śniej­szy sprzęt i wyszko­lić dla niego odpo­wied­nie ilo­ści per­so­nelu lata­ją­cego i tech­nicz­nego.
Był to czas przy­spie­szo­nego „prze­sia­da­nia się” pilo­tów z samo­lo­tów tło­ko­wych na odrzu­towe, co było zwią­zane z gigan­tycz­nymi nakła­dami finan­so­wymi, które trzeba było ponieść w bar­dzo krót­kim cza­sie. Dość szybko oka­zało się, że ambitne plany nie mają szans reali­za­cji. W paź­dzier­niku 1952 r. mini­ster Obrony Narodowej marsz. Konstanty Rokossowski wydał roz­kaz nr 0078/Org., na mocy któ­rego roz­for­mo­wano pięć puł­ków lot­nic­twa myśliw­skiego i trzy sztur­mowe. Spowodowało to zmiany w ogól­nej struk­tu­rze lot­nic­twa woj­sko­wego. W obro­nie prze­ciw­lot­ni­czej obszaru kraju pozo­sta­wiono trzy dywi­zje lot­nic­twa myśliw­skiego, ale tylko jedna z nich dys­po­no­wała trzema puł­kami; pozo­stałe były dwu­puł­kowe. W lot­nic­twie fron­to­wym pozo­sta­wiono dwie trzy­puł­kowe dywi­zje lot­nic­twa sztur­mo­wego, trzy dwu­puł­kowe dywi­zje lot­nic­twa myśliw­skiego, bez zmian pozo­sta­wia­jąc lot­nic­two bom­bowe i roz­po­znaw­cze. Ponadto w 1953 r. w lot­nic­twie sztur­mo­wym zre­zy­gno­wano ze szcze­bla kor­pu­śnego.
Jak wspo­mniano, głów­nym powo­dem reduk­cji były koszty prze­zbro­je­nia lot­nic­twa w nowe typy samo­lo­tów, głów­nie odrzu­to­wych. Zdecydowano się na zakup licen­cji na myśliwce MiG-15 i uru­cho­mie­nie ich pro­duk­cji w fabry­kach w Mielcu i Świdniku, bez­po­śred­nio w ZSRR posta­no­wiono zaku­pić bom­bowce Ił-28 i samo­loty szkolno-bojowe UTI MiG-15, a sztur­mowce Ił-10 w Czechosłowacji. Niestety odpo­wied­nia ilość sprzętu tra­fiała do jed­no­stek ze spo­rym opóź­nie­niem. Wolniejsza roz­bu­dowa fabryki w Mielcu oraz zmiana pro­filu pro­duk­cji świd­nic­kiego zakładu na śmi­głowce i duże koszty importu bom­bow­ców spra­wiły, że pułki przez długi czas bory­kały się z bra­kami. Dopiero z koń­cem 1955 r. stany fak­tyczne zaczęły dorów­ny­wać eta­tom, choć w lot­nic­twie bom­bo­wym nigdy tego nie udało się uzy­skać.
Według danych z mel­dun­ków bojo­wych 1 stycz­nia 1956 r. jed­nostki lot­ni­cze (razem z lot­nic­twem mor­skim) miały na sta­nie: 695 samo­lo­tów myśliw­skich odrzu­to­wych (MiG-17PF, MiG-17F, MiG-15 bis, Lim-2, MiG-15, Lim-1, S-102, Jak-23); 63 samo­loty bom­bowe i roz­po­znaw­cze odrzu­towe (Ił-28, Ił-28R); 100 samo­lo­tów szkolno-bojo­wych odrzu­to­wych (UTI MiG-15, CS-102, Jak-17W, UIł-28); 331 samo­lo­tów sztur­mo­wych tło­ko­wych (Ił-10); 21 samo­lo­tów bom­bo­wych i roz­po­znaw­czych tło­ko­wych (Tu-2, Pe-2); 97 samo­lo­tów szkolno-bojo­wych tło­ko­wych (UIł-10, UPe-2, UTu-2); 357 samo­lo­tów szkolno-tre­nin­go­wych tło­ko­wych (Jak-11, Jak-18, Junak-3), 177 samo­lo­tów łącz­ni­ko­wych (Po-2, CSS-13); 36 samo­lo­tów trans­por­to­wych (Ił-14, Ił-12, Li-2, C-47A, An-2) oraz 9 samo­lo­tów sani­tar­nych (CSS-13).

Po paź­dzier­ni­ko­wej odwilży

Zmiany poli­tyczne w Polsce, które zaszły w paź­dzier­niku 1956 r. miały rów­nież olbrzymi wpływ na funk­cjo­no­wa­nie armii. Wraz z obję­ciem sta­no­wi­ska mini­stra Obrony Narodowej przez gene­rała broni Mariana Spychalskiego roz­po­czął się szybki pro­ces przej­mo­wa­nia następ­nych waż­nych sta­no­wisk przez ofi­ce­rów pol­skich. W Wojskach Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju na sta­no­wi­sko dowódcy po radziec­kim gene­rale broni Iwanie Turkielu nomi­na­cję otrzy­mał dotych­cza­sowy zastępca gene­rał bry­gady Jan Frey-Bieliecki (jako peł­niący obo­wiązki od 31 paź­dzier­nika 1956 r., for­mal­nie zaś od 4 maja 1957 r.). Dysponował on ponad dwu­let­nim doświad­cze­niem w struk­tu­rach dowód­czych, miał wyro­biony pogląd na wiele spraw, wie­dział w jakim sta­nie przej­muje woj­ska i co trzeba zro­bić.
Stan lot­nic­twa pod koniec 1956 r. wyda­wał się być zado­wa­la­jący (tabela 1). Istniało łącz­nie 15 puł­ków lot­nic­twa myśliw­skiego (w tym 1 w lot­nic­twie mor­skim), 7 sztur­mo­wych (w tym 1 w lot­nic­twie mor­skim), 3 bom­bowe i 1 roz­po­znaw­czy oraz dodat­kowo pułk szkolno-tre­nin­gowy lot­nic­twa myśliw­skiego, eska­dra lot­nic­twa myśliw­skiego (wypo­sa­żona w myśliwce prze­chwy­tu­jące MiG-17PF z celow­ni­kiem radio­lo­ka­cyj­nym) i eska­dra roz­po­znaw­cza lot­nic­twa mor­skiego. Do tego docho­dził spe­cjalny pułk lot­ni­czy (trans­por­towy) oraz 15 eskadr szkol­nych i 8 pomoc­ni­czych. Ogólna struk­tura lot­nic­twa pre­zen­to­wała się oka­zale, wyma­gała jed­nak wpro­wa­dze­nia pil­nych korekt.

  • Robert Rochowicz

To jest skrócona wersja artykułu.

CZYTAJ E-WYDANIE KUP WYDANIE PAPIEROWE